Waszym zdaniem: Poprosiłam o cesarkę. Czy dziś zrobiłabym to samo?

Poznaj kobiety, które urodziły dzieci przez cesarskie cięcie. Niektóre BARDZO żałują.
Waszym zdaniem: Poprosiłam o cesarkę. Czy dziś zrobiłabym to samo?
Fot. Thinkstock
12.08.2016

Według Światowej Organizacji Zdrowia współczynnik porodów poprzez cesarskie cięcie nie powinien być wyższy, niż 15 procent. W żadnym kraju. Tymczasem w Europie i Stanach Zjednoczonych jest to już przynajmniej 1/3. Coraz bliżej połowy. Bardzo często bez jakichkolwiek wskazań medycznych i zdrowotnych. Dlaczego tak się dzieje? Przyjęło się, że to wygodniejsza, mniej bolesna i pozbawiona wielu skutków ubocznych forma rozwiązania.

Ciężarne domagają się popularnej „cesarki”, bo nie chcą cierpieć, ani uszkodzić narządów rodnych. Drastyczne przecięcie powłoki brzusznej i macicy wydaje im się rozwiązaniem mniej inwazyjnym. Tymczasem to nie do końca prawda. Wiele kobiet żałuje później, że dało się oszpecić widoczną blizną, a takie pójście na łatwiznę wręcz oddaliło je od dziecka.

Poznajcie te, które mają to za sobą. Nie dlatego, że musiały, ale zwyczajnie chciały. Czy dziś zrobiłyby to samo?

Zobacz również: Cesarka na życzenie: Rozsądek czy pójście na łatwiznę?

 

cesarka na życzenie

fot. Thinkstock

- Nie potrafię określić, czy powtórzyłabym cesarkę. Gdybym znowu zaszła w ciążę, to pewnie brałabym to pod uwagę. Moim zdaniem jednak nie do końca warto. Tak się złożyło, że rodziłyśmy z siostrą w odstępie zaledwie 3 miesięcy. Najpierw ja poprzez cięcie, a ona naturalnie. Która szybciej doszła do siebie? Oczywiście ona. Tak naprawdę po 2-3 dniach była już niemal w pełni sprawna i wyszła ze szpitala o własnych siłach. Ja leżałam jeszcze tydzień, ból był spory, blizna bardzo wolno się goiła. Do dziś jest bardzo widoczna. Z jednej strony to ważny symbol, bo odnosi się do narodzin mojego syna, ale oddałabym wiele, żeby go jednak nie mieć. Trochę mi wstyd, że uległam i nie zrobiłam tego tak, jak należy. Nasze matki i babcie rodziły naturalne i wspominają to jako najpiękniejszy moment w życiu. Ja nic nie pamiętam - wyznaje Katarzyna.

 

cesarka na życzenie

fot. Thinkstock

- Pewnie wypada powiedzieć, że bardzo żałuję i nie czuję się z tego powodu pełnowartościową matką. To bzdura. Nie widzę żadnej różnicy, jeśli chodzi o sposób porodu. Efekt jest dokładnie ten sam, czyli powitanie nowego człowieka. Jestem wściekła na kobiety, które próbują stygmatyzować te rodzące poprzez cesarkę. Czują się lepsze, bo wypchnęły dziecko z siebie własnymi siłami. Gratuluję, ale czy naprawdę jest się czym chwalić? W czasie cesarki byłam świadoma. Nie ominęła mnie ani sekunda. Z pełnym przekonaniem zrobiłabym to znowu. Przynajmniej mam pozytywne skojarzenia, zamiast wielogodzinnego bólu i frustracji. Lepiej załatwić sprawę szybko i sprawnie. Blizna jest, ale w takim miejscu, że zasłania ją bielizna. Widuje ją tylko mój mąż i zawsze całuje z wielką czułością. Dla niego to pokaz mojej siły, chociaż według innych nie za bardzo się postarałam - mówi Beata.

 

cesarka na życzenie

fot. Thinkstock

- Cesarskie cięcie było bezsprzecznie najgorszą decyzją, jaką podjęłam w życiu. Przyznaję, że uległam modzie i propagandzie. Wydawało mi się, że naturalny poród nie jest na moje siły. Prędzej umrę, niż to wytrzymam. Potem w ciążę zaszło kilka koleżanek, wszystkie rodziły po Bożemu i twierdzą, że to niesamowite przeżycie. Owszem, momentami niekomfortowe, ale o takich kwestiach się z czasem zapomina. Liczy się to, że oddałaś się całkowicie naturze i zrobiłaś to tak, jak robiono to przez tysiące lat. W chwili porodu nie ma lepszych i gorszych. Każda kobieta jest bohaterką. Nie mogę tego o sobie powiedzieć, bo całą pracę wykonali za mnie lekarze. Do dziś odczuwam kilka skutków ubocznych, których mogłam uniknąć zachowując zdrowy rozsądek. To jest dla mnie tak duży problem, że postanowiłam nigdy nie przyznać się do tego córce. Pewnie straciłaby do mnie szacunek - martwi się Emilia.

Zobacz również: Czy kobiety, które rodzą przez cesarskie cięcie, są GORSZE od innych matek?

cesarka na życzenie

fot. Thinkstock

- Czy dałam się pokroić, bo taka jest moda? Oczywiście, że o to chodzi. Miałam to szczęście, że mogłam rodzić w prywatnym szpitalu. Tam od razu zasugerowano, że zrobią to za mnie. Wystarczy dopłacić kilka tysięcy. „Nie ma sensu się rozrywać” - usłyszałam od personelu i od razu sobie to wyobraziłam. Potem poczytałam w Internecie wypowiedzi kobiet, które to przeżyły i chociaż wcześniej tego nie planowałam, uległam. Nie zastanawiam się, czy to była najlepsza decyzja. Poród naturalny wciąż znam tylko z opowieści i podręczników. To jednak spory luksus móc się umówić na rodzenie na konkretny dzień i godzinę, zamiast czekać w niepewności i cierpieć katusze przez dobę albo dwie. Jak ktoś lubi mieć kontrolę nad wszystkim, to polecam. Sama złego słowa na ten temat nie powiem. Ja nie cierpiałam, dziecko urodziło się zdrowe, więc czego tu żałować? - pyta retorycznie Kinga.

 

cesarka na życzenie

fot. Thinkstock

- Można powiedzieć, że byłam królikiem doświadczalny. Nie znałam osobiście nikogo, kto rodził poprzez cesarkę. Coś tam się słyszało w TV, coś się wyczytało i taka była moja wiedza. Po wszystkim odradzam głośno i wyraźnie. Tak przekonująco, że siostra i przyjaciółki wycofały się z tego pomysłu i urodziły normalnie. Dziękowały mi potem za to, bo wcale nie było strasznie. Czego nie mogę powiedzieć o wyciąganiu dziecka z otwartego brzucha. Wrażenia są koszmarne. Wspominam ten dzień jak horror, a tak chyba nie powinno być. Niby nie boli, ale cierpisz psychicznie. Skalpele, sztab ludzi nad tobą, szycie, opatrywanie blizny, zakaz ćwiczeń przez dłuższy czas. Po fakcie stwierdziłam, że prościej i fajniej byłoby po prostu rozłożyć nogi i zrobić to jak na silną kobietę przystało. No cóż, błądzić jest rzeczą ludzką, ale to się już nie odstanie. Mam poczucie zmarnowanej szansy - twierdzi Joanna.

A Ty jak wyobrażasz sobie poród?

Zobacz również: Cesarskie cięcie - co warto o nim wiedzieć?

Komentarze (40)

Ocena: 4.93 / 5
gość (Ocena: 5) 16.08.2016 09:46
Jasne, ż ekobiety, które miały CC będą broniły tego sposobu wydawania na świat potomstwa, Ale radzę poznać opinię DOBRYCH lekarzy na temat CC. Cesarki nie wymyślili po to żeby ułatwić poród miały być stosowane wyłacznie wtedy gdy cos zagraża dziecku, badz matce. Są nawet przepisy odpowiednio to regulujące. Niestety taka moda na cesarki zmieniła ich pierwotne przeznaczenie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.08.2016 21:56
Minęło już 6 miesięcy, a ja niestety nadal czuję ból w okolicy blizny na zmianę pogody silniejszy, a to miejsce jest takie odrętwiałe niestety. Pytałam lekarza i tak niestety jest przez wiele miesięcy. Chciałabym zacząć ćwiczyć mięśnie brzucha i dopiero teraz powoli mi wolno pracować nad brzuchem, bo wcześniej grozi to rozejściem blizny na macicy. Także jak kto woli
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.08.2016 18:27
U mnie było tak, że główka dziecka układała się źle do wyjścia, lekarz zapytał czy zgadzam się na cesarkę, zgodziłam się od razu!! (chciałam ten ból mieć już za sobą). W trakcie przygotowywań do cesarki odeszły mi jednak wody, urodziłam naturalnie w ciągu 10 minut. To najlepsza rzecz jaka mogła mnie spotkać.
odpowiedz
Mariii (Ocena: 5) 14.08.2016 10:13
Rodziłam 15 h naturalnie ale skończyło się cc i.... To najlepsze co mogło mnie spotkać! Wstałam po 10 h i odrazu zajmowałam się dzieckiem, pokarm miałam odrazu i do dziś go karmie, a ma 4 mc. Blizna jest mała i prawie nie widoczna. Zresztą wole mieć blizne na podbrzuszu niż w kroczu i przynajmniej mocz dobrze trzymam. Co do więzi z dzieckiem, ona tworzy się przez całą ciążę, a nie przez poród, takie jest moje zdanie.
odpowiedz
helga3333 (Ocena: 5) 13.08.2016 11:46
Nie można ich mieć wielokrotnie, także wielodzietna rodzina odpada przy cesarkach. No chyba, że ktoś chce umrzeć przy porodzie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo