„Wykonuję najbardziej niedoceniany zawód w Polsce”

Coraz więcej nauczycieli ma właśnie takie poczucie. Dlaczego?
„Wykonuję najbardziej niedoceniany zawód w Polsce”
Fot. Unsplash
06.06.2020

Kiedyś nauczyciel to był ktoś. Kadra pedagogiczna cieszyła się nie tylko prestiżem, ale także społecznym zaufaniem. Była szanowana i doceniana. Teraz nie jest to już takie oczywiste, bo od kilku lat obserwujemy postępujący kryzys wizerunkowy. Kto uczy w szkole, te jest z góry podejrzany.

Zobacz również: LIST: „Wakacje muszą zostać odwołane. Chyba każdy rodzic przyzna mi rację”

Narzekamy, że miejsce prawdziwych pasjonatów z poczuciem misji zajęły osoby przypadkowe i wyjątkowo roszczeniowe. Twierdzą tak już nie tylko uczniowie, ale co najbardziej niepokojące - również ich rodzice. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Patrycja, która rozpoczynała karierę z ogromnym zapałem, a dziś coraz częściej myśli o zmianie zawodu.

Według niej współczesny polski nauczyciel stał się chłopcem do bicia, a czas pandemii tylko to pogłębił.

szkolny korytarz

Inaczej to sobie wyobrażałaś?

Pewnie, bo inaczej nigdy nie pomyślałabym o studiach pedagogicznych. Wiedziałam, że system edukacji znajduje się w kryzysie i jest strasznie niedoinwestowany, ale miałam sporo zapału. Chciałam walczyć z wiatrakami. Cieszyłam się, że będę częścią zmiany pokoleniowej i razem z koleżankami oraz kolegami postawimy to wszystko na nogi. Nie udało się, bo szkołą zaczęła rządzić polityka. Najlepszym dowodem na to są ostatnie strajki.

Co masz na myśli?

Zostaliśmy wplątani w wojnę partyjną, a przecież to nie tak, że każdy nauczyciel walczący o podwyżkę jest przedstawicielem konkretnej opcji. Bardzo się pod tym względem różnimy. Chcieliśmy tylko wykonywać swój zawód za godne pieniądze i nie musieć dorabiać po godzinach na kasie w dyskoncie. Gdzie, co najciekawsze, zarabia się często lepiej, niż w szkole. Zostaliśmy przedstawieni jako zadymiarze, którzy wzięli sobie dzieci za zakładników. Jakoś innym grupom społecznym nie zabrania się protestować i walczyć o siebie.

Dostaliście niewiele, a wizerunkowo straciliście bardzo dużo.

Wystarczy przeczytać komentarze pod jakimkolwiek artykułem na temat systemu edukacji. Nauczyciele to nieroby i pasożyty. Jak się nie podoba, to zmienić zawód i przestać narzekać, bo na nasze miejsce są tysiące chętnych. Otóż nie - młodzi ludzie wcale się do tego nie garną. W naszym środowisku obserwujemy coś, co w kościele nazywa się „kryzysem powołań”. Stara kadra się wykrusza, a następców nie widać. Kogoś to dziwi? Jesteś wrogiem publicznym i ledwo wiążesz koniec z końcem.

Zobacz również: LIST: „Według uczniów jestem nierobem i dlatego marnie zarabiam. Usłyszeli to w domu”

biblioteczka

Wydawało się, że kryzys epidemiologiczny to szansa na podreperowanie wizerunku.

Ja też naiwnie myślałam, że trochę zapunktujemy. Że ludzie dostrzegą nasze zaangażowanie, chęci i nieszablonowe podejście do tematu. Nowa sytuacja nas do tego zmusiła, bo przecież nie istniały żadne konkretne wytyczne dotyczące nauczania zdalnego. Nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewał, że szkoły zostaną zamknięte na 4 miesiące. Dziś też nikt nam nie zagwarantuje, że we wrześniu wrócimy do klas. Uważam, że jako nauczyciele zdaliśmy ten test.

Czytając wspomniane przez ciebie komentarze można odnieść wrażenie, że rodzice uczniów są innego zdania.

I tego naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć. Najczęściej powtarzany zarzut: mamy czelność zadawać zadania domowe. Niektórym się wydaje, że kwarantanna to przedłużenie wakacji. Jak już trzeba ślęczeć przed komputerem, to przynajmniej bez konsekwencji. Nauczyciel sobie pogada, uczeń będzie udawał, że słucha i odbębnione. Przecież nie o to chodzi, bo mamy do zrealizowania program i musimy z czegoś wystawić oceny.

Minister apeluje, aby z automatu podwyższyć je o jeden stopień.

Czyli wszyscy zdadzą i w domyśle wszyscy będziemy szczęśliwi. To prawda, że uczniowie są ofiarami tej trudnej sytuacji, ale nie jestem zwolenniczką takiego rozwiązania. Żeby otrzymać promocję do następnej klasy wcale nie trzeba być geniuszem i uczyć się od rana do nocy. Wystarczy odrobina zaangażowania. To jest propozycja, aby nie wymagać już niczego i stawiać piątki za piękne oczy.

szkoła online

Jak wygląda dzień z życia nauczyciela na kwarantannie?

Z tego co czytam, to nieustająca sielanka. Wstaję o 9, piję kawkę, coś tam pogadam przez godzinę do kamerki i mam fajrant. Na deser jeszcze pognębię uczniów i mogę zająć się swoimi sprawami. A wielka pensja wpływa na konto praktycznie za nic. Ludzie, którzy wypisują takie brednie, nie mają zielonego pojęcia o naszej pracy. Teraz jeszcze rodzice domagają się wypłaty wynagrodzenia z budżetu, bo muszą uczyć się z dziećmi, żeby nauczyciele mieli wolne. Do każdej wirtualnej lekcji trzeba się przygotować, a zadania sprawdzić. Robimy to często po godzinach, ale kogo to obchodzi?

Rodzice chcą dostawać pieniądze za to, że poświęcają czas na edukację swojego potomstwa?

Regularnie widuję takie komentarze. I na tym polega problem - nauczyciele są traktowani jak opiekunki. Kiedy klasy i świetlice świecą pustkami, wtedy oni muszą się bardziej zaangażować. Z tego, co widzę, to wielu z nich nie bardzo ma na to ochotę. A jak już, to nie za darmo. W takich momentach zastanawiam się, czy jazdy na rowerze albo wiązania sznurówek też uczą za pieniądze.

Sytuacja robi się napięta.

I eksploduje, jeśli nadal będziemy tak postrzegani. Kocham moich uczniów jak własne dzieci i robię wszystko, żeby nie miały żadnych braków. Co mnie za to spotyka? Wszyscy widzimy.

Zobacz również: LIST: „Rok szkolny trzeba powtórzyć. Nie mam z czego wystawić uczniom ocen”

Polecane wideo

„Zbyt urocza, żeby pracować”. Straciła posadę tylko z powodu wyglądu
„Zbyt urocza, żeby pracować”. Straciła posadę tylko z powodu wyglądu - zdjęcie 1
Komentarze (23)
Ocena: 4.83 / 5
gość (Ocena: 5) 07.06.2020 12:11
Pensum nauczyciela to 18 godzin, są przepracowani,ale jak nadgodziny to chcą jak najwięcej, nawet 18. Potrafią się przygotować, mają czas i nie są przepracowani. Dziwne, nadgodziny nie męczą tak jak podstawowy wymiar pracy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.06.2020 11:28
Ferie i wakacje. Pracując w przedszkolu nie mamy fwrii, pracujemy normalnie, a wakacje?... Też, nie mamy 2 miesiecy wolnych, nie siedzimy w domu. Kończymy rożnorodne studia i ogrom szkoleń, warsztatów. W którym zawodzie kupujesz za własne pieniądze artykuł y do swojej pracy, siedzisz po nocach, wycinasz, kleisz. Przykre to, że Zawód nauczyciela jest tak postrzegany. Zastanawiam sie, ile ludzi pracowałoby po godzinach za darmo? Z roku na rok jeat coraz gorzej. Zawód jlnauczyciela jest najbardziej niedocenianym zawodem, z roku na rok jest coraz gorzej.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 06.06.2020 20:53
To znajdź inna pracę bez ferii i wakacji. Taka niefajną , nielubianą za 3 tyś brutto zli 40h pracy. Mam 4 nauczycielki w rodzinie. Lenie śmierdzące które przynoszą całej rodzinie kartkówki do poprawiania bo w poprzednim tygodniu poświęciły godzinę na przepisywanie zadań z książek do worda i się zmęczyły. Gdybyście byli warci tyle ile mówicie to żaden z was by nie udzielał korków za 50-100 zł po godzinach jeszcze nie płacąc od tego podatków! Dosyć podwyżek dla nauczycieli i dosyć ich szarej strefy z korepetycjami! Zacznijcie prowadzić firmę mę w PL to zobaczycie co to znaczy ciężka praca.
zobacz odpowiedzi (2)
Trzydziestoletni singiel (Ocena: 1) 06.06.2020 16:52
Jak już kłamiecie, to chociaż sprawdzajcie swoje wypociny. Propozycję podwyższenia ocen wysunął Rzecznik Praw Dziecka, a minister edukacji tego samego dnia powiedział publicznie, że tego nie będzie. Poza tym kolejny raz, do znudzenia: belfrowie sami bardzo ciężko zapracowali sobie na brak szacunku, wyśmiewanie i poniżanie. I nie są jedyną grupą zawodową z wyższym wykształceniem, wbrew temu jakie próbują wytworzyć wrażenie. Większość nie nadawała się do żadnego innego zawodu i dlatego wylądowała w kantorku...
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 06.06.2020 15:58
A to ciekawe, bo żadne dziecko z mojego otoczenia nie ma lekcji online, tylko dostają na librusie listę zadań do zrobienia i odesłania
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie