EXCLUSIVE: Udaję bezpłodną

Karolina w tajemnicy przed mężem zabezpiecza się przed ciążą. Czeka na lepszy moment.
EXCLUSIVE: Udaję bezpłodną
Fot. Thinkstock
05.03.2016

Oficjalnie mamy wybór. Nikt nie może zmusić nas do macierzyństwa i już dawno minęły czasy, kiedy posiadanie potomstwa było obowiązkiem kobiety. Nie oznacza to jednak, że minęła presja w tej kwestii. Wciąż oczekuje się od nas, by jednak przedłużyć gatunek. Jeśli nie z własnej woli i potrzeby, to dla reszty rodziny. Wychodząc za mąż niemal z automatu wyrażasz taką chęć. Musisz zrobić to szybko, bo ludzie zaczną gadać.

Doskonale rozumie to Karolina, która od 1,5 roku jest mężatką. Pytania o to, kiedy zostanie mamą powtarzają się praktycznie od dnia ślubu. Naciskają jej rodzice, teściowie, jak i wybranek serca. Według nich nie ma już żadnych przeszkód – oboje pracują, są małżeństwem, mogą liczyć na wsparcie najbliższych. Zgadza się wszystko poza jednym. Ona nie jest gotowa do tej roli i boi się do tego przyznać.

Dlatego znalazła inny sposób i od wielu miesięcy twierdzi, że stara się o dziecko, choć tak naprawdę robi wszystko, by się nie pojawiło.

 

bezpłodność

fot. Thinkstock

Papilot.pl: Presja na ten temat wciąż istnieje?

Karolina: Słyszałam, jak to było kiedyś, widzę jak to wygląda teraz i różnicy nie ma. Lata temu najbliżsi mówili wprost, że powinnaś zajść w ciążę, bo taka jest twoja rola. Dzisiaj robią to bardziej delikatnie, ale sens jest dokładnie ten sam. Młode małżeństwo, które przez dłuższy czas po ślubie nie chwali się dobrą nowiną z automatu staje się podejrzane. Pewnie są samolubni albo bezpłodni.

Co mówią o was?

Wolałabym nie wiedzieć, ale wersja jest taka, że bardzo chcemy, ale nie możemy. Nie wzięło się to znikąd, bo właśnie to wmówiłam mężowi. On nie ma powodów, by wątpić. W końcu robimy to jak należy, a efektów nie ma. Nie czuję się dobrze z taką intrygą, ale tak chyba jest najwygodniej. Przynajmniej nikt już o nic nie pyta.

Nie ufasz mu?

Wiem jak ogromny wpływ ma na niego rodzina. Wmówili mu, że powinien zostać ojcem tu i teraz, bo oni chcą wnuka. No i sam się uparł.

 

bezpłodność

fot. Thinkstock

Ty nie masz nic do gadania?

Tłumaczyłam mu, że to nie jest dobry moment i powinniśmy zaczekać kilka lat. Chcę zrobić karierę, mieć stabilną pracę, większe mieszkanie. Gdyby dziecko pojawiło się teraz, to pewnie dalibyśmy radę, ale nie po mojemu. On stwierdził, że szukam dziury w całym i nie mam uczuć. No to postanowiłam go uciszyć i realizuję swój plan. Kiedyś dopnie swego, ale jeszcze nie teraz.

Nie uważasz, że to dla niego frustrujące? Stara się i nic z tego nie wychodzi.

Na pewno nie znosi tego zbyt dobrze, ale do załamania jeszcze daleko. Wciąż wierzy, że nam się uda. Zaczyna mówić coś o badaniach, bo podejrzewa jedno z nas o bezpłodność, ale na razie wybiłam mu to z głowy. Podałam przykład koleżanki, która 3 lata czekała, aż jej organizm wreszcie zaskoczy i dzisiaj ma już dwójkę dzieci.

Jesteś pewna, że porzucił temat?

Mam nadzieję, że mnie nie przechytrzy i nie pójdzie się nigdzie zbadać.

 

bezpłodność

fot. Thinkstock

Wtedy mogłoby się okazać, że jemu nic nie jest, więc to ty masz problem z płodnością.

I tego się obawiam, bo wtedy musiałabym szukać pomocy u lekarza albo przestać się zabezpieczać i wmówić mu cud. Mam nadzieję, że uda się zamieść sprawę pod dywan jeszcze przynajmniej na 2 lata. Ja naprawdę chcę zostać mamą, ale w najbardziej odpowiednim momencie. Ten na pewno taki nie jest.

Jak się zabezpieczasz?

Stosuję podwójną antykoncepcję – pigułki i wkładkę domaciczną. To drugie mogę ukryć, bo nigdy do tego nie dojdzie. Gorzej z tabletkami, które trzeba regularnie łykać, a on nie może o nich wiedzieć. Ukrywam je w domu pomiędzy środkami do prania i sprzątania. Bardzo wątpliwe, by kiedyś tam zajrzał. Na razie to plan doskonały.

Ale ryzyko wciąż jest...

Bardzo niewielkie. Gdybym przy takiej ochronie zaszła w ciążę, to byłoby zaskoczenie większe od wygranej w totolotka.

 

bezpłodność

fot. Thinkstock

Załóżmy jednak, że obie metody zawodzą i ciąża jest faktem.

Trudno. Byłabym pewnie zawiedziona, bo bardzo się starałam, żeby tego uniknąć. To jednak nie oznacza, że pójdę po kryjomu ją usunąć. Z faktami dokonanymi nie dyskutuję i pewnie nie byłoby tak źle. Sprawdzilibyśmy się jako rodzice. Ale jakim kosztem? Ja chcę się rozwijać, by zapewnić rodzinie jeszcze lepszy byt. To nie jest czas na przerwanie pracy. Psychicznie też nie jestem do końca gotowa.

Co mówi się o waszej sytuacji w rodzinie?

Rodzice i teściowie czekają na wnuka i często o tym mówią. Choć i tak rzadziej, niż jeszcze kilka miesięcy temu. Chyba podejrzewają, że dzieje się coś niedobrego i rzeczywiście jesteśmy bezpłodni. Mama zaczęła nawet nieśmiało wspominać o adopcji. W Polsce po ślubie od tematu potomstwa nie da się uciec. Dla wielu to wciąż obowiązek i jedyna słuszna droga.

A ty wyobrażasz sobie małżeństwo, które postanawia, że nigdy nie powiększy rodziny?

Teoretycznie tak, ale to na pewno nie jest moje marzenie. Ja dzieci chcę, ale później.

bezpłodność

fot. Thinkstock

A co by się stało, gdyby mąż odkrył u ciebie pigułki antykoncepcyjne?

Podejrzewam, że nawet by się nie zorientował. Regularnie biorę różne leki, więc jedno opakowanie więcej nie robi różnicy. A gdyby nawet, wmówiłabym mu, że to z czasów przed ślubem. On ma jedną poważną wadę i zaletę – ufa ludziom, a mnie w szczególności.

Dobrze się czujesz, że zawodzisz jego zaufanie? Może lepiej byłoby powiedzieć wprost, czego oczekujesz i dać mu pewność, że wreszcie zostanie ojcem...

On by może nawet zrozumiał, ale na pewno podzieliłby się tą wiedzą z najbliższymi. A oni nie daliby mi już spokojnie żyć. Są bardzo tradycyjni i dla nich para rok po ślubie musi przywitać na świecie pierwszą pociechę. My już się nie mieścimy w tej normie. Polska to jednak nie Zachód, gdzie każdy może robić, co chce.

 

Komentarze (26)

Ocena: 4.77 / 5
Anonim (Ocena: 5) 07.03.2016 14:35
Pigułki antykoncepcyjne i wkładka domaciczna na raz? :O
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2016 23:02
wole te 2500 pensji
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2016 19:29
Szczerze w ogóle nie dziwię się autorce listu. Sama mam małego synka, ma 5 miesięcy i juz wiem, że nie chce mieć więcej dzieci. Horror. Po prostu horror. Koniec wolności, życia towarzyskiego, chwili wytchnienia. Kocham synka, jednak mówię od razu całej rodzinie, że jedno mi wystarczy. Oczywiście wielkie oburzenie, ludzie są żałośni i smieszni :) sama jestem jedynaczka i nie uważam, że stała mi się krzywda. Jednak wszyscy pytają: jak to?! Chcesz żeby był nieszczęśliwy?! Egoistka ;)
odpowiedz
Ja (Ocena: 3) 05.03.2016 18:16
popieram
odpowiedz
Mika (Ocena: 5) 05.03.2016 17:34
Moja kuzynka urodzila 2 dzieci jedno po drugim zaraz po slubie. I kiedys mnie zapytala czemu ja nie mam jeszcze dzieci i czy jestem jak te onne egoistki co stawiaja na kariere. Wiec wtedy zapytalam dlaczego ona, skoro tak bardzo kocha dzieci nie zaadoptowala chociaz jednego, ale jak ta egoistka urodzila dwojke i nie pomogla tym biednym dzieciom bez rodzicoq. Obrazila sie i sie do mnie nie odzywa, a ja mam spokoj :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo