Awantura o rodzinną kolację w restauracji. Kobiecie nie spodobał się podział rachunku

Według niej był niesprawiedliwy, dlatego czuje się poszkodowana.
Awantura o rodzinną kolację w restauracji. Kobiecie nie spodobał się podział rachunku
Fot. Unsplash
25.01.2019

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Ale zdecydowanie są w stanie skomplikować relacje międzyludzkie i popsuć humor. Kwestie finansowe okazują się dla nas zbyt kłopotliwe, by otwarcie o nich rozmawiać. Prowadzi to często do niezręcznej sytuacji np. na randce, a także w trakcie spotkania towarzyskiego w większym gronie.

Zobacz również: Chciała, żeby zapłacił za nią rachunek na randce. Odpowiedź chłopaka zwaliła ją z nóg

Kto powinien zapłacić rachunek? A jeśli chcemy go podzielić - czy zawsze po równo, a może jednak należy ustalić składkę indywidualnie? Niektórym naprawdę spędza to sen z powiek. Tak jak autorce głośnego wpisu na łamach forum dyskusyjnego Mumsnet. Tym razem mamy do czynienia z poważnym zgrzytem w rodzinie.

Poszło o rachunek za wspólną kolację w restauracji.

Wróciłam właśnie z kolacji, na której byłam z córką, zięciem i jego rodzicami. Ja i mój mąż dotarliśmy na miejsce wcześniej, dlatego zamówiliśmy kilka drinków, żeby umilić sobie czas oczekiwania. To było naprawdę przyjemne spotkanie i wieczór oceniłabym jako udany.

Jednak w momencie, kiedy otrzymaliśmy rachunek, córka podzieliła go na sześć równych części, nie wliczając w to napojów zamówionych przez nas wcześniej. I nie biorąc pod uwagę, że w czasie samej kolacji piliśmy tylko wodę, a pozostali przynajmniej po dwa alkoholowe drinki i kawie. Efekt jest taki, że zapłaciliśmy za swoje i ich napoje wyskokowe.

Nie zrozumcie mnie źle. Jestem zdania, że w czasie takich spotkań nie warto rozliczać się co do grosza. Ale my specjalnie nie zamawialiśmy kolejnych drinków, chociaż mieliśmy na to ochotę

- relacjonuje kobieta.

Zobacz również: Byłam kelnerką tylko przez miesiąc. Opowiem wam, dlaczego stamtąd uciekłam

Czuję się trochę oszukana. A może jestem dusigroszem? Uważam, że lepiej było podzielić rachunek za samo jedzenie

- dodaje autorka wpisu. Co na to internauci? Podzielili się na dwa obozy.

„Dobre maniery podpowiadają, by nie wliczać alkoholu do wspólnego rachunku, jeśli niektórzy nie piją”. „Nigdy bym się nie zgodziła na taki podział. Wy zapłaciliście za swoje drinki, więc oni też powinni”. „Córeczka chyba wiedziała, co robi. Wykorzystała was, żeby zapunktować u teściów” - twierdzą niektórzy.

„Nienawidzę takiego wyliczania. Jeśli jesteś taka skąpa, to po prostu nie umawiaj się na wspólne posiłki”. „Jestem pewna, że wyciągnęłaś pod stołem telefon i liczyłaś wszystko na kalkulatorze”. „Następnym razem druga strona zapłaci więcej, więc o co tyle krzyku?” - takich opinii także nie brakowało.

I kto tu ma rację?

Zobacz również: Faceci mają dość zachłannych partnerek. Wyliczają, za co kobieta w związku musi płacić

Lepiej unikaj kłótni z tymi znakami zodiaku - potrafią być naprawdę agresywne
Lepiej unikaj kłótni z tymi znakami zodiaku - potrafią być naprawdę agresywne - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (17)

Ocena: 4.88 / 5
gość (Ocena: 5) 25.02.2019 19:02
Jak pracowałem w gastro, jako kelner to zawsze wkur.wiali tacy ludzie co dzielili rachunki albo liczyli się co do grosza, bo to poprostu jeb.ane biedaki co nie zostawiali napiwków. A do tego jakie mieli wymagania, żeby jeść jak królowie, żeby wszystko najszybciej podać, że wyszli na miasto raz w miesiącu to się trzebabyło pokazać i najlepiej jeszcze zje.bać za coś kelnera, żeby się wywyższać i poczyć lepszym. A jak przychodziło do płacenia to albo pytali o rabat, albo tak dzadowali żeby nie dac napiwku. Albo płacili kartą i nara, bez tipa. Na takich ludzi mowiliśmy klapsy i jak ktoś napisał, takie zachowania cechują niższe klasy społeczne i tu jest w 100% racja.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.02.2019 23:35
Szczerze? Gdybym wybrała się z koleżankami to bym bezogródek umówiła się przed posiłkiem o formę płatności, ale skąpić na rodzinie? Potem na ślubie też będą się awanturować, że rodzina męża wypiła więcej, a nasza mniej. Dla mnie żenada, ale jeśli ktoś by mi z takim czymś wyskoczył, to bym ten rachunek zapłaciła jak chce a na następnym spotkaniu poprosiła odrazy osobny rachunek dla siebie kelnera i już.
odpowiedz
chichot (Ocena: 3) 27.01.2019 08:20
Dzielenie rachunku w obecności kelnera jest średnio zręczną sytuacją, lepiej poprosić o osobne rachunki - trochę to dokłada pracy obsłudze, ale jest możliwe. Drugie wyjście to jedna osoba płaci całość i potem się rozliczacie według rachunku - wtedy bez żenady możecie do woli dyskutować na temat kto ile płaci. Kiedyś zapraszając kogoś do restauracji zapraszający liczył się z poniesieniem wszystkich kosztów, dzielenie się kosztami wchodziło w grę przy umówieniu się na spotkanie w restauracji - różnica może niewielka, ale jednak jest.
odpowiedz
Luk8 (Ocena: 5) 26.01.2019 10:08
Co by było złego w wyciągnięciu nawet oficjalnie kalkulatora i policzenie ile mam do zapłaty. Kochajmy się jak bracia, liczmy jak Żydzi i problem z głowy. Przykładowo spotkamy się w restauracji jeśli danie jest wspólnie jedzone (np. Pizza) to jedzenie po równo a dodatki wszelkie, napoje, alkohole każdy za siebie. A w sytuacji gdy np. Idą dwie pary i każdy bierze inne danie to jedna para płaci za siebie druga para placi za siebie. I jak trzeba to kalkulator wyciągnął bym aby łatwiej liczyć.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 25.01.2019 16:10
Kiedy spotykamy się z koleżankami każda płaci za to co dokładnie zamówiła, nie należymy do sytuowanych osób więc rozliczamy się żeby później nie było gadania. Lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza że kiedyś jedna znajoma miała pretensje że wszystkie złożyłyśmy się na pizzę po tyle samo, a ona zjadła najmniej:)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie