Kilka słów do samotnych mam: Jak walczyć o alimenty?

Blisko milion polskich dzieci daremnie czeka na należne im pieniądze. Jak skłonić mężczyznę do płacenia alimentów?
Kilka słów do samotnych mam: Jak walczyć o alimenty?
Fot. iStock
12.02.2017

Karolina rozwiodła się z mężem rok temu. Pamiątką po ich małżeństwie jest dwóch synów: 3-letni Jasiek i 5-letni Oskar, których kobieta wychowuje samotnie. „Podczas sprawy rozwodowej sąd przyznał alimenty w kwocie po 500 złotych na każde dziecko. Byłby to na pewno dla nas duży zastrzyk finansowy. Problem w tym, że Daniel jeszcze ani razu nie zapłacił tych pieniędzy” – żali się Karolina.

Mężczyzna co pewien czas odwiedza synów, ale gdy pada pytanie o alimenty wzrusza ramionami i twierdzi, że jest w kiepskiej sytuacji finansowej i nie stać go na comiesięczne przelewania tysiąca złotych. „Najgorsze jest to, że ściemnia, bo od wspólnych znajomych wiem, że ma bardzo dobrą pracę, tylko szef zatrudnia go na czarno, by w dokumentach figurował jako bezrobotny na wypadek, gdybym chciała dochodzić od niego alimentów” – denerwuje się kobieta. „Już nie wiem, co mam robić” – dodaje.

Tak wygląda brzuch po urodzeniu TROJACZKÓW. Straszny czy piękny widok?

Taki problem ma wiele kobiet, ponieważ w naszym kraju zaledwie co piąty rodzic wywiązuje się z zobowiązań wobec dzieci, a pod względem ściągalności alimentów Polska znajduje się w ogonie Unii Europejskiej, gdzie ten wskaźnik sięga nawet 80 proc. Szacuje się, że zaległości blisko 300 tysięcy ojców (stanowią 90 proc. dłużników) sięgają obecnie blisko 10 mld zł. Przeciętny alimenciarz ma do zapłacenia 25 tys. zł, choć rekordziści są winni nawet kilkaset tysięcy.

Jednym z nich jest lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski. Media odkryły, że jego łączne zaległości z tytułu niepłaconych alimentów wynoszą obecnie ponad 220 tys. zł. Jak donosi tygodnik „Wprost” z tego ponad 95,5 tys. to zadłużenie wobec dzieci, a ok. 75 tys. to dług wobec funduszu alimentacyjnego. Do tego jeszcze dochodzą m.in. odsetki i opłaty egzekucyjne. „Płacę tyle, ile mogę” – przekonuje Kijowski w „Super Expressie”.

Teoretycznie sprawa z alimentami powinna być prosta. Przyznaje je sąd, zwykle już na sprawie rozwodowej, a ich wysokość jest uzależniona od potrzeb dziecka oraz możliwości rodzica. Przyjmuje się, że pieniądze powinny nie tylko zapewnić potomkowi podstawowe środki utrzymania (wyżywienie, zamieszkanie czy leczenie), ale również zadbać o jego rozwój intelektualny, kulturalny czy fizyczny.


walka o alimenty

Fot. iStock

Zgodnie z utrwaloną w polskim orzecznictwie sądowym zasadą młodzi ludzie mają prawo do równej stopy życiowej z rodzicami, nawet jeżeli mieszkają oddzielnie. Dlatego, jeśli po rozwodzie ojciec co roku wyjeżdża na urlop do Grecji, powinien zapewnić dziecku możliwość spędzania wolnego czasu równie atrakcyjnie.

Ustalając kwotę alimentów sąd bierze pod uwagę także możliwości rodzica, jego wykształcenie, wiek i stan zdrowia. Gdy ojciec jest np. bezrobotny, sprawdza się, czy dokłada on wszelkich starań, by zdobyć pracę. Uwzględnia się również niewykorzystany potencjał, czyli zarobki, które mógłby uzyskać, gdyby tylko mu się chciało.

Tyle teorii. W praktyce tysiące mężczyzn robi, co tylko może, by uniknąć regulowania zobowiązań alimentacyjnych. Powszechną praktyką jest zatrudnianie się na czarno lub na cząstkę etatu, stałe zmienianie rachunków w bankach czy przepisywanie majątku na inne osoby.

walka o alimenty

Fot. iStock

Dłużnicy niespecjalnie przejmują się faktem, że uporczywe uchylanie się od płacenia alimentów jest przestępstwem zagrożonym karą do dwóch lat więzienia. Ich sprawy często były bowiem umarzane przez sądy ze względu na małą szkodliwość społeczną czynu. Niekiedy wystarczy płacenie co jakiś czas niewielkich kwot, by wymiar sprawiedliwości dał mężczyźnie spokój.

Jednak na początku 2017 r. weszły w życie zmiany w kodeksie karnym, które mają pomóc w efektywniejszym egzekwowaniu świadczeń alimentacyjnych i zapobiegać uchylaniu się od ich płacenia przez zatajanie dochodów i majątku. Wystarczy trzymiesięczna zaległość, by dłużnik podlegał grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku, a jeśli narazi dziecko na niezaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, wtedy kara więzienia może wzrosnąć do 2 lat.

Zobacz również: List otwarty matki wyśmianej na plaży za swoje blizny i rozstępy (POPIERAMY!)

walka o alimenty

Fot. iStock

Czy nowe przepisy się sprawdzą? Zobaczymy. Na pewno nie należy bezczynnie czekać, aż mężczyzna ureguluje zobowiązania. Pierwsze kroki warto skierować do sądu, by złożyć pozew. W uzasadnieniu należy określić swoje warunki oraz sytuację materialną ojca dziecka. Gdy to nie pomoże, zwróćmy się do komornika, najlepiej tego, który ma biuro najbliżej naszego miejsca zamieszkania.

Po złożeniu wniosku o wszczęcie egzekucji dłużnik otrzymuje wezwanie do zapłaty, a gdy je zlekceważy, komornik przystępuje do kolejnych kroków, np. zajęcia nieruchomości. Jeśli nawet jemu nie uda się ściągnąć pieniędzy, wystawia zaświadczenie o nieskutecznej egzekucji. Wtedy samotna matka można ubiegać się o pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego, prowadzonego przez urząd miasta lub gminy, ewentualnie ośrodek pomocy społecznej.

Jakie warunki trzeba spełnić, by otrzymać pieniądze z FA? Dochód w rodzinie nie może przekraczać 725 zł netto na osobę. Alimenty z funduszu to maksymalnie 500 zł na dziecko, choć ich średnia wysokość wynosi 370 zł. Jak widać nie są to kwoty, które znacząco zmieniają status życia samotnych matek i ich dzieci.

walka o alimenty

Fot. iStock

Jeśli były partner zalega z regulowaniem należności, warto zwrócić się o pomoc do urzędników gminnych. Mogą oni spróbować ustalić miejsce zamieszkania mężczyzny, zobowiązać go do zarejestrowania się jako bezrobotny i ewentualnie zaoferować mu np. podjęcie robót publicznych.

Skutecznym sposobem na unikających regulowania zobowiązań jest zabieranie im prawa jazdy. Dokument mogą stracić osoby zalegające z alimentami dłużej niż pół roku. Jeżeli jednak spłacą przynajmniej połowę zasądzonej kwoty, wtedy „prawko” nie zostanie im zatrzymane. Mają też możliwość odwołania się od niekorzystnej dla siebie decyzji.

Dłużnik zgłoszony gminie zostaje także wpisany do Krajowego Rejestru Długów. Żeby tam się znaleźć, musi być winny kwotę większą niż 200 zł przez co najmniej 60 dni. Obecność w tym rejestrze oznacza poważne problemy m.in. z otrzymaniem kredytu, podczas dokonywania zakupów na raty czy ubiegania się o leasing.

Zobacz również: Kobiety pokazują rozstępy! W sieci powstał ciekawy trend

RAF

Komentarze (9)

Ocena: 4.78 / 5
gość (Ocena: 5) 14.02.2017 10:22
No w tym kraju wielbi i hołubi się tatusiów nawet jak nie interesują się dziećmi i uchylają się od ich utrzymywania, natomiast dyskryminuje się samotne matki, że się pewnie nie szanowały, to teraz mają karę. Kara za wspólny seks należy się jedynie kobiecie, facet nie ma z tym nic wspólnego i jak nie chce, to nie musi się poczuwać do zajmowania się potomstwem. Znam przypadki, że samotna mama była obrażana od najgorszych, bo starała się o alimenty na dziecko od byłego męża, który po 40 zostawił rodzinę dla swojej sekretarki- facet był rozgrzeszony, bo kryzys wieku, sekretarka też, bo młoda, a żona od najgorszych, bo facetowi życie zniszczy, bo 1tys. alimentów chce. Już pomijam fakt, jak laska bez ślubu wpadnie i sobie nie ułoży życia z dawcą spermy, to jest dopiero hejt, że jak śmiała nogi rozkładać. Z drugiej strony jak zapytasz czy powinna urodzić, to zaraz się dewoty odezwą- absolutnie tak, niech teraz ma za swoje. To jest jakiś chory kraj i chore społeczeństwo, bo najlepiej żeby się rodziło 100 dzieci nawet upośledzonych, z gwałtu czy w przypadku, że ciąża uśmierca matkę, ale z drugiej strony kobiety w ciąży są obrzydliwe i niemile widziane w przestrzeni publicznej, podobnie jak "bachory"- tylko w domu na łańcuchu trzymać, karmienie to w ogóle tylko z procy się powinno odbywać, bo widok kawałka piersi wypala oczy gorzej niż laser, a alimenty to wymysł rozwiązłych kobiet, które chcą dręczyć biednych facetów. Tylko jak jakaś kobieta nie wytrzyma presji i pod wpływem depresji czy szoku (który podobno w ogóle nie istnieje, bo Karyny, Grażyny i Seby na fb tak twierdzą), to się wtedy z nad Polaków żółć wylewa oczywiście na matkę, bo ojciec zawsze jest spoko bez winy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.02.2017 17:03
Fundusz alimentacyjny też nie działa super. Nakreśle sytuację. Ojciec nie mieszka z nami 5 lat, nie ma żadnego kontaktu z nim nie wiadomo czy nawet w Polsce jest, nie płaci wg,l z funduszu przyznane dla mnie i brata łącznie 1000 zł miesięcznie, mama zarabia najniższą krajowa obecnie chyba 1455zl. Nie mam możliwości pracować dłużej niż 2 miesiące (wtedy nie liczone jest do dochodów) a jeśli chciałabym mieć stałą prace wiadomo stracone alimenty a pieniądze musiałabym oddać mamie by jakoś żyć. Niedługo kończę studia i muszę się wyprowadzić bo alimentów na mnie nie dostanie a wyżywić by mnie musiała, jak się wyprowadzę dochód przekroczy o te kilka złotych i na brata nie dostanie a on obecnie jest 1 technikum. Jedyny pomysł to taki że mama uczy się niemieckiego i wyjedzie niedługo. Bo jak inaczej?? Mieszkamy w mieście liczącym 200 tys mieszkańców bardziej na wschodzie. Mama nie ma możliwości znalezienia lepszej pracy, bo tak płacą w sklepach, po drugie mama ma chory kręgosłup i brak grupy, nie zna języków ani obsługi komputera i nie umie się nauczyć, w mieście nie ma dobrych ofert. Chyba że ktoś ma jakiś pomysł?? Dodatkowo napisze że cała pensja mamy idzie na opłaty w tym kredyt który kiedyś mama wzięła dla ojca.
zobacz odpowiedzi (6)
gość (Ocena: 5) 12.02.2017 10:47
wymiar sprawiedliwości to jedno, a głupota kobiet to druga sprawa. Znam kilka samotnych matek, które zadowalają się ochłapami, pomimo tego, że koleś zarabia duże pieniądze. Słyszę tylko ciągłe usprawiedliwianie osoby "tatusia". Lepiej użalać się nad pajacem, który kopnął je w tyłek niż zadbać o przyszłość swojego dziecka. To jest właśnie logika porzuconych i nadal uzależnionych emocjonalnie od ex partnera..
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo