Wyznanie Sylwii: „Głodzę się w ciąży, bo nie chcę przytyć”

Ciężarna 29-latka twierdzi, że wygląd jest dla niej ważniejszy, niż zdrowie dziecka.
Wyznanie Sylwii: „Głodzę się w ciąży, bo nie chcę przytyć”
źródło: Mike Dorner / Unsplash
27.08.2017

Są kobiety, które w ciąży pozwalają sobie na wszystko. Żyją, kierując się stwierdzeniem: „Jak nie teraz, to kiedy pozwolę sobie na te wszystkie przyjemności?”. Spożywają słodkie napoje, słodycze, fast foody, kebaby oraz inne kaloryczne potrawy. Ich waga z tygodnia na tydzień znacznie się zwiększa, ale one się tym nie przejmują. Dopiero pod koniec ciąży pojawia się u nich wrażenie, że może jednak trochę przesadziły. Utwierdzają się w nim po porodzie, gdy patrzą w lustro i myślą o tym, co je czeka. A jest to ostra dieta...

Wśród ciężarnych spotykamy też przeciwny typ. To kobiety, dla których figura ma ogromne znaczenie. Już w pierwszych miesiącach, zastanawiają się, co by tu zrobić, żeby nie przytyć. Ćwiczą i bardzo zdrowo się odżywiają. W skrajnych przypadkach nawet nie dojadają, bo ciało jest dla nich ważniejsze niż zdrowie dziecka.

Tę ostatnią postawę reprezentuje Sylwia. 29-latka jest w ósmym miesiącu ciąży. Chwali się, że przez ten cały czas przytyła tylko dwa kilogramy. Kobieta zgodziła się z nami porozmawiać i wyjawić, dlaczego tak rygorystycznie podeszła do błogosławionego stanu. Sylwia opowiada o swoich zmaganiach z wagą oraz przyznaje, że jest stuprocentową egoistką.

Zobacz także: Urszula prosi o radę: Jak zmusić 27-letnią córkę, żeby wreszcie zaszła w ciążę?

waga w ciąży

źródło: Unsplash

- Urodziłam się w rodzinie, która ma skłonności do tycia. Jest ona widoczna zarówno po stronie mojego ojca, jak i mojej mamy. Oboje ważą zbyt dużo. Ja sama również przez to przeszłam, ale wygrałam. Teraz już nigdy nie dopuszczę do tego, żeby się roztyć. Każda dziewczyna, która kiedykolwiek była wyśmiewana z powodu swojego wyglądu, zrozumie mnie.

Już jako 10-latka borykałam się z nadprogramowymi kilogramami. W moim rodzinnym domu nie praktykowano zdrowych nawyków żywieniowych. Na obiad zawsze był kotlet z ziemniakami albo zupa – najczęściej z śmietaną. Rodzice nie zwracali uwagi na to, że mają tendencję do tycia, podobnie jak ich dzieci. Jakby tego było mało, babcia po cichu podsuwała mi słodycze. Byłam tylko dzieckiem, więc nie do końca zdawałam sobie sprawę, że to od nich przybieram na wadze. To wszystko sprawiło, że jako 12-latka bardzo się rozrosłam. Dzieciaki w szkole nie dawały mi żyć. „Calineczka” czy „drobinka” to jedne z łagodniejszych określeń. Rówieśnicy nie chcieli siedzieć ze mną w ławce ani bawić się podczas szkolnych przerw.

Odmienność okazała się dla Sylwii najbardziej dotkliwa w wieku nastoletnim. Dalej się z niej wyśmiewano i mogła tylko pomarzyć o chłopaku.

- To wtedy podjęłam decyzję, że schudnę. Wzięłam się ostro za siebie. Codziennie ćwiczyłam i mało jadłam. Odrzuciłam słodycze, hamburgery, kotlety, colę i wszystkie kaloryczne produkty. W ciągu dwóch lat wypracowałam sobie sylwetkę, o jakiej marzyłam, ale nigdy nie zapomnę, ile mnie to kosztowało. Zresztą kosztuje prawie codziennie. Na odstępstwa od sztywnych reguł pozwalam sobie bardzo rzadko. Dzięki temu nadal mogę pochwalić się wspaniałą figurą.

waga w ciąży

źródło: freestocks.org / Unsplash

Kilka lat temu poznałam Adama, wyszłam za niego za mąż, a teraz oczekujemy pierwszego dziecka. Ja nie chciałam potomstwa, ale on nalegał. Przyznaję, że obawiałam się, że przytyję. Moja mama nastraszyła mnie, że to będąc ze mną w ciąży, dorobiła się dodatkowych 30 kilogramów. Nigdy nie udało jej się ich zrzucić. Jak na nią patrzę i pomyślę, że mogłabym tak wyglądać, czuję po prostu przerażenie. Dlatego postanowiłam, że w ciąży będę jeść jak najmniej.

Sylwia opisuje swoje nawyki żywieniowe.

- Rano jem dwa banany i mały jogurt naturalny. Na obiad najczęściej łyżkę jakiejś kaszy, odrobinę gotowanego kurczaka i gotowane warzywa. Podwieczorek ogranicza się do sałatki, a kolacja do koktajlu. Gdy bardzo dręczy mnie głód, sięgam po owoce. Poza tym wyciskam sobie soki i piję dużo wody. Często nie dojadam. Postanowiłam, że nie przytyję więcej niż 3 kilogramy i myślę, że mi się uda. Nie mam zamiaru zamienić się w osobę, którą kiedyś byłam.

Ważę się codziennie i codziennie ćwiczę. Nie są to intensywne treningi. Poza tym dużo spaceruję. Mąż jest ze mnie dumny, chociaż nie może się nadziwić, że tak mało przytyłam. Ja tłumaczę mu, że to dzięki ćwiczeniom i przestrzeganiu zasady, żeby jeść lekkostrawnie, ale to nie do końca prawda. Adam często nakładał mi większe porcje na talerz lub podsuwał różne przysmaki. Zawsze wymyśliłam jakiś sposób, żeby go oszukać. Np. odwracałam jego uwagę. Wtedy szybko wrzucałam trochę jedzenia do garnka albo do śmietnika. Miałam również dobrą wymówkę z wychodzeniem do toalety. Mówiłam, że chce mi się siusiu, a tam wypluwałam zawartość z ust do sedesu.

waga w ciąży

źródło: Timothy Lamm / Unsplash

Trochę martwię się wynikami badań, bo nie są najlepsze, ale lekarz uspokoił mnie, że na razie nie ma większych powodów do niepokoju. Nie wydaje mi się, żeby to był efekt mojego niedojadania. Lekarz nic nie wspomniał, że to waga może być przyczyną. Jeśli chodzi o nią, co najwyżej dziecko urodzi się trochę mniejsze, ale wątpię, abym mu zaszkodziła swoim sposobem odżywiania. Gdy byłam w pierwszym trymestrze, dowiedziałam się, że zarówno dla matki, jak i dla dziecka lepiej jest przytyć mniej.

Sylwia przyznała, że nawet w odwrotnym przypadku trudno byłoby się jej przemóc i jeść dla zdrowia dziecka. Zbyt dobrze pamięta koszmar, który przeszła w dzieciństwie z powodu swojej nadwagi.

- Nie jestem typem matki, która się tak bardzo poświęca. Mam takie same prawo jak to dziecko czuć się dobrze. Myślę, że mimo wszystko bardziej skrzywdziłabym je, gdybym jadła więcej. Poza tym w przyszłości będzie dumne z pięknej, szczupłej mamy. Wiem, że nie jestem jedyną kobietą, która tak o siebie dba w ciąży. Słyszałam nawet o kobiecie, która jadła tylko banany. I co się okazuje? Dzieci takich kobiet rodzą się zdrowe, a tych, które się objadają, mają problemy.

Nie czuję się mniej ważna niż dziecko, które noszę w brzuchu. Chcę wyglądać dobrze i nie chcę się poświęcać. Wystarczającym poświęceniem będzie jego wychowanie. Pewnie niejedna kobieta mnie potępi, ale nie mam zamiaru się tym przyjmować.

Zobacz także: REPORTAŻ: Przywiozłam z wakacji w Egipcie niechcianą pamiątkę - CIĄŻĘ!

 

Komentarze (18)

Ocena: 4.39 / 5
gość (Ocena: 5) 28.08.2017 12:08
Zeby wyglad i waga byly wazniejsze od zdrowia.... Nie chce nawet myslec jakie pustki musi miec i kompleksy w sobie taka osoba. Ciaza ti wyjatkowy stam.mnie nie zalezalo na wyglądzie ale tylko ma zdrowiu moim i bobasa. W pierwszej utylam 15 a w drugiej niecale 10 kg.jadlam to co chcialam.raz czylam sie ok innym razem mdlosci i wymioty roby swoje. Dzieci mam zdrowe.to sie liczyć powinno. A po ciazy nie mam sladu w postaci oponki.zepsutych zębów czy wypadajacych wlosow....
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 28.08.2017 11:07
Nie bez powodu diety powinni układać dietetycy. Czyli ludzie, którzy znają się na funkcjonowaniu organizmu. Robisz ogromną krzywdę, ale sobie. Dziecko będzie zdrowe. Ściągnie wszystko, co mu jest potrzebne od Ciebie- białko z Twoich mięśni, wapń z Twoich zębów i kości itd. Nie będziesz piękną szczupłą kobietą, ale wrakiem człowieka. Zdrowa kobieta (bez nadwagi) powinna przybrać w ciąży 9-12 kg. dziecko- 3,5 kg., łożysko, wody płodowe, dodatkowa krew w krwioobiegu, powiększające się piersi i odrobina dodatkowej tkanki tłuszczowej przewidziana na początek karmienia piersią. W przeciwnym przypadku po prostu niszczysz to, co niby jest dla Ciebie takie ważne- swoje ciało!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.08.2017 23:00
Żyjcie i dajcie żyć innym tłuste lochy ! Jej dziecko - jej sprawa.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.08.2017 16:29
A ja za to miałam odwrotną sytuacje. Od zawsze byłam za chuda, przeszkadzało mi to, w szkole też były wyzwiska, ale raczej od patyczaków i kościotrupów. Odżywiałam się raczej normalnie, nie byłam na żadnej diecie, nie unikałam słodyczy i od czasu do czasu zdarzało mi się zjeść np. kebaba albo pizze i popić to colą. Ćwiczyć też nigdy nie ćwiczyłam, a waga wciąż stała w miejscu. Do tego choruje na niedoczynność tarczycy (choroba, którą otyli ludzie usprawiedliwiają swoją otyłość). Moje BMI praktycznie od zawsze wynosi ok.16, chociaż był krótki czas gdzie wynosiło trochę powyżej 17, ale to i tak za mało. No i wkońcu zaszłam w ciąże, cieszyłam się nie tylko dlatego, że na świecie pojawi się moje dziecko, ale też dlatego, że wkońcu przytyje i będę trochę okrąglejsza. Oczywiście ze strony rodziny i przyjaciół słyszałam historie o dodatkowych 15kg w czasie ciąży i już nie mogłam się tego doczekać. Jadłam to co zawsze, nie obżerałam się w fast foodach, ale zupy ze śmietaną czy jakieś kotlety wymienione w artykule to była dla mnie normalność, zdarzyło się też, że zjadłam jakąś pizze w czasie ciąży. I co? Urodziłam 4 dni przed terminem, a w dniu porodu byłam tylko o 3 kg cięższa niż przed zajściem w ciąże, chociaż samo dziecko ważyło 3,5 kg. Po wyjściu ze szpitala zważyłam się i okazało się, że jestem o 6kg lżejsza niż przed zajściem w ciąże. Brzuch od początku zupełnie płaski, piersi mimo ciąży dalej prawie płaskie, tyłek trochę okrąglejszy niż reszta, ale i tak płaski. Teraz moja córka ma prawie 8 miesięcy, a ja dalej nie nadrobiłam utraconych kilogramów po ciąży. Dalej jem to co wcześniej, nie ruszam się, a piersią karmiłam tylko 4 dni. Wyglądam jak wieszak i chyba już tak niestety zostanie. Jeszcze śmiesznie się czuje, gdy ktoś twierdzi, że ludzie chorzy na niedoczynność tarczycy już tak mają, że są grubi. To gdybym nie chorowała to chyba byłabym niewidzialna. :D w każdym razie, z jednej strony popieram działanie autorki listu, a z drugiej uważam, że to trochę przesada, bo dobrze jest, gdy kobieta zdrowo odżywia się w ciąży i dba o siebie, ale dodatkowe 2 kg przez 8 miesięcy ciąży u osoby ze SKŁONNOŚCIĄ DO TYCIA? To serio trzeba fundować sobie głodówki, co już wcale zdrowe nie jest, ani dla mamy, ani dla dziecka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.08.2017 16:28
Jestem w podobnej sytuacji. Od zawsze miałam skłonności do tycia. Chociaż nigdy nie byłam gruba to za szczupłą też się nie uważałam. Teraz jestem w 6 miesiacu ciąży i przytyłam 7 kg. Może to nie jest dużo ale kiedy niemieszcze się w swoje najliczniejsze ubrania chce mi się płakać. Na dodatek mam duży biust który dodaje objętości mojej sylwetce. Zazdroszczę tym szczupłym kobietą z małym biustem które w ciąży wyglądają uroczo a nie jak wieloryb.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo