Tak się żyje za 500 zł miesięcznie. Patrycja przeanalizowała swój skromny budżet

Podobno to nie takie trudne.
Tak się żyje za 500 zł miesięcznie. Patrycja przeanalizowała swój skromny budżet
fot. Unsplash
25.05.2019

Życie jest coraz droższe, ale za wzrostem cen zazwyczaj wcale nie idzie podwyżka wynagrodzeń. W efekcie od lat dysponujemy tymi samymi środkami, które na coraz mniej starczają. Różnicę szczególnie łatwo zauważyć, gdy na codzienne wydatki mamy nie tysiące, ale zaledwie kilkaset złotych. Wtedy normalne funkcjonowanie wydaje się wręcz niemożliwe.

Zobacz również: LIST: „Szukam dziewczyny do pracy, ale oczekiwania młodych osób są chore”

Ale to nie oznacza, że się nie da. Trzeba jednak ustalić priorytety i na wszystkim oszczędzać. Tak jak Patrycja, której po opłaceniu czynszu i rachunków za mieszkanie zostaje w kieszeni tylko 500 zł na resztę miesiąca. Kwota wydaje się zdecydowanie za mała, by mieć co jeść, w co się ubrać i jakoś funkcjonować. Do wszystkiego jednak można się przyzwyczaić, na co najlepszym dowodem jest jej prywatny budżet.

W rozmowie z nami młoda kobieta zdradza, co kupuje i jak jest w stanie przetrwać do pierwszego. Nie po to, by pożalić się na swój los, ale udowodnić, że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Jakim cudem budżet pracującej osoby jest tak niski? Patrycja zarabia około 2 tysięcy złotych na rękę, ale mieszka sama w wielkim mieście, co pochłania znaczą część jej comiesięcznego budżetu. Po odliczeniu wynajmu, czynszu, rachunków, biletu miesięcznego i innych stałych zobowiązań - na przeżycie pozostaje jej właśnie 500 zł. Sprawdźmy, na co je wydaje.

Jedzenie

Jestem stałą czytelniczką gazetek promocyjnych dyskontów. Układając sobie menu na dany tydzień nie sugeruję się tym, na co mam największą ochotę. Liczy się to, co jest na promocji. Na szczęście jestem prawie wegetarianką. Mięso jem kilka razy w miesiącu, a na przeciętny obiad wystarczy mi np. kasza gryczana z warzywami, ziemniaki z jajkiem sadzonym i kefirem, makaron z serem. To nie jest drogie jedzenie, chociaż warzywa i owoce strasznie w tym roku podrożały. Najważniejsze to nie patrzeć na marki. Bardziej liczy się waga, pojemność, wydajność. Naprawdę nie głoduję. Zawsze mam w domu przynajmniej kilka składników, z których można zrobić coś prostego, ale smacznego.

Kosmetyki

Podobnie jak w przypadku jedzenia, tutaj także przydaje się śledzenie promocji. Na szczęście makijaż nie jest mi niezbędny do normalnego funkcjonowania, więc to nie jest wydatek pierwszej potrzeby. Używam palety cieni, która kupiłam już prawie rok temu za 20 zł i jakoś mi to wystarcza. Dezodorant, żel pod prysznic czy szampon to dyskontowe marki. Nie mam problemów dermatologicznych, więc nie potrzebuję rzeczy z wyższej półki. Mały budżet wcale nie musi oznaczać, że człowiek na pewno ma problem z utrzymaniem higieny. Wystarczy chcieć.

Zobacz również: LIST: „Zarabiam 1800 zł, ale nie narzekam. Nie można pracować tylko dla pieniędzy”

Ubrania

Od kiedy mieszkam sama, rzadko pozwalam sobie na jakieś większe zakupy odzieżowe. Chyba, że potrzebuję nowej bielizny, skarpet, t-shirtu czy rajstop. Ale i z tym sobie radzę, bo tego typu rzeczy można kupić za bezcen w hipermarketach. Co prawda wykładają je w wielkich koszach, a nie eleganckich pudełkach, ale jakość nie różni się od droższych butików. Do sieciówek zaglądam najczęściej po urodzinach i imieninach, kiedy zdarza się mieć więcej w portfelu. Moi bliscy wiedzą też, że chętnie przyjmuję karty podarunkowe do takich miejsc.

Przyjemności

Te na szczęście nie muszą dużo kosztować. Jeśli ktoś wydaje majątek, by poczuć się dobrze, to może niech lepiej się nad sobą zastanowi. Mnie cieszy spacer po parku, siedzenie na ławce i obserwowanie miasta, czasem biegam. Na książki nie wydaję, bo mam blisko domu dobrze zaopatrzoną bibliotekę. Bezpłatne filmy i muzykę znajduję w legalnych źródłach w Internecie. Jeśli pod koniec miesiąca zostanie mi jeszcze kilka wolnych groszy, to wtedy zdarza mi się przejść do kina w promocyjnej cenie.

Życie towarzyskie

Ze znajomymi spotykam się raczej w domu, niż na mieście. Oczywiście nie organizuję imprez w klubach i nie jeździmy na spontaniczne weekendy za miastem. Na szczęście otaczają mnie ludzie, którzy doceniają bardziej moje towarzystwo, niż pieniądze. Aktualnie jestem singielką, ale kiedy przyjdzie mi randkować, to jestem tradycjonalistką. Niech to facet najpierw się postara. Poza tym uważam, że można fajnie spędzić czas z innymi bez wydawania majątku. Grill z przyjaciółmi czy wypad nad jezioro ze znajomymi latem to nie jest jakiś duży wydatek.

Patrycja udowadnia, że można żyć godnie nawet za tak niewielkie pieniądze. Z jej opowieści wynika, że ma się w co ubrać, nie głoduje i utrzymuje relacje towarzyskie. Ale czy jest szczęśliwa?

Wiadomo, że człowiek chciałby mieć do dyspozycji chociaż drugie tyle. Wtedy byłabym spokojniejsza, że na pewno mi starczy. Ale czy chciałabym nagle żyć w luksusie i nie musieć liczyć się z pieniędzmi? Chyba nie. Takie proste życie ma jedną zaletę - daje spokój umysłu. Wiesz na co cię stać i nie pragniesz ciągle więcej. A to największy problem moich bogatszych znajomych

- twierdzi.

Zobacz również: LIST: „Jestem 30-letnią panną i nie dostaję od państwa nic. W czym dzieciate są lepsze?”

Znaki zodiaku, którym ciągle brakuje pieniędzy
Znaki zodiaku, którym ciągle brakuje pieniędzy - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (36)

Ocena: 4.83 / 5
Lidia (Ocena: 5) 27.05.2019 17:34
Też ostatnio muszę mocno analizować swój budżet. Zastanawiam się nawet nad niewielką pożyczką w Wonga - ktoś z Was pożyczał u nich? Jak długo się czeka na pieniądze?
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 27.05.2019 16:47
To jest wegetacja a nie życie
odpowiedz
Basia (Ocena: 5) 26.05.2019 17:56
Jak by mlia To bzdora ,że za 500 może wyżyć
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.05.2019 17:16
czyli opisała wegetację! Bo jeśli ktoś, tak jak ja choruje na IBS i musi non stop być na diecie eliminacyjnej do tego inna choroba przewlekła i stałe leki plus problemy z cerą i specjalistyczne produkty apteczne.....w miesiącu można zapomnieć o nowych majtkach z bawełny! Tak, poliester nie jest najzdrowszy bo to zwykły plastik! Zakup zimowej kurtki to wydatek rzędu 200-300 zł, chyba ze się uda utrafić promocję. Nie często sobie na to pozwalam ale jednak lubię wyjść do kina czy chociaż w towarzystwie wypić raz w miesiącu kawę na mieście. 500 zł na miesiąc to wegetacja! a niech się w sezonie przydarzy choroba to pójdzie na leki i niższa pansja z L4. Można przeżyc jakiś czas ale nie tak żyć!!! Gdzie wyjazd choćby na weekend do innego miasta? nie ma szans.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.05.2019 13:16
Tak nas rozpieszcza polski rząd. Najlepiej jeszcze jakby podatnik za darmo pracował. Ot po co mu takie luksusy jak dach nad głową i pełny żołądek. Już nie mówię o jakimś hobby, albo gadżecie np w postaci elektronicznego sprzętu.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie