Poród dziś i 20 lat temu. Co się zmieniło?

Czy warunki porodu w ciągu ostatnich lat uległy zmianie? Jak zabieg wygląda dziś, a jak jego proces przebiegał kilkanaście lat temu? Czy połogu wciąż należy się obawiać?
Poród dziś i 20 lat temu. Co się zmieniło?
30.10.2010

Mimo wciąż tych samych problemów, nękających polską służbę zdrowia, niektóre usługi oferowane przez szpitale uległy poprawie. Młode matki wciąż narzekają na tragiczne warunki, z którymi musiały poradzić sobie w trakcie porodu. Jednak kobiety, które rodziły dzieci 20 lat temu twierdzą, że obecne realia sal porodowych to istny raj w porównaniu do tego, co kiedyś uważano za normę…

Jak wygląda prawda na temat współczesnych standardów rodzenia?

Obecność bliskich

Najistotniejsza rewolucja, która w kwestii porodu wydaje się być kluczowa, to obecność partnera lub męża na sali porodowej. Jak wiadomo, proces połogu bywa długi, trudny i wykańczający – również psychicznie. Pomocy ze strony bliskiej osoby, towarzyszącej przyszłej mamie podczas porodu, w realiach PRL-owskich szpitali była wprost nie do pomyślenia! Bliskim nie pozwalano odwiedzać ani nowego członka rodziny, ani jego matki. Malucha do czasu wypisania ze szpitala, można było oglądać jedynie przez szybę! Dziś zmagającej się z bólem i wysiłkiem kobiecie swoją pomoc mogą zaoferować członkowie jej rodziny, których obecność okazuje się być nieodzownym wsparciem - również podczas konfrontacji ze służbą zdrowia…

Uśmiech polskiej położnej

Jak młode matki oceniają kwestię współpracy z położnymi i pielęgniarkami? Ponoć opryskliwe, surowe oblicze bezdusznej służby zdrowia to już przeszłość. Przynajmniej za drzwiami sal porodowych. To opinia przede wszystkim mieszkanek dużych miast i klientek prywatnych klinik porodowych. Mimo wszystkich negatywnych opinii, a nawet całego ich zbioru nie można porównać do sposobu odbioru porodu, których doświadczały młode matki w latach 80’. Ówczesne realia były na tyle surowe, że podczas całego procesu połogu w większości przypadków trudno było o ciepłe słowo, bądź serdeczny uśmiech. Same rodzące były traktowane w wyjątkowo przedmiotowy sposób, a zabieg bardziej niż cud, przypominał produkcję wrzeszczących maluchów… Dziś zwracanie się po imieniu do swojego opiekuna medycznego to coraz częstsze zjawisko, przez co same pacjentki, zamiast wrażenia bycia przedmiotem, podczas zabiegu mogą poczuć namiastkę partnerskiego układu.

ciąża i dziecko

Postęp medycyny i nie tylko

Dziś zarówno położne, jak i same matki, do swojej dyspozycji mają wyższy status komfortu niż przed 20 laty. Służba medyczna posiada inne, skuteczniejsze i bezpieczniejsze sposoby znieczulania. W zależności od organizmu przyszłej mamy, jak i etapu jej gotowości, można zdecydować się na opóźnienie, bądź przyspieszenie porodu. W niektórych sytuacjach decyzja o cesarskim cięciu nie jest podejmowana, jako ostateczny ratunek życia matki, bądź jej dziecka, a bezinwazyjne rozwiązanie, ułatwiające poród i eliminujące ryzyko. Bezpieczniejsza narkoza, bardziej precyzyjne narzędzia i wyższy stan wiedzy samej służby medycznej to najważniejsze zmiany, świadczące o poprawie jakości porodów!

Oddzielne sale to wciąż marzenie!

Niestety w kwestii wyposażenia sal i ilości przebywających w niej kobiet w przeciągu ostatnich 20 lat zmieniło się niewiele. Przyszłe mamy nadal borykają się ze starym wyposażeniem szpitalnych sal, nieprzystosowanymi, starymi łóżkami i kompletnym brakiem prywatności, która mimo wszystko… nie stanowi największego problemu. Najtrudniejszym zadaniem jest poradzenie sobie ze świadomością obecności innych kobiet, towarzyszących im mężów i partnerów, znajdujących się tuż za parawanem. Próbującej zmierzyć się ze zdenerwowaniem i bólem rodzącej mamie, nie tylko trudno znieść krzyki, dobiegające z innej części sali, ale również skupić się na własnym porodzie!

Choć nic nie wskazuje na nowe zmiany, młode mamy nadal decydują się na poród w państwowym szpitalu. Prywatne placówki to koszt, na który nie każda z nich może sobie pozwolić. Miejmy jednak nadzieję, że kolejne udogodnienia nadal będą poprawiały warunki, w których kobiety przeżywają najtrudniejsze chwile swojego życia, zapamiętane na długi czas!

Oliwka Mostowska

Zobacz także:

CIĄŻA BEZ TAJEMNIC: Na czym polega poród lotosowy?

Ile kosztuje ciążą i poród? Więcej niż sądzisz!

Polecane wideo

Komentarze (36)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 27.07.2012 13:54
ZE co kilka kobiet rodziw jednej sali?????????????to chore!!!!!!!!!!!ja to nie moze bym chciała miec dzieci ale zabardzo boje sie porodu i dla tego nie bede miec nigdy dzieci
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.08.2011 14:25
Rodziłam dwa razy w tym samym szpitalu w odstępie 2,5 roku - i jakbym była w dwóch różnych rzeczywistościach. Za pierwszym razem położne opryskliwe i niemiłe, rodem z PRL - "nie piewsza i nie ostatnia rodzisz!", "nie chcesz jeść? a to rób co chcesz!" (oczywiście nic nikomu nie dawałam w łapę, bo dla mnie to przestępstwo i hańba), czułam się strasznie. I nie była to kwestia jakiegoś "złego dnia", bo byłam w szpitalu 9 dni. Za drugim razem te same położne były miłe i pomocne, pytały o samopoczucie, czy pomóc przy dziecku, uśmiechały się i żartowały. Nie mogłam uwierzyć, że to ten sam szpital i te same położne. Być może były skargi i w końcu ordynator czy dyrektor szpitala powiedział im coś do słuchu i zaczęły się normalnie zachowywać.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 25.11.2010 18:52
faceci to jednak idioci =.=
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.11.2010 12:37
w panstwowym szpitalu bez łapowki ? masakra pila mechaniczna !!!!!!!!!!!!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.11.2010 11:12
Moje wspomnienia nie sa ... mile. Nasluchalam sie podczas pobytu na patologii. Kobieta zwijala sie z bolu, mimo to stwierdzili, ze jest wszystko ok, ze ma bolec i wypisuja do domu, a jak po krotkim czasie wraca okazuje sie , ze dziecko udusilo sie w srodku pepowina. Jak nie zaplacisz to nie bedziesz miec opieki. slyszalam, juz ze lekarze "lubia kiedy dziecko jest przenoszone, bo wieksze i lepiej rozwiniete" nastepnego dnia okazalo sie, ze dziecko umarlo w brzuchu. Ja nosilam ciaze 3 tygodnie dluzej niz byl pierwszy termin. Jak juz zaczelam krwawic i zwijac sie z bolu, zbadali i spytali kiedy mi wody odeszly? /nie odeszly jeszcze/ zrobili cc, dziecko przykleilo mi sie do lozyska, nie mogli jej wyjac. Panie , ktore maja pomagac mlodym matkom uwazaja, ze robia jakas laske, malo, ze pieluchy, chusteczki, oliwke i mleko kazda matka musi przyniesc do szpitala, siostry przynosza zrobiona mleko 3 razy dziennie, ale jak dziecko chce czesciej to krzyczy taka"co pani sobie mysli, mamy kupuja mleko/???/ Przeciez ja tez przynioslam, nie przyszlam zebrac, nie chce cudzego! a przez 3 dni calego pudelka taki noworodek nie zja.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie