EXCLUSIVE: Prostytutka na emeryturze

Mona przez 20 lat handlowała swoim ciałem. Czy odnalazła się w normalnym życiu?
EXCLUSIVE: Prostytutka na emeryturze
Fot. Thinkstock
01.10.2016

Pod pewnymi względami los pani do towarzystwa przypomina karierę piłkarza. To zajęcie intensywne, pozwalające się szybko wzbogacić, ale ze względów kondycyjnych nie można się tym zajmować do końca życia. Przyszłość maluje się raczej niepewnie. Chyba, że potrafimy się przebranżowić albo udało nam się zgromadzić oszczędności. Czy to możliwe w przypadku osoby, która przez lata handlowała swoim ciałem?

O tym, jak żyje się prostytutkom, które przeszły w stan spoczynku raczej się nie mówi. Mało komu jest ich żal. Wychodzimy z założenia, że praca w podziemiu to świadome ryzyko. Jeśli nie masz światu do zaoferowania nic, poza własnym ciałem, to twój wybór. Umrzesz gdzieś w rynsztoku - bez rodziny, opieki państwa i wsparcia kogokolwiek.

Czy na pewno zawsze kończy się to w ten sam sposób? Poznajcie Monę, która przez 20 lat funkcjonowała w tej niewdzięcznej branży. W rozmowie z nami zdradza, dlaczego zerwała z tym fachem i jak radzi sobie jako uczciwa obywatelka. To daje do myślenia…

Zobacz również: Prostytutka napisała szczery list. Jest zaadresowany DO CIEBIE!

 

była prostytutka

fot. Thinkstock

Papilot.pl: Prostytucja kojarzy się z patologią. Do tej branży nie trafia się przypadkiem…

Mona: Wierutne kłamstwo. Nie ma tutaj żadnej reguły. Usługi świadczą zarówno kobiety z rozbitych rodzin i córki alkoholików, jak i panienki z dobrych domów. Decyduje nie świadoma decyzja, ale raczej zrządzenie losu. Dochodzisz do takiego punktu, że tylko w ten sposób potrafisz przetrwać. Ja trafiłam do tego świata, kiedy wyjechałam na studia. Na drugim roku podwinęła mi się noga i zostałam skreślona z listy. Miałam wybór - wrócić do domu z podkulonym ogonem albo jakoś inaczej sobie poradzić.

Chyba nie pomyślałaś „no to zostanę prostytutką”?

No nie, nikt normalny nawet tak nie pomyśli. To zazwyczaj efekt przypadku. Stajesz pod ścianą i nie masz żadnych perspektyw. Musisz przeżyć, ale nie masz za co.  Ja uniosłam się honorem, bo nie chciałam prosić o pomoc rodziców. Najpierw pracowałam dorywczo w knajpie, bardziej klubie nocnym. Jako kelnerka, barmanka i sprzątaczka. To tam poznałam ludzi, którzy zaproponowali ogromne pieniądze praktycznie za nic.

Co mówili?

Raz na jakiś czas spotkasz się z jakimś fajnym facetem, a on ci jeszcze za to zapłaci. Za miesiąc będziesz mieszkała w apartamencie i nie martwiła się o nic. Jak się dorobisz, to przestaniesz. Wydawało się proste.

 

była prostytutka

fot. Thinkstock

I takie było?

Oczywiście nie, bo ten świat wciąga jak najgorsze bagno. Nagle okazało się, że wcale nie mogę sobie wybierać fajnych klientów w moim guście. Apartamentu żadnego nie było. Oczekiwania coraz większe, bo szemrane towarzystwo czerpało ze mnie korzyści. Pojawił się brak szacunku do siebie, obracałam się wśród strasznych ludzi i gdybym dłużej tam została, to pewnie dzisiaj ta rozmowa nie byłaby możliwa. Podjęłam ryzyko, wyjechałam do innego miasta i chciałam zacząć od nowa.

Jaki był plan?

Uczciwa praca, skończenie studiów i inne podobne bzdury. Szybko się okazało, że nie dam rady. Wtedy wróciłam do działalności towarzyskiej, ale już na własną rękę. Przyjęłam kilku klientów, za to udało się wynająć mieszkanie i interes jakoś się kręcił. Tak było, lepiej lub gorzej, przez 20 lat. Nie umiałam się z tego wyplątać. Odpuściłam i pogodziłam się z losem. Nie byłam z siebie dumna, ale żyłam w miarę godnie.

Ile masz dzisiaj lat i czym się zajmujesz?

Rok temu świętowałam czterdzieste urodziny. Jestem matką i przedsiębiorcą. Udowodniłam sobie, że można z tym zerwać i zacząć żyć od nowa.

Zobacz również: Dlaczego mężczyźni zdradzają? Była prostytutka dzieli się swoimi obserwacjami...

była prostytutka

fot. Thinkstock

Co to za działalność?

Śmieję się, że teraz to ja zatrudniam dziewczyny. Ale w zupełnie innym celu, bo prowadzę agencję sprzątającą. Dbamy o porządek u klientów indywidualnych i w czasie większych wydarzeń. To ja przyjmuję do pracy, zwalniam, pozyskuję zlecenia. A było to możliwe wyłącznie dzięki dobremu wychowaniu. Rodzice nauczyli mnie, że zawsze trzeba mieć coś na czarną godzinę. Udało mi się zgromadzić środki, które wystarczyły na założenie działalności i jej rozkręcenie. Wciąż robię w usługach, ale trochę innych niż kiedyś.

Jesteś mamą…

Uspokajam - nie zaszłam w ciążę z żadnym klientem. W moim życiu był mężczyzna, dla którego chciałam się zmienić. Wtedy się nie udało, ale nigdy nie ma tego złego. Dziecko było impulsem. Choć przyznam się, że przez pierwsze lata jego życia dalej działałam w branży.

Kto z najbliższych zna twoją przeszłość?

Moje dziecko było za małe, żeby to zrozumieć, dlatego dla niego jestem najnormalniejszą na świecie mamą. Rodzice dowiedzieli się dawno temu. Zwykły pech - trafił się klient z naszej miejscowości i poszła plotka.

 

była prostytutka

fot. Thinkstock

Utrzymujesz z nimi kontakt?

Tak, ale raczej podstawowy. Nie ma codziennych telefonów i rozmów o wszystkich. Na nowo zbliżyliśmy się do siebie, kiedy poinformowałam ich o ciąży. Na święta odwiedzamy dziadków. Cały czas jest im za mnie wstyd, ale doceniają przemianę.

Co by się stało, gdybyś nie odłożyła pieniędzy, nie zaczęła nowej działalności i musiała dalej pracować jako pani do towarzystwa?

Byłoby źle. 99 procent kobiet w podobnej sytuacji nigdy z tego nie wychodzi. Są za słabe, żeby z tym zerwać i myśleć o przyszłości. Ja byłam na tyle cwana, że działalność gospodarczą prowadziłam praktycznie od zawsze. Opłacałam sobie ZUS, miałam ubezpieczenie zdrowotne, szansę na skromną emeryturę. Większość dziewczyn kończy marnie i mam wrażenie, że na własną prośbę.

Ktoś może pomyśleć - po co prowadzić firmę sprzątającą? Masz kontakty i doświadczenie w innej branży, więc załóż agencję towarzyską.

Nie chciałabym umierać z wyrzutami sumienia, że skrzywdziłam innych. Tylko i aż tyle. Macierzyństwo zmieniło moją filozofię.

była prostytutka

fot. Thinkstock

Co dzieje się z innymi prostytutkami, które z racji wieku nie mogą już świadczyć usług?

Niektóre się nie poddają. Są bezdomne i bez grosza przy duszy, ale cały czas szukają zdesperowanych klientów. Inne piją i umierają w przytułkach. Najbardziej cwane przejmują interesy i stręczą młode dziewczyny. Nie mają nikogo. Życie to nie film - nie znam żadnej, która poznałaby przystojnego bogacza, który by się nią zaopiekował. Mężczyźni nie szanują takich kobiet, jak my.

Na Zachodzie, w krajach które zalegalizowały prostytucję, panie to towarzystwa płacą podatki i składki. Może to jest rozwiązanie?

Zastanawiałam się nad tym, ale nie jestem przekonana. Większość i tak działałaby w szarej strefie. Nie wierzę, że można to potraktować jako normalną pracę. To zajęcie z normalnością nie ma zupełnie nic wspólnego.

Utrzymujesz kontakt z koleżankami po fachu?

Ostatnio byłam na pogrzebie jednej z nich. Równolatka, nie wiedziała co dalej i powiesiła się w jakiejś melinie.

Zobacz również: Byłam prostytutką

Komentarze (3)

Ocena: 3.67 / 5
Anonim (Ocena: 5) 01.10.2016 17:13
''Uczciwa praca, skończenie studiów i inne podobne bzdury''. ..Leżę...
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 01.10.2016 12:23
stan spoczynku xD
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo