Polscy rodzice mają wyjątkowo ciężkie ręce. Nie potrafimy wychowywać bez bicia!

Bardzo łatwo znajdujemy usprawiedliwienie dla przemocy wobec dzieci.
Polscy rodzice mają wyjątkowo ciężkie ręce. Nie potrafimy wychowywać bez bicia!
01.07.2014

Przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem. Ta oczywista prawda dotyczy wszystkich aspektów naszego życia, a tym bardziej wychowywania dzieci. Jeśli podnosimy rękę na niewinną istotę, która nie jest w stanie się obronić, nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. W tym przypadku siła oznacza słabość. Niestety, wciąż niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Choć wszyscy zgodnie potępiamy przemoc, klapsy wymierzane najmłodszym są wciąż akceptowane. I to na większą skalę, niż niektórym się wydaje.

Od 2010 roku w Polsce obowiązuje ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Określa ona, jakie metody wychowawcze są dopuszczalne przez prawo, a na które nie ma przyzwolenia. Od dnia wprowadzenia jej w życie minęło już kilka lat, a wciąż niemal 70 procent rodaków nie ma pojęcia, co tak dokładnie się w niej znajduje. Z niedowierzaniem reagujemy na informację, że na terenie naszego kraju obowiązuje całkowity zakaz bicia dzieci. Niezależnie od tego, czy jest to tylko „wychowawczy klaps”.

Pół roku temu przemoc fizyczną jako metodę wychowawczą akceptowało 60 procent Polaków. Grupa ta systematycznie się zmniejsza, ale wielu wciąż nie widzi w tym nic złego. Szczególnie nerwowo reagują ojcowie, którzy mają wyjątkowo ciężką rękę.

mama i córka

W ostatnich latach w widoczny sposób zmniejsza się liczba Polaków akceptujących bicie dzieci. Ale często są to tylko deklaracje. Pod wpływem emocji wielu zdarza się podnieść rękę na swoje dziecko – mówi „Rzeczpospolitej” dr Monika Sajkowska, prezes Fundacji Dzieci Niczyje, która zleciła wykonanie badania na ten temat.

Alarmujący jest stosunek do tego zagadnienia mężczyzn. Ojcowie nie są do końca przekonani, czy bicie rzeczywiście jest takie złe i krzywdzące. Z pełną stanowczością przemoc wobec dzieci odrzuca zaledwie 48 procent z nich. Niemal tyle samo, bo 47 proc. przyznaje się do tego, że czasami zdarza im się dyscyplinować potomstwo siłą. Większość pod wpływem emocji uderza dłonią. Przynajmniej kilka procent mężczyzn uważa wręcz, że lanie bywa konieczne i kiedy uderzą swoje dziecko, nie odczuwają z tego powodu wyrzutów sumienia.

Co szczególnie znamienne, niemal połowa z nich (44 procent) potrafi znaleźć usprawiedliwienie dla swojego zachowania. Panowie uważają, że są sytuacje, kiedy z pełnym przekonaniem można uderzyć bezbronne dziecko, bo to mu się należy. Nie powinno to dziwić, bo większości rodziców (bez względu na płeć) zdarza się użyć argumentu siły.

mama i córka

Przynajmniej 70 procent polskich rodziców przyznaje się do tego, że przynajmniej raz dali dziecku klapsa. Można przypuszczać, że w większości przypadków wcale nie chodzi o jeden raz. Wymierzanie „niewinnych” ciosów widoczne jest w miejscach publicznych, więc tym bardziej zdarza się to w domowym zaciszu.

Cytowana przez „Rzeczpospolitą” Joanna Krupska, szefowa Związku Dużych Rodzin 3+, matka siedmiorga dzieci, także nie widzi w tym niczego złego. Twierdzi, że są sytuacje, kiedy nie ma czasu, by wytłumaczyć coś dziecku na spokojnie. Wtedy klaps jest usprawiedliwiony. Zupełnie inaczej do tematu podchodzi Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy: - Bite dziecko stosuje często przemoc wobec rówieśników, nie ma dobrych relacji z rodzicami, a w dorosłym życiu może mieć zaburzone poczucie własnej wartości. Nie warto w ten sposób wychowywać – twierdzi.

Gazeta przypomina głośne przypadki znęcania się nad dziećmi, które udowadniają, że czasami zaczyna się od niewinnego klapsa, a kończy się tragedią. Czy Waszym zdaniem rodzic powinien mieć prawo dyscyplinować potomstwo w ten sposób?

Komentarze (46)

Ocena: 4.78 / 5
... (Ocena: 5) 19.07.2014 09:10
Moja matka potwierdza. Całe dzieciństwo dostawałam klapsy,szmatą po twarzy,ciąganie za włosy,darcie się i bicie wieszakiem. Dzisiaj muszę chodzić do psychologa.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.07.2014 00:08
wole dac klapsa, ktory zdyscyplinuje dziecko niz miec rozpieszczonego bachora i cwaniaka
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.07.2014 11:04
po tych komentarzach widać, że tylko dzieci bite praktycznie za wszystko miały później problemy psychiczne lub źle wspominały dzieciństwo. Dzieci, które dostały od czasu do czasu klapsa rozumieją to, za co dostały i że to im nie zaszkodziło.
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 06.07.2014 10:58
a mi się właśnie wydaje, że wychowywanie bez kar, nawet cielesnych w razie konieczności to lenistwo i udowadnianie, że ma się swoje dziecko gdzieś. Gdyby było tak, jak ci pożal się boże psychologowie,którzy nie mają swoich dzieci, albo mają wyjątkowo grzeczne dzieci (takie jednak nie zdarzają się często) twierdzą, to społeczeństwa cywilizowanego by nie było. W XVII wieku przykładowo bito nawet dzieci w internatach, nikomu to nie przeszkadzało, a te dzieci były wręcz katowane niekiedy. Kiedyś jak dziecko było niegrzeczne to wystarczyło, że matka powiedziała: "poczekaj aż ojciec z pracy wróci" i już dziecko było grzeczne. Psychologowie zapychają wasze mózgi papką bzdurnych informacji, a tak naprawdę szykują sobie przyszłe zajęcie. Pomoc dla rodziców z dziećmi 13+, naprawianie błędów wychowawczych, w które wpędzą je pośrednio sami psycholodzy. Dziecko w wieku 3-4 lat nie ma takiej wyobraźni, że jak rodzic powie że ma czegoś nie ruszać bo sobie zrobi krzywdę i pójdzie do szpitala. Taką teorie chyba wysnuły środowiska "dżender", które twierdzą że dziecko w wieku między 5 a 10 lat odczuwa już pociąg seksualny. Paranoja i już. Wiadomo, że dziecka nie należy bić tak, że aż katować. Ale jak matka mówi do dziecka 10 razy, 20 razy i 30 razy a dziecko nie rozumie, to co robić? Powiedzieć 31 raz? Widzę, że dużo z was naoglądało się Super niani, tylko nie wierzę, że ta "super"niania coś pomogła tym rodzinom, bo tak naprawdę wszystkie takie programy są tworzone pod publikę i niewiele wspólnego mają z rzeczywistością.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 06.07.2014 10:57
a mi się właśnie wydaje, że wychowywanie bez kar, nawet cielesnych w razie konieczności to lenistwo i udowadnianie, że ma się swoje dziecko gdzieś. Gdyby było tak, jak ci pożal się boże psychologowie,którzy nie mają swoich dzieci, albo mają wyjątkowo grzeczne dzieci (takie jednak nie zdarzają się często) to społeczeństwa cywilizowanego by nie było. W XVII wieku przykładowo bito nawet dzieci w internatach, nikomu to nie przeszkadzało, a te dzieci były wręcz katowane niekiedy. Kiedyś jak dziecko było niegrzeczne to wystarczyło, że matka powiedziała: "poczekaj aż ojciec z pracy wróci" i już dziecko było grzeczne. Psychologowie zapychają wasze mózgi papką bzdurnych informacji, a tak naprawdę szykują sobie przyszłe zajęcie. Pomoc dla rodziców z dziećmi 13+, naprawianie błędów wychowawczych, w które wpędzą je pośrednio sami psycholodzy. Dziecko w wieku 3-4 lat nie ma takiej wyobraźni, że jak rodzic powie że ma czegoś nie ruszać bo sobie zrobi krzywdę i pójdzie do szpitala. Taką teorie chyba wysnuły środowiska "dżender", które twierdzą że dziecko w wieku między 5 a 10 lat odczuwa już pociąg seksualny. Paranoja i już. Wiadomo, że dziecka nie należy bić tak, że aż katować. Ale jak matka mówi do dziecka 10 razy, 20 razy i 30 razy a dziecko nie rozumie, to co robić? Powiedzieć 31 raz? Widzę, że dużo z was naoglądało się Super niani, tylko nie wierzę, że ta "super"niania coś pomogła tym rodzinom, bo tak naprawdę wszystkie takie programy są tworzone pod publikę i niewiele wspólnego mają z rzeczywistością.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo