Szef znalazł dziwny sposób na znalezienie pracowników. Sprawdził ich cierpliwość

To nie była zwykła rozmowa kwalifikacyjna.
Szef znalazł dziwny sposób na znalezienie pracowników. Sprawdził ich cierpliwość
Fot. Unsplash
11.12.2019

Rekrutacja do pracy coraz rzadziej przypomina zwyczajną rozmowę na temat doświadczenia, mocnych cech czy oczekiwań finansowych. Przedsiębiorcy wykorzystują spotkanie kwalifikacyjne, by jeszcze lepiej sprawdzić kandydata. Albo wręcz go zdiagnozować, bo stosują coraz bardziej wymyślne triki psychologiczne.

Zobacz również: Marzyła o pracy w sklepie, ale jej nie dostała. Po tym mailu pracodawca zmienił zdanie

Wystarczy wspomnieć tzw. test kubka kawy. Niektórzy pracodawcy najpierw proponują gorący napój, a później oczekują, że sami odniesiemy naczynie do służbowej kuchni. Ma to świadczyć o naszych dobrych manierach i wrażliwości. Absurd? Pewien szef z Nigerii przebił nawet to.

Rozmowa o pracę w jego firmie trwała aż kilkanaście godzin.

O sprawie dowiadujemy się z Twittera, gdzie jeden z internautów opisał niekonwencjonalną strategię prezesa. Prawdopodobnie zna kogoś, kto wziął udział w rekrutacji albo sam starał się o pracę.

Przedsiębiorca zaprosił 6 osób na rozmowę, która miała odbyć się o godzinie 7.00. Wszyscy zainteresowani pojawili się na miejscu w eleganckich strojach. Wtedy się pojawił i poprosił, aby zaczekali.

Do godziny 15.00 poddały się 3 osoby.

Po godzinie 18.00 szef znowu się pojawił i spotkał tylko 2 kandydatów. Dostali tę pracę.

Tak wyglądała jego rozmowa kwalifikacyjna, którą nazywa testem cierpliwości

- czytamy.

Zobacz również: „Mam 35 lat i puste CV”. Alicja zaczyna późno, ale chce zrobić karierę

Niektórzy podejrzewali, że historia została zmyślona, bo nikt nie jest tak bezwzględny, żeby torturować w ten sposób kandydatów. Szybko okazało się, że nie jest to odosobniony przypadek. Jedna z komentatorek wspomniała rozmowę o pracę, w której sama uczestniczyła. Miała rozpocząć się o 8.30, ale prezes wrócił dopiero po 15.00.

Komentatorzy nie kryją oburzenia. Wielu z nich twierdzi, że wcale nie chodzi o cierpliwość, ale raczej kiepskie maniery i skłonności sadystyczne. „Jeśli pracodawca nie szanuje mojego czasu, to ja nie szanuję jego i nie chcę mieć z nim nic wspólnego” - przekonuje jeden z nich.

„Dziwię się, że ktokolwiek zdecydował się tyle czekać. Ci ludzie zostali potraktowani jak śmieci” - oburza się kolejny.

A Ty co byś zrobiła w takiej sytuacji?

Zobacz również: Tych 2 pytań w czasie rozmowy o pracę każdy się obawia. Są bardzo podchwytliwe

Polecane wideo

Zbyt piękna, żeby pracować. Z powodu urody podobno nikt nie chce jej zatrudnić
Zbyt piękna, żeby pracować. Z powodu urody podobno nikt nie chce jej zatrudnić - zdjęcie 1
Komentarze (3)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 12.12.2019 00:18
Oczywiście, że to chamskie zachowanie, które należy potępić. Inna do byłam na wielu przesłuchaniach o pracę i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się dostać pracy w ten sposób.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.12.2019 20:28
Nawet na posadę sprzątaczki bym tyle nie czekała. To jest chamstwo
odpowiedz
Mordor (Ocena: 5) 11.12.2019 14:21
Traktowanie ludzi jak śmieci, często spotykane jest w korpo na niższych szczeblach. Sytuacja odwraca się, gdy jest się specjalistą w danej dziedzinie wtedy to pracodawca zabiega by u niego pracować i jest do rany przyłóż.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie