WASZE HISTORIE: „Doświadczyłam mobbingu”

Dziewczyny opowiadają o kulisach swojej pracy. Czy naprawdę może być tak źle?
WASZE HISTORIE: „Doświadczyłam mobbingu”
Fot. iStock
20.10.2016

Zjawisko mobbingu jest spotykane coraz częściej. To nic innego, jak prześladowanie podwładnego czy współpracownika za pomocą ośmieszania, zaniżania samooceny, obrażania czy izolacji od reszty pracowników. Mobber jest złośliwy, a nawet okrutny. Nie przebiera w sposobach i środkach. Czasami jego dręczenie jest zakamuflowane. Na zewnątrz pokazuje miłą twarz i jest dobrze oceniany przez podwładnych, ale np. w stosunku do jednej osoby jego zachowanie zmienia się diametralnie. Bywa również na odwrót i dręczy kilka osób albo całą grupę. W tym drugim przypadku jest o wiele łatwiej udowodnić jego winę. Co powinna zrobić dręczona osoba? Przede wszystkim zbierać dowody. Mogą to być maile, SMS-y, zeznania innych osób, itp.

O samym mobbingu zdecydowały się opowiedzieć Martyna, Weronika i Sylwia (imiona zmienione). Dziewczyny pracują w popularnej sieciówce. Napisały do redakcji zbiorowego maila, aby poprosić o spotkanie. Tak powstał ten reportaż. Nasze rozmówczynie twierdzą, że ludzie robiący zakupy nawet nie wiedzą, z czym muszą się codziennie mierzyć pracownicy...

Opowieść rozpoczyna Sylwia.

Zobacz także: EXCLUSIVE: Najbardziej żenujące CV (Oto prawdziwy szczyt desperacji)

mobbing

Fot. iStock

- Swoją przygodę z pracą rozpoczęłam we wrześniu. Chciałam dorobić sobie do studiów, a taki rodzaj pracy wydawał mi się najlepszy. Elastyczny grafik, fajny sklep, zniżka na asortyment, młodzi ludzie i przyjemna atmosfera. Tak przynajmniej mi się wydawało... Jedynym minusem mieli być klienci – zdaniem zespołu kierowniczego – wymagający i nieprzyjemni. Może właśnie to powinno było mnie zaalarmować. Dlaczego? Jeżeli obgadują jedną osobę, tak samo postąpią w stosunku do drugiej. Przy klientach skakali, uśmiechali się sztucznie, a kiedy tylko odchodzili od kasy, sypały się niepochlebne komentarze. Jednym słowem – fałsz. Oczywiście nie wszyscy tacy byli. Chodzi mi o grupę złożoną z trzech kierowniczek. Jak się niedługo potem przekonałam, były nie w porządku w stosunku do większości pracowników, ale zwłaszcza do dziewczyn. Tych inteligentnych i ambitnych. Ja sama także znalazłam się na celowniku. Jaka może być przyczyna ich niechęci? Chyba zazdrość, tak mi się wydaje. One są skazane na tę pracę, raczej nie mają szerszych perspektyw, a ja skończę prawnicze studia i się stąd wyniosę. Właściwie nawet znacznie szybciej...

Sylwia opowiada, do czego dopuszczają się mobberki.

mobbing

Fot. iStock

- Na początku zaczęły się problemy z grafikiem. Kierowniczki zażądały ode mnie planu zajęć, aby móc ułożyć grafik. Powiedziały, że muszą sprawdzić, czy naprawdę studiuję. To moja pierwsza praca, byłam trochę niepewna, więc przyniosłam. Potem okazało się, że ułożyły wszystko w porządku. Niestety grafik zmienił się w tym samym miesiącu aż pięć razy! W pewnym momencie nie wiedziałam, jak pracuję. Przychodziłam do pracy i dostawałam ochrzan, że jestem spóźniona. Ich zdaniem powinnam sprawdzać sama, czy nie pojawił się nowy harmonogram, a nie liczyć, że ktoś mnie powiadomi.

Niedługo potem Sylwia została upokorzona przy kliencie.

Nie będę już opowiadać całej sytuacji, ale kierownik nie powinien poniżać podwładnego przy klientach. Moja przełożona zwyzywała mnie od tępych idiotek i rzuciła w moim kierunku kilka przekleństw. Tylko dlatego, że nie mogłam znaleźć jednej rzeczy i zrobiła się kolejka przy kasie. Nikogo nie obchodziło, że byłam sama. Kilka dni później, z drugiej ręki, dowiedziałam się czegoś interesującego. Byłam sama na zmianie nie przypadkiem. Tego samego dnia na drugą przyszły aż trzy osoby. Kierowniczki śmiały się z tego i mówiły, że `dobrze mi tak`. Wtedy w to nie wierzyłam, ale teraz, kiedy dobrze je znam, wiem do czego są zdolne.

Zobacz także: Nie wierzysz w to, że możesz zarabiać miliony? To przeczytaj ten artykuł

mobbing

Fot. iStock

W rozmowę włącza się Martyna.

- Jestem zupełnie świadoma tego, co mówi Sylwia, ale są jeszcze inne kwestie. Jedna z tych kierowniczek nastawia przeciwko mnie wszystkich chłopaków. Tak się składa, że pracuję w mniejszym zespole z samymi facetami i ktoś zasugerował, że jednej z szefowych się to nie podoba. Od dawna nie ma faceta i chyba liczy, że wyrwie kogoś z pracy. Dla dziewczyn często jest chamska, chociaż bywa także znośna, ale dla facetów zawsze ma czas, zawsze ma o czym pogadać i zawsze jest gotowa wysłuchać ich problemów. Wszyscy widzą tę różnicę. W każdym razie ona upokarza mnie przy mężczyznach. Nie uważam się za jakąś szczególnie atrakcyjną dziewczynę, więc naprawdę nie wiem, co jej tak przeszkadza. Chyba faktycznie zazdrości mi towarzystwa facetów... Ostatnio skomentowała mój strój i fryzurę. Podobno noszę za bardzo opięte spodnie i jestem wyzywająca, co nie jest prawdą. Kazała mi przychodzić w luźnych. Jedna z pracownic słyszała także, że mówiła mojemu współpracownikami, jaka jestem brzydka, głupia i do niczego się nie nadaję. Aha, i nie golę nóg. Nie mogłam wręcz uwierzyć w to, co powiedziała. To bardzo nieprofesjonalne. Ale w sumie ona sama się ośmiesza... Kiedyś kazała mi też zmyć podłogę, chociaż od tego mamy ekipę sprzątającą. Gdy to robiłam, wyśmiewała mnie po cichu.

mobbing

Fot. iStock

Weronika dorzuca do opowieści swoją część.

- Ostatnio brakuje nam pracowników i często bywam na zmianie sama. Łazienka jest na innym piętrze, więc zdarza się, że przetrzymuję mocz. Kiedyś musiałam się wysikać na zapleczu do słoika, bo nie mogłam już wytrzymać. Całe szczęście, że jakiś znalazłam... W tym czasie zrobiła się kolejka i dostałam jeszcze ochrzan. Kierowniczka powiedziała, że mogłam zadzwonić. Tak właśnie zrobiłam, ale nikt nie odbierał. Poinformowałam ją o tym i nic już nie powiedziała.

Ważny jest właśnie stosunek niektórych kierowniczek do nas. Czasami ich pomoc jest niezbędna przy naszej pracy, bo mają karty funkcyjne. Niestety nieodbieranie telefonów jest na porządku dziennym. A potem my musimy się tłumaczyć klientom.

mobbing

Fot. iStock

Weronika również została upokorzona, ale przy innych pracownikach.

- Jedna z tych kierowniczek nawrzeszczała na mnie, bo źle poukładałam asortyment. Przeklinała, powiedziała, że jestem niezdarą i każdy głupi potrafi robić takie rzeczy. Tak naprawdę nie zdążyłam tego zrobić, bo był spory ruch, ale to oczywiście nie miało dla niej znaczenia. Mogłam przecież po kogoś zadzwonić do pomocy... Szkoda, że ich słowa to czcza gadanina.

Dziewczyny planują zwolnić się wszystkie trzy w najbliższym czasie i wnieść pozew do sądu. Opisane w artykule sytuacje to tylko część rzeczywistości, w której funkcjonowały. Myślicie, że mają szansę wygrać?

Zobacz także: 8 zasad ludzi sukcesu! Zależy Ci na karierze? Weź z nich przykład!

Komentarze (10)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 26.10.2016 11:45
Mam 18 lat, pracowałam z moim chłopakiem w domu maklerskim. Ja bez doświadczenia, moja "kochana" manager wiedziała o tym. Mój chłopak sprawdzal się zamykał rachunki, ba byl jednym z najlepszych w całej firmie. Grunt że pani meneger chyba wcale nie doceniala faktu ze, jestem młoda i serio chce się uczyć. U niej mobbing polegał na informowaniu mnie że w wtorek mnie zwolni, w poniedziałek, w tym tygodniu.itp.itd. najczesciej przy ponad 30 osobowej grupie. Nic konkretnego się nie nauczyłam, potrafiła mnie doprowadzić do placzu przez presje. Sama poszłam po wypowiedzenie. Manager mojego chłopaka "okradł" go na 5 tys. prowizji z zamknięcia rachunku na 100tys. Bo obraził moja menager kiedy traktowala mnie jak psa. Moj chłopak pracował 3 miesiace w firmie za 500 zł bo podstaw nie mogli zaplacić nawet.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.10.2016 13:47
Takie złe traktowanie to niestety codzienność. Zatrudnilam się w biurze w przedszkolu. Pierwszy tydzień przepracowalam bez żadnej umowy aby sprawdzono moje umiejętności jak to się wyraziła właścicielka. Po tym tygodniu odeszłam sama. Wciskano mi umowę która w rzydnym wypadku nie broniła moich praw jako pracownika mimo że obiecywano mi umowę o pracę i było to wyraźnie zaznaczone na rozmowie a wszystko przez to że poprzedniczka miała czelnosc zajść w ciążę i pójść ma L4. Stanowisko w umowie to jedno a zakres obowiązków to zupełnie inna sprawa, zwalono na mnie cześć obowiązków zaopatrzeniowca, sekretarki, księgowej, osoby do kontaktu z rodzicami, kasjera,część obowiązków pań przedszkolanek nawet! Koszmar. Po 2 dniach usłyszałam że jak zaczynam o 8 to powinnam być już o 7:30 a najlepiej po 7,a nie za dziesięć 8. Bo jest wtedy tłok bo rodzice odprowadzają dzieci itp. To samo z końcem pracy. Pięć minut przed końcem pracy rzucali jakieś papiery na biurko z informacją że ma to być zrobione jeszcze dziś np zaksięgowanie faktur itp. Kończyłam nawet 40 min później niż powinnam.o nadgodzinach płatnych nie było mowy. Kilka razy oberwalo mi się za to że np przedszkolanki za późno zamowily jakieś rzeczy dla dzieci które miały być na jutro a w hurtowni nikt nie odbierał tel ani nie odp na maile. Chyba oczekiwali że wyczaruje brakujące rzeczy... Jeden wielki koszmar. A do tego poczułam się jak ktoś gorszy gdy zobaczyłam wielkie rozczarowanie na twarzy właścicielki i jej swity (firma rodzinna) gdy się okazało że jestem katoliczka a nie tak jak oni wyznawczynia innej religii. Rzucenie tej "pracy" było najlepsza rzeczą jaką zrobiłam w życiu!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.10.2016 08:24
Też doświadczam mobbingu ze strony kierowniczki w pewnej sieci kawiarnio-lodziarni. Po zaledwie 4 miesiącach pracy tam moja psychika siada, na szczęście jeszcze tylko miesiąc i kończę to...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.10.2016 16:41
ja też doświadczyłam mobbingu ze strony menagera, w jednej z duzych sieci fast foodowej. Na początku gdy się zatrudniłam był bardzo chamski, za każdy błąd (nawet nie mój) obrywało mi się jakimś niemiłym komentarzem, albo "karnym" opróżnianiem koszy albo wycieraniem sali jadalnej dla gości. Po jakimś czasie jego zachowanie zmieniło się diametralnie- stał się milutki, zagadywał, wypromował mnie nawet do awansu. Zaczął kontaktować się ze mną poza pracą, wysyłając smsy. Zazwyczaj o treści... dość niedwuznacznej. Każda moja reakcja, która była nie taka, jakiej on oczekiwał była "karana" w pracy- powrót do zachowania z początku mojej kariery. Potem było tylko gorzej. Zaczął mi wmawiać, że ludzie plotkuja, że nie zasłużyłam na ten awans, że się nie nadaję, a on mówi mi to tylko z sympatii, bo miał to zachować dla siebie. Szczytem wszystkiego było wypisanie mi rzekomego manka na kasie, której nawet nie dał mi przeliczyć, mówiąc że nie ma na to czasu. A to tylko dlatego, że widział, że mój ówczesny chłopak przyszedł odebrać mnie z pracy. Wytrzymałam rok z hakiem. Nigdy więcej.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.10.2016 14:01
Ludzie reagujcie gdy jesteście świadkami takich sytuacji!! Gdy kierownik przy was wyzywa pracownika postraszcie chama skarga do zarządu, spiszcie jego nazwisko, postraszcie że zglosicie sprawę do pip, że będziecie swiadkiem w sprawie o mobbing.. cokolwiek zróbcie ale reagujcie!!! Chamstwo trzeba tępić, a nie odwrócić się na pięcie z torebeczka z zakupami i mieć w d... albo jeszcze dołożyć pracownikowi bo czekaliście w kolejce do kasy a o on zapi....la za trzy osoby, że nie ma czasu się podrapac. Nie reagujac po części przyczyniacie się do takich zachowań.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo