Waszym zdaniem: Krwawe billboardy antyaborcyjne - TAK czy NIE?

Przeciwnicy przerywania ciąży znowu szokują brutalnymi plakatami.
Waszym zdaniem: Krwawe billboardy antyaborcyjne - TAK czy NIE?
Fot. Thinkstock
30.08.2016

Metody działania tzw. obrońców życia bywają okrutne. Na szczęście minęły już czasy, kiedy przedstawiciele ruchu pro-life strzelali do pracowników klinik aborcyjnych, ale wciąż chętnie nazywają ich mordercami z krwią na rękach. I szokują potwornymi fotografiami. Okolicznościowe billboardy i bannery stały się powszechnym widokiem także w Polsce. Rok temu głośno było o zdjęciach martwych płodów, które zawisły na płocie kościoła, tuż obok szkoły i przedszkola.

Wydaje się, że to jednak dopiero początek. Fundacja Pro - Prawo do życia znów szokuje opinię publiczną. Kilka dni temu na ulicach Krakowa i Poznania pojawiły się kolejne makabryczne plakaty z hasłem „Aborcja zabija. Politycy mogą powstrzymać mordowanie”. To wyraźne odniesienie do inicjatywy antyaborcyjnej, która zakłada całkowity zakaz przerywania ciąży bez względu na okoliczności. Kobieta musiałaby urodzić także wtedy, kiedy zostanie zgwałcona lub poród zagrażałby jej życiu.

Co na to najbardziej zainteresowane? Opinie (jak zwykle w takich sytuacjach bywa) są skrajnie różne…

Zobacz również: EXCLUSIVE: Od pro-life do pro-choice

 

billboard aborcja

fot. Thinkstock

- Uważam, że te plakaty są bardzo mocne i brutalne, ale z drugiej strony - jak inaczej miałyby wyglądać? Aborcja taka jest. To pokiereszowane dzieci, zakrwawione szczątki, połamane kończyny. Nie jestem przekonana, czy takie zdjęcia powinny wisieć na ulicach, gdzie oglądają je też małe dzieci, ale inicjatywę jako taką popieram. Ktoś musi wziąć w obronę tych, którzy nie mają prawa głosu. Może lepiej byłoby organizować spotkania i tłumaczyć, czym jest aborcja, zamiast tak dobitnie to pokazywać, ale nie przesadzajmy też z oburzeniem. Znacznie bardziej potworne sceny widujemy w filmach i gazetach. Wtedy jakoś nikt nie protestuje. Niektórzy zwolennicy przerywania ciąży mają alergię na prawdę i próbują ją zagłuszyć - twierdzi Edyta.

billboard aborcja

fot. Thinkstock

- Skoro przeciwnicy aborcji mogą nazywać zwolenników przerywania ciąży mordercami, to ja określę ich mianem szaleńców. Trzeba być naprawdę opętanym, żeby czerpać satysfakcję z eksponowania tak okrutnych zdjęć. Po pierwsze - chyba nikt nie zmieni zdania pod wpływem takich potworności, a po drugie - to w dużej mierze manipulacja. W krajach, gdzie aborcja jest legalna, zabiegi przeprowadza się na samym początku ciąży. Nie ma mowy o rozwiniętym dziecku, ale raczej zlepku komórek. Nie widać wtedy główek i rączek, jak na tych kłamliwych billboardach. Nie wiem skąd wzięli te zdjęcia. To raczej efekty poronienia, niż morderstwa, jak nam wmawiają. Zupełnie niepotrzebne podgrzewanie emocji. Zupełnie, jakby było ich za mało - ocenia Wiktoria.

billboard aborcja

fot. Thinkstock

- Dzięki tym zdjęciom kilka lat temu przejrzałam na oczy. Zrozumiałam, że po drugiej stronie znajdują się ludzie, którzy nie cofną się przed niczym. Są w stanie epatować śmiercią w obronie swoich racji. Między innymi dlatego stałam się zwolenniczką pełnej dostępności aborcji na życzenie. Wtedy do takich tragedii by nie dochodziło. W cywilizowanych państwach sprawę załatwia się szybko i bezkrwawo, zanim zygota przekształci się w człowieka. Sceny, jak na fotografiach, rozgrywają się raczej w aborcyjnym podziemiu, gdzie kobiety docierają zbyt późno. Kiedy na nie patrzę, oczywiście nie jest mi do śmiechu, ale wiem, że można było tego uniknąć. Potrzebujemy lepszej edukacji seksualnej i swobodnego dostępu do antykoncepcji, a nie takich akcji - twierdzi Joanna.

Zobacz również: Co myślimy o ABORCJI? Poznaj zdanie kobiet od 15 do 50 lat (Bywamy bardzo radykalne!)

 

billboard aborcja

fot. Thinkstock

- Strasznie cierpię, kiedy widzę takie billboardy. Zwłaszcza, kiedy idę ze swoimi dziećmi i one pytają, co to jest. Jak mam im wytłumaczyć, że niektóre kobiety w ten sposób pozbywają się swojego potomstwa? Że gdyby one same miały inną mamę, to być może by się nie urodziły? Popieram treść tych plakatów, ale nie jestem przekonana, czy powinny być pokazywane wszędzie. Na zamkniętej wystawie lub spotkaniu dorosłych - jak najbardziej. Na ruchliwej ulicy albo obok szkoły - chyba jednak nie. Nie chodzi mi o zakłamywanie rzeczywistości, ale umiar. Wszyscy np. powinniśmy wiedzieć, co działo się w obozach koncentracyjnych, ale to nie powód, żeby na plakatach prezentowano stosy ciał ofiar. Przeciwnikom aborcji wbrew pozorom czasami brakuje wrażliwości - diagnozuje Anna.

 

billboard aborcja

fot. Thinkstock

- Nie wiem co mam o tym myśleć. Sama mam dość luźny stosunek do tego tematu. Jeśli kobieta naprawdę nie może urodzić, to lepiej, żeby tego nie robiła. Już dosyć mamy niekochanych dzieci w domach dziecka i rodzinach zastępczych. Ale czy to powód, żeby oburzać się na inicjatywy obrońców życia? Ci ludzie w coś wierzą i tego bronią. Podobne zdjęcia są wszędzie i np. mnie już niczym nie zaskakują. Na każdym mały szkielet i dużo krwi. Może jestem nieczuła, ale to właśnie efekt działalności organizacji pro-life. Ich upór doprowadził do tego, że zdjęcia „ofiar” aborcji już nikogo nie ruszają. Jakiś marketingowiec powinien im doradzić, że przesyt prowadzi do znudzenia. Im więcej tych billboardów, tym ludziom bardziej wszystko jedno - ocenia Beata.

A Ty co myślisz o tych plakatach?

Zobacz również: Co gwiazdy sądzą o aborcji?

Komentarze (26)

Ocena: 4.62 / 5
mmm (Ocena: 1) 20.09.2016 00:21
TAK
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 31.08.2016 12:24
Wczoraj będąc w pobliżu takiego gigantycznego krwawego plakatu byłam świadkiem jak dwójka malych dzieci w wieku przedszkolnym pyta mamę "co to za plakat, a co to jest?" Nie jestem zwolenniczką aborcji na życzenie, ale moim zdaniem takie rzeczy nie powinny wisieć w miejscu publicznym. To nie jest widok odpowiedni dla dzieci! A wspomniana przeze mnie sytuacja jest tego przykładem
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.08.2016 10:06
To jest czysta propaganda, a wy głupie gąski w to wierzycie. Idźcie do kościółka i pomódlcie się o swój rozum. Aborcja to nie rozrywanie 9 miesięcznego dziecka na kawałki, dlatego te zdjęcia to propaganda. Nie wierzę jak można nie czytać medycznych faktów i naukowych źródeł, a wierzyć w jakiegoś kolesia w niebie i rozrywane dzieci. Jeśli tak wyglądają płody po aborcji to dla każdego kto trzyma tą ilustrację proponuje sąd, bo nie można udostępniać zdjęć zmarłych, jeśli fanatyczki twierdzą, że to już człowiek to niech ma też wszystkie prawa. A tak poza tym zajmijcie się swoim tyłkiem a nie tyłkami wszystkich w okolicy nawiedzone baby, bez pokory.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 30.08.2016 20:20
Już pomijając wątpliwą inteligencję i zdrowie psychiczne ich autorów, kto w ogóle pozwala na publikowanie czegoś takiego? Nie dość że obrzydliwe, to jeszcze czysta propaganda...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.08.2016 16:33
Czy bilbordy będą, czy zakaz aborcji będzie... nieważne. aborcja była, jest i będzie. Nic nie sprawi, że ona zniknie. Kobiety będą usuwały ciążę, tak jak robiły to 100 lat temu, 500 lat temu i 1000 lat temu. Tylko za jaką cenę i w jakich warunkach? Te które stać wyjadą za granicę, zapłacą 2 tysiące i usuną w szpitalu, normalnie. Te których nie stać będą brały dziwne tabletki, wkładały sobie druty w pochwę albo rodziły. A co z dzieckiem potem? A, to już nieważne. Najważniejsze, żeby się urodziło.
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo