Wyznania matek: „W ciąży nie przestrzegałam zaleceń lekarzy. To doprowadziło do...”

Te matki gorzko żałują tego, co zrobiły. Szczyt nieodpowiedzialności?
Wyznania matek: „W ciąży nie przestrzegałam zaleceń lekarzy. To doprowadziło do...”
fot. iStock
04.05.2017

Macierzyństwo wiąże się nie tylko z radością posiadania dziecka, ale także mnóstwem wyrzeczeń. Matki wydają więcej na dziecko niż na siebie, poświęcają mu swój wolny czas i w zasadzie podporządkowują potomkowi całe życie. To trwa nie rok, nie dwa, ale kilkanaście, czasami ponad dwadzieścia lat.

Wyrzeczenia zaczynają się już w ciąży. Kobiety rezygnują z picia alkoholu, palenia papierosów, czasami z jedzenia słodyczy. Aktywne osoby muszą powstrzymywać się od uprawiania niektórych dyscyplin sportowych. Niewskazane są także pewne zabiegi kosmetyczne, a nawet przytulanie kota.

Większość przyszłych matek przestrzega tych zakazów, ale nie brakuje kobiet, które za nic mają przestrogi. Ich samopoczucie i wygoda są ważniejsze niż zdrowie dziecka. Niestety potem nie można cofnąć czasu.

Oto wyznania kobiet, które skrzywdziły swoje dzieci.

Zobacz także: Cesarka na życzenie: Czy ten zabieg w Polsce jest nadużywany?

ciąża

Fot. iStock.com

„Wino zawsze było moją słabością. Musiałam wypić lampkę do obiadu. Za piwem też przepadałam. Mąż często robił mi wyrzuty z tego powodu, a kiedy oznajmiłam, że jestem w ciąży, pilnował cały czas, abym zdrowo się odżywiała i pod żadnym pozorem nie tknęła alkoholu. Łakomstwo okazało się jednak silniejsze. Kupowałam białe wino i przelewałam je do butelek po wodzie. Mąż nie cierpiał wod butelkowej, więc miałam pewność, że jej nie tknie. Podczas ciąży nie wypiłam dużo alkoholu. Może ze trzy butelki w ciągu dziewięciu miesięcy. Ale... Obecnie mój synek ma ADHD i rośnie w opóźnionym tempie. Gdybym mogła cofnąć czas, nigdy nie spojrzałabym na alkohol”.

„Sport to moje życie. Jako dziecko biegałam i brałam udział w zawodach sportowych. Będąc nastolatką, zaczęłam trenować karate. Potem doszedł do tego jeszcze tenis ziemny. Gdy zaszłam w ciążę i usłyszałam, że mogę co najwyżej biegać, miałam wrażenie, że oszaleję. Jestem kobietą-wulkanem i sport jest mi potrzebny do życia. Wiedziałam, że karate czy tenis odpadają, faktycznie były zbyt ryzykowne, no i co ludzie by powiedzieli. Samo bieganie jednak mi nie wystarczało. I wiecie, co robiłam? Jeździłam rowerem w nocy! Nikt nie widział, a ja mogłam się wyszaleć, bo w ciąży energii miałam mnóstwo. Niestety pewnego dnia zasłabłam i spadłam z roweru. Leżałam kilka godzin na chodniku, zanim mnie ktoś znalazł. Byłam wyziębiona i to tylko cud, że nie straciłam dziecka. Już do końca ciąży musiałam leżeć, ale córka i tak urodziła się przedwcześnie. Już od pierwszego dnia życia miała problemy ze zdrowiem. Ledwie została odratowana. Narzeczony dowiedział się o wszystkim i zostawił mnie. To znaczy z córką się widuje, ale powiedział, że nie chce za żonę takiej kobiety jak ja. Tak więc sport zrujnował całe moje życie. Dziś go nie znoszę. Już nigdy nie wsiądę na rower”.

dziecko

Fot. iStock.com

„W ciąży miałam ogromne napady obżarstwa. Co najgorsze, chciało mi się samych niezdrowych produktów. Mąż myślał, że jem zdrowo, bo gotowałam w domu obiady, które konsumowaliśmy razem. Znalazłam jednak sposób na zaspokojenie swojego apetytu. Przez większość ciąży, miałam zwolnienie lekarskie, a kiedy P. był w pracy, zamawiałam jedzenie do domu. Jadłam fast foody, kebaby, pizzę i górę słodyczy. Roztyłam się tak bardzo, że wylądowałam na oddziale patologii ciąży. Mimo wszystko nie mogłam wytrzymać na diecie szpitalnej. Poprosiłam o pomoc bratową. Przemycała mi colę, od której byłam uzależniona, oraz hamburgery.

Dziś nie mogę sobie wybaczyć, że jadłam niczym smok. Córka ma cukrzycę. Ponadto rozstałam się z mężem, który miał pretensje o mój okropny wygląd i zrujnowanie zdrowia dziecka. Emilka oprócz cukrzycy ma też duże problemy z nauką. Do końca życia będę żyła ze świadomością, że to moja wina”.

„Podejrzewałam, że jestem w ciąży, ale nie byłam pewna. W tamtym czasie dużo się u mnie w życiu działo. Na głowie miałam przeprowadzkę, sesję, kłopoty z facetem i ślub. Siostra wychodziła za mąż, a ja byłam świadkową. Niestety to przez jej zamążpójscie do dziś cierpię ja i moje dziecko. Zorganizowałyśmy wyjazd do dużego miasta i poszłyśmy na basen. Na miejscu była także sauna i jacuzzi, z których chętnie skorzystałam. Ok. tydzień później zrobiłam test i okazało się, że moje podejrzenia się sprawdziły. Zaszłam w ciążę. Udałam się do ginekologa i ten powiedział, że w pierwszym trymestrze zabronione jest m. in. korzystanie z sauny i jacuzzi. Nie przypuszczałam, że istnieje taki zakaz, bo nigdy bym go nie złamała. Nie miałam odwagi przyznać się lekarzowi, bo bałam się, że zaraz zacznie opowidać, co w związku z tym grozi dziecku. Liczyłam na szczęście, ale - jak często bywa w takich sytuacjach – przeliczyłam się. Mój syn urodził się z wadą wrodzoną kręgosłupa. Także kobietki, lepiej dmuchać na zimne. Niby nie do końca moja wina, ponieważ nie miałam świadomości, ale i tak czuję wyrzuty sumienia. Wiem też, że nigdy mnie nie opuszczą”.

chore dziecko

Fot. iStock.com

„Jestem kobietą zadbaną. Nigdy nie wyszłabym z domu z niepomalowanymi paznokciami czy brudnymi włosami. Nigdy nie miałam cellulitu, bo intensywnie ćwiczyłam i zdrowo się odżywiałam. Wszystko zmieniło się w ciąży. Czułam się słabo i ciągle byłam śpiąca, więc zaniedbałam ciwczenia. Przytyłam i na skórze pojawił się cellulit. Wpadłam w panikę. Mąż uspokajał mnie, że to nic takiego i po urodzeniu dziecka znowu będzie jak dawniej, ale ja nie chciałam słuchać. Wygląd jest dla mnie bardzo ważny. Pomimo ostrzeżeń, zrobiłam sobie zabieg antycellulitowy. Kilka razy zastosowałam także wosk do depilacji. Słyszałam, że to zabronione, ale nie przejmowałam się. Myślałam, że to przesada. Niestety straciłam dziecko. Nie mam stuprocentowej pewności, że to przez zabiegi pielęgnacyjne, ale wcześniej byłam podręcznikowym przykładem cieżarnej, jak mawiała moja pani doktor. Nikomu nie przyznałam się ani do zabiegów antycellulitowych, ani do depilacji woskiem. Zabiorę tę tajemnicę do grobu”.

„Nigdy nie chciałam stać się jedną z tych utoczonych ciężarnych. Pragnęłabym być seksowną kobietą w ciąży z jak najmniejszym brzuchem. Dlatego nie przestałam ćwiczyć i dbałam o to, aby jeść jak najmniej. Brak apetytu tłumaczyłam mdłościami. Na obiad jadłam  najczęściej chude mięso z warzywami albo rybę. Na kolację tylko koktajl. Często kładłam się spać głodna. Jeżeli zdarzyło mi się zjeść coś słodkiego, zawsze starałam się to zwrócić. Moje dziecko urodziło się za wcześnie i istniało ryzyko, że nie przeżyje. Obecnie muszę je wozić na rehabilitację. Michał ma też problemy z nauką?

Zobacz także: Ciężarna prostytutka nadal przyjmuje klientów. Chce to robić do rozwiązania! (Podobno dla dobra dziecka...)

Komentarze (21)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 04.05.2017 15:29
Może po prostu te kobiety nie były gotowe na ciażę?
zobacz odpowiedzi (1)
Anka (Ocena: 5) 04.05.2017 15:08
A to najlepiej w ciąży nie ćwiczyć jeść słodycze i jeść za dwoje i nie chodzić Najlepiej wgl położyć się i czekać na rozwiązanie xDDD
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 04.05.2017 12:04
Śwetni mężowie. Każdy uciekł, gdy pojawiły się problemy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.05.2017 09:57
moja mama paliła w ciąży i myślę, że przez to mam masę alergii.
odpowiedz
Lala (Ocena: 5) 04.05.2017 09:28
Z tą sauną to mocno naciągana historia. wada kręgosłupa może mieć podłoże dziedziczne,ale sauna nie ma nic do tego. Wręcz przeciwnie,w ciąży nie jest zakazana,wystarczy popatrzeć na kobiety w Finlandii które korzystają regularnie. Chodzi tylko o czas max do godziny i żeby temperatura nie przekraczała 65-75 stopni.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo