Aborcja? Jestem na TAK

Cztery dojrzałe kobiety po latach od zabiegu opowiadają swoje historie.
Aborcja? Jestem na TAK
Fot. Thinkstock
14.05.2016

Chociaż w Polsce obowiązuje jedno z najbardziej restrykcyjnych praw antyaborcyjnych, dyskusja na ten temat nie milknie. I to wcale nie ze strony zwolenników liberalizacji przepisów. Co jakiś czas przypominają o sobie przeciwnicy „mordowania dzieci”. Poza aspektami religijnymi, bardzo często stosują argument, że przeciętna kobieta tak naprawdę nie wie, czego chce. Każda, która zdecyduje się przerwać ciążę, prędzej czy później bardzo tego żałuje.

A ile w tym prawdy? Dziennikarka portalu Mic.com postanowiła to sprawdzić u źródła. Dotarła do pacjentek klinik aborcyjnych, które przynajmniej raz w życiu zdecydowały się na zabieg. Jej rozmówczynie mają od 35 do ponad 50 lat i z perspektywy czasu oceniają ten krok. Jak? W większości przypadków bardzo pozytywnie. Twierdzą, że niewiele straciły, a znacznie więcej zyskały.

Tylko, czy postawa kilku z nich może być dowodem na to, że większość kobiet reaguje podobnie?

Zobacz również: Czy ABORCJA jest niebezpieczna?

 

aborcja

fot. Thinkstock

„Przeszłam aborcję na późnym etapie ciąży ze wskazań medycznych w czasie mojej pierwszej ciąży. Rok później urodziłam zdrową córeczkę, która ma teraz 4 lata. Później na świecie pojawiły się bliźniaczki, które obchodziły niedawno 2 urodziny. Pamiętam pierwszy Dzień Matki po zabiegu. To był ciężki moment, ale zdawałam sobie sprawę, że zrobiłam to tylko po to, by nie musiała cierpieć. Często o niej myślę. Sprawa była tym bardziej skomplikowana, że wszyscy wiedzieli o mojej ciąży. Ale ze szpitala wróciłam sama. Dzisiaj mam przy sobie 3 cudowne dziewczynki i wciąż wspominam ich najstarszą siostrę. Zastanawiam się, kiedy i jak im o niej opowiedzieć. Dla mnie to nie sprawa polityczna. To bardziej medyczna historia porównywalna do kobiet, które przezwyciężyły raka” - wyznaje 40-letnia Jeni.

 

aborcja

fot. Thinkstock

„Nigdy nie uważałam, że podjęłam złą decyzję i nigdy nie żałowałam aborcji, którą przeszłam. Trudno jest być kobietą, która wie, że nie chce mieć dzieci. Współczesny świat postrzega taką postawę jako samolubność. Ludzie tego nie rozumieją, bo biologicznie jesteśmy zaprogramowane do tego, by dawać życie. Mogę powiedzieć, że kocham dzieci i lubię zajmować się pociechami wśród mojej rodziny i znajomych. I to nie tylko w momentach, kiedy są grzeczne i słodkie. Nie myślę o swoim nienarodzonym dziecku. Bardziej kibicuję matkom, które faktycznie nimi zostały. O mojej mamie, babci, siostrze, bratowej i moich przyjaciółkach” - twierdzi 42-letnia Heather.

Zobacz również: Gwiazdy, które przyznały się do ABORCJI (Powinny o tym mówić?)

aborcja

fot. Thinkstock

„To była moja pierwsza ciążaMiałam zaledwie 16 lat. Nie byłam gotowa i bardzo nie chciałam zostać matką tak wcześnie. Nie czułam instynktu. Poszłam do kliniki i po prostu to zrobiłam. Po jakimś czasie znowu spodziewałam się dziecka, ale poroniłam. Byłam przekonana, że to kara za moje postępowanie. Po 5 latach kolejna ciąża i nagle klik - wszystko zaskoczyło, poczułam się mamą i odezwał się instynkt. Czuję się nią wyłącznie dla mojego syna. Nie rozpamiętuję przeszłości, chociaż czasami pojawiają się myśli typu: ojej, miałabyś teraz 14 lat. Ale kiedy tylko zaczynam się smucić, to wspomnienie znika” - tłumaczy Shawanna, 35-latka.

aborcja

fot. Thinkstock

„Byłam już matką, kiedy zdecydowałam się na pierwszą aborcję. Płód miał mnóstwo poważnych defektów, które na szczęście udało się wykryć w czasie USG. To była zaawansowana ciąża i kiedy dziś o tym pomyślę, wpadam w panikę. Nie dlatego, że żałuję. Po prostu dzisiaj nie miałabym już prawa usunąć tej ciąży w kraju, w którym aktualnie żyję. To nie było planowane dziecko, więc towarzyszyły mi różne emocje. Z jednej strony czułam się nieodpowiedzialna, ale z drugiej - nie wyobrażam sobie innego wyjścia. Moja córka jest chora na serce i wymagała już kilku operacji. U drugiego dziecka wykryto jeszcze bardziej zaawansowaną chorobę, więc po porodzie wymagałaby przeszczepu. Nie podołałabym temu. Myślę, że zadaniem kobiet jest walka o naszą autonomię. Tu nie chodzi o płód i potencjalne życie, ale fakt, że niektórzy chcą kontrolować nasze przeznaczenie. Moje było akurat takie” - wyznaje 56-letnia Rebecca.

Zobacz również: ABORCJA TO TWOJA DECYZJA

 

Komentarze (124)

Ocena: 4.87 / 5
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 22:40
"A płód nie posiada świadpmości,nie wie że żyje także to nie morderstwo " A skąd, że nie ma? Bo gadałaś z nim i ci nie odpowiedział? To dowód, że jest niemy, ale niekoniecznie nieświadomy.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 22:34
"bo to pisał chyba facet. Widać po formach czasownika" Niech żyje seksizm:)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 22:31
Droga Anonimko 10:28! Widzę, że spotkałaś na swojej drodze ludzi, którzy zdenerwowali Ciebie tym, że głosili jedno, a robili drugie. Także trudne było dla Ciebie to, że spotkałaś się z niesłusznym osądzaniem, oskarżaniem i brutalnym dyskryminowaniem dzieci i matek. Chciałbym byś się jednak chwilę zastanowiła. Aborcja we większości krajów ma podobny schemat prawny. Aborcja na żądanie - możliwa do 12 tygodnia, 14 lub 24 tygodnia ciąży. Natomiast aborcja dziecka niepełnosprawnego - do okresu możliwości przeżycia poza organizmem matki lub nawet cały czas ciąży. Prawie zawsze płód chory można zabić dłużej. Dlaczego? I jakie skutki to powoduje? Lekarz zabijający np. w Wielkiej Brytanii dziecko zdrowe po 24 tygodniu może mieć problem z policją. A jeśli zabije dziecko chore nawet starsze- żadnych obiekcji. Spróbujesz się do tego ustosunkować? Na koniec, chce powiedzieć, że bardzo doceniam, że jesteś wolontariuszką i służysz innym. Doceniam to i życzę, byś mogła pomóc jak największej ilości ludzi.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 22:12
"Nikt nie pomaga, ale wszyscy osądzają! Najwięcej na temat aborcji mają do powiedzenia te osoby, które nigdy się w takiej sytuacji nie znaleźli, nie widzieli osób, które musiały podjąć tę trudną decyzję…" Ach, czyli jak ktoś jest przeciwny aborcji to znaczy, że nie doświadczył trudnej sytuacji? Po pierwsze skąd takie informacje.A po drugie. Staramy się przedstawić swoje stanowisko, a nie mówić, jak to w naszym osobistym lub zawodowym podejmujemy dobre decyzje.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 22:00
"Kiedy do ludzi dotrze, że nie mówimy o zabiegu aborcji jak o zabawie, ale jak o ratowaniu życia matce i nie skazywania dziecka na życie w męczarniach z chorobami…" Aborcja w sytuacji ratowania życia i aborcja eugeniczna to dwie zupełnie inne sprawy. Czy jesteś za eutanazją? Co to znaczy życie w męczarniach? Zadaniem medycyny jest ratowanie życia, a nie jego zabijanie. Pomyśl, co mają robi lekarze w sytuacji trudnej i nieuleczalnej choroby? Rezygnować z leczenia? To zatrzyma rozwój medycyny, która zawsze polega na pewnym ryzyku. Wyobrażasz sobie kardiologa, który nie chce operować wady serca, bo mówi, że to nieuleczalne. Doskonale tutaj widzimy, że tam gdzie są problemy społeczne, trochę zmieniamy pogląd. Odwołując się do świata rzeczywistego: zwolennicy obrony życia są przeciwni eutanazji albo zabijaniu uszkodzonych płodów, ale nie popierają uporczywej terapii, czyli takich zabiegów, które mogą sprawić ból. Popierają natomiast uśmierzanie bólu takim ciężko chorym dzieciom.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo