Mężczyzna przy porodzie – TAK CZY NIE?

Poród rodzinny ma wiele zalet. Czy mężczyzna powinien być wtedy przy swojej partnerce?
Mężczyzna przy porodzie – TAK CZY NIE?
15.07.2013

O tym, czy mężczyzna powinien znaleźć się na sali porodowej, Polki chętnie piszą na forach dyskusyjnych. Ich zdania się podzielone, choć przeważa opinia, że obecność mężczyzny w czasie porodu to dobry pomysł. „Rewelacja. Nie wyobrażam sobie, żeby go nie było przy mnie. Przeżył poród z wielką radością, ale też ze stoickim spokojem” – pisze Kasia. „Mój mąż chwali się wszystkim, że to on pierwszy zobaczył córeczkę i że to jemu jako pierwszemu spojrzała w oczy. Oczywiście nawet nie bierze pod uwagę, że przy następnym porodzie mogłoby go nie być” – wyznaje jedna z internautek. „Mój mąż bardzo mi pomógł. Do dzisiaj opowiada wszystkim, że poród rodzinny jest niesamowitym przeżyciem” – dorzuca Beata.

Poród to nie spektakl

„Należy jednak pamiętać, że przyszły tata nie powinien bezustannie skupiać się na robieniu zdjęć lub filmowaniu kamerą, chyba że robi to dopiero po urodzeniu dziecka i w porozumieniu z żoną. Należy również zdać sobie sprawę z tego, że mąż jest osobą towarzyszącą i nie może wyręczać służby zdrowia” – podkreśla prof. Longin Marianowski w swoim poradniku. Czasem zdarza się, że lekarz jest zmuszony wyprosić mężczyznę z sali porodowej. Dzieje się tak, gdy ojciec dziecka nie radzi sobie z własnym emocjami, krzyczy, panikuje, poucza personel medyczny albo słabnie. Lekarz poprosi mężczyznę o opuszczenie sali również wtedy, gdy pojawią się komplikacje i wymagana będzie pilna interwencja medyczna.

Inną kwestią jest fakt, że niektóre kobiety nie chcą, aby partner oglądał je w czasie porodu. Pojawiają się argumenty, że kobiety nie życzą sobie, by mężczyzna widział, jak wtedy wyglądają i cierpią. „Rodziłam dwa razy i wolałam, aby mąż poczekał na mnie w poczekalni. Poród to nie spektakl ani wizyta w salonie kosmetycznym. Słyszałam historie, że mężczyźni obecni przy porodzie przeżyli traumę i nie chcieli potem współżyć ze swoimi kobietami. Mój mąż był przy mnie zaraz po urodzeniu naszych dzieci i oboje uważamy, że tak jest najlepiej. Jego przerażają już same krzyki na porodówce, więc co tu w ogóle mówić o obecności w czasie porodu” – pisze internautka Dorota.

Ewa Podsiadły-Natorska

Wsparcie i doping

Obecnie wielu mężczyzn decyduje się towarzyszyć swojej partnerce w trakcie porodu. Nie jest to jedynie moda – poród rodzinny naprawdę ma wiele korzyści. Przede wszystkim obecność bliskiej osoby to ogromne wsparcie dla przyszłej mamy. Poród to wydarzenie bez precedensu w życiu kobiety, dlatego już sam fakt, że partner będzie obok, wpłynie na ciebie pozytywnie. „Podejmując decyzję o porodzie z mężem, musicie mieć pewność, że oboje tego chcecie. Szczególnie ważne jest twoje zdanie, ale ojciec dziecka również powinien być przekonany, że chce uczestniczyć w porodzie. Mężczyzna nie powinien jednak odczuwać żadnej presji, a ty nie powinnaś czuć się zobowiązana do udzielenia zgody na wspólny poród” – pisze prof. Longin Marianowski w książce „Od poczęcia do narodzin”.

Przeżywanie tego ważnego momentu z życzliwą osobą zapewni ci poczucie bliskości, zrozumienia i akceptacji, a zniweluje uczucie osamotnienia i lęku. Partner pomoże ci przede wszystkim w zachowaniu spokoju przy porodzie. Pomocne może być trzymanie się za ręce, przytulanie, a także mobilizacja do dalszego wysiłku i doping w chwili załamania. „Ponieważ twój mąż zna cię najlepiej, wie kiedy potrzebny jest środek przeciwbólowy. Najczęściej jednak w jego obecności rzadziej dochodzi do konieczności zastosowania środków farmakologicznych lub interwencji chirurgicznej” – przekonuje prof. Longin Marianowski. Profesor Jeanette Sasmor z Nowego Yorku jest zdania, że ojciec pełni rolę pośrednika między rodzącą a lekarzami. Na podstawie analizy 45 tys. porodów współpracę ojca z personelem oceniono bardzo pozytywnie.

Symboliczne przecięcie pępowiny

Obecność mężczyzny jest dla kobiety olbrzymim wsparciem przed samym porodem. Gdy pojawiają się pierwsze skurcze, partner może wesprzeć ją psychicznie i fizycznie. Jedna z internautek opowiada, jak przez osiem godzin mąż masował jej plecy, bo miała tak silne bóle krzyżowe, że nie mogła się ruszyć. „Ręka mu odpadała, ale się nie poddał. Nie wyobrażam sobie, żeby nie było go wtedy przy mnie” – przyznaje. Ale również w czasie porodu obecność partnera jest bardzo przydatna. Zdaniem prof. Marianowskiego uczestnicząc w narodzinach dziecka, ojciec pomaga przyjąć kobiecie najlepszą pozycję – podtrzymuje jej plecy, głowę, masuje krzyż, pomaga w utrzymaniu prawidłowej pozycji do parcia, chwali i dodaje otuchy. Dba również o dobrą komunikację swojej żony z personelem.

„Wspólny poród jest potwierdzeniem wzajemnej miłości. Wzbogaca osobowość mężczyzny, zwiększa jego zaangażowanie w wychowanie i przywiązanie do dziecka. Symbolicznym momentem jest chwila, kiedy ojciec przecina pępowinę, a następnie otacza opieką żonę i dziecko w kontakcie ciało do ciała, pomaga przystawić maleństwo do piersi” – pisze prof. Longin Marianowski. Wielu mężczyzn przyznaje, że moment, gdy pierwszy raz widzą dziecko, jest niesamowity. „Zakochałem się naszej córce od pierwszego wejrzenia. Była cudowna. Poza tym od czasu porodu mam do mojej żony wielki szacunek. Podziwiam kobiety, że przechodzą przez coś takiego” – nie kryje Mateusz.

Silne emocje

Zdaniem specjalistów i rodziców poród we dwoje wzmacnia więzy rodzinne, a także małżeńskie. Doświadczeni położnicy przekonują, że świadome i aktywne odbywanie porodu z partnerką daje przyszłemu ojcu pełne poczucie akceptacji potomka i eliminuje obawy przed kontaktem fizycznym z maleńkim dzieckiem. Specjaliści wczesny kontakt i wytwarzanie więzi między ojcem a dzieckiem nazywaną „narastaniem”. Termin ten używany jest na określenie zwiększenia poczucia własnej wartości u ojca, który czuje się dowartościowany faktem uczestniczenia w narodzinach swojego dziecka. Wykazuje przez to większe zainteresowanie i uczucie nowo narodzonemu maluchowi.

W czasie porodu mężczyzna może doświadczyć wielu bardzo silnych emocji. Dlatego powinien zadbać również o swoje potrzeby – np. znaleźć czas na posiłek albo wyjść z sali porodowej, aby ochłonąć czy zaczerpnąć świeżego powietrza. „Gdy moja żona rodziła, wyszedłem raz, bo w sali porodowej było bardzo duszno. Poza tym czułem się trochę przytłoczony tym wszystkim. Wystarczyło 10 minut, abym znowu poczuł siłę, więc wróciłem na salę i energicznie dopingowałem żonę. To musiało jej pomóc, bo wkrótce potem na świecie był nasz synek” – wyznaje Marek.

Komentarze (47)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 01.09.2013 08:08
Nie, nie, pod żadnym pozorem nie! Jeszcze nie mamy dzieci, ale życzę sobie, żeby ktokolwiek mnie widział! Nawet przy pielęgniarce czy lekarzu sprawa wygląda niezręcznie. Ja sobie nie życzę.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 15.07.2013 22:53
Ja rodziłam 11 godzin z czego 40 min to było parcie i wiecie co? w ciągu tych 11 godzin położny i lekarka towarzyszyli mi moze przez godzine. Bez męża byłabym sama jak palec . To on chodził się dowiadywać kiedy ktoś w końcu się mną zajmie gdy już nie miałam siły się ruszać, to on pomagał mi zmieniać podkłady gdy nasiąkały , wycierać się gdy oddawałam stolec (tak tak takie rzeczy tez się zdarzają) gdyby nie on nie wiem jakbym sobie dała radę,I pomimo że mnie oglądał z każdej strony i w każdym momencie odliczaliśmy tylko dni żeby się wszystko zagoiło i żeby móc się kochać. Sprawdził się lepiej niż te pożal się boże pielęgniarki i położne
zobacz odpowiedzi (3)
inferno (Ocena: 5) 15.07.2013 21:41
Proste pytanie: PO CO?
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 15.07.2013 21:10
a mój jest lekarzem i nie wyobrażam sobie, żeby miałoby go nie być :P
odpowiedz
demotmenpl (Ocena: 5) 15.07.2013 18:53
demotmenpl zdjecia seksownych facetow
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo