Problem Kingi: „Czy powiedzieć narzeczonemu o aborcji, której kiedyś dokonałam?”

Dziewczyna obawia się, że Mikołaj jest przeciwnikiem przerywania ciąży.
Problem Kingi: „Czy powiedzieć narzeczonemu o aborcji, której kiedyś dokonałam?”
fot. Thinkstock
27.04.2017

Aborcja jest wydarzeniem, które naznacza jego sprawczynie do końca życia. Można wyróżnić kobiety czujące żal, że się na nią zdecydowały. To uczucie czasami pojawia się nawet po wielu latach albo u zmierzchu życia. Trzeba też wspomnieć o niedoszłych matkach zmagających się z komplikacjami, związanymi z przerwaniem życia. Należy do nich bezpłodność oraz innego rodzaju powikłania zdrowotne. Poza tym aborcja często stanowi przyczynę kłamstw w związku. Nawet te najodważniejsze kobiety, które twierdzą, że niczego nie żałują, nagle mają opory przeciwko wyznaniu facetowi, czego dokonały w przeszłości. Boją się odrzucenia i oceny. Zdają sobie sprawę, że są mężczyźni, którzy tego nie zrozumieją. Dlatego decydują się na życie w kłamstwie. Niektóre z nich mają z tego powodu wyrzuty sumienia. Oprócz tego żyją w strachu, że kiedyś się wyda. Co wtedy będzie? W końcu nie bez powodu mówi się, że szczerość i zaufanie są podstawą związku.

Kinga kilka lat temu dokonała aborcji. Miała wtedy 24 lata. Nie chciała jeszcze dziecka. Stwierdziła, że przerwanie ciąży jest najlepszym wyjściem. Bogaty partner wszystko załatwił. Zapłacił za kilkudniowy pobyt w zagranicznej klinice. On też nie wyobrażał sobie takiej zmiany w życiu.

Teraz Kinga ma 27 lat i narzeczonego. Z poprzednim facetem rozstała się niedługo po aborcji. Dziewczyna byłaby bardzo szczęśliwa, gdyby nie wspomnienie dawnego czynu. Nie chodzi o wyrzuty sumienia, bo tych Kinga nie ma. Ciąży na niej tajemnica aborcji. Czuje się niekomfortowo, ukrywając ten fakt przed nowym partnerem. Boi się jednak, że gdy powie mu o wszystkim, jej związek legnie w gruzach. Niestety ma też świadomość, że prawda sama może kiedyś wyjść na jaw.

Kinga jest w kropce i prosi Was o radę.

Zobacz także: Aborcja: powód do dumy?

przerwana ciąża

Fot. iStock.com

Może niektóre z Was nazwą mnie morderczynią albo kobietą bez serca, proszę bardzo. Mimo wszystko liczę, że większość mnie zrozumie. 24 lata to nie jest wiek na dziecko. Na pewno nie wychowałabym go dobrze z prostej przyczyny – nie chciałam go, podobnie jak mój ówczesny facet. Więc nawet, gdybym się zdecydowała, nie miałabym żadnego wsparcia. Na pewno są osoby, które powiedzą, że mogłam oddać. Tak, to prawda, ale wtedy wszyscy by się dowiedzieli i zyskałabym przydomek wyrodnej matki. Do końca życia miałabym zrujnowaną opinię. Uważam, że wybrałam najlepszą opcję. Nie przemyślałam tylko jednego: co będzie, gdy pokocham innego? Czy zdecyduję się na powiedzenie prawy czy kłamstwo? Jeśli wybiorę to pierwsze rozwiązanie, czy mi wybaczy? Niestety ten scenariusz jest rzeczywisty.

Rok temu Kinga poznała cudownego mężczyznę. Jest męski, opiekuńczy, inteligentny i zabawny. Poza tym – zakochany w dziewczynie do szaleństwa!

Czasami, gdy mówi mi, jak bardzo mnie kocha, zastanawiam się, co by powiedział na wieść o aborcji. Mikołaj co prawda jest ateistą, ale z nimi też różnie bywa. Po prostu niektórzy faceci nie chcą słyszeć o aborcji, a kobiety, które jej dokonały, nie mają u nich szans. Dla niech mieć aborcję, to jak być naznaczonym piętnem zła do końca życia. Nieważne, czy są katolikami, hinduistami czy ateistami. Boję się, że Mikołaj należy do mężczyzn, będących przeciwnikami aborcji. Zauważyłam, że bardzo lubi dzieci. Poza tym pochodzi z wielodzietnej rodziny. Wydaje mi się, że to również ma znaczenie. No i jestem w kropce...

Kinga źle się czuje, ukrywając prawdę przed Mikołajem.

aborcja

Fot. iStock.com

- Źle się czuję, żyjąc w kłamstwie. Nikt mi nie powie, że aborcja to pikuś, ot taki zabieg. Chociaż nie żałuję, czuję, że to było ważne i ma znaczenie z perspektywy związku. Próbuję postawić się na miejscu Mikołaja i nie wiem, jakbym zareagowała. Zastanawiam się też, co by było, gdyby on ukrywał przede mną coś ważnego, np. odsiadkę w więzieniu, zdradę byłej partnerki, uzależnienie, chorobę... Wolałabym wiedzieć wszystko. On pewnie też.

Pewnego dnia Mikołaj zaproponował, żeby zrobili sobie wieczór szczerości i porozmawiali o wszystkich trudnych sprawach.

- Przestraszyłam się, że ktoś naplotkował na ten temat. Kilka koleżanek wie, co zrobiłam. Okazało się jednak, że miał potrzebę, abyśmy wyznali przed sobą grzechy młodości. Nie było wyjścia, musiałam przystać, bo inaczej nabrałby podejrzeń. On zaczął pierwszy. Dowiedziałam się, że kiedyś jechał po pijaku, będąc dzieckiem ukradł batonik ze sklepu i próbował poderwać koleżankę swojej mamy. Oprócz mnie miał jeszcze dwie dziewczyny. To mało. W sumie w porównaniu do mnie był aniołem. Ja spasowałam i nie powiedziałam mu o aborcji. Wyznałam jednak, że miałam więcej niż trzech partnerów seksualnych, że zdarzało mi się upijać na imprezach i raz próbowałam narkotyków. Chociaż trochę się burzył tą liczbą partnerów seksualnych, cieszył się, że nie mam nic więcej na sumieniu. Ja poczułam ulgę, że to już koniec pytań, a z drugiej strony strach. Co będzie, gdy kiedyś się dowie? Co będzie, gdy koleżanki lub jedna z nich z jakiegoś powodu zaczną sypać? Nie utrzymujemy stałego kontaktu, ale nigdy nie można niczego przesadzać. Były facet jest obecnie za granicą, więc o niego nie muszę się martwic, poza tym sam ma brudne ręce.

aborcja w młodym wieku

Fot. iStock.com

Kinga czuje, że musi podjąć ostateczną decyzję.

Dręczy mnie sumienie, że Mikołaj żyje w nieświadomości. Zadaję też sobie liczne pytania. A jeżeli nie będę mogła zajść w przyszłości w ciążę? A jeżeli jakiś lekarz zorientuje się, co zrobiłam? Nie wiem, czy jest taka możliwość. Z takimi sprawami nigdy nie wiadomo. Koleżanki co prawda dały słowo, że nic nie pisną, ale ludzie nie są niezawodni, a pech istnieje. Biorąc to wszystko pod uwagę, niczego nie mogę być pewna. Dlatego zastanawiam się, czy powiedzieć Mikołajowi prawdę. Boję się tylko, że nie zrozumie i porzuci mnie.

Jak myślicie, powiedzieć mu o wszystkim?

Zobacz także: EXCLUSIVE: Aborcja? Dla mnie to jak wizyta u dentysty

Komentarze (15)

Ocena: 4.6 / 5
gość (Ocena: 3) 24.05.2017 18:51
Z tego, co wiem, lekarz na podstawie badania może określić, czy dana kobieta była już w ciąży, czy nie. Wiem, że Ci ciężko i boisz się, że stracisz ukochanego, ale powinien wiedzieć. Albo przynajmniej zapytaj go, co sądzi na temat aborcji. Pewnie sam z siebie powie Ci to, co chcesz wiedzieć, czyli np. "Gdybyś chciała kiedyś usunąć, nie zgodziłbym się na to/nie zaakceptowałbym tego" albo "Taka sytuacja może być trudna, rozumiem to". Musisz się tego dowiedzieć przed ślubem, takie rzeczy trzeba wiedzieć zanim się za kogoś wyjdzie. W jakim mieście chcecie mieszkać, w bloku czy w domu z ogródkiem, na wsi/nad morzem/w górach, ile mieć dzieci, jak je wychowywać, ślub skromny czy na 300 osób itd. To wszystko są rzeczy BARDZO istotne.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.05.2017 15:51
nawarzyłaś piwa to musisz je wypić. Gdyby cię zostawił po takie wiadomości to nie byłoby nic dziwnego, ale okłamywanie go jest jeszcze gorsze. Chwila kiedy wyjdzie to kłamstwo na jaw ( nie jeśli tylko kiedy!) może mieć fatalne skutki.
odpowiedz
AdoDe (Ocena: 1) 27.04.2017 23:08
Sprawa aborcji dotyczy światopoglądu. Skoro chcesz spędzić życie z chłopakiem, to powinien on być świadomy tego co zrobiłaś. Nie powiedzenie mu o tym to oszustwo nie tylko wobec niego ale i wobec samej siebie. Skoro potrafisz przedłożyć własną wygodę nad życie dziecka, partner powinien wiedzieć z kim się wiąże. Jeżeli to zaakceptuje, to znaczy że jesteście siebie warci i pasujecie do siebie. Jeżeli nie - to znaczy, że wspólne życie wam nie jest pisane.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.04.2017 17:50
Zostawi cie nie mów
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.04.2017 16:30
Chyba nie mow, ponieważ jest to powazna sprawa, jednak jest to aborcja. Ja bym nie chciała mieć chłopaka, który by kazal to zrobić swojej bylej dziewczynie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo