Ty i twoje dziecko kontra teściowa. Co zrobić z jej radami?

Rady teściowej w wychowaniu dzieci mogą się przydać albo… wręcz przeciwnie.
Ty i twoje dziecko kontra teściowa. Co zrobić z jej radami?
01.02.2014

Wszyscy wiemy, jaki jest stereotyp teściowej. Mówi się, że osiągnięcie porozumienia między kobietą a matką jej wybranka jest praktycznie niemożliwe. A badania, niestety, tylko to potwierdzają. Okazuje się, że co czwarta kobieta nie pała miłością do swojej teściowej. I ma powody. Młode kobiety skarżą się, że teściowe wtrącają się w finanse, pouczają je, ingerują w związek młodych, a także – jeśli nie przede wszystkim – krytykują metody wychowawcze.

„Mam dość mojej teściowej” – przyznaje Alicja. „Uważa, że wszystko wie najlepiej, a odkąd na świecie pojawił się nasz Staś, nie mamy z nią życia. Nic jej się nie podoba – jak go trzymam, jak często karmię, w co go ubieram, jakich pieluch i kosmetyków używam, ciągle chce mi dawać rady i zachowuje się, jakby chciała mi pokazać, że o wychowywaniu dzieci nie mam pojęcia, że wszystko robię źle. Przez nią czuję się jak zła matka, która na niczym się nie zna, zauważyłam też, że chodzę ciągle spięta i zaczęłam się kłócić z mężem o to wszystko, a on nie wie, co robić”.

One wiedzą lepiej

Ingerowanie teściowych w metody wychowawcze to rzeczywiście dość częsty problem. Gdy na świecie pojawia się maluch – czyli wymarzony wnuczek – niektóre teściowe przechodzą same siebie, przekonane, że wiedzą najlepiej, jak wychować dziecko. To oczywiste, że mają w tym zakresie znacznie większe doświadczenie, ale one w końcu też kiedyś były świeżo upieczonymi matkami, prawda? Szkoda tylko, że tak często o tym zapominają.

„Mam poważny problem, który rujnuje moje małżeństwo. Z mężem pobraliśmy się dwa lata temu, przed ślubem nie mieszkaliśmy ze sobą, było super. W styczniu urodziła nam się śliczna zdrowa córeczka, jednak od tamtej pory zamiast być szczęśliwą żoną i matką, niestety jestem załamaną kobietą… Od narodzin córeczki teściowa zaczęła się wtrącać. Widziałam to też wcześniej, ale nie reagowałam. Najgorsze jest to, że mój mąż strasznie idzie za swoja rodziną, niekiedy mam wrażenie, że bardziej ją kocha niż mnie i córkę. Rozmowy też nie pomagają, bo on zawsze broni swoją rodzinę. Nie wiem, co mam zrobić, aby nasze małżeństwo się nie rozwaliło. Ostatnio myślałam nad rozmową z teściową, by powiedzieć jej, co myślę, ale pewnie zaraz byłaby kłótnia” – czytamy na forum dyskusyjnym.

teściowa

Jak widzisz, nie musi z tego od razu wyniknąć awantura. Teściowa może, owszem, poczuć się zirytowana czy wręcz odstawiona na boczny tor, ale w tym wypadku cel uświęca środki. Odwołanie się do wiedzy specjalisty czy wręcz zapewnienie, że chcesz zrobić coś sama, bo uczysz się być matką, często okazują się skuteczne, bo wytrącają doświadczonym kobietom argumenty z ręki.

Jedna z forumowiczek pisze: „Jestem w ósmym miesiącu ciąży i oczywiście też słyszę mnóstwo świetnych rad (takich sprzed 30 lat, np. Na co ci szkoła rodzenia? Tylko kasę wyciągają. Ja nie chodziłam). Kwituję je krótko, ucinając wszelkie dyskusje: Tak postanowiliśmy”. Niewykluczone, że teściowa nadal będzie się wtrącać, ale internautki mają na to radę: trzeba się uodpornić. I robić swoje.

Ewa Podsiadły-Natorska

teściowa

Gracie do jednej bramki

Problem faktycznie jest częsty. I poważny. Ale można go rozwiązać. Od czego zacząć? Przede wszystkim pamiętaj, że ty, teściowa i jej syn, a twój mąż nie jesteście dla siebie konkurencją, w niczym ze sobą nie rywalizujecie. Nawet jeśli wydaje ci się, że teściowa jest przeciwko tobie, tak naprawdę gracie do jednej bramki: chodzi wam bowiem o jak najlepsze wychowanie małego człowieka, który właśnie pojawił się na świecie. Rady teściowej, owszem, mogą bardzo (bardzo!) irytować, ale pamiętaj, że ona nie ma złych intencji. Nie robi tego po to, by ci dokuczyć. Gdy spojrzysz na to z tej strony, być może sprawa nie będzie ci się wydawała beznadziejna.

By osiągnąć kompromis, musicie zrozumieć siebie nawzajem. To naturalne, że teściowa, która doprowadziła swoje dziecko (albo dzieci) do dorosłości, uważa się za autorytet w tej dziedzinie – niewykluczone, że będziesz taka sama, gdy zostaniesz babcią. Nie zamienisz teściowej na inną, nie możesz też liczyć na to, że twój mąż zerwie z nią stosunki, by tym sposobem opowiedzieć się po twojej stronie. W drodze do kompromisu aż takie rozwiązania nie są konieczne.

teściowa

Ale pomyśl o tym inaczej: może niektóre rady teściowej mogą się przydać? Może warto jej wysłuchać, a potem i tak zrobić swoje? Od przybytku (czyli wiedzy) głowa nie boi. W relacjach z teściową musisz być dyplomatką, by był wilk syty (ona) i owca cała (ty).

Konflikt szkodzi dzieciom

Gorzej, jeśli teściowa jawnie ingeruje w wasze metody wychowawcze i wszystko robi na opak. Na początek uspokajamy – z badań psychologicznych wynika, że rodzice nie muszą się nadmiernie obawiać „złego wpływu” dziadków na ich dzieci. Okazuje się, że maluchowi nie zaszkodzi ani zbyt surowe wychowanie, ani raz na jakiś czas rozpuszczanie przez babcię. Ale naukowcy są zgodni co do tego, że negatywny wpływ na jego rozwój może mieć nieustający konflikt między rodzicami a dziadkami. Jeśli więc sytuacja cię przerasta, najwyższa pora coś z nią zrobić. I tutaj konieczna będzie pomoc twojego partnera.

teściowa

Poproś go, by porozmawiał ze swoją mamą. Niech zapewni ją, że doceniacie jej starania i dobre chęci, ale czujecie się w tym wszystkim trochę pogubieni i bardzo wam zależy, by wam zaufała. Od syna łatwiej przyjmie uwagi. Niech twój partner powie, czego w procesie wychowawczym nie chcecie zmieniać i niech poprosi swoją mamę, by uszanowała wasz wybór (np. słodycze tylko raz na tydzień – jeśli teściowa będzie próbowała wprowadzić własne rządy i przy każdym spotkaniu zacznie częstować malucha czekoladkami, dziecko „zgłupieje”, nie będzie wiedziało kogo słuchać, istnieje też ryzyko, że stracicie w jego oczach autorytet).

Zrobię to po swojemu

Pamiętaj również, że nie musisz trzymać języka za zębami. Jedna z internautek zdradza swoją metodę: „U mnie podziałały słowa, które powtarzałam do znudzenia: Dziękuję za radę, ale wolę to zrobić po swojemu. Dodawałam do tego wymowny, lekko złośliwy uśmiech i robiłam swoje. Nie tłumaczyłam, nie dyskutowałam. Jak nie docierało, to mówiłam, że tak mi kazał robić lekarz, położna i im bardziej ufam, bo mają ogromne doświadczenie. I mam spokój”.

Komentarze (15)

Ocena: 4.87 / 5
iza (Ocena: 3) 02.02.2017 15:11
Bardzo łatwo napisać "powiedz partnerowi, niech porozmawia z mamą". A co , jeśli ON NIE CHCE rozmawiać? Jeżeli mąż uważa, że się czepiam, że to moja wina bo nie chcę odpuścić a kwestia słodyczy, suplementów diety, kupowania rzeczy do naszego domu, podrzucania jedzenia (bo dziecko na pewno źle się odżywia albo pewnie nie lubi tego co ja gotuję), przychodzenia do nas bez zapowiedzi (teść kiedyś tu mieszkał i uważa, że może sobie przychodzić kiedy che)to pierdoły a ja się czepiam? I zawsze staje po stronie rodziców? Co wtedy, pytam się? Bo usłyszałam ostatnio, że to wszystko to moja wina? Jak rozmawiać z partnerem, mężem, który ma w takiej sytuacji nieodciętą pępowinę?
odpowiedz
szczesliwa mama (Ocena: 5) 29.03.2014 02:01
Jak czytam te historie o tesciowych jak z horroru to ciesze sie,ze nie mialam okazji swojej poznac
odpowiedz
Kaliope (Ocena: 5) 24.03.2014 16:40
Cóż , moja teściowa miała taki okres że wszystko co mówiłam było -anty ... Np: - Lila , jutro zjesz drugą czekoladkę - mówię do dziecka. - Nie , nie , nie....Babcia da ! Jedz sobie jedz ! - mówi i patrzy na mnie karcąc. Porozmawiałam z nią że to moje dziecko i moje wychowanie :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.02.2014 13:35
Ja, kiedy delikatnie chciałam swojej teściowej powiedzieć, że będę robić po swojemu np. nocnikowanie latem, jak synek skończy 15 miesięcy, słodycze damy mu pierwszy raz jak podrośnie a na rękach nie usypiamy i nie będziemy, to usłyszałam (mój mąż usłyszał) że jestem gówniara i nie będę jej pouczać bo ona 4 dzieci wychowała i wie lepiej. Ja oczywiście nic jej sama nie mówiła, wszystko mąż, kończyło się zawsze ze kłócił się z matką . MOJA TEŚCIOWA JEST PZREMĄDRZAŁA I NIEREFORMOWALNA!
odpowiedz
rere (Ocena: 5) 02.02.2014 01:36
Dziewczyno, to powiedz swojej matce, ze ma się odczepić swoje dzieci wychowała i juz jej wystarczy, a jak nie przestanie tak robić, to nie zobaczy więcej wnuka, bo dziecko jest twoje i nie bedzie ci nikt wlazil na głowę! Nie daj sobą rządzić, matki zawsze wiedza lepiej! A jak matki zabraknie to ty zostaniesz niedolezna matka która nawet się dzieckiem nie bedzie umiała zająć, bo wszystko za ciebie robiła babcia
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo