REPORTAŻ: Największe świństwa, jakie zrobiły sobie przyjaciółki

Po czymś takim będziesz chciała wyrzucić ją nie tylko ze swojego życia, ale przede wszystkim ze swojej pamięci.
REPORTAŻ: Największe świństwa, jakie zrobiły sobie przyjaciółki
Fot. Unsplash
17.03.2019

Nigdy byś się tego po niej nie spodziewała. Więź między wami była tak głęboka, że nigdy z nikim nie łączyło cię nic podobnego. Była twoją powierniczką, pocieszycielką, kołem ratunkowym. Dałabyś sobie za nią uciąć rękę. A potem nagle ziemia się pod tobą zatrzęsła. To o tobie? Jeśli najlepsza przyjaciółka zrobiła ci świństwo, masz prawo czuć się wykorzystana, zdruzgotana i oszukana. Czy pocieszy cię wiadomość, że nie jesteś z tym sama?

Zobacz także: Przyjaciółka wygadała mojemu chłopakowi, że mam Tindera. To świństwo

Love story bez happy endu

Świństwa przyjaciółek, o których opowiadają Polki, najczęściej dotyczą spraw sercowych. Kaja (imiona bohaterek zmieniłam) miała wtedy 18 lat i właśnie przeżywała swoją pierwszą miłość. Łukasza poznała na urodzinach koleżanki. Wpadli sobie w oko, zaczęli się spotykać. „To było prawdziwe love story! Miałam pierwszego chłopaka, kochałam go na zabój” – opowiada. W nowy związek weszła z impetem, na dalszy plan spychając najlepszą przyjaciółkę. „Starałam się wygospodarować dla niej jak najwięcej czasu, ale siłą rzeczy miałam go dla niej mniej niż wcześniej. Do tego doszła też nauka przed maturą. Wiedziałam, że ma do mnie żal, bo z nikim się nie spotykała, ale ja też miałam żal, że nie postawiła się w mojej sytuacji”.

Z Łukaszem Kai układało się świetnie, to z nim przeżyła swój pierwszy raz. Kinga, jej przyjaciółka, o wszystkim wiedziała. W pewnym momencie coraz więcej czasu zaczęli spędzać we trójkę. „Cieszyłam się, bo dzięki temu miałam czas dla niej” – mówi Kaja. Przespała pierwsze sygnały, które powinny były zwrócić jej uwagę. „Któregoś dnia umówiliśmy się we trójkę do kina, ale coś mi wypadło i oni poszli na film razem. Zupełnie się tym nie przejęłam. Bo dlaczego bym miała?”. A jednak powinna. Miesiąc po maturze Kaja dowiedziała się, że jej wielka miłość i najlepsza przyjaciółka są w sobie zakochani. „Szok, niedowierzanie, histeria, załamanie nerwowe – oto, co wtedy przeżyłam. Znienawidziłam ich oboje, nie wiem, kogo bardziej. Nigdy, przysięgam, nigdy nikt nie zrobił mi czegoś takiego”.

Zobacz także: Właśnie tego oczekuje od Ciebie przyjaciółka, kiedy zostaje mamą

Podobną historię opisuje jedna z internautek. „Miałam w liceum taką przyjaciółkę. Cały czas mówiła mi, że mój ówczesny facet nie jest mnie wart, namawiała mnie, żebym się z nim rozeszła. Tak w końcu zrobiłam. Na pierwszym roku studiów już z nim była, teraz jest jego żoną i matką jego dziecka”.

Internautki piszą też o romansach, jakie rzekomo najlepsze przyjaciółki nawiązywały z… ich mężami. „Moja najlepsza przyjaciółka odbiła mi narzeczonego, nie chcę jej znać” – mówi Agata.

„Moja była przyjaciółka wskoczyła mojemu byłemu mężowi do łóżka z prędkością światła… W chwilę po tym, jak dowiedziała się, że mamy kryzys i zamieszkaliśmy chwilowo osobno… Co wcale na zdrowie jej nie wyszło, bo po latach wymienił ją na dużo młodszy model, a ona została sama w mocno już dojrzałym wieku. Tak więc chyba powinnam jej podziękować”.

I jeszcze jeden wpis z forum dyskusyjnego: „Miałam przyjaciółkę, która wyznawała niestety zasadę, że męskie portki nade wszystko, także nad przyjaźń”.

Toksyczne przyjaciółki

Są też quasi-przyjaciółki w typie wampirów energetycznych, które nie dają żadnej siły ani wsparcia, a jedynie podkopują pewność siebie i zaniżają samoocenę. „Moja przyjaciółka cały czas mi mówi, że nie pójdę do pracy, nie pójdę na studia – nie poradzę sobie w życiu i nigdy nie schudnę (mam 25 kg nadwagi), bo jestem cholernie słaba w tym, co robię”.

Taką toksyczną koleżankę miała też Maria. „Poznałyśmy się w liceum. Byłam ślepa na to, jak wiecznie mnie strofowała i krytykowała, choć niby w żartach. Ale najgorsze było to, że nigdy nie cieszyły ją moje sukcesy. Gdy chciałam się z nią podzielić czymś ważnym, mówiła: Nie chcę tego słuchać. Albo: Tej to zawsze wszystko wychodzi. Przez lata myślałam, że taki ma po prostu charakter, że nie jest jej w życiu lekko (bo nie było), stąd takie teksty. W końcu jednak, po latach uszczypliwości i złośliwości, przejrzałam na oczy i dosłownie z dnia na dzień przekreśliłam tę znajomość, choć nie powiem, że była to dla mnie łatwizna”.

Kasa, misiu, kasa

Los pisze różne scenariusze. Największe przyjaźnie rozpadają się, gdy w grę wchodzą pieniądze. „Miałam kiedyś przyjaciółkę – tzn. ja ją za taką uważałam, ale chyba na wyrost. Ja i mój mąż bardzo jej pomogliśmy w wielu poważnych sprawach, a kiedy przestaliśmy być potrzebni, po prostu się wypięła. Z perspektywy czasu – może to i lepiej, miałabym ją na karku ciągle, a była dość roszczeniowa” – pisze jedna z internautek.

Z kolei Monikę boleśnie rozczarowała znajomość z Martą. Znały się od podstawówki, Monika zawsze pomagała jej w potrzebie, włączając w to niemałe pożyczki. „Zazwyczaj oddawała, a potem nie oddała mi 200 zł, za jakiś czas 500 zł itd. Gdy uzbierało się tego ze 2 tys., zapytałam ją delikatnie, kiedy mogłabym się spodziewać zwrotu należności. Obraziła się śmiertelnie i jeszcze obsmarowała mnie przed naszymi znajomymi, naopowiadała o mnie kłamstw. Dziesięcioletnia przyjaźń rozpadła się jak domek z kart. Pieniędzy nigdy nie odzyskałam”.

Rozżalona jest internautka Selejrolia, która pisze na forum: „Taaa. Psiapsiółki… Kiedy zmarł mój tata, zostałam sama jak palec – nie było nawet telefonu z kondolencjami, po prostu zaległa cisza wokół mnie. Natomiast po latach, gdy ponownie nawiązałyśmy kontakt (z delikatnym dystansem, nie było już jak dawniej, każda z nas już była dorosła i miała swoją rodzinę), zmarł tej dziewczynie tata i próbowałam zadzwonić, to miała wyłączony telefon. I w ogóle zero możliwości skontaktowania się z nią. Po prostu zniknęła. I od kilku lat naprawdę nie wiem ani gdzie przebywa, ani nic, totalnie”.

Z wypowiedzi Polek wynika, że dziewczyny, które uważają się za nasze najlepsze koleżanki, potrafią mącić, kłamać, oszukiwać, zazdrościć, nie dotrzymywać słowa. Żebyś nie musiała nigdy doświadczyć gorzkiego rozczarowania:

  • Zawsze stosuj zasadę ograniczonego zaufania.
  • Unikaj znajomości, które nie są wartością dodaną do twojego życia.
  • Miej oczy i uszy szeroko otwarte, szczególnie jeśli coś niepokojącego zauważy ktoś postronny.
  • Nie bój się zakończyć toksycznej przyjaźni.
  • Jeśli rozpad znajomości wyjątkowo mocno cię dotknie, pomocna może się okazać terapia.

Polecane wideo

Komentarze (17)

Ocena: 4.76 / 5
gość (Ocena: 5) 19.03.2019 00:55
Ja przyjaznie sie tylko z moimi siostrami. Wszelkie inne „przyjaciolki” odwalaly akcje jak w artykule powyzej lub zdziwaczaly lub wraz z urodzeniem dzieci „przepadly”. Nie tesknie ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.03.2019 19:41
Moje dwie najlepsze przyjaciółki to siostry.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.03.2019 10:20
Nie mam przyjaciolek, kolezanek itp, nie bylo mi dane spotkac fajnych ludzi tylko takie zolzy co obgaduja innych
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 17.03.2019 09:45
Cos w tym jest . Ja mam 2 przyjaciolki sprawdzone , ale ile to janpo drodze kurwiszonow spotkalam to nie zlicze nawet... szkoda ze kobieta kobiecie wilkiem
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 17.03.2019 07:54
Dobrze mieć przyjaciółkę, ale na dystatns. Ze swoją, która od kilku lat nie mieszka w mojej miejscowości, nie rozmawiam przez kilka miesięcy i jest dobrze. Jak przyjedzie, to się spotkamy, była moją świadkową na ślubie, zna moje sekrety, ale każda z nas układa sobie swoje życie. Ja jestem świeżą mężatką, ona przeprowadziła się i zamieszkała "na swoim" ze swoim partnerem. Myślę, że dobra przyjaźń to również te same oczekiwania wobec niej z obu stron.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie