Masz depresję? Weź prysznic, urodź dziecko. Tak „radzi” popularny tygodnik

Możesz jeszcze spróbować „zmienić wyraz twarzy”, ale najlepiej będzie, jeśli zignorujesz te wskazówki i poszukasz prawdziwej pomocy.
Masz depresję? Weź prysznic, urodź dziecko. Tak „radzi” popularny tygodnik
Fot. Unsplash
04.05.2020

Czasami jest skutkiem traumatycznych przeżyć, a czasami pojawia się zupełnie znikąd, bez żadnego konkretnego powodu i nie chce odejść. Na depresję choruje ponad 350 mln ludzi na całym świecie. W Polsce cierpi na nią ok. 1,5 mln osób. To tak, jakby na depresję cierpiał każdy mieszkaniec Warszawy. 

Zobacz również: Koronawirus rozprzestrzenia także panikę i depresję. Psycholog radzi, jak z nimi walczyć

Depresja jest też jedną z głównych przyczyn samobójstwa. Z danych Kampanii Forum Przeciw Depresji wynika, że 40-80 proc. chorych ma myśli samobójcze, a między 20 a 60 proc. z nich podejmuje próby odebrania sobie życia. 15 proc. takich prób okazuje się skuteczna. Każdego roku z powodu depresji umiera 1 milion osób na całym świecie. W Polsce w związku z tą chorobą codziennie życie odbiera sobie 16 osób.  

W obliczu tych przerażających statystyk trudno nie traktować depresji poważnie, jako jednej z chorób, które w największy sposób zagraża naszemu życiu i zdrowiu. Mimo to na temat depresji wciąż funkcjonuje cały szereg nieprawdziwych, a przede wszystkim szkodliwych przekonań i mitów. Wśród tych najpopularniejszych i najbardziej powszechnych znajdują się m.in. przekonanie na temat tego, że depresja to jedynie krótkotrwały obniżony nastrój, lekka chandra, która spotyka przecież każdego, i z której bardzo łatwo wyjść - wystarczy tylko chcieć i “wziąć się w garść”, “uśmiechnąć się”, “pójść pobiegać”. Owszem, lekka chandra zdarza się każdemu. Ale tygodnie, miesiące, a nawet lata, kiedy jedyne, co czujesz, to przejmujący smutek, poczucie bezsilności, wieczne zmęczenie, apatia, a być może gdy masz wrażenie, że nie czujesz zupełnie nic, to zdecydowanie coś więcej niż chandra, którą można pokonać pozytywnym nastawieniem. 

Fot. Unsplash.com

Najgorsze “rady” na temat depresji

Na szczęście depresja powoli przestaje być tematem tabu – wszystko za sprawą kampanii informacyjnych, a także zaangażowania w nie gwiazd, które otwarcie mówią o swojej depresji i innych problemach ze zdrowiem psychicznym. Wystarczy wymienić m.in. Selenę Gomez, J.K. RowlingGwyneth Paltrow, Beyonce czy księcia Harry’ego, ale tę listę można ciągnąć jeszcze długo. Wnioski, jakie można z niej wyciągnąć są jasne – depresja jest wokół nas i dotyczy zdecydowanie większej liczby osób, niż mogłoby się to wydawać, mimo że wielu chorych na co dzień niekoniecznie zdradza jej objawy albo nie mówi o niej otwarcie. Chorując na depresję równie dobrze można normalnie chodzić do pracy, spotykać się ze znajomymi, żartować, publikować zdjęcia i zabawne filmiki na Instagramie. Nie zawsze polega tylko na leżeniu w łóżku i płakaniu całymi dniami, mimo że wiele osób ma na jej temat właśnie takie wyobrażenie. Depresja wcale nie jest czarno-biała 

Niestety wszelkie wysiłki osób i organizacji, które podejmują próby normalizacji i działania na rzecz zrozumienia tej choroby wciąż są niszczone przez tych, którzy wychodzą z założenia, że osoby chore na depresję są po prostu “leniwe” i nie chcą z nią walczyć. W swoich artykułach i poradnikach przekonują, że depresję można bardzo łatwo pokonać - wystarczy przecież tylko chcieć. Ostatnio garść porad dla osób zmagających się z tą chorobą została opublikowana w tygodniku “Angora”. Chociaż słowo “porady” to w tym kontekście wyjątkowo nietrafione określenie. To po prostu powielanie nieprawdziwych i szkodliwych mitów na temat tej choroby. Co takiego “radzą” redaktorzy “Angory” osobom chorującym na depresję? 

Weź prysznic. Najlepiej naprzemienny, czyli zimno-ciepły - pobudzi krążenie i dotleni mózg. Dzięki niemu nie tylko umysł, ale i ciało od razu będą w lepszej formie. 

Przeciągnij się. Wstań z łóżka, mocno wyciągnij ciało i ręce do góry, rozłóż palce obu rąk i zrób wdech. Ten prosty akt sprawi, że do komórek mózgu uderzy fala tlenu. A tlen pobudza głowę do produkcji endorfin i serotoniny. 

Urodź dziecko. To, że młode mamy mogą czerpać z pierwszego kontaktu z dzieckiem, związane jest właśnie z endorfinami – ich wydzielanie się zwiększa się bowiem w czasie porodu.  

Zmień wyraz twarzy. Rozluźnij czoło (zwykle jest lekko zmarszczone), tak by zniknęły zmarszczki i rozciągnęły się brwi. Spróbuj przez jakiś czas utrzymać gładkie czoło. To sygnał dla mózgu, że jesteś zrelaksowany. Dzięki niemu naprawdę poczujesz się lepiej. 

Wśród pozostałych rad znalazły się m.in. zachęty do tego, aby pić wino, zatańczyć z kimś, zrelaksować się, zastosować koloroterapię czy kochać się. Do tekstu została dołączona także tabelka zatytułowana “Radość na talerzu”, w której znalazły się propozycje produktów żywnościowych będącymi “naturalnymi antydepresantami”. 

I w zasadzie trudno w jakikolwiek sposób skomentować ten wyjątkowo szkodliwy artykuł. Owszem, niewykluczone, że stosowanie się do tych porad może pomóc w chwilowej poprawie nastroju, ale trudno uwierzyć w to, że mogłyby one wyleczyć kliniczną, zdiagnozowaną depresję albo uchronić chorego przed podjęciem próby samobójczej. Trudno uzmysłowić sobie, że można zupełnie poważnie radzić chorującym na depresję kobietom, aby zwalczyły ją poprzez poczęcie i urodzenie dziecka. Dziecko jako naturalny antydepresant? W tym momencie zabrakło nam słów, aby to skomentować.  

Depresja - gdzie szukać pomocy?

Pozostaje tylko wspomnieć o tym, że jeśli chorujesz na depresję - nie jesteś sama i możesz liczyć na wsparcie i pomoc. Możesz znaleźć ją m.in. na stronie Forum Przeciwko Depresji, gdzie otrzymasz informację na temat antydepresyjnego telefonu zaufania. Możesz zgłosić się do psychologa, psychiatry albo terapeuty, który udzieli ci profesjonalnego wsparcia, i z którym będziesz mogła porozmawiać na każdy temat bez obawy, że zostaniesz oceniona, albo że twoje słowa wyjdą poza gabinet. I chociaż wiemy, że to czasami trudne, możesz spróbować porozmawiać z bliskimi i przyjaciółmi, powiedzieć im o tym, co przeżywasz i poprosić o to, aby w tych trudnych chwilach po prostu byli przy tobie.  

Chociaż nie istnieje jedno, uniwersalne lekarstwo na depresję, a wiele osób zmaga się z nią przez większość życia, z tą chorobą można funkcjonować. Można być szczęśliwym i czerpać radość z codziennych zdarzeń. Pamiętaj, że nie musisz być sama ze swoją depresją, i że wokół ciebie są osoby, które zawsze będą gotowe udzielić ci pomocy. 

Zobacz również: Osoby nadużywające tych słów mają ze sobą poważny problem. Potrzebują pomocy

Polecane wideo

Koronawirus nie powstrzymał nas przed protestowaniem. Tak wyglądał Strajk Kobiet przeciwko ustawie antyaborcyjnej
Koronawirus nie powstrzymał nas przed protestowaniem. Tak wyglądał Strajk Kobiet przeciwko ustawie antyaborcyjnej - zdjęcie 1

Komentarze (12)

Ocena: 5 / 5
Annna (Ocena: 5) 05.05.2020 16:22
w krytycznym momencie swojego zycia , gdzie nie wiedzialam co robic trafilam na ksiazke ,, Rozmowy Z Bogiem´´ totalnie zmienia myslenie na wszystko
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.05.2020 10:26
Podejrzewam, że te rejestrowane przypadki depresji w PL to lekko naciągane... Każdy, komu nie chce się pracować może pójść do psychiatry i udawac, bo po 1: ciężko to podważyć, 2: długie L4, 3: lekarze może wystawić zwolnienie nawet na tydzień wstecz. Znam takich obibokow, którzy bojąc się zwolnienia znikali na pół roku z pracy właśnie będąc w rzekomej depresji...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.05.2020 01:10
Bierz narkotyki - tańsze niż dziecko i zapewniają lepszy odlot. Co za umysłowa mamałyga daje takie rady. Już mi jeden inteligentny ginekolog poradził, że dziecko jest lekiem na moje wszystkie problemy, ale żeby jeszcze depresje leczyło?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.05.2020 22:11
ciaza na depresję? to gwóźdź do trumny!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.05.2020 21:22
I przez takie właśnie „artykuły” ludzie tak postrzegają depresje - jako chwilowy spadek nastroju, formy. Mało kto wierzy, że depresje się LECZY, terapią, lekami. Najczęściej z tego zdają sobie sprawę ludzie, którzy maja wokół siebie chorych na depresje. Moja matka sama sobie zdiagnozowała „depresje”, poszła do psychiatry po leki, a ten jej mówi, ze ona nie ma depresji, tylko ma skłonności egocentryczne i jest niezadowolona, jak coś nie idzie po jej myśli. Matka świecie oburzona, no jak to, przecież ona ma „wszystkie objawy”... Ręce opadają. Znalazła w koncu jakiegoś konowała, co jej dał kwity i leki na tę jej „depresje”. I tacy ludzie szwendają się po lekarzach, a ci co naprawdę potrzebują pomocy - nie.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie