„Zostałam zgwałcona dwa razy. Jeden z gwałcicieli zapytał, kiedy znowu się zobaczymy...”

Sandra opowiada o najbardziej bolesnych doświadczeniach w swoim życiu i przekonuje, że jednego mogła uniknąć...
„Zostałam zgwałcona dwa razy. Jeden z gwałcicieli zapytał, kiedy znowu się zobaczymy...”
Fot. iStock
17.05.2017

Gwałt to najgorsza krzywda, jaką można wyrządzić kobiecie. Wspomnienia o nim towarzyszą do końca życia, niezależnie od tego, czy ofiara zdołała się pozbierać czy nie. Niestety nie wszystkim to się udaje. Niektóre kobiety potrzebują długotrwałej terapii, a nawet po niej trudno im normalnie funkcjonować. Bywa, że dochodzenie do siebie po traumie trwa latami.

Nie ma reguły na to, kto dokonuje gwałtu. Może nim być obcy mężczyzna, ale także przyjaciel czy osoba z rodziny. W roli oprawcy spotyka się nawet chłopaka i ojca. Kobieta zawsze powinna pozostawać czujna i dbać o własne bezpieczeństwo. Nie zawsze jest to możliwe, ale z pewnością uchroni przed wieloma okazjami, które miałyby nieciekawy koniec. Dobrze jest podkreślić, że niezależnie od tego, jak kobieta jest ubrana i gdzie się znajduje, nikt nie ma prawa tknąć jej palcem. Ofiary bardzo często obwiniają się, że to ich wina, ale nie ma w tym nawet ziarna prawdy. Każdy człowiek ma godność i każdemu bez wyjątku przysługuje nietykalność cielesna.

Sandra została zgwałcona dwukrotnie. Dziewczyna poprosiła nas o opublikowanie swojej historii. W ten sposób ma nadzieję wyrzucić z siebie cały ból i ostrzec inne kobiety, aby ufały tylko sobie.

- Tylko kobieta, która doświadczyła gwałtu, wie, jak bardzo to boli. Uczucia towarzyszące to nienawiść do samej siebie, obwinianie się o incydent, wstręt do własnego ciała i strach przed ludźmi. Każda ofiara czuje się inaczej, ale symptomy są podobne. Wszystko zależy od danego przypadku, psychiki, ogólnych doświadczeń oraz wsparcia. Przykro mi to mówić, ale są dziewczyny, które w ogóle go nie miały, nawet od własnych rodziców. Chyba nie ma nic gorszego niż najbliższe osoby mówiące skrzywdzonej, że sama jest sobie winna. A znam takie przypadki, znam. I jak taka dziewczyna ma się pozbierać? Ja teraz próbuję pomagać ofiarom gwałtu i nawet myślałam o założeniu grupy wsparcia. Działam także poprzez ostrzeganie, jak może dojść do gwałtu. Właśnie dlatego piszę na tym forum. Mam nadzieję, że moja historia czegoś Was nauczy i będzie przestrogą.

Zobacz także: „Jestem owocem gwałtu. Dziękuję mojej matce, że mnie nie usunęła!”

gwałt

Fot. iStock.com

Sandra opisuje, jak doszło do pierwszego gwałtu.

- To stało się jeszcze za czasów liceum. Wtedy modne było umawianie się na randki w ciemno przez Internet. Chciałam poznać jakiegoś fajnego chłopaka, a natrafiłam na kolesia, któremu chodziło tylko o jedno. Na pierwszym i drugim spotkaniu zachowywał się w porządku, więc zgodziłam się za trzecim razem odwiedzić go w domu. Nic nie budziło moich podejrzeń. Piliśmy piwo, gadaliśmy, zaczęliśmy się całować. Stopniowo stawał się coraz bardziej nachalny, więc zaczęłam się z nim szarpać. Próbowałam się wyrwać i uciec, ale był silniejszy. Zgwałcił mnie wtedy, a po wszystkim… zapytał, czy było mi dobrze. On w ogóle nie odbierał tego w kategoriach gwałtu. Dla niego to był po prostu seks. Zapiął rozporek i zapytał, kiedy widzimy się znowu. Byłam upokorzona, ale bałam się, że za chwilę rzuci się na mnie znowu, więc powiedziałam, że spotkamy się w weekend i wyszłam. Oczywiście zmieniłam numer telefonu i już nigdy się z nim nie zobaczyłam.

Szczęście w nieszczęściu badania nie wykazały żadnych chorób i nie zaszłam w ciążę.

Dziewczyna dochodziła do siebie przez rok. Nie skorzystała z pomocy terapeuty, ale z pomocą przyszli przyjaciele.

- Nie miałam odwagi powiedzieć rodzicom i jakoś się krępowałam. Nigdy nie łączyła nas bliska relacja. Na szczęście znalazłam oparcie w przyjaciołach, dzięki którym na nowo podźwignęłam się do życia. Moja „rehabilitacja” trwała dość długo, ale stałam się też silniejsza. W każdym razie dałam radę...

Ofiary gwałtu często myślą, że drugi raz takie doświadczenie już ich nie spotka, ale Sandra przekonała się, ja bardzo mylne jest to wrażenie.

 

pigułka gwałtu

Fot. iStock.com

- Zawsze trzeba uważać, zawsze. Nigdy nie ma winy kobiety w tym, że została zgwałcona. Natomiast prawdą jest, że dzięki ostrożności możemy uniknąć niektórych przypadków. Jestem najlepszym przykładem na potwierdzenie tych słów, ponieważ drugiego gwałtu mogłam uniknąć.

Nie chciałabym nikogo zniechęcać do uczestnictwa w imprezach, ale jeżeli się na nie wybieracie, musicie być potrójnie ostrożne! Żadnego pozostawiania drinków gdzieś na boku, nawet na chwilę! Nie dawajcie swojej szklanki nikomu i od nikogo ze szklanki nie pijcie. Patrzcie też na ręce barmanowi, gdy robi Wam drinka i niech będą jeszcze przy Was ze dwie koleżanki. Niektóre z Was może wyśmieją te słowa, ale gdybym ja przestrzegała tego zalecenia, nie zostałabym zgwałcona po raz drugi. To nie paranoja, ale szczególna ostrożność, którą w dzisiejszych czasach trzeba zachować dla własnego dobra. Wierzcie mi, że są faceci, którzy przychodzą na dyskoteki tylko po to, a tabletkę gwałtu bardzo łatwo dostać. Podobno można też „przyrządzić” ją w domu, ale nie wiem, ile w tym prawdy.

Sandra wspomina drugi przypadek gwałtu.

- Gdy byłam na drugim roku studiów, wybrałam się do klubu z dwoma koleżankami. Wszystkie miałyśmy zamówić drinki, ale one najpierw poszły do toalety. Ja stanęłam przy barze i zamówiłam drinka. Nie przyglądałam się barmanowi, bo panował tłok i wszyscy się pchali. Dostałam swój napój i stanęłam z boku. Po chwili pojawił się jakiś facet i zaczął ze mną rozmawiać. Widziałam, że moje koleżanki stoją już w kolejce, więc sączyłam swojego drinka i gadałam z nim. Po chwili zrobiło mi się słabo, a on zaproponował, że mi pomoże. Nie chciałam, ale nie miałam siły, żeby zaprotestować. Dałam się wyprowadzić  z lokalu. Co było dalej, nie pamiętam, ale to dobrze, bo nie wiem, czy drugi raz zniosłabym takiego wspomnienia. Obudziłam się w szpitalu. Podobno jakiś taksówkarz znalazł mnie leżącą przy chodniku i przywiózł mnie. Po raz drugi miałam szczęście w nieszczęściu, ponieważ nie zaraziłam się żadną chorobą i nie zaszłam w ciążę. Może ten drugi użył kondomów, nie wiem...

gwałt na dyskotece

Fot. iStock.com

Dochodzenie do siebie nie było łatwe.

- Drugi gwałt nie oznacza, że będzie łatwiej go przetrawić. Przynajmniej w moim przypadku tak nie było... Przez miesiąc nie wychodziłam z domu. Bałam się ludzi. Nikomu nie chciałam powiedzieć, co się wydarzyło. Dusiłam to w sobie. Pewnego dnia zaczęłam czytać forum w Internecie, na którym kobiety zwierzały się z podobnych doświadczeń. Trafiłam na wpis dziewczyny, przekonującej, że nie wolno nam pozwolić innym na zmarnowanie swojego życia, nieważne, czego musiałyśmy doświadczyć. To dało mi do myślenia. Postanowiłam, że nie dam się zniszczyć żadnemu mężczyźnie. Powoli stanęłam na nogi. Tym razem poszłam do psychologa. Terapia trwała wiele miesięcy, ale warto było.

Dziś jestem żoną wspaniałego mężczyzny, który wie o moich doświadczeniach. Mam dobrą pracę, a w przyszłości planuję zostać mamą. Gwałt niczego nie przekreśla, ale potrzeba silnej woli i chęci do życia, aby zacząć funkcjonować na nowo. Wiem jedno – nigdy nie wolno się poddawać.

Zobacz także: EXCLUSIVE: Wybaczyłam mojemu gwałcicielowi

Komentarze (3)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 17.05.2017 11:14
Myślę, że warto założyć taką organizację.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.05.2017 08:02
A sprawcy dalej chodzą po świecie jakby się nic nie stało?
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo