Mam 30 lat, mieszkam z rodzicami: Czy da się kupić mieszkanie bez kredytu hipotecznego?

Dla wielu kobiet perspektywa płacenia przez wiele lat comiesięcznego haraczu dla banku jest przerażająca. Tylko jak zdobyć w inny sposób pieniądze ma mieszkanie?
Mam 30 lat, mieszkam z rodzicami: Czy da się kupić mieszkanie bez kredytu hipotecznego?
Fot. Thinkstock
17.07.2017

Monika panicznie boi się kredytu hipotecznego, choć obawia się, że może być on dla niej jedynym rozwiązaniem. „Jestem już trzy lata po ślubie, a wciąż gnieżdżę się z mężem w wynajmowanej kawalerce. I jak w takich warunkach myśleć o powiększeniu rodziny? Niestety, nie mamy pieniędzy na kupno własnego mieszkania, raczej nie możemy też liczyć na wsparcie bliskich, tak jak moja przyjaciółka, której rodzice kupili niedawno piękny apartament na nowym osiedlu. Moich nie stać na taki gest” – tłumaczy.

Niedawno Monika zaczęła nawet przeglądać oferty z rynku nieruchomości, odwiedziła też kilka banków i… przeraziła się. „Biorąc kredyt w wysokości 200 tysięcy, muszę spłacić niemal drugie tyle odsetek. Wychodzi na to, że prawie do emerytury będę musiała na wszystkim oszczędzać, żeby co miesiąc starczyło mi na ratę. A przy okazji cały czas stresować się, że stracę pracę czy zachoruję i nie będę miała z czego spłacać długu. To jakiś koszmar. Najbardziej wkurzająca jest świadomość, że tak naprawdę nie ma innego rozwiązania. No chyba, że wygram w totolotka” – denerwuje się młoda kobieta.

Takie dylematy ma mnóstwo Polaków, których nie stać na sfinansowanie zakupu własnego mieszkania. Nic dziwnego, że – jak wynika z europejskiego badania warunków życia ludności (Eurostat) – z każdym rokiem rośnie odsetek osób w wieku 25-34 lat, które, mimo przekroczenia progu dorosłości, nadal mieszkają w rodzinnych domach. Obecnie ten wskaźnik sięga 45 proc. Dziesięć lat temu „gniazdowników” było 36 proc.

Coraz dalej nam do europejskiej średniej, która wynosi 28,3 proc. Z rodzicami najrzadziej mieszkają dorośli Duńczycy (zaledwie 1,9 proc.), Finowie i Szwedzi (4,1 proc.). Większymi od Polaków „gniazdownikami” są natomiast Słowacy (56,4 proc.) i Bułgarzy (55,7 proc.). We Włoszech, w ojczyźnie „bamboccioni” odsetek wynosi 46 proc., a więc jest tylko nieznacznie wyższy niż w Polsce.

Nasze przywiązanie do rodzinnego domu wynika trochę z wygody, ale w dużej mierze powodem są ceny mieszkań, niedostępne dla ogromnej rzeszy młodych ludzi. Co im pozostaje? Najczęściej wymienia się dwie opcje: wynajem lub kredyt hipoteczny. Pierwsze z tych rozwiązań wciąż nie jest popularne, korzysta z niego zaledwie 4 proc. Polaków. Zupełnie odwrotny trend panuje w krajach Europy Zachodniej. W Holandii i Szwecji we własnym mieszkaniu mieszka tylko 8 na 100 osób, w Danii – 13, w Niemczech – co czwarty.

Zobacz także: Ile kosztuje designerski fotel-huśtawka, który ma przed domem Ania Lewandowska?

kredyt na dom

Fot. Thinkstock

Natomiast kredyty hipoteczne stają się coraz popularniejsze. W pierwszym kwartale tego roku udzielono pożyczek na kwotę 11 mld zł, czyli o 30 proc. więcej niż rok temu. Jednak to rozwiązanie też ma sporo wad i nie chodzi tylko o kwestie finansowe, np. wysokie odsetki.

Świadomość zaciskającej się pętli zadłużenia fatalnie wpływa na nasze samopoczucie. Stajemy się zestresowani, rozkojarzeni i sfrustrowani, dopadają nas kłopoty ze snem. Zdaniem naukowców kredytobiorcy mają nie tylko silniejsze objawy depresji, ale także wiele innych dolegliwości fizycznych, m.in. zwiększone ciśnienie rozkurczowe krwi, co zwiększa ryzyko rozwoju nadciśnienia tętniczego. Konieczność comiesięcznego spłacania rat odbija się również na życiu rodzinnym, nieprzypadkowo pieniądze są najczęstszą przyczyną kłótni w związkach.

Czy można uniknąć tych problemów i kupić mieszkanie bez wspomagania się pieniędzmi z banku? Można, ale wymaga to czasu i wyrzeczeń, ponieważ najlepszym rozwiązaniem jest sfinansowanie nieruchomości z własnych oszczędności.

Jak długo trzeba odkładać? Specjaliści z Expandera przeprowadzili symulację dla pracującego małżeństwa o przeciętnych dochodach, zarabiającego łącznie około 5 tys. zł miesięcznie, które chce kupić dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 45 m. kw. i potrzebują na to, w zależności od miasta,140-320 tys. zł.

kredyt na dom

Fot. Thinkstock

Okazuje się, że w Zielonej Górze, Łodzi, Katowicach, Bydgoszczy i Kielcach zrealizują swój cel już po pięciu latach oszczędzania, jednak zakładając, że będą w stanie co miesiąc odkładać aż 40 proc. dochodów, czyli blisko 2 tys. zł, a w dodatku nie mogą trzymać tych pieniędzy „w skarpecie”, ale inwestować w taki sposób, by uzyskać stopę zwrotu w wysokości 5 proc. (np. lokując je w obligacjach przedsiębiorstw lub dość bezpiecznych grupach funduszy inwestycyjnych). Jeśli natomiast zdeponują je na przeciętnej bankowej lokacie z oprocentowaniem 1,6  proc., to czas oszczędzania wydłuży się o nawet 4 lata.

Oczywiście oszczędzanie będzie trwało znacznie dłużej w miastach, w których ceny mieszkań są wyższe, w Warszawie nasza przykładowa para musiałby odkładać 40 proc. zarobków przez 10 lat.

Problem polega jednak na tym, że i tak nie każdy będzie w stanie odkładać tak dużo. Jeśli oszczędzając musimy jednocześnie płacić za wynajem mieszkania, już nie wspominając o innych bieżących wydatkach czy przyjemnościach (wakacje, restauracja, fryzjer) prawdopodobnie będziemy w stanie odkładać nie więcej niż 20 proc. dochodów. W takim przypadku na upragnione mieszkanie zbierzemy pieniądze nie wcześniej niż po 10 latach, i to pod warunkiem, że będą one odpowiednio inwestowane.

To dosyć odległa perspektywa, dlatego warto się zastanowić, czy wolimy cierpliwie czekać i oszczędzać, unikając stresów związanych z kredytem hipotecznym czy jednak poprosić bank o pomoc, szybciej wprowadzić się do nowego mieszkania, ale popaść w dług na wiele lat.

RAF

Polecane wideo

Komentarze (22)

Ocena: 4.82 / 5
syla4 (Ocena: 5) 20.03.2019 20:38
Dla mnie chęć zakupu własnego mieszkania spowodowała że postanowiłam zawalczyć o swoje, zmieniłam pracę i teraz stać mnie na spłacanie rat moje własnego mieszkanka w piasecznie na osiedlu dom marzen, polecam czasem trzeba zaryzykować żeby coś osiągnąć.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 03.12.2018 03:23
Też ostatnio zastanawiałam się Jak kupić mieszkanie i nie utopić pieniędzy. Z pomoca przyszła mi strona homescanner, gdzie mogłam sprawdzić wszystkie najważniejsze informacje dotyczące nieruchomości, która mnie interesowała
odpowiedz
Funka (Ocena: 5) 24.09.2018 11:20
Ja oceniłam swoje możliwości i zrobiłam tak - znajomi brali kredyty na 30 lat, i chwalili się swoimi wielkimi domami. Ja zrobiłam prawko na ciężarówkę i przez 3 lata jeździłam w ruchu międzynarodowym. Mieszkaniem była kabina trucka, więc innego nie potrzebowałam :). Zarobiłam pieniądze. Kupiłam niewielką działkę trójkątną (tylko 3 narożniki :) ), ale za to metr kosztował połowę tego, co działka prostokątna, z którą graniczę. Postawiłam dom za gotówkę, 49 m2. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka. Ale - ZA GOTÓWKĘ. Jestem wolna i mam swój lokal. W przyszłości, jeśli zarobię więcej, mogę kupić większy dom, BO NIC MNIE NIE WIĄŻE Z OBECNYM. Można? Można. Ale trzeba stąpać po ziemi. Twardo. Aha, znajomi juz się tak nie cieszą, bo żyją dla banku spłacając ogromne domy na które ich nie stać.
odpowiedz
Monia (Ocena: 5) 30.08.2017 12:01
Nam bardzo pomogli rodzice, nie ma co się okłamywać. to co z wesela, plus moja i męża rodzina. Uzbierało się na tle dużo, by kupić m3 w naszym mieście. Dostaliśmy puste ściany, to tylko dobraliśmy kredyt gotówkowy. Jak wiadomo każda para na dorobku szuka jak najtaniej to z porównywarki https://gotowkowe.net/ wyszedł nam wiodący bank, żeby nie wymieniać z nazwy :) to było rozsądne posunięcie, bo i kredytodawca pewny
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.07.2017 11:36
Sprobujcie w Londynie kupic za gotowke. Wiem, ze powiecie "tam sa inne zarobki", ale nie wiem kto zarabia na tyle, zeby odlozyc 300-350 tysiecy funtow na kawalerke i 500 000 - 1 000 000 funtow a nawet wiecej na dom :/
odpowiedz

Polecane dla Ciebie