Kto się wstydzi zakupów w Biedronce? Warszawiacy i... bezrobotni!

Dla wielu z nas wizyta w dyskoncie to upokarzające doświadczenie.
Kto się wstydzi zakupów w Biedronce? Warszawiacy i... bezrobotni!
30.06.2014

Kto z Was robi zakupy w dyskontach? Gdyby takie pytanie padło w gronie znajomych, niektórzy mieliby problem z przyznaniem się do tego. Choć z roku na rok coraz bardziej doceniamy jakość tamtejszych towarów i atrakcyjne ceny, dla wielu odwiedzanie Biedronki czy Lidla jest raczej powodem do wstydu, niż dumy. Nic w tym dziwnego, bo przez lata najtańszym sklepom przyklejono łatkę centrów handlowych dla biedaków. Najlepiej sytuowani wybierają Almę, średniacy idą do Reala czy Carrefoura, a pozostałych nie stać na nic, poza marketem reklamującym się hasłem „codziennie niskie ceny”.

Ten stereotyp wciąż mocno się trzyma, o czym przekonujemy się dzięki raportowi „Konsument 2014”, przeprowadzonemu przez Polskie Towarzystwo Badaczy Rynku i Opinii. Wyniki sondażu publikuje serwis Wyborcza.biz. Ankieterzy sprawdzili, jak na zakupy w najtańszych sklepach reagują Polacy. Kto najbardziej wstydzi się w nich kupować? Okazuje się, że wcale nie najbogatsi i najlepiej wykształceni...

Trend jest wręcz odwrotny – im jesteśmy starsi, pochodzimy z mniejszego miasta i mamy gorszą pracę, tym czujemy się bardziej zakłopotani.

 

sklep biedronka

Kiedy porównano wskaźnik wstydu ze względu na płeć, nie zauważono większych różnic. Na pytanie „Czy zakupy w dyskontach to powód do wstydu?” twierdząco odpowiedziało 16 procent mężczyzn i 17 procent kobiet. Pozostali nie mieli zdania lub nie widzą powodu do wstydu.

Wyniki prezentują się już zupełnie inaczej, kiedy za kryterium uznamy wiek badanych. Wbrew pozorom, najmniej kupowania w dyskontach wstydzą się ludzie młodzi. Dla większości ankietowanych w wieku 15-19 lat to żaden problem. Innego zdania są Polacy w przedziale wiekowym 60-65 lat. Dla nich wizyta w Biedronce czy Lidlu jest doświadczeniem upokarzającym.

Jeszcze ciekawiej wyglądają rezultaty badania, kiedy weźmiemy pod uwagę status zawodowy. Najbardziej wyrozumiali dla dyskontów są studenci, urzędnicy, specjaliści, właściciele firm i dyrektorzy. Największy kompleks na tym puncie mają... gospodynie domowe i bezrobotni!

sklep biedronka

Ostatnim badanym kryterium było miejsce zamieszkania. Wizyty w Biedronce i Lidlu najbardziej wstydzą się mieszkańcy stolicy. To nie do pomyślenia dla niemal 40 proc. warszawiaków. Podobnie jest w innych dużych miastach, choć i na wsi 15 proc. mieszkańców ma z tym problem.

Zakupy w dyskontach z roku na rok za wstydliwe uznaje coraz mniej Polaków, ale wciąż daleko jest nam np. do Niemców, którzy im lepiej sytuowani, tym bardziej cenią sobie tanie sklepy.

A jak jest z Wami?

Komentarze (63)

Ocena: 4.73 / 5
wert (Ocena: 5) 03.02.2015 00:28
Co za głupi tytuł...... Czego się mam wstydzić????
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.07.2014 23:06
Do Biedry mam najbliżej więc chodzę tam. Wszystko mi jedno jaki to sklep bylebym nie musiała daleko łazić czy jeździć. Ciężko mi sobie wyobrazić żebym miała specjalnie jeździć gdzieś dalej tylko dlatego, że Biedra to "wstyd". Np. Almy nawet nie ma w mojej dzielnicy.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.07.2014 20:02
Biedronka wyszła na ludzi ostatnio i wyremontowali sklepy... zrobi je bardziej nowoczesnymi i przyjemniejszymi dla oka. Kiedys byl tam burdel i smierdzialo... co nie weszlam do jakiejs biedronki to syf i nieład. Teraz jest calkiem niezle
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.07.2014 19:57
Pamiętam ze jak maiłam 15 lat to był wstyd przed dziećmi z klasy używanie reklamowi biedro czy Lidl... takie dzieci były wyśmiewane wiec się wstydzono tego, ale teraz uważam ze coraz więcej młodych, modnych ludzi chodzi do biedronki bo po co wydawać więcej jak można mniej :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.07.2014 08:45
a głupoty piszecie, ja się cieszę jak mogę wydać jak najmniej i nie przejmuję się tym co to za sklep
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo