Exclusive: Wyznania jedynaczki

Anita potwierdza, że większość stereotypów na temat jedynaków to prawda.
Exclusive: Wyznania jedynaczki
fot. Instagram/@chiaraferragni
09.04.2016

Jest ich wielu, nigdy się o to nie prosili, ani nie mieli na to wpływu. Jedynacy, chociaż nikomu nic złego nie zrobili, wciąż muszą mierzyć się z krzywdzącymi stereotypami na swój temat. Zarzuca im się brak umiejętności współpracy, samolubność, a nawet oderwanie od rzeczywistości. Są rozpieszczeni, wszystko przychodzi im z łatwością i mało co doceniają. A może nie są to zarzuty pozbawione racjonalnych przesłanek?

Rozmawiamy z Anitą, która przyszła na świat jako pierwsze dziecko swoich rodziców. Po kilku latach okazało się również, że ostatnie. Nie musiała z nikim rywalizować o uwagę mamy i taty. Była oczkiem w ich głowie. Czy z perspektywy czasu jest z tego zadowolona? Czy żałuje? Co ma sobie do zarzucenia? 26-latka jest jedną z nielicznych jedynaczek, która przyznaje - pozwalano mi na zbyt wiele i zawsze marzyłam o rodzeństwie.

O tym osoby w jej sytuacji nigdy nie mówią głośno. Dlaczego? By nikt inny nie mógł stwierdzić, że właśnie tego się spodziewał. Oto jej dramatyczne wyznanie.

Zobacz również: 7 dowodów, że związek z JEDYNAKIEM to koszmar!

 

jedynaczka

fot. Thinkstock

Papilot.pl: Rodzice planowali jedno dziecko?

Anita: Najpierw były ambitniejsze plany. Mama chciała przynajmniej trójkę. Ojciec chyba dwójkę. Urodziłam się, pojawiły się nowe wyzwania zawodowe, już ze mną nie mieli łatwo, więc odłożyli wszystko na później. A później było już za późno i zostałam sama. Jestem jedynaczką z przypadku i żałuję, że tak wyszło.

Nie czułaś się wyjątkowa?

Oczywiście, że najpierw byłam zadowolona. Ludzie ze szkoły pochodzili z wielodzietnych rodzin, znałam ich problemy, na wszystko im brakowało. Ja mówiłam tylko, czego chcę i rodzice spełniali zachciankę. Nie musiałam z nikim walczyć, bo do rozpieszczania mieli tylko mnie. W rodzinach z większą liczbą dzieci zawsze pojawia się dylemat kto na co zasłużył, bo dla wszystkich nie starczy.

Sielanka!

Do mniej więcej 10 roku życia tak myślałam. Potem zmieniłam zdanie i błagałam ich o siostrę albo brata.

 

jedynaczka

fot. Thinkstock

Czułaś się samotna?

Oczywiście miałam kochających rodziców, dwie babcie blisko siebie i resztę rodziny, ale potrzebowałam towarzystwa rówieśników. Takiego na co dzień, a nie tylko w szkole. Zazdrościłam koleżankom, które kłóciły się ze swoimi siostrami albo kolegom wychodzącym pograć w piłkę z braćmi. Ja mogłam iść sama, poprosić koleżankę albo zabrać ze sobą mamę. To nie było to.

Coś za coś. A nie odniosłaś wrażenia, że dzięki temu możesz więcej?

To jest absolutna prawda o jedynakach. Nam się znacznie więcej wybacza, przynajmniej w domu. Zawsze można stwierdzić, że zachowaliśmy się nieodpowiedzialnie albo zrobiliśmy coś głupiego z nudów albo żeby zwrócić na siebie uwagę. Dlatego rodzice wolą dmuchać na zimne i bardzo się starają nas zadowolić. Myślą, że spokój można sobie kupić.

Dużo miałaś za uszami?

Byłam naprawdę bezczelnym dzieckiem, które potrafiło pójść z rodzicami na jakąś imprezę rodzinną i po 10 minutach stwierdzić, że czas wrócić do domu. I wracaliśmy.

Zobacz również: 7 powodów, dlaczego większość ludzi nie znosi JEDYNAKÓW

 

jedynaczka

fot. Thinkstock

To nie tata był głową rodziny?

Skądże. Wszystko kręciło się wokół tej małej dziewczynki. Co powiedziała, tak miało być. Inaczej wpadałam w histerię albo wrzeszczałam, że to wszystko przez nich. Bo gdybym miała rodzeństwo, to byłoby mi lepiej. Rodzice pytali mnie o zdanie w każdej kwestii. Nie musiałam nawet protestować. Wystarczyło zrobić skwaszoną minę i po temacie. Bardzo się starali, żeby wszystko było po mojej myśli.

Przypomina to trochę terror…

Nie tylko przypomina. To był terror nieletniej smarkuli. Ale na usprawiedliwienie mam to, że do takiego postępowania przyzwyczaili mnie rodzice. Nie pamiętam ani jednego momentu ich konsekwencji i stanowczości. Zawsze było badanie gruntu - co ja bym chciała, a jeśli nie tak, to jak inaczej. Można powiedzieć, że się nad nimi znęcałam i nikt mi nie powie, że inni jedynacy tacy nie są. Znam kilku i opowiadali mi dokładnie to samo.

Jedynacy myślą tylko o sobie?

Przez 99 procent czasu i to się wcale nie zmienia z czasem. Bywały przebłyski, że może pójść na kompromis i zrobić coś z myślą o rodzicach, ale zawsze stawało na moim.

 

jedynaczka

fot. Thinkstock

Wstydzisz się tego?

Tylko trochę. Powtarzam, że tak zostałam wychowana i gdyby rodzice nie dawali sobą tak manipulować, to moje zachowanie szybko by się zmieniło. Oni niestety utwierdzali mnie w przekonaniu, że mogę wszystko. Dlatego z perspektywy czasu widzę, jak ważne jest rodzeństwo. Wtedy uwaga jest rozproszona na dwie lub więcej pociech i już się nie jest wobec nich tak uległym. 

Kiedy pomyślałaś, że warto byłoby mieć brata lub siostrę?

Jakoś w połowie szkoły podstawowej. Widziałam osoby z mojej klasy, które spędzały czas z rodzeństwem, razem wyjeżdżali na wakacje, pomagali sobie w nauce. Jak koleżanka nie mogła, to zawsze można było się pobawić lub pouczyć z siostrą. Ja miałam do wyboru dwie babcie albo rodziców, których w sumie często nie było w domu.

Zniszczyli ci dzieciństwo?

Aż tak to nie, bo bardzo się starali. Co nie zmienia faktu, że widzę ich błędy i one są powtarzane przy większości jedynaków.

Zobacz również: SZCZĘŚLIWY JEDYNAK

 

jedynaczka

fot. Thinkstock

Stereotypy są oczywiste - jesteście samolubni, nie potraficie współpracować, dbacie tylko o swój interes, łatwo się denerwujecie, jesteście dyktatorami. Ile w tym prawdy?

O wiele więcej, niż chciałabym się przyznać. Ale nie można nas z tego powodu piętnować. Winna jest atmosfera w domu i przewrażliwienie rodziców. Przy takim układzie trudno pozostać do końca normalnym. Ja nie musiałam prosić o zgodę, walczyć o coś z rodzeństwem, rywalizować o uwagę rodziców. Zawsze byłam najważniejsza i tak się czuję do dzisiaj. Sama łapię się na tym, że nie lubię towarzystwa innych jedynaków.

Może nie jesteście tacy źli? Mało kto miałby odwagę się do tego przyznać.

To jest jakiś przełom z mojej strony, ale nic mnie nie usprawiedliwia. Jestem rozpieszczona i tak mi chyba zostanie do końca życia. Jedyna nadzieja to założenie rodziny i urodzenie kilku dzieci. Może wtedy zmądrzeję.

Myślisz, że szybko zrealizujesz ten plan?

Na to się nie zanosi. Faceci nie lubią jedynaczek, bo wiedzą, czego się po nas spodziewać. I najgorsze jest to, że mają rację.

 

Komentarze (29)

Ocena: 4.45 / 5
Anonim (Ocena: 5) 13.04.2016 12:14
Mam córeczkę jedynaczkę i sama jestem jedynaczką i nie jest prawdą to co tu przeczytałam, to że rodzice mieli by jeszcze jedno dziecko nic by u ciebie nie zmieniło to oni nie poradzili sobie z rolą odpowiedzialnego rodzica ,wychować dziecko to sztuka i nie zależy to od ilości dzieci.Ja bym powiedziała że jedynacy mają trudniej bo nie chcą zawieść rodziców i często robią rzeczy wbrew swojej woli tylko po to aby uszczęśliwić rodziców i nie zrobić im przykrości ,mają więcej empatii,są wrażliwi i delikatni tak jest u nas .Nie ma mowy aby powiedzieć o nas rozwydrzona .tyran ,rozpieszczona...
odpowiedz
Podpis... (Ocena: 5) 11.04.2016 19:40
Biedak umiera tak samo jak bogacz, a mędrzec identycznie jak głupiec. Więc JEŚLI miałabyś po śmierci trafić do piekła na wieczność, to czy chciałabyś, aby ktoś Cię przed nim ostrzegł i powiedział jak go uniknąć? Spójrz. Gdyby ktoś Ciebie oszukał i okradł, a potem stanął przed Sądem i rzekł na swoją obronę: "Wysoki Sądzie. Przepraszam, że oszukałem i okradłem, ALE logicznie rzecz biorąc nie przejmuje się tym, bo skąd mogę wiedzieć, jak jest w więzieniu i czy ono istnieje? To głupie. Przecież nigdy tam nie byłem, więc po co miałbym się martwić? Mam inny światopogląd. Myślę pozytywnie. Jestem niewierzący. Ponadto, zamiast przejmować się karą, ZROBIŁEM DOBRY UCZYNEK i umyłem panu samochód. " - to czy na tej podstawie sprawiedliwy Sędzia powinien wypuścić Twojego napastnika na wolność? Dobrze wiesz, że nie. Ponieważ w takich okolicznościach, Twój oprawca trafiłby do więzienia, NIE DLATEGO, że tam nie był lub że nie wierzy w istnienie kary, a także NIE DLATEGO, że umył Sędziemu samochód czyniąc dobry uczynek - LECZ DLATEGO, że Cię oszukał i okradł. Bo dwie są drogi zadośćuczynienia Prawu. Jedna polega na tym, że się Prawa przestrzega, druga zaś na tym, że się ponosi karę, jeśli się Prawo przekroczy. Podobnie jest z Tobą. Jeżeli TYLKO RAZ w życiu skłamałaś lub coś ukradłaś to Bóg wymierzy Tobie karę, NIE DLATEGO, że w Niego nie wierzysz lub że się tym nie martwisz, bo czynisz dobre uczynki - LECZ DLATEGO, że w rzeczywistości złamałaś już Prawo. Wobec tego, w Dniu Sądu, słusznie trafiłabyś do piekła i już nigdy z niego nie wyszła. Jednak pewien mężczyzna, widząc Twoje wszystkie błędy i słabości, wszedł do sali sądowej i rzekł z miłości do Ciebie: "Oddaje całe swoje życie, aby zapłacić karę ZA CIEBIE. " Wtedy sędzia mówi TOBIE: "TWOJA kara została spłacona. Stałaś się wolnym człowiekiem, ponieważ ten mężczyzna SPŁACIŁ TWOJĄ KARĘ. " - Co byś wtedy czuła? Czy powiedziałabyś temu człowiekowi, który oddał za Ciebie swoje życie: "Dziękuję?" To uczynił dla Ciebie Bóg ponad 2000 lat temu. Posłał swojego BEZGRZESZNEGO Syna Jezusa Chrystusa, aby spłacił swym życiem TWOJĄ KARĘ. Było to konieczne, ponieważ przez swoje grzechy złamałaś już Prawo i nie mogłabyś zostać wypuszczona na wolność za wyznawanie religii, chodzenie do kościoła lub czynienie dobrych uczynków. DLATEGO Bóg musiał posłać Jezusa, aby uczynić Cię wolną w Dniu Sądu ponieważ Cię kocha i nie chce abyś żyła z dala od Jego miłości. Nie prosiłaś Go, aby Cię umiłował. On uczynił to z własnej woli i nie ma już znaczenia kim dziś jesteś lub co uczyniłaś. Możesz być najbardziej rozwiązłym grzesznikiem na świecie, najgorszym nędznikiem, jaki kiedykolwiek istniał, a jednak BÓG CIĘ KOCHA, bo dał Ci samego Jezusa jako przebaczenie Twych win. Więc jak mogłabyś wzgardzić taką miłością, która nie ma sobie równej? Jednak tak jak każdy człowiek, masz dziś wolną wolę. I jeśli zdecydujesz się odrzucić łaskę ofiarowaną Ci dzięki Jezusowi Chrystusowi, wówczas ZMUSZONA będziesz żyć pod Prawem, które w Dniu Sądu sprawiedliwie Cię osądzi, ponieważ już je złamałaś. A wtedy słusznie trafisz do piekła, gdyż zlekceważyłaś miłość Bożą daną Ci w Chrystusie. Więc póki nie jest jeszcze za późno, to przyjdź do Jezusa taką, jaką jesteś. Grzeszną, zbuntowaną, niedoskonałą. I nie czekaj, aż staniesz się idealna, bo to się nigdy nie stanie. Złamałaś już Prawo, więc tylko Twoje szczere zaufanie Chrystusowi dokona w Tobie zmiany i oczyści Cię z wszelkich win. Już nie raz się przekonałaś, że religia i jej obrządki nie mają mocy zmienić Twojego życia. Nawet Twoje próby samodoskonalenia ciągle zawodzą, bo i tak zaliczasz upadki. Tylko przyjrzyj się jak szatan realnie wiąże i okalecza ludzi chorobami, nałogami, oraz sprawia, abyś nieustannie polegała na sobie. Diabeł ma dostęp do Twojego życia na tyle, na ile sama jemu na to pozwalasz. Dlatego na ile zdecydujesz się otworzyć swe życie dla Jezusa, na tyle będzie On obecny i będzie błogosławił Tobie dając jednocześnie wolność od bezsilności, chorób, nałogów, czy depresji. Pomyśl. Zasługujesz na wieczne życie w szczęściu danym Ci od Boga także tu na ziemii, więc czemu chcesz się tego pozbawiać? Czy nie lepiej to zmienić zanim będzie za późno? Poproś dziś Jezusa swoimi słowami, aby wszedł w Twoje serce, przebaczył Ci wszystkie grzechy, oraz uwolnił od nich, a także poprowadził dalej ku wieczności. Zaufaj Mu. I tak jak On przebaczył Tobie, tak Ty przebaczaj ludziom.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 10.04.2016 19:53
ja tak samo,nigdy nie chciałam mieć rodzeństwa, moim zdaniem autorka pokazuje raczej jak są wychowywane rozpieszczone dzieci i to bez względu czy mają rodzeństwo czy nie, moje kuzynostwo, które mają rodzeństwo a w dziecinstwie to ja im musiłam tłumaczyc jako dziecko, że niestety na wszytko nie straczy nam pieniędzy jak np. byliśmy po chrupki w sklepie, do dzisiaj są rozpieszczeni i nie szanują pieniądza, dodam, że nie pracują a są dorośli.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 09.04.2016 20:49
To złe wychowanie a nie bycie jedynaczką jest winne. Mnie trzymali krótko, miałam dużo mniej luzu niż koleżanki, nie dostawałam prezentów ani pieniędzy i mnie nie rozpieścili, mimo że nie mam rodzeństwa.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 1) 09.04.2016 18:22
Co jakiś czas pojawiają się tutaj artykuły na dokładnie ten sam temat. Żal
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo