Ewelina usunęła chore dziecko i nie żałuje. „Ciszej nad tą trumną!”

Kobieta jest przerażona pomysłem zaostrzenia przepisów aborcyjnych.
Ewelina usunęła chore dziecko i nie żałuje. „Ciszej nad tą trumną!”
Fot. Thinkstock
24.03.2018

Od 25 lat w Polsce obowiązuje tzw. kompromis aborcyjny, czyli jedna z najbardziej restrykcyjnych ustaw na świecie regulujących legalne przerywanie ciąży. Wiele wskazuje jednak na to, że wkrótce może ulec to zmianie. Zamiast liberalizacji, czeka nas zaostrzenie przepisów. Chce tego prawicowy rząd przy wsparciu Kościoła i organizacji pro-life. W praktyce będzie to oznaczało przymus rodzenia dzieci, u których w czasie życia płodowego stwierdzono ciężką chorobę.

Jedynymi dopuszczalnymi wyjątkami pozostanie ciąża powstała w wyniku gwałtu oraz zagrażająca życiu matki. Nie wiadomo, na jak długo. Gdyby ustawę zmieniono już wcześniej, Ewelina nie miałaby wyjścia. Musiałaby urodzić syna z zespołem Downa i bardzo ciężką wadą serca. A tym samym, jak twierdzi, skazałaby na cierpienie i siebie, i jego. W rozmowie z nami zdradza, jakie emocje towarzyszyły jej w najtrudniejszym momencie życia i co myśli o kolejnej politycznej wojnie aborcyjnej.

Młoda kobieta jest wdzięczna, że miała szansę skorzystać z tej możliwości i już dziś współczuje wszystkim tym, które nie będą miały takiej możliwości w przyszłości. A wszystko w myśl „źle rozumianej ochrony życia”.

Zobacz również: Dramatyczne zdjęcia z porodówki. Pokazała swoje martwe dziecko

usunięcie chorego dziecka

fot. Unsplash

Papilot.pl: Temat aborcji wraca jak bumerang. Co myślisz o najnowszej odsłonie tej dyskusji?

Ewelina: Jest tak samo żenująca, jak wszystkie poprzednie. Biorą w niej udział ci sami zakłamani ludzie, którzy niby chronią życie, ale w razie czego stać ich na przeprowadzenie zabiegu za granicą. Katolicy pod publiczkę - seryjni rozwodnicy, sprawcy przemocy domowej, ludzie uważający kobietę za podgatunek człowieka. Jest wśród nich kilka natchnionych i mimo wszystko porządnych osób. Współczuję im, że dają się tak manipulować.

Na czym polega ta manipulacja?

Oni naprawdę wierzą, że to coś zmieni. Dziecko, zamiast nie dopuścić do jego pełnego rozwinięcia, umrze zaledwie chwilę później. Albo jego pojawienie się tak utrudni życie rodzicom, że praktycznie ich go pozbawi. Są przekonani, że mają prawo decydować o kobietach, bo one są za głupie, by to zrobić. A tak naprawdę walczą jedynie o wpływy na swoim własnym prawicowym podwórku i o błogosławieństwo Kościoła. To moralno-polityczna gra, w której każdy w efekcie przegrywa.

Wiele się o tym mówi, ale na tym się kończy. Głosowania nad nową ustawą na razie nie będzie.

I mam nadzieję, że tak pozostanie. Że to tylko chwilowa wrzutka, a tak naprawdę nikt myślący nie podniesie za nią ręki. Co nie zmienia faktu, że to szokująca gra na emocjach. Sama jednak nie wykluczam, że wreszcie to przegłosują. I wtedy naprawdę zacznie się piekło kobiet. Gdybym miała pecha i zaszła w ciążę po nowelizacji, to nie wiem, co bym zrobiła. Może targnęłabym się na własne życie? Stanęłabym pod ścianą i mogłabym tylko walić głową w mur.

Zobacz również: Te ZDJĘCIA Z PORODÓWKI mają nas zachęcić do rodzenia dzieci (18+)

usunięcie chorego dziecka

fot. Unsplash

W innych krajach przepisy są liberalizowane. W Polsce w grę wchodzi jedynie ich zaostrzenie. Z czego wynika ta różnica?

Kościół nie jest tak mocny, jak kiedyś, co udowadniają masowe protesty mądrych ludzi. Jedak nadal posiada imponujący rząd dusz i prawicowe wartości uważane są za normę. Jak ktoś chce dać ludziom więcej wolności, to od razu jest lewakiem i komunistą. Pod tym względem jesteśmy trochę zaściankiem Europy i świata. Nie wierzę, by to się w najbliższym czasie zmieniło, bo według wszelkich badań młodzi rodacy wcale tej wolności nie chcą. Lubią, jak ktoś trzyma ich silną ręką. Wśród nich są także kobiety dopiero wchodzące w dorosłość. One jeszcze nie widzą, że działają przeciwko sobie.

Ty skorzystałaś z kompromisu aborcyjnego.

Nie nazwałabym tego kompromisem, bo w tej kwestii nie odbyło się żadne referendum. A śmiem twierdzić, że 25 lat temu większość Polaków opowiedziałoby się za aborcją na żądanie. Ale to już inny temat. Dokonałam terminacji ciąży, kiedy badania wykazały ciężkie i nieodwracalne wady płodu. Nie tylko zespół Downa, ale także nieprawidłowo rozwinięte serce. Gdyby jakimś cudem dziecko przeżyło, to byłoby rośliną. A ja umartwiałabym się do końca swojego lub jego życia. Oczywiście w myśl zasady, że taki jest obowiązek kobiety. Bo mąż pewnie i tak by mnie zostawił. Wcale bym mu się nie dziwiła.

Używasz zamiennie terminu płód i dziecko. Niektórzy mogą mieć z tym problem.

Nie lubię czepiania się słówek przez tzw. obrońców życia. Płód to dziecko w fazie życia płodowego. Istota ludzka, ale całkowicie zależna od matki. Nie pozbawiam go godności i należnych mu praw. Trzeba też zrozumieć kobiety, które używają bezosobowych i medycznych określeń, żeby zmniejszyć swoje cierpienie. Niektórym łatwiej pogodzić się ze śmiercią płodu, niż dziecka. Dla mnie to potomek, który nie miał możliwości samodzielnego funkcjonowania.

Zobacz również: Prawdziwe życie: "Tak. Miałam aborcję"

usunięcie chorego dziecka

fot. Unsplash

Politycy prawicy i organizacje pro-life przekonują, że wychowanie dziecka z zespołem Downa to prawdziwy dar i wielkie szczęście.

Z wadą serca, która doprowadziłaby najprawdopodobniej do szybkiego zgonu, też? Ale pomijając inne komplikacje - dla niektórych to faktycznie może być szczęście. Tylko niech każdy ma prawo wyboru. Decyzja o wydaniu na świat tak chorego potomka rzutuje na całe przyszłe życie matki, ojca i całej rodziny. Politykom pewnie jest łatwiej, bo zarabiają kilka razy więcej od zwykłego śmiertelnika. Stać ich na nowoczesną rehabilitację i opiekę. Ja bym sobie finansowo nie poradziła, a żebranie w urzędach niewiele by zmieniło. Ich obchodzi tylko los życia poczętego. To nienarodzone już nie bardzo.

Uważasz, że podjęłaś dobrą decyzję?

Najlepszą. Nie dam się wpędzić w poczucie winy. Postąpiłam zgodnie z prawem i dlatego chcę, by takie przepisy nadal obowiązywały. To oczywiście dramatyczna decyzja, która pozostaje w kobiecie na zawsze, ale cieszę się, że mogłam ją podjąć. Gdyby ktoś zmusił mnie do rodzenia i patrzenia na umieranie mojego dziecka, to naprawdę bym zwariowała. Rozważam kolejną ciążę i można uznać to za sukces tego rządu. Zmobilizowali mnie, bo strach dłużej zwlekać. Zawsze może się okazać, że znowu coś jest nie tak, a po zmianie ustawy już nie będę miała wyjścia.

Co powiesz kobietom, które urodziły chore dzieci albo jeszcze nigdy nie były w ciąży, ale już wiedzą, że nigdy nie zdecydowałyby się na jej usunięcie?

Macie prawo decydować o swoim życiu. Jeszcze. To powinna być norma. Ustawa aborcyjna opiera się na emocjach i moralności, a w sercu każdej z nas gra coś innego. Nikt nigdy nie zmusi was do przerwania ciąży. Kobiety myślące inaczej chce się zmusić do rodzenia. To widoczna gołym okiem niesprawiedliwość, dyskryminacja, a wręcz przemoc. Politycy znęcają się nad matkami, które przeżywają dramat. Zupełnie tak, jakby niewystarczająco cierpiały. Ciszej nad tą trumną.

Komentarze (22)

Ocena: 5 / 5
Ами Лана Бо (Ocena: 5) 03.06.2018 00:07
Czyli lepiej być martwym niż chorym? Ciekawe. Rozumiem jeszcze, gdy jest to choroba niedająca żadnych szans na przeżycie, ale jeśli taką nie jest, to jakim prawem można to życie odbierać?
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 25.03.2018 06:38
ABORCJA NA ŻYCZENIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! CZARNY PROTEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! POPIERAM!!!!!!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.03.2018 00:15
Ja jestem przeciwna aborcji na życzenie, bo niestety, ale w czarnym proteście bierze udział sporo kobiet, które mają do tego takie podejście "jak się puszcze to wyskrobie bachora i po problemie". I nie dziwię się, że ludzie po prostu po usłyszeniu takich tekstów stają się przeciwnikami legalnej aborcji. A aborcje uszkodzonego płodu popieram, takie dziecko po urodzeniu też cierpi i jeżeli nie umrze to rodzice mają zniszczone życie, już do końca muszą opiekować się chorym, a co jak ich samych zabraknie? Koszmar.
odpowiedz
Marta (Ocena: 5) 24.03.2018 23:47
Aborcja to po prostu wielkie nieszczescie, zadna kobieta tak naprawde tego nie chce. Niestety w zyciu roznie sie dzieje i czasami trzeba podjac trudna decyzje. Szkoda ze Kosciol i te wszystkie organizacje Pro-life chronia zycie od poczecia do narodzin a pozniej juz nie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.03.2018 12:21
Dokładnie 3 lata temu przeprowadzono u mnie terminacje ciąży. U mojej córeczki nie wyksztalcily się kości czaszki. Mimo że jestem wierzaca, podjęłam taką a nie inną decyzję. Nie mogłam nic zrobić dla swojego dziecka, nic poza przerwaniem i nie dopuszczeniem do jego dalszych cierpień. Mogłam za to zrobić coś dla moich starszych dzieci... Nie pozbawić ich matki. Konsultowalam się z najlepszymi lekarzami zajmującymi się wadami prenatalnymi, niestety dla mojej córeczki nie było nadziei. Nawet jeśli dotrwalybysmy porodu to ona i tak by beze mnie nie przeżyła. Istniało zagrożenie mojego życia. Czy miałam wyrzuty sumienia? Tak. Milion razy myślałam czy mogłam temu jakoś zapobiedz, uratować ją, liczyć na cud. Ale podjęłam dobrą decyzję. MIALAM SZANSĘ JA PODJĄĆ. To, że skrocilam jej drogę do nieuniknionej śmierci nie czyni ze mnie potwora. Mój Aniołek nie musiał dłużej cierpieć, starsze dzieci o Niej wiedzą i wspólnie odwiedzamy Jej grób. Mimo tego co zrobiłam jest częścią naszej rodziny i ma miejsce w naszych sercach.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo