Grzechy klientów restauracji: 6 zachowań, które irytują kelnerów

Brak napiwku to zdecydowanie najmniejszy problem.
Grzechy klientów restauracji: 6 zachowań, które irytują kelnerów
Fot. Unsplash (Jessie Mccall)
02.09.2020

Kulturalny człowiek powinien umieć odnaleźć się w każdej sytuacji. Z tym jednak różnie bywa, bo czasami zapominamy o dobrych obyczajach i spoglądamy na innych z góry. Pracownicy branży gastronomicznej odczuwają to na własnej skórze - alarmuje serwis pysznosci.pl.

Zobacz również: LIST: „Polacy skąpią na napiwki. Jestem kelnerką i od większości gości nie dostaję NIC!”

Bezpośredni kontakt sprawia, że kelnerzy są szczególnie narażeni na dziwne zachowania klientów. Ci bywają niegrzeczni, roszczeniowi lub zwyczajnie bezczelni, a brak napiwku to zdecydowanie najmniejszy problem. Oto 6 rzeczy, które mają do zarzucenia gościom restauracji.

Na pewno nie masz żadnej z nich na sumieniu?

restauracja

Grzechy klientów restauracji

#1 Poniżanie obsługi

Niektórzy klienci próbują odreagować własne kompleksy. Czują się panami sytuacji, bo wiedzą, że kelner musi pozostać niewzruszony. Na każdym kroku podkreślają swoją pozycję - pospieszają, upominają, a w skrajnych sytuacjach nawet obrażają. Pracownicy gastronomii powszechnie narzekają na brak szacunku.

#2 Domaganie się rabatu

Jeśli tylko to możliwe - obsługa na pewno udzieli zniżki lub zaproponuje gratis. Wszystko zależy jednak od polityki lokalu i kelner sam o tym nie decyduje. Niestety, czasami trudno nam to zrozumieć w przypadku odmowy wylewamy na jego głowę wiadro pomyj. Zupełnie niesłusznie i wbrew dobrym obyczajom.

#3 Niekulturalne zachowanie

Kultura nakazuje, aby przywitać się z obsługą, ale to wcale nie jest standard - twierdzą kelnerzy. Niektórzy goście traktują ich zupełnie bezosobowo, a zwykłe „dzień dobry” nie przechodzi im przez usta. Nie wspominając o „proszę”, bo zamówienie często przypomina wydawanie poleceń służbowych.

Zobacz również: Magda Gessler ostro o skąpych klientach restauracji. Chodzi o napiwki

kelnerka

#4 Brak kontroli nad dzieckiem

To ogromny problem dla obsługi, a także innych gości, którzy chcieliby zjeść w spokoju. Niektórzy rodzice nie potrafią jednak lub zwyczajnie nie chcą zapanować nad swoim potomkiem. Dziecko biega i krzyczy, a obsługa ma związane ręce. Może delikatnie dać do zrozumienia, że coś jest nie tak, ale wyproszenie z lokalu to ostateczność.

#5 Przedłużanie wizyty

Czas to pieniądz, dlatego warto go szanować. Kelnerzy mają alergię na klientów, którzy przychodzą w ostatniej chwili i przedłużają swoją wizytę do późnych godzin nocnych. Na dodatek nie reagują, gdy obsługa przypomina o godzinach pracy restauracji. Z tego powodu rzadko kończą zmianę wtedy, kiedy powinni.

#6 Pytanie o wszystko

Mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Oczywiście masz prawo zapytać np. o konkretne danie, ale egzaminowanie kelnera z menu, składników czy kaloryczności nie jest już mile widziane. Nie wynika to z niekompetencji, ale braku czasu. Przy innych stolikach też siedzą goście i czekają na szybką obsługę.

Zobacz również: LIST: „Goście wrócili do restauracji, ale skąpią na napiwki. Przez tydzień dostałam 15 zł”

Polecane wideo

„Ideał z fast foodu”. Sprzedawała burgery, a dziś walczą o nią agencje modelek
„Ideał z fast foodu”. Sprzedawała burgery, a dziś walczą o nią agencje modelek - zdjęcie 1

Komentarze (9)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 02.09.2020 17:58
Te rzeczy nie tylko wkurzają kelnerów, kasjerów w sklepach tak samo !!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.09.2020 12:50
Jak ktos jest z katowic, to ja odradzam Aioli na rynku. Sniadania dobre i drinki, ale obsluga fatalna. Maja za malo obslugi. Czekac trzeba bardzo dlugo na drinka, albo w ogole zapomna ze skladaliscie zamowienie. Tak samo z jedzeniem, a lunche to dramat. Obrzydliwe, niedogotowane, nieprzyprawione, wersja totalnie budzetowa. Naprawde nie warto. Sztucce trzeba przynosic sobie samemu, bo obsluga notorycznie zapomina.
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 02.09.2020 10:43
Brak napiwku to ŻADEN problem. A brak podstawowych zachowań świadczących o dobrym wychowaniu świadczy jedynie o człowieku i stykają się z tym pracownicy wszystkich branż. Gastro nie jest pod tym względem ani wyjątkowe, ani specyficzne.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.09.2020 10:33
Ja miałam inne sytułacje. Raz przyszli do nas obcokrajowcy który nie umieli ani po polsku, ani po angielsku, ani nawet po niemiecku i zażądali żebym mówiła w ich języku. No tak bo kelner ma obowiązek znać wszystkie języki świata, żeby z każdym klientem rozmawiać w jego. Innym razem stojąc za barem przyszli do mnie jacyś goście którzy zażądali bym zrobiła drinka również sobie i piła z nimi... ale mimo wszystko najgorsze są pijani klienci, nigdy nie wiedzą czego chcą, robią sobie jaja, twierdzą że jednak nie to zamawiali mimo tego że zawsze mogę sprawdzić co napisałam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.09.2020 09:43
nigdy nie jestem niemiła dla kelnerów, bo zawsze mam wrażenie, że to się może źle skończyć dla mojego posiłku
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie