Czy naprawdę chciałabyś pracować w korporacji?

Dla jednych to przekleństwo. Dla drugich – spełnienie marzeń. Co daje, a co odbiera praca w wielkim przedsiębiorstwie?
Czy naprawdę chciałabyś pracować w korporacji?
Fot. Thinkstock
27.01.2016

Środek tygodnia, godzina ósma. Do przeszklonego biurowca zaczynają schodzi się pierwsi pracownicy. Ci spóźnieni pędzą na złamanie karku. Wszyscy niewyspani, z telefonami przyciśniętym do ucha i papierowymi kubkami wypełnionymi gorącą kawą w dłoni. Rozpoczyna się dzień pracy. Zebrania, spotkania, niekończące się rozmowy, nadrabianie zaległości. Komputer, słuchawka, komórka, bez nich ani rusz. Niektórzy po kątach jedzą śniadanie, na które rankiem zabrakło czasu. Jedni siedzą przykuci do biurka, bez ustanku stukając w klawiaturę. Inni wykonują jeden telefon za drugim. Wpada dyrektor działu i motywuje do jeszcze cięższej pracy. Ktoś wyskoczy na papierosa, ktoś inny na lunch do miasta. W korporacyjnej kuchni można przez chwilę odsapnąć i poplotkować. Dzień kończy się późnym popołudniem. Niektórzy muszą zostać po godzinach. Albo zabrać pracę do domu. Ci, którzy wywiązali się z obowiązków, mają szczęście – mogą poświęcić czas rodzinie, zrelaksować się, wyspać przed kolejnym dniem pracy w korporacji.

Korporacja wchłonie każdego

Dla wielu osób praca w dużym, międzynarodowym przedsiębiorstwie to szczyt marzeń. Za główne atuty pracy w takim miejscu uważa się dobre zarobki, jasną drogę do awansu, dodatki do pensji, możliwość poznania interesujących ludzi, uczestnictwo w kursach i szkoleniach, szybkie tempo, wyjazdy integracyjne, rywalizację, a nawet możliwość osiągnięcia sukcesu bez doświadczenia zawodowego. Korporacja to olbrzymia firma, w której obowiązuje ścisła hierarchia stanowisk. Miejsce znajdzie się dla każdego, a zaangażowanie, pracowitość i obowiązkowość mają tutaj pierwszorzędne znaczenie.

O zaletach pracy w korporacji rozmawiają internauci. Jeden z nich – Facet79 – pisze, że w korporacjach pracuje od 10 lat, od roku do pięciu lat w każdej. „Generalnie mam bardzo pozytywne opinie i od nich zacznę. Choć może zależy to od typu osobowości, nie przywiązuję wagi do ludzi, lecz do pracy i zadań” – podkreśla. Wśród zalet pracy w dużym przedsiębiorstwie wymienia: wysokie zarobki, kontakt z międzynarodowym biznesem, spore możliwości szkoleniowe, stabilność budżetową (wynagrodzenie wypłacane na czas), okazję do podróżowania, kontakt z wieloma osobami, które odniosły międzynarodowy sukces. Zdaniem Faceta79 w korporacji wiele zależy od naszego zaangażowania, a dużo mniej od układów.

praca w korporacji

Fot. Thinkstock

Jedna z internautek zapytała Faceta79, czy praca w korporacji wymaga poświęcenia życia osobistego na rzecz „wyścigu szczurów”. Odpowiedział: „I tak nie prowadzę żadnego życia osobistego, więc dla mnie to akurat nie jest problem. Czas i siły, by wieczorem skoczyć na imprezę są, mi to wystarcza”. „Jak dla mnie pieniądze to wystarczający atut pracy w korporacji” – dodał internauta.

Z badań TNS Polska wynika, że w korporacjach pracują głównie młodzi ludzie w wieku 20-30 lat. Przeciętny korpopracownik spędza w biurze dziewięć godzin dziennie. Co druga osoba biorąca udział w badaniach stwierdziła, że praca w korporacji to spełnienie marzeń. Kobietom częściej niż mężczyznom przeszkadza korporacyjny stres.

RAF

praca w korporacji

Fot. Thinkstock

Dzięki korporacji, jak pisze internauta, można nabrać wiary w siebie i w swoje umiejętności. „Często ludzie po 5-10 latach w korporacji zakładają własne firmy i osiągają duży sukces. (…) Zadziwiająco często widzi się w korporacjach idiotów zarabiających niebotycznie duże pieniądze, co podnosi wiarę we własny sukces”.

Porządek i spokój

Jedna z internautek przyznaje, że miała mylne zdanie na temat pracy w korporacji, która kojarzyła jej się z wyścigiem szczurów, napięciem i stresem. A to, co wydawało się wadą w dużym przedsiębiorstwie, okazało się atutem. „Open space, który z początku mnie przerażał, okazał się dobrą kryjówką. W tłumie ginęłam. Gadatliwa koleżanka mogła zawsze pomęczyć swoim gadaniem kogoś innego, a ja mogłam spokojnie ogarnąć to, co miałam do zrobienia. Gdy gwar zaczynał mi przeszkadzać, wkładałam słuchawki na uszy i robiłam swoje. Wszystko było ustalone. Bez chaotycznego szukania po omacku mogłam sama rozwiązywać sprawy, z którymi spotkałam się po raz pierwszy. Porządek i spokój – to dwa słowa, którymi mogę opisać swoją pracę w korpo” – pisze Sundari.

praca w korporacji

Fot. Thinkstock

Kobieta opowiada, że znacznie trudniej pracowało jej się w małej spółce. „To, co się tam działo, to horror. Bałagan. Byłam jedynym pracownikiem, a prezesów było trzech! Mało tego, jeden z nich był na tyle nieogarnięty, że spytał mnie, dlaczego w Wordzie podkreśla się mu słowo na czerwono. Dodatkowo przy podpisywaniu umowy okazało się, że już na rozmowie kwalifikacyjnej zostałam oszukana i to w kilku sprawach. Stwierdziłam, że w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie naszej dalszej współpracy. W korpo nie sądzę, by taka sytuacja miała miejsce”.

NIE wyścigowi szczurów

A jednak wiele osób przestrzega przed pracą w międzynarodowym przedsiębiorstwie. I to, co niektórzy wymieniają jako zalety korporacji, dla innych jest wadą. Wiele osób nie wytrzymuje szybkiego tempa pracy, rywalizacji między pracownikami, nastawienia na karierę, gonitwy, przenoszenia obowiązków do domu, braku życia osobistego, czyli tzw. wyścigu szczurów.

praca w korporacji

Fot. Thinkstock

Jedna z internautek wzięła udział w tej samej dyskusji co Facet79. Oto jej opinia: „Pracy w korporacji mówię stanowcze NIE. Dlaczego? Nie widzę – dla siebie – żadnych korzyści, za to sporo wad”. Jakich? Przyznaje, że za wszystkie szkolenia, a miała ich bardzo dużo, płaciła z własnej kieszeni. Skarży się również na duże tempo pracy („To duże często oznacza pracę po 14-20 albo i więcej godzin na dobę, to nie moje wyobrażenie, to przykład bliskich mi osób pracujących w korporacji, jedna z nich ostatnio pracowała od 9.00 do 6.00, później w pracy zdrzemnęła się dwie godziny i pracowała do 24.00. Dziękuję, to duże jest dla mnie olbrzymie”). „Zdecydowanie wolę pracować w małych zespołach, wolę bliskie kontakty” – sumuje. Dodając, że wyścig szczurów nie jest dla niej.

Z korpo do budki z warzywami

Pracowników międzynarodowych przedsiębiorstw uszczypliwie nazywa się „korpoludkami”. Mówi się też na nich „lemingi” i „korposzczury”. Zagłębie biurowe składające się z ponad stu obiektów na warszawskim Służewcu zyskało niechlubny przydomek – „Mordor”. Do pracy każdego dnia dojeżdża tutaj… kilkadziesiąt tysięcy osób! Wiele jednak szybko dochodzi do wniosku, że chce od życia czegoś innego. W mediach regularnie pojawiają się historie młodych osób, które zmęczone pracą w korporacji, zrezygnowały z wysokich zarobków, by… po prostu zacząć żyć. Jedna z ekspracownic międzynarodowej firmy wolała założyć kawiarnię. Inna wybrała projektowanie i sprzedawanie przez internet własnej biżuterii. Portal regiopraca.pl opisał historię pani Karoliny, która rzuciła pracę przedstawicielki handlowej, aby otworzyć… własny warzywniak.

Polecane wideo

Komentarze (18)

Ocena: 4.89 / 5
gość (Ocena: 5) 03.12.2018 15:44
Ja nawet dla samego jedzenie mogłabym pracować, bo u mnie w firmie mamy zapewnione posiłki z firmy cateringowej Margaret. Przepyszne!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.01.2016 22:57
nie znosze mojej pracy w korpo Mordorze i nie wyobrazam sobie pracowac tam do konca zycia. Mam nadzieje ze kiedys uda mi sie zalozyc cos wlasnego, gdzie nie bede czula sie jak w klatce, bedac zalezna od widzimisie przelozonej ktora ma przerost formy nad trescia i zyje tylko praca. Zalosne.
odpowiedz
dpblog (Ocena: 5) 28.01.2016 09:01
Pracowałam w korporacji i jedyne co dobrze wspominam to ludzie. Byli naprawdę super, to oni powodowali, że chciało się pracować. Minus - wcale nie aż tak duże zarobki, jak wszyscy uważają. Sztywne reguły (był luźniejszy piątek, choć uważam że to nie był dobry pomysł, bo jak przyszedł tego dnia klient to witaliśmy go w jeansach. Po kilku latach pracy powiedziałam dość i teraz pracuję na własny rachunek. Nie żałuję swojej decyzji, bo dzięki temu zarabiam więcej i mam komfort pracy.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.01.2016 21:22
pracuję w korpo i nie mam najlepszego zdania. ludzie z kijami w doopie, sztuczny uśmiech i sztuczne "cześć" nieudolnie próbujące ukryć rzeczywiste patrzenie na innych z góry, jak na robaka. ciągła rywalizacja i obgadywanie innych. masa księżniczek i księciuniów, każdy siebie tam uważa za super ważnego. o szczery uśmiech, normalną relację i zwykłą ludzką życzliwość tam trudno. jedyne normalne osoby w tej firmie to te na najmniej zauważanych i najmniej poważanych stanowiskach typu konserwator, listonosz, sprzątaczka itp itd. serio, tylko z nimi da się na luzie pogadać, tylko oni potrafią się szczerze uśmiechać i życzliwie pomóc. ehh, to mój pierwszy i ostatni epizod z taką pracą, wolę do końca życia robić na jakimś nieambitnym stanowisku, ale pracując między prawdziwymi ludźmi, a nie maszynami udającymi ludzi :|
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.01.2016 20:26
A może po prostu trzeba podkreślić że są różne firmy, a co za tym idzie, zajmują się różnymi rzeczami i praca wygląda tam nieco inaczej? Znam kilka osób które pracują w korporacjach i wręcz bardzo zachwalają pracę, twierdzą, że wcale nie zostają po godzinach, nie przynoszą pracy do domu i się nie przemęczają. Może więc zwyczajnie to zależy od firmy i jej profilu działalności?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie