REPORTAŻ: Dorosłe Dzieci Alkoholików

Kim są Dorosłe Dzieci Alkoholików oraz jak radzą sobie z niełatwą przeszłością?
REPORTAŻ: Dorosłe Dzieci Alkoholików
Fot. pexels (Thiago Matos)
25.07.2021

Nieważne, ile mają lat, gdzie mieszkają i jak zarabiają. Łączą ich trudy dzieciństwa i te same bolące wspomnienia. Mowa o Dorosłych Dzieciach Alkoholików – osobach, które wychowywały się w rodzinie, gdzie co najmniej jedno z rodziców było uzależnione od alkoholu. Termin ten określa również samopomocowe grupy wsparcia, które po raz pierwszy powstały w latach 70. ubiegłego wieku w USA i wzorowane były na działaniach Anonimowych Alkoholików. W 1983 roku powstało nawet Narodowe Stowarzyszenie Dzieci Alkoholików, którego głównym zadaniem było uświadomienie społeczeństwu, że Dzieci wyrastające w rodzinie alkoholowej borykają się z depresjami oraz trudnościami w kontaktach międzyludzkich, a w życiu dorosłym - z kłopotami w pełnieniu roli rodzica.

W Polsce po raz pierwszy dyskusję o DDA wywołał w latach 80. prof. Jerzy Mellibruda, który odkrył, że blisko 40% polskiego społeczeństwa to DDA. Ostatecznie, w 1986 roku powstała pierwsza w Polsce grupa Dzieci Anonimowych Alkoholików.

Zobacz także: „Zabraniał mi płakać po poronieniu”. Historie kobiet, które tolerowały związek z kontrolującym partnerem

Na pytanie, kim są DDA, sami zainteresowani odpowiadają, że:

„Środowisko wypaczyło nasze myślenie o nas samych i o otaczającym nas świecie. Widząc siebie w krzywym zwierciadle informacji i sygnałów dawanych nam przez naszych rodziców, uwierzyliśmy, że jesteśmy „nie w porządku”. Zostaliśmy pozbawieni naszej autentycznej tożsamości i zaczęliśmy szukać sposobów na dobre samopoczucie. Chociaż wyglądamy jak dorośli, nadal zachowujemy się jak Dzieci i pozwalamy, aby inni mieli wpływ na nasze myślenie o sobie, nasze poczucie własnej wartości i nasze szczęście. Nasze nieprawidłowe myślenie było przyczyną tego, że podejmowaliśmy decyzje, które nas niszczyły. Dlatego też chcemy przestać poprawiać własne samopoczucie nieskutecznymi zachowaniami, nadużywaniem innych ludzi, substancjami odurzającymi, manią posiadania, manią sukcesu, pieniędzmi, itp.”*

Ze statystyk wynika, że duża część dzieci alkoholików sama zaczyna pić albo zostaje partnerem osoby uzależnionej. Wszyscy jednak noszą w sobie piętno przykrych wspomnień, które uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Wśród najbardziej widocznych symptomów DDA wymienia się trudności w nawiązywaniu relacji międzyludzkich, impulsywne podejmowanie nieprzemyślanych decyzji, nadmierną odpowiedzialność lub jej kompletny brak, wysoki poziom samokrytyki, problemy z realizacją wyznaczonych planów, doskwierające poczucie niższości, nieumiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych, agresywność oraz stany lękowe i depresyjne.

Paradoksalnie, są to nie tylko cechy DDA, ale również ich rodziców - alkoholików. Bo choć w momencie, gdy współuzależnione dziecko wychodzi z domu i obiecuje sobie, że jego życie będzie wyglądało zupełnie inaczej niż dotychczas, to powiela schematy, które zna z dzieciństwa. Złaknione miłości, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa, w pełni dostosowuje się do innych oraz robi wszystko, aby uniknąć kłótni i konfliktów. W konsekwencji, wchodzi w chore, toksyczne związki, nie widząc przyczyny swoich dorosłych problemów w nieudanym dzieciństwie.

Jestem DDA

Klaudia dorastała w domu, w którym brakowało pieniędzy na wszystko, z wyjątkiem alkoholu. „Ojciec pił bardzo dużo, matka niewiele mniej. Moje dzieciństwo to nieustanne pasmo imprez, awantur i krzyków. Gdy koleżanki w szkole opowiadały, jak spędziły święta czy wakacje, chwaliły się rodzinnymi spotkaniami i wyjazdami, ja siedziałam cicho i z żalu ściskało mnie serce, bo nie doświadczyłam żadnej tego typu przyjemności” – opisuje młoda kobieta.

Ona sama nie wzięła nigdy alkoholu do ust i zamierza wytrwać w tym postanowieniu do końca życia. Jednak nie udało jej się uchronić przed konsekwencjami traumatycznego dzieciństwa.

Klaudia nie ufa innym ludziom, zwłaszcza mężczyznom. „Nie wierzę też w miłość. Byłam trzy razy w związkach i za każdym razem kończyło się to katastrofą. Pewnie trochę z mojej winy, bo szukałam facetów, którzy byliby przeciwieństwem ojca, miłych i potrafiących okazywać uczucia. I takich znajdowałam, ale co z tego, skoro sama nie potrafiłam się odwdzięczyć tym samym?” – zastanawia się.

Zobacz także: Dlaczego Polki nie są szczęśliwe?

„Mężczyzna mówił kilka razy dziennie, że mnie kocha, a ja nie potrafiłam się zadeklarować, podświadomie zakładając, że chce mnie oszukać, bo w rzeczywistości myśli pewnie co innego. A jak zwiążemy się na dobre, to wyjdzie na światło dzienne jego prawdziwa natura, przestanie mnie szanować, zacznie pić i wszczynać awantury” – mówi Klaudia.

Syndrom DDA ciąży również Bożenie. „Prześladują mnie nieustanne kompleksy, czuję się gorsza od innych, bo w moim domu rodzinnym nigdy nie było i nie ma atmosfery ciepła i miłości” – opowiada. „Z jednej strony chciałabym poznać przyzwoitego i spokojnego faceta z normalnej rodziny, ale zwykle wiążę się z łobuzami, podobnymi do ojca, od którego chciałabym przecież uciec jak najdalej. Po prostu boję się, że facet z porządnego domu rzuci mnie, gdy pozna moją rodzinę. Poza tym wstyd byłoby mi się do niej przyznać” – przekonuje.

Jedynym ratunkiem dla Dorosłego Dziecka Alkoholika jest udział w terapiach samopomocowych. Można tam znaleźć wsparcie ze strony osób, które doświadczyły podobnych przeżyć w dzieciństwie, a dzięki temu lepiej potrafią zrozumieć tłamszone przez lata złość, bunt i cierpienie.

Niestety, osoby, które wychowywały się w rodzinach alkoholowych za późno szukają pomocy, bo najczęściej dopiero między 35. a 40. rokiem życia. Główną winę za taki stan rzeczy ponosi kulejący w Polsce system wsparcia dla DDA oraz niska świadomość społeczna dotycząca skutków wyrastania w rodzinie alkoholowej.

* Cytat z „12 Kroków dla Dorosłych Dzieci z uzależnieniowych i innych rodzin dysfunkcyjnych”.

Polecane wideo

Wielkie gwiazdy, małe miasteczka. Skąd pochodzą najsłynniejsi polscy celebryci?
Wielkie gwiazdy, małe miasteczka. Skąd pochodzą najsłynniejsi polscy celebryci? - zdjęcie 1
Komentarze (2)
Ocena: 5 / 5
Monika (Ocena: 5) 23.08.2021 20:11
DDA to olbrzymie piętno. Niektóre osoby gorzej znoszą tak złamane dzieciństwo i w dorosłym życiu bycie DDA bardzo mocno wpływa na możliwość stworzenia zdrowego, szczęśliwego związku. Mój chłopak chodzi na terapię do Psychologgii na Chmielnej. Mieszkamy w Warszawie w centrum, więc to dosyć blisko, a jak jesteśmy na wyjazdach, to może się umówić na spotkanie w formie wideokonferencji. To mu naprawdę pomaga, a ja jestem z niego dumna, że nad sobą pracuje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.08.2021 14:46
Moj były jest niechodzącym na terapię DDA. Wiecie co wam powiem? Nie polecam takiej osoby jako "partnera".
odpowiedz

Polecane dla Ciebie