Polacy na wakacjach zachowują się gorzej niż u siebie

Pod wpływem upału wydaje się nam, że wszystko nam wolno, bo są wakacje.
Polacy na wakacjach zachowują się gorzej niż u siebie
09.08.2008

W „Dzienniku" kilka dni temu można było przeczytać ciekawy artykuł na temat obserwacji zachowania rodaków podczas wakacji za granicą. Polacy wciąż nie potrafią sobie radzić z szokiem kulturowym na zagranicznych wakacjach.

„Polski turysta nie rozumie, że gdzie indziej jest inaczej niż w Polsce. Bo też i dlaczego miałoby być inaczej? Myśmy zdobywali Monte Cassino i byliśmy pod Tobrukiem, a teraz mamy jako turyści podporządkowywać się miejscowym obyczajom i regułom!? W życiu!"

Niestety, to stwierdzenie najlepiej oddaje zachowanie części polskich turystów podczas wakacji i ich podejście do miejscowych zwyczajów oraz obyczajów - zero tolerancji i zachowanie w stylu "mogę wszystko" albo "płacę, to wymagam skakania wokół mnie jak wokół króla".

Często na wakacjach za granicą albo podczas podróży, w najmniej oczekiwanym miejscu spokój burzy polskie „kurwa", które nasz zdenerwowany rodak wymawia z pasją w ramach oczyszczenia duchowego i uspokojenia się. Takie wypadki są częste. Powoli można się do nich przyzwyczaić.

Na wakacjach w Londynie, kilka lat temu, jeszcze przed tą słynną falą emigracji, w centrum miasta w małym supermarkecie wybieranie lodów przerwało głośne hasło: „Gdzie tu oni kurwa mają piwo", a potem było już tylko głośniej i dobitniej: że "ch…we", że "k…. drogo", ogólnie wszystko było fe.

Obserwacje Marcina Króla z „Dziennika" są bardzo podobne:

„Z toskańskiej Cortony na większe zakupy trzeba zjechać na dół, do pobliskiego miasteczka. Zjeżdżamy więc z pewnym znajomym o znanej twarzy o pół do czwartej, bo wiemy, że wtedy nie będzie tłoku. A ponieważ w niewielkim supermarkecie rozmawiamy po polsku, szybko odkrywa nas pokaźna dama w szortach i po polsku pyta z pewnym szacunkiem (wyraźnie rozpoznała znajomego), gdzie tu można zjeść teraz obiad. Odpowiadam: "Nigdzie, musi Pani pojechać do restauracji na autostradę, bo we Włoszech o tej porze wszystko jest zamknięte". "Jak to?" - mówi pani - "to o której oni jedzą obiad, nie o czwartej?". "Około pierwszej" - odpowiadam. "To kiedy pracują?". "Rano" - odpowiadam - "i późniejszym popołudniem". "Leniwe bydlaki" - konstatuje pani i udaje się do działu mięsnego".

„Na Piazza dei Miracoli w Pizie rozpoznajemy Polaków po przewodnikach. Kiedy w 35-stopniowym upale kupuję przy bramie jakieś picie, jedna pani mówi do drugiej: "Jaki ten Murzyn (sprzedawca) czarny", a koleżanka przytakuje i dodaje: "Ja to się brzydzę od niego kupować jedzenie".

„W hotelu w Austrii, w którym mieszkamy kilka dni, śniadania są niezwykle obfite. I widzę, jak Polacy pakują sobie bułki ze wszystkim, co możliwe, na lunch. Wreszcie kelner zwraca im uwagę, że można sobie kupić zestaw na lunch za 6.5 euro (ledwie ponad dwadzieścia złotych), wtedy rzucają te bułki i obrażeni wychodzą. Może się uda coś za darmo, a jak się nie uda, to nie nasza wina, tylko tych, co nie chcą dać".

„Polski zestaw - kompleks wyższości połączony z kompleksem niższości - widać doskonale dla odmiany w Wilnie. Siedzę u fryzjera, pani się mną zajmuje. Wchodzi duży facet z gatunku ochroniarzy i pyta po polsku fryzjerkę: "Ostrzyżesz mnie?" Ta mu odpowiada po litewsku. On naturalnie nic nie rozumie, więc mówi, żeby nie udawała, że nie mówi po polsku, bo tu przecież sami Polacy. Fryzjerka odpowiada mu po litewsku. Polak głośno przeklina i trzaskając drzwiami, wychodzi. Nam dopiero po kilku spotkaniach z tymi paniami udało się przejść od łamanego rosyjskiego do polskiego. Język polski nie jest dla Litwinów - ze zrozumiałych powodów - bliski czy sympatyczny. Jednak jak się nieco zaprzyjaźnić, to wielu z nich będzie rozmawiało po polsku, ale trzeba mieć chociaż trochę sympatii, trochę woli zaprzyjaźnienia".

Oczywiście są to pewne ekstremalne przypadki. Wypaczają jednak obraz całości. Bardziej wryje się w pamięć jeden hałaśliwy turysta niż setka, która przejdzie cicho i w spokoju zwiedzi katedrę czy muzeum. Dlatego podczas wakacji próbujmy swoim zachowaniem naprawiać nadszarpnięty wizerunek Polaków za granicą. Warto przy okazji burzyć stereotypy, jakie krążą na temat nas – obywatelek i obywateli Rzeczpospolitej - po świecie.

Polecane wideo

Komentarze (127)

Ocena: 5 / 5
john (Ocena: 5) 03.08.2015 09:20
To ze polacy slownie wrazaja sie przeklinajac po polsku,bo coz mozna sie po bydle spodziewac.Nie to jest istotne.polacy nie posiadaja zadnej kultury,bo takowej tez w polsce niema.w polsce wyhodowano polakow na to czym dzisiaj sa.swiat by o tym sie nie dowiedzial, gdyby dla polakow nie otwarto granic.uciekajac przed glodem polski motloch pokazal swoje polskie zbydlecenie, jakie w polsce jest norma.przeciez gdyby polacy nie zobaczyli cywilizacji i nie zerowali na krajach zachodnich, dawno by w polsce pozdychali. w polsce przy korytach zostali najwieksi zlodzieje,kryminalisci,sprzedajne prostytucyjne urzedniczyny,polski rzad, i polski sad,co kilka mln polakow ,glodem na zebry i szaber z kraju wypedzil. Ludzie ktorzy jako polskie bydlo z polski wyjachali,i zyja na zachodzie, stali sie cywilizowanymi obywatelami Europy.to cos co w polsce pozostalo to bezwartosciowy motloch, okradajacy siebie nawzajem z czlowieczenstwa. W polsce nie da sie zyc, wie o tym kazdy, kto zetknal sie z cywilizacja.powrot do polski, jest jak samobojstwo.to jest rzeczywistosc po polsku
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 10.05.2009 18:45
i gitara gra xd
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.02.2009 20:49
nigdy tagi nie pasują do tego co się szuka Polacy na wakacjach zachowują się gorzej niż u siebie Sobota, 9 sierpnia 2008 Tagi: lifestyle, jak utrwalić makijaż
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.09.2008 19:38
ja sie zgadzam trudno przyznawac sie do polakow za granica bo wiekszosc zachowuje sie kretynsko bylam swiadkiem jak koles w danii ukradl batonik w przeliczeniu za jedna glupia zlotowke !!! brak kultury i jedna dobra rada Polak Polaka za granica oszuka na kazdym kroku i wykorzysta !!!!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.09.2008 11:10
byłam w tym roku na krecie. cudowne, wysokie fale w cieplym morzu, super. kilka nastoletnich Polek bawiło się obok mnie. po czym je poznałam? swój zachwyt wyrażały tak: k..., ale zajebiście, ja pier..., o k... itd itp. pozdrawiam
odpowiedz

Polecane dla Ciebie