REPORTAŻ: „Rodzice bardziej kochają moją siostrę, ja jestem marnym dodatkiem...”

Jak wygląda życie w cieniu „lepszego” rodzeństwa?
REPORTAŻ: „Rodzice bardziej kochają moją siostrę, ja jestem marnym dodatkiem...”
Fot. iStock
21.10.2016

Miłość rodzicielska nie zawsze jest podzielona równo na wszystkie osoby. Rodzice często faworyzują jedno z dzieci, pozostałe ignorując, bądź traktując je niesprawiedliwie w stosunku do ukochanego potomka. Każda z nas na pewno mogłaby znaleźć pośród swoich znajomych osoby, które skarżyły się, że rodzice bardziej kochają jej brata czy siostrę.

Sami rodzice niezbyt chętnie się do tego przyznają nawet sami przed sobą. Prawda jednak jest taka, że niektórym dzieciom jest łatwiej. Ich wybryki nie są tak piętnowane, jak innych. Ich zachcianki są spełniane chętniej. Także pochwały częściej płyną w ich stronę. W rezultacie drugie dziecko czuje się gorsze, odrzucone, nieakceptowane. Nie można się dziwić, że w wyniku podobnych relacji z rodzicami rodzi się z czasem poważny konflikt.

Gorszego traktowania ze strony rodziców doświadczają Martyna i Kasia. Pierwsza z naszych rozmówczyń czuje, że jej rodzice bardziej kochają młodszą siostrę. Z kolei druga żyje w cieniu starszego brata.

Zobacz także: Jestem ofiarą przemocy domowej. Mąż mnie bije, kopie, grozi mi nożem...

 

zazdrosna o siostrę

Fot. iStock

- Podobno rodzice często kochają bardziej młodsze dzieci. Nie wiem, czy to prawda, ale faktycznie tak jest w przypadku mojej rodziny. Być może przyczyna tkwi w tym, że gdy moja siostra była niemowlakiem jej życie w pewnym momencie wisiało na włosku. Szczegółów nie znam, bo miałam wtedy tylko 6 lat. Wiem też, że mama długo nie mogła zajść w kolejną ciążę. Gdy urodziła się Lidka, bardzo się z tatą cieszyli. Teraz siostra ma 12 lat, a ja 18. Jej wolno wszystko, a mnie praktycznie nic. Choćby taka głupia sprawa jak pieniądze... Jestem w tym wieku, że naprawdę są mi potrzebne. Modne ciuchy, kosmetyki, wyjścia na pizzę czy do kina kosztują. A moja siostra? Nie musi się jeszcze malować i nie jest tak towarzyską osobą, jak ja. Ma tylko jedną koleżankę i rzadko gdzieś wychodzą. Przeważnie siedzą u niej w pokoju. Ale kiedy siostrzyczka ma ochotę gdzieś wyskoczyć, mama wręcz sama wciska jej pieniądze. I to jakie kwoty... Lidka potrafi dostać 100, a nawet 200 zł na wyjście, a ja ledwo mogę doprosić się 40 zł! Gdybyśmy byli biedni, może bym zrozumiała, ale w takiej sytuacji...

Martyna twierdzi także, że jest niedoceniana.

zazdrosna o siostrę

Fot. iStock

- Kiedy Lidce powinie się noga w szkole, tzn. dostanie jedynkę albo jakąś uwagę, nie ma w ogóle tematu. Wiem, że ostatnio kiepsko ciągnie, zwłaszcza z matmy. Słyszałam jak mama mówiła tacie, że chyba trzeba będzie pomyśleć o korkach dla Lidki, bo ma już dwie jedynki, a to dopiero początek roku szkolnego. Ja bardziej przykładam się do nauki. Ale jak ostatnio dostałam trójkę za wypracowanie z polskiego to była afera i mam szlaban na nadchodzący weekend. W tym roku będę zdawać maturę, ale wiem, że to nie o to chodzi, bo zawsze tak było. Nie rozumiem, dlaczego rodzice tak bardzo się mnie czepiają, a siostrę faworyzują. Z ojcem jest podobnie. Może nie daje mi odczuć tak bardzo, kogo woli, ale mimo wszystko zauważam, jak odnosi się do mnie i do niej. Nigdy nie rozczarowałam rodziców, zawsze miałam dobre stopnie. Nie jestem też osobą sprawiającą kłopoty. Nie mam pojęcia, w czym leży problem. Kiedy ich pytam, dlaczego ja mam gorzej i dlaczego kochają mnie mniej, mówią, żebym się nie wygłupiała.

Kasia ma podobny problem. Jej brat zawsze był lepszy, mądrzejszy, bardziej oczytany...

Zobacz także: PANNA XERO: Gdy znajoma kopiuje Twój styl...

zazdrosna o siostrę

Fot. iStock

- Mojemu bratu naprawdę trudno dorównać. Jest idealnym dzieckiem, chociaż dziecko to trochę za dużo powiedziane. Ma 22 lata i jest studentem Politechniki Warszawskiej. Oczywiście świetnie sobie radzi. Z Krzyśka to w ogóle jest prymus. W szkole był jednym z najzdolniejszych uczniów. Dawał sobie świetnie radę nie tylko z przedmiotami ścisłymi, ale i humanistycznymi. Udzielał się również w szkolnej drużynie sportowej. Świetnie biegał i startował w konkursach. Jakby tego było mało, jest przystojny i ma dobre serce. Czasami przyznaję to naprawdę z niechęcią, ale jest wspaniałym bratem i oczywiście synem. Wolałabym, żeby nie był taki idealny, chociaż kocham go bardzo mocno. Krzysiek ma też dziewczynę Monikę. To kolejny ideał. Naprawdę do siebie pasują. Monika to studentka architektury. Prymuska na swoim roku. Jest tak ładna, że mogła zrobić karierę jako modelka, ale wybrała naukę. Oczywiście to w oczach innych stanowi kolejny plus. Jeżeli myślicie, że ludzie idealni nie istnieją, ja Wam mówię, tak. Mogę Wam przedstawić dwójkę...

Dziewczyna nie kryje goryczy.

zazdrosna o siostrę

Fot. iStock

- Kiedy ta dwójka przyjeżdża na weekend w odwiedziny, mnie mogłoby tam nie być. Krzysiek i Monika są w centrum zainteresowania. Mama gotuje ogórkową – bo to ulubiona zupa Krzyśka, a na drugie robi klopsiki – to z kolei ulubione danie Moniki. Deser jest dedykowany ojcu... A ja? Kto by tam pomyślał o mnie – niezdarnej, nieładnej i niezbyt zdolnej młodszej siostrze ideału i prawdopodobnie przyszłej bratowej idealnej żony idealnego brata. Zdaje sobie sprawę, że w tym momencie użalam się nad sobą, ale czuję jak wypływa ze mnie cały skrywany latami żal. Szkoda tylko, że nie mogę nie lubić Krzyśka i jego dziewczyny. Monika jest oczywiście fajna i pomocna. Raz zrobiła mi makijaż i fryzurę, dzięki której naprawdę wyglądałam znośnie. Potem pokazała mnie całej rodzinie, ale usłyszałam tylko: `Naprawdę masz zdolności Monisiu, żeby doprowadzić ją do takiego stanu. Nie pomyślałabym, że może tak dobrze wyglądać`. Usłyszeć taki tekst z ust własnej matki? Bezcenne. Monika pomogła mi też raz rozwiązać pracę domową z matmy. W tym roku mam maturę, więc muszę się postarać.

Kasia twierdzi, że rodzice jej nie akceptują, bo nie jest taka, jak brat.

zazdrosna o siostrę

Fot. iStock

- Krzysiek wysoko postawił mi poprzeczkę. Rodzice dostrzegają różnicę, że jedno dziecko jest ładne i bardzo zdolne, a drugie brzydkie i ma problemy w nauce. Taka jest prawda. Natura niesprawiedliwie rozdzieliła te geny, dając wszystko Krzyśkowi. On nigdy nie nawalił, a u mnie to dzień jak co dzień. Mama ciągle powtarza, że mam dwie lewe ręce do gotowania i jestem niezdarna. Czasami wzdycha też i mówi: `Dziecko, jaka szkoda, że nie jesteś taka jak Krzysio`. To boli. Ojciec z kolei prawie w ogóle mnie nie zauważa. Mam wrażenie, że czasami rozmawia z mamą na mój temat, ale przyciszonym głosem i raczej nie jest to nic dobrego. Kiedy przyjeżdża Krzysiek, tata jest wesół, ożywiony i zasypuje go milionem pytań. Mam wrażenie, że przez takie traktowanie jest jeszcze gorzej. W ogóle już nie wierzę w siebie...

Zobacz także: Nigdy tego nie rób! - największe winy rodziców wobec dzieci

Polecane wideo

Komentarze (9)

Ocena: 4.78 / 5
Aga (Ocena: 5) 24.10.2016 11:18
U mnie bardzo podobnie, u mojego męża również. Jesteśmy najczarniejszymi owcami w obu rodzinach..próbuje nie dawać po sobie poznać,ale czasami tak to boli..chciałabym się wyprowadzić gdzieś dalej i widywać się z rodzicami rzadziej, może by coś zrozumieli,ale targają mną dziwne wyrzuty sumienia. Od dziecka byłam wychowywana, że ojciec jest bogiem i trzeba mu czytać w myślach żeby był zadowolony.Teraz boję się jego zdania, że coś powiem badź zrobię źle,tylko na zewnątrz trzeba zachowywać pozory normalnych reakcji..mam ogromne kompleksy, boję się ludzi, tłumy są dla mnie przekleństwem, w pracy mogą robić ze mną wszystko,tak boję się autorytetów..
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.10.2016 15:34
Mam tak samo. Moja siostra ma charakter i wygląd mamy, ojciec ja strasznie faworyzuje, a Monika jest taka stanowcza, silna, nie daje sie sobie w kasze dmuchać,. Zrobiła sobie ze swojego narzeczonego pantofla. Tak jak moja matka z ojca. Ja natomiast zawsze żyłam z moim narzeczonym jak para, razem dbamy o siebie, składamy sie na czynsz itd, rodzicom tez jako jedyna pomagam jak trzeba. Niestety nigdy nie usłyszałam dziękuje. Zawsze tylko słucham od nich jaka to moja siostra piękna, szczupła, o silnym charakterze. Mimo ze ja tez jestem atrakcyjna, ale przez nich mam kompleksy bo ojciec mówi np ze za dużo przytyłam choć przy wzroście 170 cm wazę 58 kg... ze ten kolor wlosow mi nie pasuje, ze mam szerokie biodra... koszmar. Staram sie tłumaczyć sobie ze rownież jestem ładna, ale jak okazuje swoją pewność siebie to ich jakby to wkurza. W dodatku ojciec gada ze jestem taka klucha, która daje sie wykorzystywać innym(pracuje jako wolontariuszka), ze jestem nadwrażliwa .. to niszczy człowieka. Na ulicy ludzie sie za mną oglądają, kolezanki mówią ze nie mam wad, a ja czuje sie wiecznie gorsza wewnętrznie od innych.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.10.2016 22:48
Przykre ale jakże prawdziwe. U mnie w domu i tak było całkiem normalnie bo tata faworyzował mnie a moja mama rozpieszczała brata więc jakoś tam to się w miarę po równo rozłożyło i nie czujemy chyba specjalnej traumy. Jednak jak widzę co rodzice zrobili mojemu narzeczonemu to mnie krew zalewa. Na początku ilekroć mówiłam mu, że robi coś dobrze dostawałam odpowiedź "może.. w każdym razie mój brat robi to lepiej". Nie ważne czy chodziło o jazdę samochodem, gotowanie, wyniki sportowe czy jego prace plastyczne (świetnie rysuje). Szczerze? Byłam pewna, że demonizuje i przesadza. Pierwsza wizyta i poznanie przyszłych teściów otworzyła mi oczy. Jego rodzice nawet mówią do niego imieniem brata. Przy mnie się poprawiali ale podobno to normalne... Jak powiedziałam, że H. zrobił ostatnio świetny obiad to od jego ojca usłyszałam: "on? niemożliwe to K. zawsze świetnie gotował i wgl to jest mistrzem domowej pizzy" i bla bla bla wywód na 15 minut jaki to brat jest wspaniały, zdolny i super. Osobiście jednak uważam, że wybrałam tego "lepszego brata". Zastanawia mnie tylko fakt, czy rodzice nie zdają sobie sprawy jak bardzo krzywdzą swoje dzieci takim postępowaniem? Czy robią to świadomie...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.10.2016 16:57
Takim rodzicom sorry ale trzeba pokazać co ich głupie pierdo.lenie może zrobić z psychiką człowika. Tacy ludzie całe życie będą czuć się gorsi, w szkole, pracy czy gdzie indziej - niewarci kochania, mający problemy w związkach.
odpowiedz
Młodsza (Ocena: 3) 21.10.2016 14:10
Pierwsza wypowiedź z artykułu strasznie płytka. Za to z drugą się identyfikuję w pełni. Tak samo to wygląda jeśli chodzi o moją starszą siostrę i jej męża. Cały świat zawsze do ich stóp (mimo że rodzice zięcia nie znosili na początku), a ja patyk od kaszanki. No ale cóż, trzeba się nauczyć z tym żyć...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie