SAMOTNA W CIĄŻY: „Wszyscy wokół śmieją się, że jestem łatwa...”

Martyna jest przekonana, że polskie społeczeństwo nie nauczyło się tolerancji w stosunku do samotnych matek.
SAMOTNA W CIĄŻY: „Wszyscy wokół śmieją się, że jestem łatwa...”
Fot. Thinkstock
18.10.2016

W mediach coraz częściej możemy usłyszeć informacje o rozpadzie wartości rodzinnych, większej liczbie rozwodów, a także ojcach i matkach samotnie wychowujących dzieci. Według badań Eurostatu z 2011 r. samotne matki stanowią  3,3% polskiego społeczeństwa. Narodowy Spis Powszechny podaje dokładną liczbę 1,288 mln.  Obecnie raczej nie zmalała, jeżeli weźmiemy pod uwagę badania z poprzednich lat. W 2002 r. odnotowano 1,255 ml rodzin niepełnych. Dane te również podał Narodowy Spis Powszechny. To wynik rozwodów, a także związków pozamałżeńskich, które są popularne zwłaszcza w dużych miastach.

Czy samotne matki mogą liczyć na pełne poparcie społeczeństwa? Na zrozumienie, życzliwe słowo oraz pomocną dłoń w razie potrzeby? W dobie coraz większej liberalizacji życia społecznego, rozwoju działań feministek oraz przenoszeniu zachodnich wzorców funkcjonowania do Polski można byłoby powiedzieć, że tak. I faktycznie, biorąc pod uwagę sytuację sprzed ponad dekady, da się zauważyć zmianę. Dziewczyny, które zachodzą w ciążę, nie czuję już presji rodziny, że muszą wyjść za mąż za ojca dziecka, najlepiej jeszcze przed porodem. A przynajmniej większość, bo mentalność na wsi różni się odrobinę od tej z miasta. Czy na pewno? W kontekście tych rozważań chciałybyśmy opisać historię Martyny – panny w ciąży, która już kilka razy spotkała się z wrogą reakcją otoczenia. Powodem jest jej pozamałżeńska ciąża. Martyna jest mieszkanką dużego miasta i twierdzi, że miejsce zamieszkania nie ma w tym przypadku znaczenia. Wszędzie znajdą się nieżyczliwi ludzie...

Zobacz także: Jak wygląda aborcja farmakologiczna? „Połknęłam pigułkę i nie żałuję!”

samotna matka

Fot. Thinkstock

- Jestem w szóstym miesiącu, więc zaczyna się robić ciężko. W poprzednim tygodniu jechałam tramwajem na drugi koniec miasta, żeby odwiedzić kuzynkę. Kiedy wsiadłam, nie było już żadnego wolnego miejsca, ale nie jestem osobą lubiącą wszczynać kłótnie, więc postanowiłam stanąć sobie spokojnie przy drzwiach. Nagle podszedł do mnie młody chłopak i zaoferował swoje miejsce. Usiadłam, ale zaraz usłyszałam głos starszej kobiety. Powiedziała mniej więcej coś w tym stylu: `Jak się nie szanuje, to potem trzeba się męczyć. Po co Pan jej ustępował? Widać, że ona nie jest mężatką, bo po pierwsze bardzo młoda, a po drugie nie ma obrączki na palcu.` Chłopak nic na to nie odpowiedział, ale za to ja rzuciłam dosadną ripostę. Poprosiłam ją, żeby nie oceniała innych po pozorach i skąd wie, że to np. nie jest dziecko z gwałtu. Wtedy się oburzyła i odrzekła: `Znam takie jak Ty.` Zrobiło mi się bardzo przykro, nawet się nie zawstydziłam i nie oburzyłam. Po prostu nie wiem, jak można powiedzieć tak drugiemu człowiekowi. Nikt też nie stanął w mojej obronie.

samotna matka

Fot. Thinkstock

Martyna zaznacza, że nie jest to odosobniony przypadek.

- Pewne nieprzyjemności odczułam także, robiąc zakupy w sklepie osiedlowym. Wybierałam owoce i jedna Pani – także klientka – spytała mnie życzliwie, w którym miesiącu ciąży jestem. W czasie tej luźnej pogawędki wyszło na jaw, że będę samotną matką. Nawet nie wiem jak, zresztą nie ukrywam tego i jestem dość otwartą osobą. W sklepie było kilku mężczyzn, a wśród nich wielbiciele piwa, sądząc bo brzuchach i sposobie bycia. Rzucili kilka dwuznacznych uwag, których nie chcę przytaczać. Jedna Pani wzięła mnie w obronę i powiedziała, żeby dali mi spokój, bo to nie ich sprawa. Może to nie była jakaś wielka nieprzyjemność, ale zrobiła na mnie wrażenie, ponieważ zdarzyła się w tym samym tygodniu, co akcja w tramwaju.

Opisuje także inne historie...

Zobacz także: HISTORIA JOANNY: „Odchudzam się i chodzę na siłownię, choć jestem w ciąży. Moje ciało, mój wybór!”

samotna matka

Fot. Thinkstock

- Jestem studentką psychologii i niedawno rozmawialiśmy o samotnych matkach. Koleżanka zrobiła na ten temat referat. Miałam przeświadczenie, że mówi w nim o mnie i niektórzy ludzie z grupy także. Nigdy się nie lubiłyśmy, a przez jakiś czas spotykałam się z kolegą z grupy, który podobał się także jej. Ta dziewczyna przedstawiła samotne matki jako sfrustrowane kobiety, które zawsze będą musiały żyć w przeświadczeniu, że zostały porzucone. Omawiała różne typy i przykłady, np. kobiety, które zostały same, bo odszedł od nich mąż, a na koniec takie, jak ja, czyli dziewczyny po wpadce. Na koniec bezczelnie poprosiła mnie o komentarz z perspektywy własnego doświadczenia. Oczywiście zrobiła to bardzo taktownie i uprzejmie, ale zachowanie było podszyte jadem. Na szczęście profesor bardzo szybko zareagował i wręcz zganił Dorotę za tego typu propozycję. Powiedział, że nasze zajęcia nie powinny służyć wymianie doświadczeń w takim stopniu. Po tej sytuacji naprawdę czułam się przybita. Wszystko przeciwko mnie – takie miałam odczucia.

Martyna nie znalazła psychicznego wsparcia również we własnym domu i od rodziny faceta.

samotna matka

Fot. Thinkstock

- Pochodzę z rodziny, w której ceni się tradycyjne wartości. Kobieta powinna zdobyć wykształcenie, ale także wyjść za mąż, a potem urodzić dzieci. Rodzice bardzo liczą się z opinią otoczenia. Powiedzieli mi, że pomogą, ale przyniosłam im wstyd i zmarnowałam sobie życie. Kto potem zechce dziewczynę z dzieckiem? Na szczęście nie naciskają na poślubienie jego ojca, ale chyba tylko dlatego, że jest nieodpowiedzialny, nie studiuje i nie ma szerokich perspektyw na przyszłość. Niewiele lepsi okazali się rodzice mojego byłego faceta. Ich zdaniem mogłam się bardziej pilnować i muszę ponieść konsekwencje swoich czynów. Syn nadal jest dzieckiem, jako kobieta powinnam być bardziej dojrzała i zastanowić się, co robię. Mogłam nie ulegać tak szybko. Dokładnie to mi powiedzieli. To już jakaś paranoja. Dlaczego zawsze jest tak, że winna okazuje się kobieta?

samotna matka

Fot. Thinkstock

Dziewczyna nie jest optymistycznie nastawiona na przyszłość. Czeka ją jeszcze kilka miesięcy chodzenia z brzuchem, samotne wizyty w szkole rodzenia i pobyt w szpitalu wśród kobiet, które będą miały wsparcie mężów.

- Mam wrażenie, że ta historia zawsze będzie się za mną ciągnąć. Już nigdy nie będę wzbudzała wśród innych takiego szacunku, jak wcześniej, łatka `łatwej` już została przypięta. Jestem w tym najgorszym położeniu, bo na mężatki czy rozwódki patrzy się z większym współczuciem. Co innego panna z dzieckiem. Są szanse, że kogoś w przyszłości znajdę, ale będzie trudniej. Najbardziej bolesne jest jednak nastawienie społeczeństwa. Mam wrażenie, że nic się nie zmieniło, ciągle panuje taka sama, ograniczona mentalność. Wszystko zależy od ludzi i sposobu, w jaki zostali wychowani.

Zobacz także: Samotna w ciąży – powód do płaczu?

Polecane wideo

Komentarze (5)

Ocena: 4.2 / 5
gość (Ocena: 5) 27.10.2017 11:58
nie jestes latwa, ale moglas bardziej dbac o antykoncepcje skoro sypialas z facetem o ktorym wiedzialas ze jest taki a nie inny.. wiem ze to nei tlyko problem kobiety zeby sie zabezpieczyc no ale powinnas byc uwazniejsza i madrzejsza, nie myslalas o tabletkach??
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.10.2016 22:44
Szkoda, że głupota nie boli, bo może nie wygłaszałabyś takich beznadziejnych komentarzy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.10.2016 22:22
Cóż też będę panną z dzieckiem...ale nie widzę tego, aż tak źle. To ja zostawiłam ojca dziecka, w sumie to się uwolniłam. Byłam w toksycznym związku, nie potrafiłam odejść i dopiero ciąża była wystarczającą motywacją. Bywa i tak. To też nie tak, że do końca wiemy iż jesteśmy w złej relacji. Czasami coś nie jest tak do końca proste. Jasne, nie mówię, że nie ma tu mojej winy. Wiem, że byłam głupia, ale trudno. Mój błąd, przyznaje się i idę dalej. Człowiek uczy się na błędach. Teraz robię tak by było lepiej. U mnie, większość ludzi patrzy zaskoczonych na moją sytuacje, ale nie muszę im się z niej spowiadać, to moje życie i ja muszę je przeżyć. Trochę to tak, jakby było im szkoda, jak sobie poradzę i no jestem samotna. Co nie jest prawdą, nie czuje się opuszczona, samotna. Fakt, lepiej byłoby żebym miała z kim wychować dziecko. Ale życie nie zawsze daje to czego chcemy. Dziecko to też nie koniec świata, wystarczy trochę motywacji i optymizmu, a czasami więcej zdziałamy z dzieckiem niż bez niego. Kiedyś byłam bezrobotna i każdy mój pomysł był tłumiony. A dzisiaj? Mam własną firmę, wsparcie wielu osób i za dwa miesiące małego chłopczyka. Jestem zadowolona z życia, mam świadomość problemów jakie mogą mnie czekać, ale człowiek po każdym upadku jest silniejszy. A na koniec...każdy ma swoją historię, każdy coś przeżył i chyba minimalny szacunek wypadałoby mieć do innych osób. A jak nie masz, to grzecznie zachować swoje zdanie dla siebie. Świat byłoby na bank lepszy. Poza tym, nie oszukujmy się...każdy ma jakieś winy, błędy, głupoty...jak nie, to naprawdę szczerze gratuluje takiej osobie i może mówić o mnie co chce, jak chce. Pozdrawia serdecznie :)
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 18.10.2016 22:13
Co to w ogóle za myślenie, winna, nie winna? Do zrobienia dziecka trzeba dwojga! Ale uważam,że kobieta POWINNA ze względu na siebie (jeśli nie chce mieć dzieci z danym facetem) bardziej myśleć i dbać o antykoncepcję, bo to na nią spada cały ciężar przy ewentualnej wpadce. Bo co ją czeka? Musi wytrzymać ostracyzm społeczeństwa, dziecko samotnie wychować, znaleźć normalnego faceta i jeszcze do końca życia być związaną z tym nieodpowiedzialnym gadem, który jej to dziecko zrobił i samą z nim zostawił.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.10.2016 09:59
5454
odpowiedz

Polecane dla Ciebie