EXCLUSIVE: Byłam sekretarką, która sypiała ze swoim prezesem

Judyta opowiedziała nam, jak dostała pracę i co robiła. Jak jej życie wygląda dzisiaj?
EXCLUSIVE: Byłam sekretarką, która sypiała ze swoim prezesem
Fot. Unsplash (Viacheslav Bida)
23.01.2021

„Poszukuję młodej, ładnej dziewczyny do pracy w biurze. Wymagania: dyspozycyjność, komunikatywność, dyskrecja. Kandydatki są proszone o wysyłanie zdjęć twarzy oraz całej sylwetki”. „Przyjmę do pracy biurowej osobistą sekretarkę. Liczę na miłą atmosferę”. „Poszukiwana bardzo osobista asystentka dyrektora. Nie wymagamy od kandydatki doświadczenia, a jedynie szczerych chęci”. Te i tym podobne ogłoszenia o pracę zalewają Internet. Kryje się za nimi jedno: propozycja niezobowiązującego seksu w zamian za etat. I choć mogłoby się wydawać, że żadna szanująca się kobieta na taki anons nie odpowie, chętnych tak naprawdę nie brakuje.

Jedną z seks-asystentek była 36-letnia Judyta z Warszawy, która 8 lat temu zgodziła się zdradzić nam kilka szczegółów odnośnie swojej pracy. Jak potoczyło się jej życie? Przypomnijmy najpierw jej historię.

Zobacz również: Wasz związek przetrwał te fazy? To znak, że będziecie razem już zawsze!

Pracowałam jako seks-asystentka

Byłam świeżo po studiach i miałam nadzieję, że szybko uda mi się znaleźć zatrudnienie. Niestety, po polonistyce nie jest to takie łatwe. Wysyłałam swoje CV do wydawnictw, portali internetowych, a nawet bibliotek. Nikt nie odpowiadał. W końcu udało mi się zaczepić w jednej z gazet. Miałam tam robić korektę. Początkowo byłam w siódmym niebie. Nie przeszkadzała mi ani niska pensja, ani śmieciowa umowa, ani też nieregularne godziny pracy. Przy zamykaniu numeru zdarzało się nieraz tak, że musiałam zostawać w redakcji do drugiej nad ranem i sprawdzać, czy w artykułach nie ma błędów. Uważałam jednak, że lepsza taka praca, niż żadna. Wiele moich koleżanek z roku w ogóle nie mogło przecież znaleźć posady. Niestety, po kilkunastu miesiącach okazało się, że magazyn nie sprzedaje się tak dobrze, jak kiedyś i potrzebne są cięcia. Zaczęto od działu korekty. Ponieważ pracowałam najkrócej ze wszystkich, to właśnie mnie zwolniono jako pierwszą. Z dnia na dzień zostałam bezrobotna.

Przez pierwszy miesiąc bez pracy byłam jeszcze pełna nadziei. Wierzyłam, że wreszcie uda mi się gdzieś zaczepić. Nie chciałam jednak pracować jako barmanka, czy kelnerka, ponieważ przerobiłam to już na studiach. Po kilku tygodniach mój zapał opadł. Kiedy doszło do tego, że musiałam zacząć pożyczać pieniądze od rodziców, coś we mnie pękło. Ogłoszenia dla osobistych asystentek, które wcześniej wydawały mi się wulgarne, wstrętne i nieraz wywoływały wybuch śmiechu, teraz stały się czymś w rodzaju deski ratunkowej. Na jedno z nich postanowiłam odpowiedzieć. Wysłałam swoje CV, zdjęcie twarzy i dodatkową fotografię z wakacji, na której mam na sobie bikini.

Już po kilku godzinach dostałam mail z zaproszeniem na rozmowę. Myślałam, że będzie mi łatwo, że nie będę się stresować. Tłumaczyłam sobie, że przecież w każdej chwili będę mogła stamtąd wyjść. A jednak poszłam tam z bijącym sercem. Rozmowę przeprowadzał ze mną oczywiście sam pan prezes. Na wstępie powiedział mi, że jestem jeszcze ładniejsza niż na zdjęciu, a potem zaczął wypytywać o moje zainteresowania i stan cywilny. Chciał wiedzieć, czy kogoś mam, jaki typ facetów mi się podoba i czy gustuję w starszych mężczyznach. W tamtym momencie poczułam do niego straszną niechęć. Zerkałam ciągle na zdjęcie jego żony i dzieci, które stało na biurku i zastanawiałam się, dlaczego 40-letni facet szuka na boku takich wrażeń?

Odpowiadałam jednak grzecznie na wszystkie jego niedyskretne pytania. W duchu postanowiłam sobie: „Nic z tego! To nie dla mnie!”, kiedy nagle prezes zaczął roztaczać przede mną wizję mojej „kariery” w firmie. Liczne wyjazdy zagraniczne, wysoka pensja, premie, a nawet własne mieszkanie, które miał dla mnie wynająć obok miejsca pracy. W zamian miałam uprawiać z nim seks wtedy, kiedy będzie tego chciał. Zgodziłam się.

Pierwszy dzień w pracy był dla mnie koszmarem. Marek, mój szef, od razu skrytykował mnie za strój. Powiedział, że mam nosić wyłącznie krótkie sukienki, bo szkoda, żeby zasłaniać takie zgrabne nogi. Dał mi wtedy w kopercie 3 tysiące złotych i wysłał do sklepu po odpowiednie ubrania. Tylko ja wiem, jak bardzo wtedy ryczałam w przymierzalni. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze i czułam do siebie wstręt. Potem jednak przypomniałam sobie, że przecież muszę z czegoś żyć. No i rodzice. Byli dumni, że udało mi się dostać pracę w prestiżowej firmie. Nie chciałam ich zawieść. Kupiłam więc kilka obcisłych mini i wróciłam do domu. 

Następnego dnia przyszłam ubrana do biura tak, jak życzył sobie tego Marek. Pochwalił mnie za gust, kilka razy złapał za kolano, ale na tym się skończyło. Spokój miałam przez tydzień. Po upływie tego czasu przysłał mi maila, w którym poinformował mnie o ważnej służbowej kolacji, na którą miałam z nim iść jako jego asystentka. Wiedziałam, że to tylko pretekst. Że TO musi się kiedyś stać. Oczywiście miałam rację. Najpierw pojechaliśmy do restauracji, a potem prosto do mojego służbowego mieszkania. Marek dobierał się do mnie już w taksówce. Wkładał mi ręce pod spódnicę, obejmował mnie i wpychał mi do ust swój język. Myślałam, że zwymiotuję. W mieszkaniu nie pozwolił mi nawet dojść do sypialni. Rozebrał mnie i zrobiliśmy to w korytarzu.

Potem przyzwyczaiłam się już do tego, że od czasu do czasu musiałam dłużej zostać w firmie, żeby zadowolić Marka. Najczęściej robiliśmy to wtedy na jego biurku, choć on często przyjeżdżał również do mojego mieszkania lub razem wyjeżdżaliśmy zagranicę. 

Jak dzisiaj wspominasz tamten okres swojego życia?

Miałam świadomość, że to nie potrwa wiecznie. Sporo oszczędzałam, odkładałam pieniądze na czarną godzinę. To nie było trudne, bo na ubrania, kosmetyczkę i fryzjera dostawałam wtedy odrębne „bonusy”. Tak naprawdę to oszczędzanie to był mój główny cel, skupiałam się głównie na tym i starałam się nie analizować tego, co muszę robić w zamian za pieniądze. Dzisiaj, z perspektywy czasu, pewnie już bym się nie zdecydowała na taką pracę.

Po jakim czasie odeszłaś z firmy?

W sumie pracowałam w niej 4 lata. Potem poczułam, że pora na zmiany, że mam już dość. Powiedziałam o tym Markowi, zresztą czułam, że on już też powoli zaczyna się mną nudzić i ma ochotę na zmianę asystentki. Polecił mnie w korporacji swojego znajomego. Dostałam tam pracę, oczywiście pracowałam już jako zwykła sekretarka, bez sypiania z nowym szefem. Zdobyłam tam doświadczenie i potem sama znalazłam zatrudnienie w kolejnej firmie, w której pracuję do dziś.

Założyłaś rodzinę?

Mam partnera, ale nie jesteśmy małżeństwem i nie mamy dzieci. W głębi duszy nie czuję się gotowa na kolejny krok.

On wie, czym zajmowałaś się w przeszłości?

Nie, nikomu się do tego nie przyznałam. Nie wie nic moja rodzina, ani on. Chciałabym, żeby to się nie wydało. Zarabiałam wtedy bardzo dobre pieniądze, udało mi się sporo zaoszczędzić, ale wiadomo, coś za coś. Na pewno zostawiło to w mojej psychice jakiś ślad. Jeśli dzisiaj jakaś dziewczyna zapytałaby mnie, czy warto pracować w ten sposób, powiedziałabym od razu: nie.

Zobacz również: W tym wieku Polki najczęściej wychodzą za mąż. Czy to idealny moment na ślub?

 

Polecane wideo

Jak wyglądają partnerki najprzystojniejszych facetów na świecie?
Jak wyglądają partnerki najprzystojniejszych facetów na świecie? - zdjęcie 1
Komentarze (26)
Ocena: 3.92 / 5
gość (Ocena: 5) 24.01.2021 18:00
Gratulacje XD cóż więcej mogę napisać... nie wiem czy chcesz współczucia, poklasku, reprymendy ? xd
odpowiedz
Katarzyna (Ocena: 5) 24.01.2021 17:10
Mnie też proponowano seks za pieniądze w czasach studenckich. Szłam ulicami Wrocławia i bogaci mężczyźni dawali swoje wizytówki wraz z propozycjami. Byłam na tyle głupia, że nie skorzystałam. Później pomówiono mnie. Że niby sypiam ze swoim promotorem. Że staże i praktyki pozalatwialam sobie przez łóżko. A najzabawniejsze jest to, że w chamski sposób przystawiali się do mnie inni faceci uczący na tej uczelni. Proponowali pomoc w zostaniu aktorką i tym podobne rzeczy. Ludzie głupimi plotkami zniszczyli moją reputację, pozycję społeczną, psychikę i życie. Gdybym wówczas miała taką wiedzę jak dzisiaj, korzystalabym że swojej urody, aby zapewnić sobie wszystko na co zasługiwałam i zasługuje. Brzydsze i głupsze nie miały takich oporów.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.01.2021 13:06
Nigdy na szczęście nie byłam w takiej sytuacji, ale już bardziej szanuję taka, niż te wszystkie mamuśki, które każde dziecko z innym, a inne kobiety wyzywają od dzi.wek i mają się za moralny autorytet
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.01.2021 18:59
Ja z znam dziewczynę, która pracowała w firmie sprzedającej znane napoje energetyczne. Miała seks-układ z szefem ale chodziło raczej o brutalny seks. Potem poznała mojego już byłego męża, nie ukrywała, że jara ją stanowisko a mój mąż był do tego przystojny. Skusił się i tak skończyło się nasze małżeństwo...
zobacz odpowiedzi (2)
Elsa (Ocena: 5) 23.01.2021 18:40
no i co z tego, kogo normalnego to dziwi. Kobieta może robić ze swoją seksualnością co uważa za stosowne. Patriarchat nam próbuje narzucić jakieś kagańce i wmówić, że nie możemy czerpać pełnej satysfakcji seksualnej, mieć luźnych związków i możemy przynależeć tylko do 1 mężczyzny niczym zwierzę.
zobacz odpowiedzi (6)

Polecane dla Ciebie