Telenowele uczą nas samodzielności

Telewizja, nawet rozrywkowa, ma walory edukacyjne, a w tym przypadku także emancypacyjne.
Telenowele uczą nas samodzielności
07.04.2009

Telenowele południowoamerykańskie i latynoamerykańskie to jeden z symboli telewizji. Wielowątkowa narracja, piętrowe narastanie problemów, romanse, zdrady, tajemnicze zniknięcia i nieoczekiwane powroty - liczbę wyznaczników tych produkcji można mnożyć, jedno jest jednak pewne - wciągają. Nawet w Polsce, która klimatem i temperamentem mieszkańców nijak nie przypomina Brazylii, Wenezueli czy Meksyku, przed telewizorami codziennie zasiadają miliony widzów, by śledzić dalsze losy Luz Marii czy Jose Antonio. Największą popularnością postaci cieszą się jednak w swoich ojczyznach, gdzie zyskują status kultowych gwiazd.

Na zlecenie Inter Development American Bank w Brazylii sporządzono raport na temat rozwoju społeczeństwa od początku lat 70. Jednym z kryterium badania był wpływ telewizji na obywateli.

Okazało się, że wraz ze wzrostem zasięgu stacji telewizyjnych i docierania do najdalszych zakątków Brazylii spadał przyrost naturalny, rosła liczba rozwodów, a dzieci coraz częściej nazywano na cześć bohaterów seriali.

Alberto Chong, jeden z badaczy, przytacza dane dotyczącego tego, jak na bazie zmian w serialu zmieniało się i społeczeństwo.

„Jeżeli główna bohaterka najważniejszej telenoweli w danym okresie była rozwiedziona, liczba rozwodów w kraju rosła o jeden promil. W przypadku bezdzietności głównej bohaterki w miejscach, gdzie sygnał telewizji i telenowele zarazem pojawiały się po raz pierwszy, stopa urodzeń spadała o 6 promili” (tłumaczenie Sfora.pl).

Telenowele mają o wiele większy wpływ na społeczeństwo w krajach biednych. Zazwyczaj bohaterowie są bogaci albo należą do klasy średniej, są ładni. Oglądający chcą być tacy jak ich ulubieńcy. Kobiety częściej decydują się na usamodzielnienie, a nie podporządkowanie się woli męża, nie boją się walczyć o swoje prawa. Przechodzą proces emancypacji i wyzwolenia, a nauczycielkami są aktorki.

Zobacz także:

Emancypacja zdaniem Kościoła

Jakstać się boginią seksu?

Polecane wideo

Komentarze (118)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2014 23:57
W pewnym sensie muszę się z tym zgodzić. Oglądając serial i patrząc na pewną siebie i ambitną lekarkę zaczęłam jeszcze bardziej chcieć taką być. Wcześniej chciałam tego samego, ale oglądając to i widząc, że choćby w głupim serialu ludzie mają większy szacunek do temperamentnej osoby i ona wychodzi na tym wszystkim dobrze, a nie kobieta, która sama nie wie czego chce i jest tak zwaną szarą myszką, zapragnęłam tego jeszcze bardziej. I to mnie tylko w tym umocniło i zmotywowało do zmian. Jestem wdzięczna głupiemu serialowi, dzięki któremu utwierdzi łam się w tym jaka chcę być i zaczęłam do tego mocniej dążyć.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.06.2011 18:29
a ja oglądam triumf miłości a wcześniej nie igraj z aniołem
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.11.2009 17:39
Samodzielności można nauczyć się w inny sposób. Telenowele to tylko pranie mózgu.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2009 18:58
uważam że telenowele są bzdurne i zajmują czas. nie chcę nikogo obrazić tym stwierdzeniem ale telenowele potrafią wpływać negatywnie na nastrój , bo postacie filmowe zawsze mają tam jakieś problemy (choroba, brak pieniędzy) i czasami są bardzo dołujące..
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.05.2009 18:54
[quote="Gosc"]A przypominacie sobie "Przyjaciółki i rywalki?" To był mój ulubiony serial;) Mogli by jeszcze raz to emitować;)[/quote] uwielbiałam to oglądać ;d
odpowiedz

Polecane dla Ciebie