EXCLUSIVE: Dostałam ogromny spadek. To był początek moich problemów

Iwona jest milionerką. I bardzo nieszczęśliwą młodą kobietą.
EXCLUSIVE: Dostałam ogromny spadek. To był początek moich problemów
Fot. Unsplash
29.09.2018

Mówi się, że bez pracy nie ma kołaczy. Niczego nie dostajemy za darmo, a osiągnięcie celu wymaga naszego poświęcenia. Jeśli marzysz o dostatnim życiu - musisz tak nim pokierować, żeby to osiągnąć. Pieniądze nie spadają z nieba. Przynajmniej teoretycznie, bo historia Iwony pokazuje, że różnie z tym bywa. Ta kobieta w bardzo młodym wieku stała się bardzo bogata. Bez większego wysiłku.

Zobacz również: „Mam piękne mieszkanie, świetną pracę i rodzinę. Wszystko to osiągnęłam w wieku 25 lat”

Wszystko za sprawą spadku, który otrzymała po śmierci członka rodziny. Chociaż chętnych na przygarnięcie majątku było wielu - to jej nazwisko znalazło się w testamencie dobrze sytuowanego krewnego. Wcześniej posiadała niewiele, ale z dnia na dzień stała się jedną z najbardziej majętnych Polek. Brzmi jak bajka, ale rzeczywistość z sielanką ma niewiele wspólnego.

Dziś przekonuje, że pieniądze jednak szczęścia nie dają. Spadek okazał się dla niej największym przekleństwem.

Papilot.pl: O jakiej kwocie rozmawiamy?

Dokładnie nie zdradzę, ale nie chodzi o dziesiątki, ani nawet setki tysięcy złotych. Sama gotówka zgromadzona na kontach to kilka milionów. Nie wspominając o nieruchomościach i udziałach w dobrze prosperujących firmach. Pieniądze były na bieżąco inwestowane. Wszystko zaczęło się jeszcze przed moimi narodzinami, a niedługo skończę 27 lat.

Ktoś długo i ciężko pracował na ten majątek.

Tak, z opowieści rodziców wiem, że wujek zaczynał od zera. Systematyczną pracą doprowadził do tego, że w latach 80. miał już kilka firm. Oczywiście miałam świadomość, że radzi sobie lepiej od innych, ale skala bardzo mnie zaskoczyła. Wydawał się człowiekiem z głową do interesów, który w życiu sobie radzi. Okazał się milionerem. Mógł odpoczywać i odcinać kupony, a cały czas pomnażał majątek.

Chętnych do spadku musiało być wielu. Dlaczego ty?

Często zadaję sobie to pytanie. Mam wrażenie, że według wujka najlepiej rokuję. Jestem jeszcze młoda, zawsze chwalił mój rozsądek i życiowe wybory. Pamiętam, jak rodzice mieli mi za złe, że wybrałam dziwny kierunek studiów. On mi kibicował i mówił: podoba mi się, że idziesz pod prąd. Z synem nigdy nie miał dobrych relacji, bo matka wychowywała go za granicą. Rozmawiali ze sobą tylko wtedy, kiedy pierworodny miał do niego interes.

W rodzinie jest jeszcze wiele osób, które przynajmniej teoretycznie mogły coś dostać.

Ale testament jest jasny. Większość dla mnie, trochę na cele charytatywne i tyle. Wujek nie chciał rozpraszać majątku. Uznał widocznie, że będę potrafiła nad tym zapanować.

Bardzo się pomylił?

Nie ukrywam, że sytuacja mnie przerosła. Na początku poczułam uderzenie wody sodowej. Z dnia na dzień dostałam wszystko i trochę się tym zachłysnęłam. Teraz mogę wszystko. Prawda jest jednak taka, że zdecydowanie łatwiej wydaje się wirtualne pieniądze. Kiedy już faktycznie je masz, to można zgłupieć. Tym bardziej w takiej sytuacji rodzinnej.

Jakiej?

Dziedziczenie to skomplikowany proces. W świetle prawa byłam nasta w kolejności. Wujek miał rodzeństwo, to rodzeństwo miało swoje dzieci. Gdyby nie zapisał konkretnie, że to ja mam wszystko dostać - dostałabym jakieś drobne na pocieszenie. Stało się jednak inaczej, dlatego inni postanowili zawalczyć o swoje. Domagali się ogromnych zachowków, a niektórzy podważali testament.

Zobacz również: Ile trzeba zarabiać, by godnie żyć? Polakowi na przeżycie wystarczy 1467 zł

Mieli prawo?

Do zachowku jak najbardziej, ale to nie są kwoty, które ich satysfakcjonowały. Wtedy próbowali udowodnić, że wymusiłam na wujku spadek i przejęłam go podstępem. To jakiś chory absurd, bo w życiu nie rozmawiałam z nim na ten temat. Padały tylko ogólne stwierdzenia typu „ty byś się w tym odnalazła”. Dostałam sporo, ale równie wiele straciłam. Większa część rodziny nie chce mnie znać. Ze spadkobierców utrzymuję kontakt tylko z rodzicami.

Jak wygląda dziś twoje życie?

Jest o wiele bardziej stresujące, niż przed tym wszystkim. Muszę podejmować ważne decyzje, a coraz częściej się mylę. Mam problem z relacjami międzyludzkimi. Wszystkich podejrzewam o interesowność. Oczywiście nie bez powodu, bo regularnie na mojej drodze pojawia się ktoś, kto chce tylko doradzić. A tak naprawdę mnie okraść. Jestem sama i znerwicowana. Czasami mam ochotę się tego zrzec.

Straciłaś kontakt z rzeczywistością?

Trochę tak. Bogactwo uderza do głowy i to mocniej, niż podejrzewałam. Ciężko zwlec się z łóżka, kiedy wiesz, że nie musisz. Każdy dzień to walka, żeby nie wydawać na głupoty. I rozpacz, bo majątek się kurczy. W krótkim czasie podjęłam wiele złych decyzji i dopiero od niedawno wspiera mnie doradca finansowy. Mam nadzieję, że firmy wujka będą dalej funkcjonować, a ja nauczę się nie tylko wydawać, ale też inwestować jego pieniądze.

A co z życiem uczuciowym?

Praktycznie nie istnieje. Tak, jak wcześniej miewałam chłopaków i marzyłam o stałym związku, tak teraz unikam kontaktu z płcią przeciwną. Doświadczenie nauczyło mnie, że niektórzy kochają bardziej moje pieniądze, niż mnie. Nie umiem już stworzyć normalnej relacji, bo cały czas mam wrażenie, że chcą mnie oszukać. Kilku próbowało.

Twoja opowieść niewiele ma wspólnego z sielanką, której wszyscy się spodziewali.

Moje życie niewiele ma wspólnego z tym, co sobie wyobrażałam. Pieniądze miały dać szczęście i poczucie wolności. Zamiast tego chodzę przybita i nie mam żadnej swobody. Wciąż dobrze wiedzieć, że je mam, ale brakuje mi tej normalności sprzed spadku. Wtedy byłam po prostu dziewczyną z marzeniami. A kim jestem teraz, skoro nagle same się spełniły? Najbardziej dokucza mi sytuacja prywatna - kłótnie w rodzinie i brak wsparcia faceta. Ale tego już kupić się nie da.

Myślisz, że wujek byłby zadowolony ze swojej decyzji?

Chyba nie przewidział, jak to się potoczy. Miałam stać twardo na ziemi, a tylko się pogubiłam. Za dużo na raz. Ale wciąż mam nadzieję, że jakoś zapanuję nad sytuacją i będę kontynuowała jego dzieło. Tylko w jednym nie chcę go naśladować - przez interesy posypało się jego życie rodzinne.

Pieniądze czy miłość?

Cały czas liczę na to, że można te dwie sprawy pogodzić.

Zobacz również: „Zarabiam 5000 zł miesięcznie. Nie potrafię nic oszczędzić” (Historia Karoliny)

71-letni polski miliarder planuje ŚLUB z nową dziewczyną… młodszą o 50 lat!
71-letni polski miliarder planuje ŚLUB z nową dziewczyną… młodszą o 50 lat! - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (12)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 29.09.2018 09:58
Ale brednie. Skoro wujek miał syna to wg prawa dziedziczyli żona (jeśli taką posiadał, nie był rozwiedziony) i syn. I tylko oni mogli domagać się zachowku. Żadne rodzeństwo i i ch dzieci. Gdyby nie testament ona nie dostałaby ani grosza, a nie jak pisze nędzne resztki. Osoba która zmyśliła całą historyjkę powinna się lepiej przyłożyć i napisać coś, co chociaż trochę mogło leżeć koło prawdy.
zobacz odpowiedzi (9)
gość (Ocena: 5) 28.09.2018 08:00
Może za bardzo rozmyślasz nad tym ILE masz, a nie skupiasz się w ogóle na pracy? Rozumiem przyjemności i że fajnie jest mieć wszystko... ale wszystko w granicach normy. Spróbuj odłożyć większą ilością na dużą lokatę i żyć z wytyczoną kwotą, np. te 4-5 tys na miesiąc. Nie pokazuj przed każdym facetem ile masz kasy. Nie obnoś się z biżuterią, złotem i sławnymi markami. Swój pokój urządź w skromnym stylu, o ile mieszkasz jeszcze z rodzicami. Nie dodawaj na Instagramie czy Fejsie zdjęć ze wszystkich miejsc gdzie byłaś i co kupiłaś. Nie mam milionów, ale wiem jak to jest odkuć się od biedy. Ludzie zazdroszczą.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie