REPORTAŻ: Jestem w ciąży, a mój partner mnie zdradza…

Marta i Dorota lada dzień zostaną mamami. Czy swoje dzieci będą wychowywać samotnie?
REPORTAŻ: Jestem w ciąży, a mój partner mnie zdradza…
15.04.2015

Ciąża to wyjątkowy okres w życiu kobiety. Chwile niesamowitej radości przeplatają się wówczas ze strachem o każdy kolejny dzień, tydzień, miesiąc. Przyszła mama potrzebuje ogromnego wsparcia od przyjaciół, rodziny i przede wszystkim od swojego partnera. Nie zawsze może jednak na nie liczyć.

Marta i Dorota, bohaterki dzisiejszego reportażu, lada moment urodzą. Kiedy Marta zaszła w ciążę, sądziła, że jej partner wreszcie wydorośleje. Pobiorą się, ustatkują, stworzą szczęśliwą rodzinę. Szybko okazało się jednak, że mężczyzna ma zupełnie inny pomysł na wspólne życie.

Dorota z kolei o dziecko starała się z mężem przez kilka lat. Kiedy wreszcie się udało, nowa sytuacja zupełnie przerosła jej partnera. Czy przyszła mama będzie wychowywała swoje dziecko samotnie?

Przeczytajcie historie naszych bohaterek. W komentarzach napiszcie, jak postąpiłybyście na ich miejscu.

jessica alba

Historia Marty

Kamila poznałam w mojej pierwszej pracy. Musiałam sobie dorobić na studiach, więc zatrudniłam się jako kelnerka. On z kolei pracował w tej knajpie za barem. Na początku w ogóle nie zwracałam na niego uwagi. Owszem, przystojny, ale straszny bajerant, a ja na takich chłopaków zawsze miałam uczulenie. Od czasu do czasu flirtowaliśmy, ale z mojej strony nie było to nic poważnego.

Wszystko zmieniło się, kiedy raz odprowadził mnie po pracy do domu. Przyjemnie się rozmawiało, a jeszcze przyjemniej całowało. Przy kolejnym takim spacerze nie poprzestaliśmy tylko na pocałunkach. Wylądowaliśmy u mnie w łóżku.

jessica alba

Wdaliśmy się w regularny romans. Tylko że ja z każdym kolejnym tygodniem angażowałam się uczuciowo, a Kamil traktował to tylko jako przygodę. Żadnych zobowiązań, żadnych deklaracji. Tylko przyjemności. Naiwnie sądziłam, że on po prostu potrzebuje więcej czasu. Cierpliwie znosiłam to, jak flirtował z klientkami i innymi kelnerkami.

Pewnej wspólnej nocy nie wytrzymałam i wyznałam mu w końcu, co tak naprawdę do niego czuję. Poprosiłam, żebyśmy spróbowali być razem. Chodzili na randki, trzymali się za ręce, powiedzieli ludziom z pracy, że jesteśmy parą. Zaproponowałam też, żebyśmy zamieszkali razem.

jessica alba

Początkowo Kamil podszedł do mojego pomysłu sceptycznie. Mówił, że ma za sobą kilka nieudanych związków i że on nie jest najlepszym materiałem na stałego partnera. Ja się jednak uparłam. Dałam mu ultimatum: albo wchodzimy w normalny związek, albo zupełnie kończymy znajomość.

W końcu stanęło na moim. Kilka dni później wprowadziłam się do niego i zaczęliśmy wspólne życie. Ku mojemu zdziwieniu Kamil szybko przystosował się do nowych warunków. Spodobało mu się, że ma oddaną kobietę w domu, która o niego dba. Wszystko zaczęło się jednak psuć, kiedy zaszłam w ciążę. Nie planowałam tego, tak po prostu wyszło.

Oczywiście, że bałam się nowej sytuacji. Nie wiedziałam, jak sobie poradzimy i jak to w ogóle z nami będzie. Podczas gdy moje obawy można było nazwać po prostu strachem, u Kamila załączyła się istna panika. Krzyczał, że jest za młody na bycie ojcem i że nie jestem dla niego „tą jedyną”.

jessica alba

Nie wiem czemu, ale mimo wszystko byłam dobrej myśli. Uważałam, że mój chłopak w końcu oswoi się z sytuacją i że jego burzliwa reakcja była wynikiem stresu. Po cichu sądziłam nawet, że mi się oświadczy. Mijały jednak kolejne miesiące, a my tak jakby żyliśmy obok siebie, a nie razem. Zupełnie przestaliśmy ze sobą sypiać. Oficjalnie dlatego, że Kamil „nie chciał zrobić krzywdy dziecku”. Tak naprawdę powód był jednak inny. Mój chłopak zaczął mnie zdradzać, o czym dowiedziałam się przypadkiem, z Facebooka. Raz zapomniał się wylogować i wtedy dokładnie przejrzałam jego skrzynkę odbiorczą.

Pociesza mnie tylko to, że tych dziewczyn było kilka. Chyba gorzej zniosłabym całą sytuację, gdyby zdradzał mnie z jedną kobietą, do której np. by coś czuł.

Nie powiedziałam mu o tym, że wiem o jego skokach w bok. Nie chcę być samotną matką, dlatego toleruję jego zdrady. Zresztą wydaje mi się, że wszystko się zmieni, kiedy na świecie pojawi się nasz dzidziuś. Wtedy Kamil zrozumie, ile dla niego znaczymy i się opamięta. Jestem pewna, że tak będzie.

jessica alba

Historia Doroty

Pochodzę z wielodzietnej rodziny, dlatego zawsze było dla mnie oczywiste, że ja też będę miała dużo dzieci. Za mąż wyszłam tuż po studiach i niemal natychmiast zaczęliśmy się z Jarkiem starać o potomstwo. Początkowo kochaliśmy się dla przyjemności, ale za każdym kolejnym razem, kiedy robiłam test i pojawiała się jedna kreska, coraz bardziej się spinaliśmy. Oboje. Po roku starań nadal nie byłam w ciąży, dlatego wybraliśmy się na specjalistyczne badania.

Ze mną wszystko było w porządku, z mężem również. Usłyszeliśmy tylko od lekarzy, żeby nie robić nic na siłę, to wtedy samo się wszystko ułoży. Podobno tak jest, że kiedy ludzie za bardzo się stresują i mają zbyt duże „parcie na dziecko”, to wtedy organizm się buntuje.

jessica alba

Ja nie potrafiłam jednak wyluzować. Nasze rozmowy z Jarkiem kręciły się głównie wokół ciąży i dziecka. On czuł się niespełniony jako mężczyzna, a ja jako kobieta. Oboje tak usilnie pragnęliśmy zostać rodzicami, że zaniedbaliśmy się jako małżeństwo. Witaminy, zdrowa dieta, mechaniczny seks… Staranie się o potomstwo oddaliło nas od siebie, zamiast zbliżyć.

I kiedy wreszcie po trzech latach udało mi się zajść w ciążę, z naszych uczuć prawie nic już nie zostało. Jest w tym sporo mojej winy, bo zupełnie oszalałam na punkcie dzidziusia. Wolałam rozmawiać ze swoim brzuchem, niż z mężem. On z kolei, zamiast cieszyć się, że zostanie ojcem, przestraszył się nowej roli.

Wiem, że zdradza mnie z koleżanką z pracy, ale nie jestem na niego zła. Pewnie dostaje od niej więcej ciepła niż ode mnie.

Tak naprawdę to nie wiem, jak dalej potoczy się nasze życie. Jarek musi wybrać między mną i dzieckiem, a kochanką. Jeśli zdecyduje się odejść, nie będę go opłakiwać. Dla mnie nie jest ważne to, że będę samotną matką. Liczy się tylko to, że W OGÓLE będę matką.

Komentarze (29)

Ocena: 4.86 / 5
norb (Ocena: 1) 14.06.2015 20:15
Debilny reportaż? Wyssane wszystko z palca, kto wymyśla takie babialuki? I po co?
odpowiedz
Lena 29 (Ocena: 5) 18.04.2015 14:36
Ja na swoim przykładzie wiem ze wybaczanie powroty nie sa złe ale to nie prowadzi do rozwiazania problemu dlatego ze byłam z facetem zaszłam w ciaże zostawił mnie miał panienke oczerniali mnie ze szkoda gadac i jeszcze doszła do tego jego mama i powiedział ze to nie jego wiec jak dzwonił do mnie to mu powiedziałam ze dziecko sie urodzi robimy testy DNA I KONIC TEMATU.Po pewnym czasie byłam jescze w ciazy zadzwnił ze chce porozmawiac ze mna przyjechał przepraszał kwiaty itd Wybaczyłam ze wzgladu na dziecko było mi lzej tak bo miałam jego czułam sie bezpiecznie dziecko sie urodziło było ok 7 Miesiecy i sie skoniczyło.Doszło do sprawy o alimenty miał wielkie ale ze tak postąpiłam ale nie miałam wyjscia bo gdy sie wyprowadziłam on nie zaiteresował sie niczym.potem po raz kolejny wybaczyłam zamieszkalismy razem było lepiej 2 lata i po pewnej sytułacji zdałam sobie sparawe ze to nie jest facet z którym chce sie zestarzec oczywiscie on sie do tego przyczynił swoim zachowaniem do mnie i do dziecka oczywiscie ja tez zle postepowałam bo mu docinałam bo byłam coraz bardziej nakrecona i tez dołozyłam reke do tego nie mówie ze jestem bez winy postawiłam kropke i stało sie Koniec stwierdziłam ze dam sobie rade i nie chce faceta dałam sobie spokój bawiałam sie cieszyłam sie z tego co mam doszłam do wniosku ze on meczył sie ze mna a ja z nim rozmawiałam z nim na ten temat dogadalismy sie co do dziecka pieniedzy itd.mineło pół roku wpadłam na pewna osobe i stało sie moge powiedziec ze sie zakochałam a nawet nie zdajecie sobie sparwy jak sie okrutnie bałam jak uswiadomiłam sobie ze to jest za pózno zeby sie wycofac strach lek to było cos okropnego i w konicu mysle tak spróbuje co ma byc to bedzie i jestesmy ze soba 4 lata i jest ok mysle ze trafiłam odpowiednio a ojciec mojego dziecka tez odwiedza dziecko zabiera i bardzo sie ciesze ze jest szczesliwy i ja tez :) Nareszcie pozdarwiam
odpowiedz
ania (Ocena: 5) 16.04.2015 22:09
Jest takie powiedzenie: ciało puszczone raz, puszcza się cały czas.. nie wierzyłabym naiwnie, że nagle dziecko wszystko odmieni.. Na miejscu pierwszej dziewczyny spakowałabym walizy i się wyniosła - w końcu chłopak wyraźnie powiedział jej, że nie jest tą jedyną, więc łatwo dodać dwa do dwóch i stwierdzić, że jej nie kocha. A zresztą.. te kobiety same są sobie winne, dobrze wiedziały co brały, a jeszcze tolerowały zdrady..
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 16.04.2015 19:31
Po prostu, mamy czas szybkich małżeństw, szybkich rozwodów, szybkich romansów... Nie jestem święta, czasem mi się oko zaświeci na widok jakiegoś przystojnego mężczyzny, czasem poflirtuję, ale wszystko w granicach dobrego smaku. Nie po to wychodziłam za kogoś, żeby teraz szukać czegoś na boku. Bez sensu, jak się człowiek nie wyszalał, to chyba lepiej, żeby był balującym i skaczącym z kwiatka na kwiatek singlem, ale jak obserwuję, zajęci mężczyźni chętniej podrywają zajęte kobiety. Dyskrecja jest tutaj kluczowa. Ostatecznie żadne nie chce się rozstawać z partnerem. Ja wyglądam dosyć dobrze, żadna tam piękność, ale jestem raczej zgrabna i zadbana, więc oferty się sypią. Moja zamężna przyjaciółka, uroda dyskusyjna, ale bardzo charakterystyczna, propozycje romansu ma na każdym kroku po prostu. Obrzydliwe. Zawsze się zastanawiam, czy jak się kiedyś nie zdenerwuję, to nie powtórzę wszystkiego tym wszystkim żonom...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 16.04.2015 10:29
Anonimie 2015-04-16 8:28:41, mam taką samą sytuację, o której opisujesz na końcu swojej wypowiedzi. Popieram Cię w 100% i też wydaje mi się, że mało osób potrafi zadbać o swój związek, obojętnie czy to małżeństwo, czy nie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo