Urodzi dziecko, które zaraz umrze. Lekarz odmówił jej legalnej aborcji!

Kobieta nie ma wyjścia i musi urodzić dziecko bez czaszki i z nierozwiniętym mózgiem.
Urodzi dziecko, które zaraz umrze. Lekarz odmówił jej legalnej aborcji!
11.06.2014

Pod koniec maja ponad 3 tysiące lekarzy i studentów medycyny zadeklarowało na Jasnej Górze, że w swojej praktyce będą kierować się prawem bożym, a dopiero później ludzkim. Deklaracja Wiary Lekarzy to dokument zaprezentowany w Częstochowie w podziękowaniu za kanonizację papieża Jana Pawła II. Czytamy w niej m.in., że „powołanie do rodzicielstwa jest planem bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim oraz, że podstawą działalności lekarza „jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła”.

Nie musieliśmy długo czekać, aby sprawdzić, jak wygląda to w praktyce. Na klauzulę sumienia, która zakłada, że ”lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej”, powołał się dyrektor jednego z warszawskich szpitali. Odmówił aborcji, do której w świetle polskich przepisów pacjentka miała pełne prawo. Ludzkie, ale nie boskie.

Kobieta nie mogła jednak z niego skorzystać. Lekarz robił wszystko, by uniemożliwić legalny zabieg, sam nie chciał go wykonać, ani nie wskazał innej placówki, w której byłoby to możliwe. Dzisiaj wiadomo, że dziecko umrze, ale dopiero po porodzie.

cisza

Pani Agnieszka podzieliła się swoją historią z tygodnikiem „Wprost”. Na łamach prasy opisuje swoje doświadczenia z warszawskim Szpitalem Specjalistycznym im. Świętej Rodziny i jego dyrektorem, prof. Bogdanem Chazanem. Bohaterka tej historii w 22. tygodniu ciąży dowiedziała się, że jej dziecko ma poważne wady rozwojowe i z całą pewnością nie będzie w stanie żyć poza ciałem matki. Uszkodzenia są tak rozległe, że specjaliści nie potrafią przypisać ich nawet konkretnej jednostce chorobowej. Dziecko pozbawione jest kości czaszki, mózg wykształcił się tylko częściowo.

Ten przypadek można uznać za jednoznaczny. Matka ma pełne prawo skorzystać z polskiej ustawy aborcyjnej, która przewiduje legalność zabiegu w przypadku, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Nie mogła z niego skorzystać, bo nie pozwalało na to sumienie lekarza. Chociaż miał obowiązek wskazać innego specjalistę, który spełni prośbę kobiety, nie zrobił tego.

Prof. Chazan zwlekał dwa tygodnie, żebym nie mogła przerwać ciąży zgodnie z prawem. Myślę, że lekarz, który manipulował nami, oszukiwał nas, nie ma sumienia – twierdzi pani Agnieszka w rozmowie z tygodnikiem.

cisza

Kobieta jest przekonana, że lekarz celowo zwlekał z kolejnymi procedurami, by uniemożliwić jej przerwanie ciąży. - Gdybym odesłał ją do placówki, która wykonuje aborcję, z faktycznie skierowaniem do aborcji - brałbym udział w procedurze aborcyjnej, której nie akceptuję – stwierdził w rozmowie z mediami. Nie ukrywa, że dostosował obowiązującą ustawę do swojego sumienia.

Jakie inne rozwiązanie widzi specjalista? Jeśli dziecko nie umrze (pomimo, że wszystkie dotychczasowe badania nie dają możliwości jego przeżycia), nie będzie w stanie samodzielnie żyć. Nierozwinięty mózg i brak czaszki sprawią, że maleństwo będzie wyłącznie wegetowało i nie będzie mogło kontaktować się ze światem. Prędzej czy później odejdzie. Zamiast aborcji, lekarz zasugerował adopcję (nierealne, bo dzieci z tak poważnymi wadami zdrowotnymi nikt nie chce) lub hospicjum (czyli patrzenie na na jego umieranie – przez kilka dni, tygodni, może miesięcy).

Dzisiaj jest już za późno na legalne wykonanie zabiegu. Pani Agnieszka urodzi i już planuje pogrzeb dziecka. Czy takie działanie lekarza ma cokolwiek wspólnego z sumieniem?

Komentarze (251)

Ocena: 4.71 / 5
M (Ocena: 5) 18.09.2014 12:10
Terminacja ciąży, to nie aborcja!!!! Nikt nie używa żadnych urządzeń ssących. Podawane są tabletki dopochwowe, które powodują rozwieranie się szyjki i co za tym idzie poród. Tej kobiecie wyrządzono ogromną krzywdę zarówno fizyczną, jak i psychiczną. Przecież w połowie ciąży dziecko było na tyle małe, że obeszłoby się bez cesarki.
odpowiedz
A (Ocena: 5) 28.07.2014 02:25
B. Nathanson: "Szczególnie zainteresowało mnie, co naprawdę dzieje się podczas aborcji. Dotąd nigdy tego nie badaliśmy. Namówiłem swojego kolegę, aby włączył ultrasonograf i przyłożył do brzucha kobiety abortowanej. Nagraliśmy to na wideo. Byliśmy przerażeni. Dzięki ultrasonograficznej dokumentacji mogłem zobaczyć, jak rączki i nóżki dziecka są wyrywane przez maszynę ssącą, jak pęka jama brzuszna, jak organy są wysysane na zewnątrz, jak czaszka jest miażdżona przez specjalny instrument."
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 03.07.2014 10:07
Przykro mi bardzo, ale nie ma najmniejszych szans, żeby przeżyło. Wystarczy mieć minimalne pojęcie o medycynie, żeby to wiedzieć.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 03.07.2014 10:06
W takiej sytuacji ja wchodząc do gabinetu lekarskiego zadam lekarzowi pytanie, czy podpisał deklarację sumienia. Jeżeli tak, dziękuję, do widzenia. Przeczytałam dokładnie ową deklarację i można ją zinterpretować tak, że gdy będę umierać, lekarz powie "Bóg tak chciał", zamiast mnie ratować. W deklaracji było jasno napisane iż "o momencie zejścia z tego świata decyduje Bóg" i człowiek próbując zmienić jego wolę hańbi cały kościół i sprzeciwia się przykazaniom. Chyba coś tu jest nie tak, nie sądzicie? Przecież to jest sprzeczne z przysięgą Hipokratesa.
zobacz odpowiedzi (1)
Paula (Ocena: 5) 22.06.2014 00:00
Chore. To, że w czyjejś religii aborcja jest zakazana nie oznacza, że każdy musi mieć to samo wyznanie i nie uznawać tego. Każdy jest wolnym człowiekiem i ma prawo do własnych przekonań - oczywiście to samo tyczy się ludzi, którzy nie popierają aborcji. Mają do tego pełne prawo, ale niech nie narzucają swoich poglądów innym osobom. Deklaracja wiary to jakaś paranoja - z powodu religijnych przekonań lekarze nie są w stanie w pełni wykonywać swoich obowiązków, opieka lekarska nie jest w pełni poufna ani subiektywna. Skoro katolicy mają swoją deklaracje wiary, to dlaczego nie zrobić tego samego dla np. buddyzmu ? Już widzę ten sprzeciw, oburzenie i histerię ze strony katolików...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo