Okrutne wyznanie matki chorego chłopca: „Żałuję, że go nie usunęłam!”

Twierdzi, że bardzo go kocha, ale byłoby lepiej, gdyby się nie urodził.
Okrutne wyznanie matki chorego chłopca: „Żałuję, że go nie usunęłam!”
14.10.2014

Rodzice ciężko chorych dzieci to prawdziwi bohaterowie codzienności. Każdego dnia walczą o lepsze życie swoich pociech, często na przekór całemu światu. Muszą mierzyć się z niewybrednymi komentarzami otoczenia, a także z niewydolną służbą zdrowia. Często zmuszeni są do rezygnacji z własnych ambicji, bo pogodzenie kariery z całodobową opieką jest praktycznie niemożliwe. Tak właśnie jest w przypadku państwa Kelly. Młode małżeństwo stanęło przed największym wyzwaniem w życiu.

Już pierwsze badania płodu zwiastowały kłopoty. Ich nienarodzony synek miał wyraźnie zniekształcone ciało i poważne wady rozwojowe. Na tym etapie nie można było niczego stwierdzić na 100 procent, ale lekarze nie mieli wątpliwości, że nie urodzi się zupełnie zdrowy. Wtedy Jill i Ian zaczęli poważnie myśleć o przerwaniu ciąży. Nie chcieli patrzeć na jego cierpienie. Kiedy poinformowali o swojej decyzji, polecono im jeszcze się zastanowić.

Przez kolejne 2 miesiące wykonano kilka specjalistycznych badań, które wykazały, że wcale nie jest aż tak źle. Testy genetyczne wyszły pomyślnie, serce dziecka miało się rozwijać prawidłowo, a zniekształconą rękę można było przywrócić do normalności prostym zabiegiem. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana.

aborcja

Rodzice zdawali sobie sprawę, że synek będzie miał kłopoty z rączką, ale nic nie wskazywało na inne wady rozwojowe. Zrezygnowali z aborcji i 5 lat temu na świecie pojawił się Dylan. Urodził się z rozszczepem podniebienia, mikrognacją (nieprawidłowo małą żuchwą, w której nie mieści się język, co utrudnia oddychanie) oraz poważną wadą serca. Ziściły się wszystkie ich najczarniejsze myśli.

Dzisiaj chłopiec jest już po wielu kosztownych operacjach. Jest karmiony pozajelitowo, ma wstawioną na stałe rurkę tracheotomijną, nie potrafi normalnie mówić. Wymaga całodobowej opieki i leczenia do końca życia. Jill i Ian nie byli na to przygotowani i dzisiaj mówią wprost – gdyby wiedzieli, że tak to będzie wyglądało, zdecydowaliby się na aborcję.

Kocham mojego syna, on zmienił moje życie, ale gdybyśmy zdawali sobie sprawę, przez co będzie musiał przechodzić, gdyby lekarze powiedzieli nam całą prawdę, to przerwałabym ciążę. Nie mówię tego ze spokojnym sumieniem. Czuję się przez to winna, bo on jest całym moim światem, ale rzeczywistość okazała się zbyt skomplikowana – twierdzi mama Dylana.

aborcja

Opieka nad chłopcem wymaga ogromnego zaangażowania. W grę wchodzi nie tylko czas rodziców, ale także ich pieniądze. Teoretycznie bezpłatna służba zdrowia wymaga od nich finansowania wielu procedur, by skrócić cierpienie syna. Jill zrezygnowała z pracy w banku, by zająć się Dylanem. Wkrótce zaszła w ciążę i urodziła zdrową córeczkę. Okazało się jednak, że sama nie jest w stanie zapanować nad sytuacją. Podobną decyzję podjął Ian, który pracował jako informatyk w dużej firmie telekomunikacyjnej.

Para została z dwójką dzieci, w tym jednym ciężko chorym, bez pracy, ale z rosnącymi wydatkami na leczenie. Narastające długi doprowadziły do tego, że stracili swój dom i dzisiaj wynajmują skromną nieruchomość. Szczerze przyznają, że są bankrutami. Zasiłki pomagają przetrwać, ale trudno nazwać to normalnym życiem.

Mama chłopca zdaje sobie sprawę, że jej wyznanie kiedyś może dotrzeć do syna. Wtedy będzie musiała mu wytłumaczyć, dlaczego wolałaby, żeby nigdy się nie narodził. Dzisiaj małżeństwo walczy o odszkodowanie od brytyjskiej służby zdrowia.

aborcja

Dylan ze swoją młodszą siostrą

Komentarze (254)

Ocena: 4.85 / 5
Anonim (Ocena: 3) 11.02.2015 07:58
Ciekawe jakie jest zdanie tego dziecka na ten temat...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.12.2014 23:34
Nie rozumiem, dlaczego nie usunęła tego dziecka. Teraz zmarnowane całe życie mają Ci rodzice.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.11.2014 20:52
Aborcja byłaby tu dobrym rozwiązaniem, bo dziecko do końca życia będzie się musiało męczyć.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 27.10.2014 12:40
Powiedzmy to sobie raz na zawsze. Aborcji nigdy nie wykonuje się dla dobra dziecka, tylko dla dobra matki. Nie mówię, że to źle, bo nikt nie powiedział, że mamy ratować czyjeś życie za cenę drugiego życia. Ale argument, że użyć dziecku, czy takie innego mnie wręcz wkurza.
zobacz odpowiedzi (1)
Basia (Ocena: 5) 26.10.2014 23:50
Dobrze sie ocenia nie majac takiego dziecka,na miejscu Dylana wolala bym byc usunieta.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo