Bez smartfona większość z nas czuje się jak bez ręki. Wiele osób nie wychodzi nawet z domu bez niego w kieszeni. Pomimo tak wielkiej powszechności tego urządzenia, mnóstwo Polaków źle z niego korzysta. Jeden z najgorszy błędów popełniamy już podczas ładowania, przez co energia z baterii znika w zastraszającym tempie. Niżej zdradzam co robić, żeby przedłużyć jej żywotność.
W dzisiejszych czasach bez telefonu ani rusz. Poza klasycznymi funkcjami używamy go jak przenośnego komputera - robimy zakupy, surfujemy po sieci, sprawdzamy wiadomości, czy umilamy sobie czas przy przyjemnej grze. W ciągu dnia spędzamy z nim przynajmniej kilka godzin.
Długie korzystanie ma oczywiście gigantyczny wpływ na poziom naładowania baterii. Nie jest to jednak najgorsze. Okazuje się, że samo ładowanie w nieumiejętny sposób jest zabójcą naszych telefonów.
Kładziesz się do łóżka, podłączasz telefon do kabla od ładowarki, chwilę z niego korzystasz i odkładasz na bok, żeby przez noc się naładował. Znasz ten scenariusz? Ja też tak do niedawna robiłem, aż specjalista w punkcie GSM doradził mi zupełnie inną metodę.
Otóż najlepiej jest ładować telefon, gdy poziom jego baterii spadnie do około 20% i zostawiać go pod prądem do około 90% energii. Tak najmniej obciążamy ogniwa baterii i optymalizujemy zużycie.
Sam telefon należy podczas ładowania odkładać na płaskie, twarde powierzchnie w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. To ważne ze względu na grzanie się urządzenia podczas podłączenia do prądu.
Wiele nowych modeli telefonów na wbudowaną bardzo ciekawą opcję: Optymalizację ładowania baterii. Funkcja ta automatycznie odłącza podawanie prądu wedle ustalonych ustawień. Producenci polecają ustawienie limitu do około 90%.
Pamiętaj, żeby nigdy nie doprowadzać rozładowania telefonu poniżej 20%. To bardzo szybko niszczy baterię i szybko może się okazać, że będzie potrzebna wymiana.