Jak Ewa Chodakowska zarobiła 49 milionow złotych?

„Zawsze wiedziałam, że osiągnę sukces” – mówi trenerka wszystkich Polek Ewa Chodakowska, która trafiła na listę „50 najbogatszych Polek” magazynu „Wprost”.
Jak Ewa Chodakowska zarobiła 49 milionow złotych?
Fot. KAPiF
04.11.2017

Chociaż w zestawieniu znalazła się na 47. miejscu, to redakcja tygodnika „Wprost” umieściła Ewę Chodakowską na okładce z adnotacją: „Od mycia szyb do milionerki”. „Ewa Chodakowska to jedyny tak medialny przykład polskiej self-made woman. Kobiety, która w biznesie zaczynała od zera. Bez rozpoznawalnego nazwiska, bez wsparcia rodziców, bez spadku, bez bogatego męża. Od lat obserwowaliśmy jej karierę i zarobki. Jej spółka rok w rok powiększała dwukrotnie swoje zyski. Nigdy nie zanotowała straty, nie miała długów” – tłumaczy Szymon Krawiec, autor listy najbogatszych Polek i wywiadu z Chodakowską.

Zobacz także: Fani kpią z wpisu Lewandowskiej: „Przedawkowała kulki mocy i bredzi”

Jak tego dokonała?

Urodziła się w 1982 roku w Sanoku, tam też dorastała w otoczeniu rodzeństwa. Jej pierwszą pracą było mycie szyb samochodowych na stacji benzynowej. Dorabiała sobie w wakacje, miała wtedy 16 lat. Choć zawsze była aktywna fizyczna, nie myślała o pracy trenerki personalnej. Studiowała stosunki międzynarodowe, zastanawiała się, czy nie związać swojej przyszłości z fotografią albo filmem. Później wyjechała do Anglii. „Byłam pokorna, pracując jako kelnerka, sprzątaczka, niania. Wiedziałam, że to tylko okres przejściowy, który ma mnie czegoś nauczyć. Gdzieś tam w tyle głowy zawsze wiedziałam, że w przyszłości będę robić to, co kocham. Jak tylko znajdę to, co kocham, to wtedy osiągnę sukces” – opowiada Ewa w rozmowie z „Wprost”.

Przełomem okazał się wyjazd do Grecji, gdzie Chodakowska, konsekwentnie poszukująca swojego miejsca na świecie, poznała trenera personalnego Lefterisa Kavoukisa. Szybko zrozumiała, którą drogą chce iść. Zainspirowana przez Kavoukisa, z którym połączyła ją nie tylko miłość do ruchu, ale również (lub przede wszystkim) głębokie uczucie, ukończyła Pilates Academy Athens i IAFA College Athens. Zaczęła publikować w sieci porady dotyczące zdrowego stylu życia i treningów, a także darmowe zestawy ćwiczeń. Wymyślała własne treningi. Okazało się, że zainteresowanie nimi jest ogromne.

„Kocham ruch, a ponieważ szybko się nudzę i nie lubię monotonii, proponowane wówczas rozwiązania wciąż zostawiały wiele do życzenia. Wracając do domu po kolejnym kursie, tworzyłam swoje kombinacje. To musiało być coś, co po zakończeniu programu sprawia, że dobrze się czuję, przede wszystkim psychicznie” – opowiadała w serwisie naTemat.pl.

Ewa Chodakowska

Fot. KAPiF

Killerka, fajterka
Szło jej tak dobrze, że postanowili się z Lefterisem założyć – kto osiągnie sukces, ten ściąga do siebie partnera. Ewa wróciła do kraju, żeby poderwać Polki z kanapy. Jej pierwsza płyta była dołączona do magazynu „Shape”. Kolejne również. Sprzedaż była znakomita. Ewa poszła za ciosem. Zaczęła pojawiać się w telewizji i prezentować swoje bloki treningowe, m.in. w „Pytaniu na śniadanie” (TVP2) oraz w „Dzień dobry TVN”. Pierwszą książkę – „Zmień swoje życie z Ewą Chodakowską” – opublikowała w 2013 roku. Stała się bestsellerem.

O Ewie Chodakowskiej zrobiło się głośno. Szybko zaczęto ją nazywać „trenerką-killerką” i fajterką. W lawinowym tempie przybywało jej fanów na Facebooku i Instagramie. Pisała kolejne książki, nagrywała płyty, uruchomiła sklep bediet.pl. Ustanowiła rekord Guinnessa w największym otwartym treningu fitness. Prowadziła warsztaty w Polsce i poza jej granicami, a nawet wczasy fitness w egzotycznych miejscach. Zdobyła lukratywne kontrakty reklamowe. Dostała własny program w telewizji („Be Active. Ewa Chodakowska” w Kuchni+), została redaktor naczelną magazynu „Be Active. Dietetyka & fitness”. Otworzyła własne studio fitness. Wprowadziła do swojej oferty diety, sprzęt fitness, ubrania, suplementy, okulary, a od niedawna również zdrowe przekąski.

Choć wielokrotnie zarzucano jej, że ma wokół siebie sztab ludzi, Chodakowska niejednokrotnie temu zaprzeczała. W rozmowie z „Wprost” tłumaczy: „Jeszcze dwa, trzy lata temu w moim zespole byłam ja, mój mąż i Joanna Kowalska, która pracuje z nami od samego początku. Ja zajmuję się mediami społecznościowymi od zawsze przez te wszystkie lata. Codziennie przeznaczam od 8 do 10 godzin na komunikację z fanami. Mój mąż zajmuje się strategią i planami biznesowymi. A Joanna to nasz diament i trzecia osoba w zespole. Z czasem zatrudniliśmy kolejne osoby. Korzystamy też z firm outsourcingowych, które zajmują się eventami, dystrybucją produktów, sklepem online, sprawami IT itd.”.

Ewa Chodakowska

Fot. KAPiF

Byłam łatwym celem
Można uwierzyć w tych 8–10 godzin poświęconych na media społecznościowe, gdy widzi się zaangażowanie Ewy i częstotliwość wpisów oraz regularność w odpowiadaniu na komentarze. „Czuję się wyjątkowa, bo od początku jestem sobą. (…) A według wielu po prostu lepiej. Ale kiedy zaczynałam, nie było łatwo. Trzeba było o siebie mocno walczyć. Byłam wtedy jedna. Byłam łatwym celem. Dzisiaj są tysiące osób, które motywują do zdrowego trybu życia. Postrzegam to jako część mojego sukcesu, bo to wspaniałe, że coraz więcej ludzi głośno mówi o tym, że trzeba zmienić styl życia w imię zdrowia” – mówi Chodakowska Szymonowi Krawcowi.

Kobiety tak tłumnie poszły za Chodakowską, że przylgnęło do nich niepochlebne określenie: sekta. Zdarzały się jednak Ewie, nie raz i nie dwa, ostre rozmowy, a nawet pyskówki z internautkami. Jednej z fanek po nieprzyjemnej wymianie zdań zarzuciła, że „nie udźwignęłaby jej doby, bo pracuje po 16 godzin dziennie”. Ostatnio, gdy trenerce zarzucono, że sygnowane jej nazwiskiem batony są za drogie, zapytała fanki ironicznie, jak z nimi wytrzymują ich mężowie.

„Wprost”: „Moi fani dobrze mnie znają. Wiedzą, że mam serce na dłoni, że jestem po to, żeby pomagać, ale znają też moje granice. Wiedzą, że mam swoje lepsze i gorsze dni. Że mam więcej i mniej cierpliwości. Nie śmieję się, gdy nie jest mi do śmiechu. Nie smucę się na pokaz. Ja jestem dziewczyną z Bieszczad. Czuję się bardzo swobodnie w mediach społecznościowych i przed kamerami w każdej telewizji, bo jestem sobą. Ludzie cenią u mnie autentyczność. Jestem szczera, pokazuję, jak żyję, nie udaję”.

Dziś Ewa nie wstydzi się mówić o pieniądzach. Niedawno pochwaliła się swoim nowym 360-metrowym, dwupiętrowym apartamentem w centrum Mokotowa. Dziennikarze donieśli, że kupiła je od Piotra Kraśki. Jest informacją publiczną, że w 2016 roku jej sklep internetowy miał ponad 8,5 mln zysku. Ma na oku sportowy samochód. Portale plotkarskie skrupulatnie obliczają, ile kosztują jej ubrania – kilka czy kilkanaście tysięcy złotych. Ewa jednak zawsze zaznacza, że niczego nie dostała za darmo. Chodakowska („Wprost”): „Nie poddaję się łatwo. Ciężko mnie zniechęcić. Jestem wyjątkowo uparta, znam swój cel i nieustannie na niego pracuję. Robię swoje i nie ma takiej siły, która może to zmienić. Chcę tą postawą dawać przykład”.

RAF

Komentarze (21)

Ocena: 5 / 5
m. (Ocena: 5) 05.11.2017 16:57
W ogóle nie zazdroszczę. Poza tym wydaje mi się, że to mało prawdopodobne, żeby sama aż tyle zarobiła. Co najwyżej połowę, a cały majątek jest jej i jej męża.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 05.11.2017 01:17
Chcecie też być bogate i spełniac swoje marzenia,zwiedzać dalekie zakątki świata?Zapraszam Juliadas@wp.pl ;))
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 08:49
Koleżanka spotkala ja osobiście ewa ja totalnie zlala...tak sie nie traktuje fanów..kasa robi swoje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 07:54
Lubię tę kobietę. Ma charyzmę i sama zapracowała na swój sukces. Anna Lewandowska raczej nie dorasta jej do pięt i przypuszczam że bez sławnego męża nie osiągnęłaby nawet połowy tego co Ewa.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.11.2017 01:25
Niech wymieni tego faceta, szpetny jest.
zobacz odpowiedzi (14)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo