`Każde dziecko kocham po równo` - oto jedno z największych kłamstw matek. Co jeszcze ukrywają?

Matka w oczach wielu to osoba idealna. Rzeczywistość jednak jest daleka od teorii.
`Każde dziecko kocham po równo` - oto jedno z największych kłamstw matek. Co jeszcze ukrywają?
10.03.2013

„Znam piękne i dalekie od cukierkowej wizji zdjęcia robione przez matkę własnym dzieciom. Znam fotoreportaże z ciąży i z rodzinnego porodu. Znam nawet fotografie dokumentujące wygląd brzucha po ciąży. Ale nie znam takiego cyklu zdjęć, w którym na jednym potargana matka gotuje, a niemowlę na niezbyt czystej podłodze bawi się pokrywką słoika; na innym matka ziewa czytając pięćdziesiąty raz tę samą książeczkę; na jeszcze innym podczas spaceru gapi się tępo przed siebie. Czy coś w tym stylu” – pisze Joanna Woźniczko-Czeczott w swojej książce „Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego”.

Autorka w swojej publikacji zwraca uwagę, że o wielu kwestiach związanych z macierzyństwem po prostu się nie mówi. Spuszczamy zasłonę milczenia na stres, frustrację, nudę i wysiłek, jakie towarzyszą wychowaniu dziecka. Większość książek i magazynów dla mam opisuje tylko słodką stronę macierzyństwa, która bardzo często nijak się ma do rzeczywistości. A wychowanie potomka to po prostu ciężka praca więcej niż na pełen etat. Dlatego są rzeczy, do których wiele matek się nie przyzna – ale wspominają o nich np. w czasie anonimowych badań.

Faworyzuję jedno z dzieci

Wyznanie „każde dziecko kocham po równo” to jedno z największych kłamstw rodziców. Zdaniem naukowców z University of California aż 60 procent matek i 75 procent ojców ma swoje ulubione dziecko. Bardzo często rodzic większym uczuciem darzy syna lub córkę, którzy są zdolni, grzeczni i dobrze się uczą. Ale bywa również tak, że rodzic faworyzuje dziecko najmłodsze w rodzinie albo to, które w dzieciństwie ciężko chorowało. Maluch zazwyczaj czuje, że rodzic stawia go na piedestale albo przeciwnie – poświęca mu mniej uwagi. Zepchnięcie na margines przez matkę lub ojca może być przyczyną zaburzeń osobowościowych w przyszłości.

Tak, cierpiałam na depresję poporodową

Depresja poporodowa to poważne zaburzenie psychiczne, które zazwyczaj ujawnia się do 12 miesięcy od porodu. Objawia się ono m.in. przesadnym zamartwianiem się o stan zdrowia dziecka, osłabieniem więzi z pociechą, myślami dotyczącymi zabicia dziecka itp. Depresja poporodowa zdarza się u 5-25 proc. kobiet, choć niewiele matek się do niej przyznaje. Kobieta, która mówi o tym publicznie, często narażona jest na odrzucenie społeczne, brak akceptacji i zrozumienia. Dlatego tak wiele matek tłumi to w sobie, skazując się na jeszcze większe cierpienie psychiczne.

Pojawienie się dziecka prawie zniszczyło mój związek

„Rodzicielstwo to wielka próba dla relacji małżeńskiej. Mówi się, że macierzyństwo leczy związek. Według mnie to fikcja. Jak utrzymać partnerskie relacje, gdy tylko ja mam biust z mlekiem i hormony, w związku z czym ląduję na parę miesięcy w nieodpłatnej pracy w domu? Jak podtrzymać atmosferę miodowych miesięcy, gdy oboje padamy z wyczerpania i tak mało mamy czasu na tete-a-tete?” – powiedziała Joanna Woźniczko-Czeczott w rozmowie z „Wysokimi Obcasami”. Gdy dziecko przychodzi na świat, wielu rodziców (zwłaszcza matek) podporządkowuje pod nie życie, co niekiedy prowadzi nawet do rozpadu związku.

Nie podobasz mi się

Z jednej z ankiet przeprowadzonych przez psychologów wynika, że co piąta matka od czasu do czasu myśli, że jej dziecko jest brzydsze od innych maluchów. Praktycznie większość kobiet zerka na dzieci swoich koleżanek czy sąsiadek i porównuje je ze swoją pociechą. Nic zatem dziwnego, że – jak dowiodły badania – wiele kobiet chciałoby, aby ich dzieci były ładniejsze albo szczuplejsze, miały inny kolor włosów czy oczu. Ale to nie wszystko. Okazuje się także, że gdy dziecko nie spełnia naszych oczekiwań, jeśli chodzi o wygląd, to winę zrzucamy na… partnera. Mamy żal, że maluch odziedziczył urodę po tacie, a nie po nas. Ok. 10 proc. matek nie jest również zadowolonych z płci swojego dziecka.

Podaję dziecku preparaty nasenne

Każda matka wie, czym jest nieprzespana noc. Płacz malucha w nocy może być szczególnie frustrujący w przypadku kobiet, które zostały mamami po raz pierwszy. Wiele z nich nie radzi sobie wtedy z jękami dziecka, zastanawiając się, dlaczego pociecha płacze i gdzie popełniły błąd. Ale frustruje nas również gadanina dziecka w czasie podróży czy jego problemy z zaśnięciem wieczorem. W takiej sytuacji prawie 20 proc. matek sięga po preparaty nasenne. „Ja kiedyś podawałam synkowi herbatę uspokajającą, która go zamulała” – wyznaje jedna z internautek.

Czasem żałuję, że urodziłam dziecko

Takie myśli pojawiają się zwłaszcza u kobiet, które urodziły swoje pierwsze dziecko – szczególnie w pierwszym okresie po porodzie, gdy maluch wymaga nieustannej opieki ze strony dorosłych. Są wtedy takie dni, kiedy matka ma wszystkiego dosyć. Czuje się zmęczona, niewyspana, samotna, zaniedbana, jej potrzeby nie istnieją, ponieważ wszystko zostało podporządkowane dziecku. Kobieta nie ma chwili dla siebie. W takich chwilach niejedna matka zadaje sobie pytanie, co też najlepszego narobiła, zachodząc w ciążę. A w momentach kryzysu może obwiniać malucha, że w ogóle pojawił się na świecie.

Lubię być sama

Choć matki głośno o tym nie mówią, cieszą się, gdy maluch zasypia, zostaje u babci, a potem idzie do przedszkola, szkoły, bawi się z dziećmi z sąsiedztwa, wyjeżdża na obóz. „Mam dwie wspaniałe córki, dziewięcio- i siedmioletnią, jednak ich wychowanie mocno daje mi w kość. Mąż prowadzi firmę, więc większość obowiązków spada na mnie. Dlatego uwielbiam dni, kiedy dziewczynki wyjeżdżają na wycieczkę, mają dodatkowe zajęcia albo zawożę je na weekend do dziadków. Wreszcie mogę wtedy odetchnąć” – powiedziała nam Agnieszka z Lublina. Z tego powodu, jak dowiodły badania, matki często wysyłają do szkoły dzieci z… kaszlem albo katarem.

Ewa Podsiadły-Natorska

Komentarze (74)

Ocena: 5 / 5
Kari (Ocena: 5) 30.04.2013 07:54
Ja dziecko planowałam późno. Najpierw kariera, później małżeństwo, na końcu dziecko. Stało się jednak inaczej i zaszłam w ciążę w wieku 18 lat. Najgorsze jest to, że to nie jest moja wina (jeśli sobie teraz myślicie, jak mogłam uprawiać seks i nie być niczemu winna, to wierzcie mi, że tragedie się zdarzają). Jednak mimo wszystko chciałam całkowicie temu maluszkowi się oddać i poświęcić. Pokochałam je bardziej, niż cokolwiek na świecie. Ale poroniłam. Straciłam moje maleństwo. Zrobiłabym wszystko, żeby do mnie wróciło. Kiedy będę miała kolejne dzieci, nigdy nie będę narzekać, nie będę żałować że je urodziłam, nie będę się męczyć, tylko będę cieszyć się ich obecnością. Nawet tymi najgorszymi i najtrudniejszymi chwilami. Bo wiem jak to jest, kiedy się dzidziusia straci. I wiem, że nie ma nic lepszego, niż świadomość że ma się je blisko siebie. My, rodzice, jesteśmy dla nich całym światem i bez nas by sobie nie poradzili. Dlatego tak męczą nas, a nie innych.
zobacz odpowiedzi (1)
Ania (Ocena: 5) 11.03.2013 19:32
Moje dzieciństwo nie było kolorowe. Mam brata niepełnosprawnego i odkąd pamiętam zawsze byłam numerem 2,a jak było wspomniane uczyłam się dobrze i byłam grzeczna byłam laureatką rożnych olimpiad z chemii i biologii , ale cóż to nie wystarczyło. Skończyłam liceum ,poszłam na studia za granice (moja mama nie pracowała bo opiekowała się bratem), więc dostałam stypendium. Od tamtej pory nie kontaktuje się z rodzicami i żyje mi się dobrze. Czasem jest mi przykro że nie mam rodziny, ale mam też prawdziwych przyjaciół, z którymi spędzam mogło by się wydawać dołujące dla mnie święta jak Boże Narodzenie. Teraz zaczniecie wyzywać mnie od niewdzięcznicy ale uwierzcie mi miałam ku temu wiele powodów i wiele z nich nie przedstawiłam, gdyż nie lubię ich poruszać.
zobacz odpowiedzi (2)
alex (Ocena: 5) 10.03.2013 20:44
jak czytam niektóre komentarze to widzę że połowa polek jest upośledzona umysłowo ... kobiety zróbcie sobie przysługę i zamówcie sobie wizytę u psychoterapeuty takie zaburzenia jak wasze się leczy
zobacz odpowiedzi (1)
szczęśliwa (Ocena: 5) 10.03.2013 20:08
Ja mam dziecko kilku miesięczne i mam czas dla siebie, żeby zadbać o swój wygląd.. I wcale nie jestem taka zmęczona po całym dniu, że nie myślę o seksie tylko żeby iść spać...Mam ochotę i siły na bliskość z partnerem wieczorem, w weekendy często wychodzimy, dziecko zostaje w dobrych rękach. Pieniędzy też nam nie brakuje, mogę pozwolić sobie na comiesięczne zakupy, fryzjera, kosmetyczkę... Mogę nazwać się stylową, zadbaną, młodą i SZCZĘŚLIWĄ mamą, nie będąc typową matką-polką... Wciąż mam powodzenie u mężczyzn i jestem dumna, że umiem wszystko ze sobą połączyć. Nie rozumiem jak można się zaniedbać po urodzeniu dziecka... Jestem dobrą matką i prawdziwą kobietą !
zobacz odpowiedzi (3)
Anonim (Ocena: 5) 10.03.2013 20:04
A mój facet ma dziecko które faworyzuje, już mam tego dość
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo