Dziewczyny, które nie chcą pracować

Są młode, sprawne, energiczne i... na czyimś utrzymaniu.
Dziewczyny, które nie chcą pracować
Fot. Unsplash (Jake Noren)
03.10.2020

Nie wszyscy lubią swoją pracę, ale ta daje nam jednak poczucie bezpieczeństwa, stabilizację finansową, czasami prestiż, a nawet spełnienie. Żeby żyć, trzeba zarabiać, dlatego robimy wiele, żeby odnaleźć się na coraz bardziej wymagającym rynku. Kształcimy się, zdobywamy doświadczenie i walczymy o awans.

Zobacz również: LIST: „Od pół roku siedzę na bezrobociu. Już nie chcę wracać do pracy”

A gdyby tak zrezygnować z odwiecznego wyścigu szczurów i funkcjonować na zupełnie innych zasadach? Taki jest plan Weroniki. Młoda kobieta nie ukrywa, że próbuje „ustawić się” w taki sposób, aby to inni zapewnili jej lepszy byt. Liczy na rodziców, partnera, a w przyszłości także na własne dzieci. I jest na dobrej drodze, bo ma już 26 lat i jeszcze nigdy nie była zatrudniona.

W jaki sposób chce to osiągnąć?

laptop

Czym zajmują się twoi rówieśnicy?

Bardzo różnie, jednak zdecydowana większość zarabia na życie byle gdzie. To nie oni wybrali pracę, ale ona ich. Poszli tam, gdzie było zatrudnienie i tak naprawdę jedynym czynnikiem jest stawka. Kilka osób nadal gdzieś się kształci, 2-3 koleżanki siedzą na macierzyńskim, ale znam też dziewczyny, które wyznają moją filozofię.

To znaczy?

Nie do końca wiem, co mogłam robić z przyjemnością, dlatego nie zaczęłam jeszcze pracować. Na szczęście miałam taką możliwość i mam nadzieję, że tak już będzie zawsze. Po prostu nie wyobrażam sobie spędzić życia w miejscu, którego nie lubię. Wykonując obowiązki, które nie sprawiają mi przyjemności. I jeszcze otrzymując za to marne grosze, bo takie są realia.

Ktoś może pomyśleć, że jesteś bogatą dziedziczką.

To rozwiązałoby moje wszystkie problemy, ale nie jest aż tak dobrze. Co nie zmienia faktu, że rodzice jakoś sobie radzą i do tej pory starczało także dla mnie. Nie chcę na nikogo zrzucać winy, ale oni trochę mnie do tego przyzwyczaili. Od zawsze mówili - wszystko w swoim czasie. Nie spiesz się, a znajdzieś swój sposób na życie. Efekt? Koleżanki studiowały i pracowały, a ja siedziałam w domu.

Zobacz również: Za tyle muszą przeżyć Polacy. Średnia dzienna stawka to zaledwie...

relaks

Mając 26 lat nie planujesz tego zmienić?

Z jednej strony chciałabym mieć większy budżet dla siebie, ale nie wyobrażam sobie codziennego wstawania i robienia czegoś, co mnie wykańcza. Widzę po znajomych, że praca w Polsce jest zazwyczaj bardziej frustrująca, niż satysfakcjonująca. Był taki moment, kiedy wysłałam kilka CV, ale na szczęście w tym samym czasie poznałam mojego chłopaka.

On podziela twoje wartości?

Wręcz przeciwnie i całe szczęście. Pracuje od kiedy ma 18 lat. Jest w tym naprawdę dobry, bo dziś może sobie wybierać firmy. Zarabia przyzwoicie, a niedługo ma być jeszcze lepiej. Mówi wprost, że lubi mieć mnie przy sobie, więc coś za coś. Ja dbam o związek i sprawiam mu małe przyjemności, a on dzieli się tym, co ma. W najbliższym czasie planujemy razem zamieszkać.

Wyżyjecie z jednej pensji?

Trzeba będzie, choć liczę na to, że rodzice też się ode mnie nie odwrócą. Korzystam z ich pomocy, dopóki jest to możliwe. Mają, więc się dzielą. Jest też troskliwy partner. W przyszłości na pewno dzieci, które zadbają o matkę na starość. Mam wokół wiele kochających osób, które jakoś radzą sobie z tym, że akurat ja nie pracuję. Już nikt mnie do tego nawet nie namawia.

dziewczyna

W życiu różnie bywa, więc trzeba wziąć pod uwagę każdą ewentualność.

Wtedy będę się martwiła. Na razie jakoś daję sobie radę. Mam gdzie mieszkać, głodna nie chodzę, nawet na wakacje wyjeżdżam. Jestem dobrej myśli, bo znam kobiety, którym się udało. Dobra przyjaciółka mojej mamy jest już grubo po pięćdziesiątce i w życiu nie skalała swoich pięknych rączek żadną pracą. Dla mnie to w pewnym sensie autorytet. Chcę być taka, jak ona.

Co na to twoi znajomi?

Nie jestem w tym wszystkim sama. Mam koleżanki, którym też nie chce się pracować i razem jakoś się wspieramy. Dla większości to oczywiście abstrakcja, ale nie każdy musi mnie rozumieć. Ja po prostu wiem, że praca odbierze mi chęci do życia. Nie istnieje branża, która by mnie w jakiś sposób fascynowała.

Myślisz o przyszłości?

Jedyny mankament takiego rozwiązania to brak stażu, a co za tym idzie - emerytury. Mam jednak nadzieję, że do tego czasu zdążę się ustawić. Czasami słyszę, że nie mam ambicji, ale jak inaczej to nazwać?

Zobacz również: Bezrobotna z wyboru. 33-letnia Paulina nie martwi się załamaniem na rynku pracy

Polecane wideo

Znak zodiaku a życie zawodowe. Taka praca jest Ci pisana
Znak zodiaku a życie zawodowe. Taka praca jest Ci pisana - zdjęcie 1
Komentarze (42)
Ocena: 4.69 / 5
gość (Ocena: 5) 03.10.2020 18:41
Ona nie tylko nie pracuje, ale też najwidoczniej skończyła edukację na poziomie szkoły średniej (może nawet nie ma matury). Zwróćcie uwagę na fragment: "Koleżanki studiowały i pracowały, a ja siedziałam w domu." Super.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.10.2020 15:39
Te listy są tak podobne, że aż postanowiłam skopiować mój długi komentarz na identyczny temat: "Będzie długi elaborat, ale myślę, że warto przedstawić te przemyślenia. Mam kilka rad dla Pań, które są pewne, że złapały Pana Boga za nogi bo ich mężczyźni będą je zawsze utrzymywać. Kiedy w danej rodzinie jest tylko jeden "żywiciel rodziny" niejednokrotnie dochodzi do tragedii, o których wystąpieniu nawet się nie myśli wcześniej póki jest dobrze. Przykłady: 1. Mężczyzna ulega wypadkowi lub zaczyna chorować, co uniemożliwia pracę zawodową a wymaga ogromnych środków na leczenie, rehabilitację (nie wspomnę o dotychczasowych wydatkach), 2. Śmierć mężczyzny. W pkt 1 i 2 oszczędnosci nie są 100% zabezpieczeniem... topnieją w zastraszającym tempie jeśli spotka Was takie nieszczęście. Nikomu nie życzę, wystarczy włączyć byle program typu Uwaga, otworzyć strone siepomaga.pl itp żeby zobaczyć, ile wokół jest nieszczęść. 3. Przemoc ekonomiczna. Znam kobietę, której córki nie miały podpasek, bo tylko tatuś zarabiał i decydował, co jest potrzebne, co nie. Nie był taki w momencie zawarcia małżeństwa, żona miała dostęp do kasy i o nic nie musiała się prosić, choć było skromnie. Pani żona na pytanie, dlaczego go nie zostawi odparła "a gdzie pójdę i za co będę żyła?". Nigdy, ale to nigdy nie wiesz, jak może zmienić się Twój Miś. Warto ufać, warto kochać, ale każdy człowiek zmienia się przez doświadczenia życiowe, jeden na lepsze a drugi niestety na gorsze. 4. Związek może się rozpaść - co wtedy? Będziesz się poniżać o alimenty od byłego męża, ale co w międzyczasie? Z czego żyć? A jeśli nie masz ślubu, to nawet o alimentach można zapomnieć. 5. Czasy są niepewne, mało kto może być pewien zatrudnienia - a niektórzy, co jeszcze rok temu żyli jak królowie, teraz rozpaczliwie pożyczają pieniądze gdzie się da. Nawet jeśli jedna osoba straci pracę, jest szansa, że partner/partnerka utrzyma swoją i chociaż na część opłat wystarczy 6. Partner może, a wręcz powinien mieć wsparcie, tak po ludzku. Np wypali się zawodowo i chciałby mieć spokojną głowę, że w czasie poszukiwania nowej pracy rodzina będzie mieć wpływy. Podsumowując moje wypociny - Drogie Panie, nikt nie mówi o wyrywaniu sobie przysłowiowych rękawów "w robocie", ale praca na część etatu to naprawdę nie jest niewolnictwo - a dzięki temu unikniecie luki w CV (ważne, gdyby np pewnego dnia jednak przydał się cały etat), a i zawsze trochę pieniędzy wpadnie. Nie róbcie z siebie zależnych w 100% od swojego Misia i nie wierzcie, że życie Wam upłynie bez chorób i innych przeszkód.". A że powyższy list mówi też o braniu pieniądzy od rodziców - nie skomentuję tego nawet. Jak Ty im pomożesz, gdy to oni zaczną Ciebie potrzebować (tak- nie są nieśmiertelni)? W ogóle pomyślałaś o tym?
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 03.10.2020 13:57
Co do pracy ma racje, biurowe i korpo stanowiska w 90% nie rozwijają i nie są interesujące. Czasem żałuje, że nie zostałam fryzjerka zamiast klepać tabele w excelu 8 godzin za 3200 na rękę... jakbym poznała kogoś super ustawionego to tej roboty nie byłoby mi żal
zobacz odpowiedzi (7)
gość (Ocena: 5) 03.10.2020 13:27
Znam babke, ktora tez wiekszosc zycia nie pracowala, jej maz zarabial bardzo dobrze, ona siedziala w domu z dziecmi. Niestety kilka lat temu wszystko sie posypalo, maz stracil prace, tzn jego firma upadla, to byla bardzo specyficzna branza, nie mogl znalesc czegos podobnego. W koncu znalazl prace o wiele miej platna, babeczka musiala isc do pracy, teraz zapieprza na kasie w supermarkecie, pracuje w swieta, weekendy, wieczory. W wieku 50 lat musi harowac jak wol, wiekszosc jej wspolpracownikow to mlodzi ludzie, czesto studenci.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 03.10.2020 07:25
Życie jest niesprawiedliwe. Ja bardzo chciałabym chodzić do pracy a nie mogę bo muszę zajmować się babcią :(
zobacz odpowiedzi (9)

Polecane dla Ciebie