LIST: „Jestem traktowana jak trędowata! Tylko dlatego, że karmię 5-letniego syna piersią...”

Barbara nie może liczyć nawet na zrozumienie rodziny. Podobno robi dziecku krzywdę.
LIST: „Jestem traktowana jak trędowata! Tylko dlatego, że karmię 5-letniego syna piersią...”
15.02.2015

Witajcie!

Mam na imię Barbara. Jestem kobietą, matką, żoną, pracuję, prowadzę dom i rzadko narzekam na swój los. Uważam, że spełniam się w tych wszystkich rolach i jestem naprawdę szczęśliwa. Moi najbliżsi też nie narzekają. Jesteśmy blisko siebie i jakoś dajemy radę. Nie uważam, żebym się jakoś specjalnie poświęcała. Robię dokładnie to, co do mnie należy. Bywają chwile zwątpienia, ale warto. Piszę o tym, bo chociaż mam sporo rzeczy na głowie, są ludzie którzy i tak mają czelność mnie oceniać. Ich zdaniem nie jestem do końca normalna i tak naprawdę... krzywdzę swoje dziecko.

W jaki sposób? Mój syn skończy niedługo 5 lat i od momentu jego narodzin jesteśmy razem. Nie posłałam go do przedszkola, bo nie było takiej potrzeby. Udało mi się przenieść moją aktywność zawodową do domu i mieć go blisko siebie. Mam nienormowany czas pracy, więc do południa staram się zrobić jak najwięcej, kiedy moja mama pomaga mi w opiece, potem wraca mąż i jeszcze mam chwilę, żeby coś dokończyć. We wrześniu się to skończy, bo trzeba będzie posłać go do zerówki. Z tym ludzie nie mają problemu. Ale ich zdaniem robię coś obrzydliwego...

 

matka

Jak się nad tym zastanowić, to w moim postępowaniu nie ma niczego złego. Zdrowa więź matki z dzieckiem i tyle. Ale na temat późnego karmienia piersią jest tyle mitów, że trudno kogokolwiek przekonać. Ja już się nawet nie staram. Wolę być traktowana jak trędowata i żyć w zgodzie z własnym sumieniem, niż uszczęśliwiać wszystkich wokół. Najważniejsze, że mnie to odpowiada i synek jest zadowolony.

Dlaczego robi się z tego tematu taką sensację?!

Rola matki jest wyjątkowo trudna i wymagająca. Żadna z nas nie potrzebuje jeszcze dodatkowych atrakcji w postaci ludzkiego oburzenia, zniesmaczenia i wrogich gestów. Nikomu nie robię nic złego, więc na to samo liczyłabym w stosunku do siebie. U mnie sprawa sama się rozwiąże, kiedy syn pójdzie do zerówki, ale piszę to dla dobra innych mam, które będą musiały się mierzyć z takimi uprzedzeniami.

Barbara

matka

Mam w swojej rodzinie osoby, które zupełnie nie potrafią tego zrozumieć. Zazwyczaj wysłuchuję dziwnych opinii w czasie imprez, kiedy patrzę na to, co jem i oczywiście odmawiam alkoholu. Jakże to tak? Jestem dorosła, dziecko jest już prawie samodzielne, a ja nie mogę normalnie żyć. Wychodzi na to, że syn jest pijawką, która mnie ubezwłasnowolniła, a ja jestem obsesyjną matką, która nie potrafi powiedzieć stop. Tylko dlaczego miałabym to robić? On chce, mnie to nie przeszkadza, mamy taką możliwość, więc z niej korzystamy! Zdrowszego pokarmu nie można sobie wymyślić.

Wiem jaką mam opinię. Zamiast mnie wspierać i próbować zrozumieć, słyszę te szepty na mój temat, widzę przewracanie oczami i patrzenie na mnie jak na nienormalną. Reagują też tak moje koleżanki, którym taka sytuacja nie mieści się w głowie. Czasami mam wrażenie, że one krytykując mnie, próbują się pozbyć wyrzutów sumienia. Bo one w ogóle nie karmiły piersią (nie mogły, nie chciały) albo przestały jeszcze przed ukończeniem pierwszego roku przez dziecko. Ja nadal to robię, mam pokarm, dziecko chce i tyle.

matka

Kocham syna nad życie, opiekuję się nim, jak tylko mogę, dbam o jego rozwój, a i tak przez niektórych jestem nazywana wyrodną matką. Podobno przekraczam granice dobrego smaku i na siłę trzymam go zbyt blisko siebie. On pewnie chciałby już odciąć pępowinę, ale to ja mu na to nie pozwalam. Wszystko tylko dlatego, że do dzisiaj karmię go piersią. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie jest to sytuacja codzienna, ale nie widzę powodu, by mu tego zabraniać. On tego potrzebuje. W przeciwnym wypadku nie prosiłby się o porcję świeżego mleka.

Kiedy skończył 3 lata, sama byłam zdziwiona, że jeszcze nam się to udaje. Myślałam nawet, że z nim coś nie tak, skoro nadal domaga się piersi. I ze mną chyba też, bo jak długo kobieta może produkować pokarm? Nasza lekarka rozwiała wszelkie wątpliwości – jeśli chcę, mogę go tego oduczyć i nic mu się z tego powodu nie stanie. Ale jeśli mam taką możliwość, mogę zaczekać, aż sam przestanie tego potrzebować. Postanowiłam, że nie będę go brutalnie od siebie odrywać. I tak trwa to do dzisiaj.

matka

Zazwyczaj słyszę, że w ten sposób uzależniam syna od siebie. Dziwnie to brzmi, bo każde małe dziecko, w jakikolwiek sposób karmione, i tak jest szczególnie przywiązane do mamy. Albo, że to duży chłopak, a ja robię z niego dzidziusia. Nie wydaję mi się, bo rozwija się bardzo szybko i jest mądrym chłopcem. Nie wspominając o tym, że gdyby nie chciał, to by nie sięgał do mojej piersi. Mam wrażenie, że krytykuje się mnie dla zasady, bo gdzieś w telewizji mówili, że to nie do końca normalne. Może i mówili, ale w książkach, które czytałam, były zupełnie inne informacje.

Najgorzej jest wtedy, kiedy jesteśmy poza domem i ktoś przypadkiem zobaczy nas w trakcie karmienia. Oczywiście nie robię tego na ławce w parku ani przy stoliku w restauracji. Ale wychodzimy np. do znajomych, przychodzi wieczorna pora jedzenia, przepraszam, wychodzę do innego pomieszczenia i ktoś wtedy wejdzie. Zazwyczaj jest szok, pukanie się po głowie, wielkie oczy i ogólnie tragedia. Tak, jakbym robiła swojemu dziecku krzywdę, a moje zachowanie podpadało pod jakiś paragraf. To przez innych ludzi czasami czuję się fatalnie.

matka

Z jednej strony to nie było specjalnie trudne, bo nie musiałam opuszczać domu, żeby wrócić do pracy. Jestem cały czas na miejscu i on też jest obok. Nawet jeśli opiekuje się nim babcia, a ja siedzę zamknięta w gabinecie, on może zawsze poprosić o karmienie. Na szczęście nie jest to wcale tak często. Mleko pije zazwyczaj 2 razy dziennie, a poza tym normalne zdrowe posiłki. Rozwija się wspaniale. Nie jest za chudy, nie ma też nadwagi, wszystkie wyniki badań w normie. Lekarka twierdzi, że wygląda wręcz podręcznikowo. Pozostaje mi się z tego tylko cieszyć.

Czy to mi utrudnia życie? Nieszczególnie i nawet nie myślę o tym w ten sposób. Co to za poświęcenie, żeby rano posiedzieć z nim kilka minut i zrobić to samo wieczorem? Dzięki temu jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Co nie oznacza, że on jest ode mnie uzależniony i nie interesuje go tata, babcia czy inni ludzie. To bardzo otwarty chłopiec. Inteligentny, wygadany, ale z takimi, a nie innymi potrzebami. Nie dostrzegam żadnych negatywnych objawów karmienia piersią w takim wieku. Zgryz ma prawidłowy, zęby mu się nie psują, nie choruje zbyt często. Niby dobrze, ale nie dla wszystkich.

Komentarze (181)

Ocena: 4.67 / 5
Anonim (Ocena: 5) 20.04.2016 10:49
Niektórzy faceci mają obsesję na punkcie biustów, ale to będzie trauma. Słyszałam o facecie który wtula się w piersi dziewczyny jak kiedyś wtulał się w cycki matki. Jesteś chora i uzależniasz syna od siebie. Czas odciąć pępowinę. Moim zdaniem niszczysz mi psychikę i powinni Ci zabrać dziecko.
odpowiedz
KARMIĄCA CYSIEM (Ocena: 5) 29.09.2015 09:07
a reklamowanie tabletek wczesnoporonnych jest normalne NO RACZEJ PRZYCZYNIASZ SIE DO MORDERSTWA NIENARODZONYCH DZIECI
odpowiedz
Zoo (Ocena: 5) 13.05.2015 15:50
To jest pedofilka.
odpowiedz
Patrycja (Ocena: 5) 23.02.2015 20:22
To jest chore ! Jakby moja mama mi coś takiego zrobiła to chyba bym jej nie wybaczyła ;//a na pewno wiązało by się to z głębokim urazem psychicznym, a lekarka też widać mądra. 3 letniego dziecka też nie karmi się już piersią ! MAMUŚKI OPANUJCIE SIĘ !
odpowiedz
egoistka (Ocena: 5) 22.02.2015 15:28
Sorry,ale ją to musi kręcić. To jest chore. I ona się dziwi krytyce? Masakra.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo