„Nie mam ochoty na drugie dziecko". Reportaż

Utrwala się model rodziny 2+1. Coraz więcej kobiet poprzestaje na jednym dziecku.
„Nie mam ochoty na drugie dziecko". Reportaż
27.02.2015

1,30 – to wskaźnik dzietności polskich kobiet; oznacza on, że 100 Polek w wieku rozrodczym urodzi w sumie 130 dzieci. Pod tym względem wypadamy blado na tle innych państw, chociaż i tak widać pewną poprawę. Po wielu latach spadku wskaźnik dzietności zaczął rosnąć. Współczesne rodziny coraz częściej poprzestają jednak na jednym dziecku.

„Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę – opowiada Karolina (imiona w artykule zmieniłam). Natalię urodziłam dwa lata po ślubie. Byłam bardzo szczęśliwa. Cała jej się poświęciłam. Najpierw był urlop macierzyński, a po powrocie do pracy przeszłam na pół etatu, żeby mieć dla córki więcej czasu. Bardzo się ze sobą zżyłyśmy. Teraz Karolina ma cztery lata i ciągle odwlekamy decyzję o powiększeniu rodziny. Zabieramy córkę na spacery, poświęcamy jej maksimum uwagi, bawimy się z nią. Nie jest rozpieszczona, ale może liczyć na nasze wsparcie. Podoba mi się to, że nasze życie zmieniło się na lepsze. Boję się, że gdy będziemy mieć więcej dzieci, ta sielanka się skończy”.

Podobne zdanie na ten temat ma Beata, która urodziła jako 31-latka. „Jedno dziecko mi wystarczy. Jestem osobą bardzo aktywną, prowadzę własną firmę i przyznam, że dość długo odkładałam decyzję o ciąży. Wiedziałam, że chcę mieć dzieci, ale jakoś nie śpieszyłam się do pieluch. W ciąży pracowałam praktycznie do samego końca. Gdy urodził się Kuba, bardzo się cieszyłam, ale po pół roku wróciłam do pracy. Teraz jestem pewna, że wystarczy nam jedno dziecko. Posiadanie rodziny to jednak masa obowiązków i wyrzeczeń, a ja nie lubię działać na pół gwizdka. Może to trochę egoistyczne, ale nie chcę robić nic wbrew sobie” – mówi Beata.

 

Miles aldridge

Czasem jednak nasze plany weryfikuje życie. Oto, co pisze na ten temat Iwona: „Ja też tak myślałam, bo było mi tak dobrze – syn odchowany, miałam czas dla siebie i przyjemności, mogłam się rozwijać i kształcić. I wtedy stało się, kiedy Maciej skończył 10 lat, okazało się, że jestem w ciąży, nie wyobrażałam sobie, że znowu zakopię się w pieluchy, zupki, ząbkowanie itp. A kiedy urodziła się Julcia, oszalałam, pękałam z dumy, czułam się, jakbym zdobyła najwyższy szczyt świata. Wszystko inne przestało się liczyć, była tylko moja córeczka, spełnienie moich marzeń i ja. Dzięki niej odmłodniałam, jakbym znowu miała 20 lat, schudłam 15 kg, ona dodała mi skrzydeł i energii i choć może mam mniej czasu, ale jestem najszczęśliwszą mamą na świecie. Żadne pieniądze, kariera ani skarby świata nie zastąpią mi jednego uśmiechu mojej małej niespodzianki po latach”.

Jeden z internautów trafnie sumuje: „Każdy powinien mieć tyle dzieci, ile chce i może wychować. Są różne rodziny wielodzietne, tak samo jak i rodziny z jednym dzieckiem”. I każdy może być równie szczęśliwy.

Ewa Podsiadły-Natorska

Miles aldridge

Trzeba być racjonalnym

Wśród kobiet, które mają jedno dziecko, często pojawia się opinia, że przed powiększeniem rodziny powstrzymuje je sytuacja materialna czy… ograniczenia fizyczne. „Oboje z mężem pracujemy zawodowo i nie ma z tego kokosów. Mamy dwuletnią córkę. Nie wyobrażam sobie teraz mieć drugiego dziecka. Trzeba być racjonalnym. Mąż musiałby chyba brać nadgodziny, żebyśmy dali sobie radę. I co, w ogóle miałoby nie być go w domu?” – zastanawia się Olga.

Z kolei dla Agnieszki z Radomia poród okazał się traumatycznym doświadczeniem. Potem bardzo długo dochodziła do siebie. Mówi wprost, że na razie nie jest gotowa na powtórkę. „Bardzo ciężko znosiłam ciążę, a poród był piekłem. Choć minęły już trzy lata, mam tak wielki uraz, że nie chcę tego przechodzić powtórne”.

 

Miles aldridge

Często powtarza się pogląd, że kobiety poprzestają na jednym dziecku ze względu na rozczarowanie partnerem. „Zawsze marzyłam o trójce dzieci. Kiedy urodził się Adaś, byłam bardzo szczęśliwa, ale też szybko okazało się, że wychowanie dzieci to bardzo trudne, wycieńczające zadanie. Liczyłam na pomoc męża, ale on wychodził rano do pracy i wracał wieczorem, a w weekendy odsypiał. W zasadzie dla niego niewiele się zmieniło, a ja ugrzęzłam w domu. Dziś Adaś ma czternaście miesięcy. Pracy jest przy nim po pachy. Choć nie chciałabym, żeby był jedynakiem, na razie nie wyobrażam sobie drugiego dziecka. Chyba bym się załamała” – mówi Martyna.

Nie chcą się poświęcać

Oto, co piszą o tym internautki. „Niedługo kończę 33 lata, a mąż ma 34. Jak sobie pomyślę znowu o tym karmieniu, wstawaniu w nocy, o pieluchach… Odechciewa mi się. Czasem myślę o tym, że ciekawe, jak wyglądałoby nasze drugie dziecko – jednak po rocznej depresji wciąż jestem na 100 proc. pewna, że drugiego dziecka nie będzie. Mąż chciałby syna – uwaga! Bo chce przedłużyć nazwisko, jednak dla mnie to żaden argument. Dla nazwiska nie będę się poświęcać” – czytam na forum dyskusyjnym.

 

Miles aldridge

„Ja miałam trudny egzemplarz i za żadne skarby świata nie chcę drugiego dziecka” – dorzuca inna internautka. A kolejna forumowiczka, mama trzylatki, przyznaje, że z biegiem czasu zrozumiała, że po prostu… nie lubi niemowlaków. „I chyba nigdy się do nich nie garnęłam. Zawsze dobrze sobie za to radziłam ze starszymi dziećmi.

Dziś córka ma trzy lata i jest o wiele lepiej. Wszystko rozumie i umie powiedzieć, o co jej chodzi. Niemowlęcy płacz doprowadzał mnie do furii. Ciążę przeszłam wzorowo. Pracowałam do samego końca. Ale też nie mam ochoty na kolejny brzuch”.

Miles aldridge

Co nas powstrzymuje?

Przez dziesięciolecia w Polsce dominował model rodziny 2+2. Od paru lat widać jednak zwrot ku modelowi 2+1. Z badania przeprowadzonego w styczniu 2015 roku przez Panel Badawczy Ariadna dla Warsaw Enterprise Institute, na wyniki którego powołuje się portal tajnikipolityki.pl, wynika, że Polacy nie decydują się na powiększenie rodziny, bo: nie dostają wystarczającego wsparcia finansowego od państwa (43 proc.), mieszkania są coraz droższe (33 proc.), dzieci za dużo kosztują (33 proc.), opieka medyczna w Polsce nie zachęca do posiadania dzieci (26 proc.), kobieta ryzykuje utratę pracy (21 proc.).

Inne wymieniane powody to m.in. obawa, że nie sprosta się obowiązkom związanym z wychowaniem dziecka, niechęć do rezygnacji z wygodnego życia czy niedostateczne zaangażowanie rodziny, szczególnie partnera, w wychowanie.

Komentarze (87)

Ocena: 4.87 / 5
Anonim (Ocena: 5) 03.03.2015 14:05
ciekawy artykuł, miło było poczytać :)
odpowiedz
noniemoge (Ocena: 1) 28.02.2015 14:20
Taaa to ja będę mieć co najmniej 5 dzieci, bo komentarze na tej stronie mi tak karzą i straszą Arabami ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 28.02.2015 01:09
To ze po swoim przykladzie uwazasz ze wszyscy sa niedorajdami jak ty to naprawde nikogo nie obchodzi.
odpowiedz
D. (Ocena: 5) 28.02.2015 00:55
Anna dobrze prawi. Nie chcecie mieć więcej dzieci bo chcecie dać jedynakowi wszystko. A potem rosną takie nidorajdy życiowe commyślą że im się wszystko należy. Mi rodzice dali bardzo dużo i niestety przez toże nie muszę się martwić o nic, robie o wiele mniej niż jak bym nie miała zapewnionego bytu. Trzymanie dzieci w takim kloszu bezpieczeństwa nie robi niestety nic dobrego
odpowiedz
Anna (Ocena: 5) 27.02.2015 20:34
Komu mają rodzice pomóc, jak nie własnemu dziecku? Na przykład DWÓJCE lub TRÓJCE własnych dzieci. Argument o tym, że chcą mieć tylko jedno dziecko, bo chcą mu kupić mieszkanie jest dla mnie strasznie głupi. Zamiast kupić mieszkanie jedynakowi, mogą równie dobrze mieć trójkę dzieci i każdemu dorzucić 30%. Akurat mi i siostrze rodzice dorzucili się do mieszkania (dorzucili, nie kupili), bo ich było na to stać. Rodzice męża nie mieli takiej możliwości, ale ani on, ani jego rodzeństwo nie czują się przez to pokrzywdzeni ani gorsi. Nie dostali też "kopa w tyłek", ale mądre wychowanie i świadomość, że jak będzie potrzeba, to ich rodzice pójdą za nimi w ogień.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo