Justyna jest wychowawcą kolonijnym: „Zdradzę Wam, co robią nastolatki, kiedy są z dala od rodziców”

- Zawsze istnieje ryzyko, że któraś z dziewczyn wróci do domu w ciąży - wyznaje.
Justyna jest wychowawcą kolonijnym:  „Zdradzę Wam, co robią nastolatki, kiedy są z dala od rodziców”
Fot. Unsplash.com
14.07.2018

Stare porzekadło mówi: „obyś cudze dzieci uczył”. Bycie nauczycielem czy wychowawcą to wyjątkowo odpowiedzialne i trudne zadanie. Wie o tym każdy, kto ma pod swoją opieką nieletnich uczniów. Znalezienie z nimi wspólnego języka i wymaganie konkretnych postaw wymaga wiedzy, cierpliwości i autorytetu. Z tym jednak różnie bywa, bo młodzi nie zawsze są skłonni do współpracy i lubią się buntować. A już zwłaszcza, gdy rodzice są daleko.

Zobacz również„Wytarłam się ręcznikiem chłopaka. Czy zajdę w ciążę?”. W to wierzą polskie nastolatki

Dobrze wie o tym Justyna, która na co dzień pracuje jako nauczyciel wspomagający w szkole podstawowej, a w lipcu i sierpniu opiekuje się uczestnikami kolonii i obozów. 29-letnia absolwentka pedagogiki musi zadbać o to, by jej podopieczni bezpiecznie spędzili wakacje. Choć stara się mieć oczy dookoła głowy i niczego nie przegapić, nie zawsze jest w stanie zapanować nad sytuacją. Wychowankowie szukają mocniejszych wrażeń i zdarza im się naruszać regulamin. A także dobre obyczaje.

W rozmowie z nami zdradza, że szczególne niepokorne okazują się nastoletnie dziewczyny. Te potrafią sprawiać zdecydowanie większe problemy od chłopców i najtrudniej je przypilnować. Oto, do czego są zdolne, kiedy rodzice nie patrzą.

kolonia

fot. Unsplash

Papilot.pl: Trudno wyobrazić sobie lepszego wychowawcę kolonijnego, niż zawodowego nauczyciela.

Justyna: Też tak myślałam, dlatego kilka lat temu zgłosiłam się do biura podróży. Pracę dostałam natychmiast, bo chętnych wcale nie jest wielu. Zazwyczaj opiekunami zostają osoby zupełnie niedoświadczone, które dopiero skończyły albo są jeszcze w trakcie studiów. Ale nie ma się co dziwić. Odpowiedzialność ogromna, a wynagrodzenie raczej symboliczne.

W jaki sposób młoda osoba ma być autorytetem dla niewiele młodszych uczestników?

To też jest poważny problem. W poprzednich latach zdarzało się, że wychowankowie mieli zaledwie kilka lat mniej ode mnie, bo przypadła mi najstarsza grupa. Chcieli traktować mnie jak koleżankę, która na wszystko przymknie oko i nie będzie się bez sensu czepiała. Przez gardło nie chciało im przejść „proszę pani”. Wiek też robi swoje w kontakcie z młodzieżą.

Wychowawca ma organizować czas i zapewniać bezpieczeństwo. Czy uczestnicy zdają sobie z tego sprawę?

Dla nich jestem raczej piątym kołem u wozu. Oni najchętniej zajęliby się sami sobą. Na wakacjach chcą poczuć luz, a tu przychodzi jakaś pani Justyna i ciągle ich upomina. Cóż innego mi pozostało, skoro sprawiają tyle problemów. Czują się jak dorośli, ale nie potrafią zachowywać się poważnie. Większość przypomina dzieci, które zerwały się ze smyczy.

Bywa niebezpiecznie?

W najmłodszych i najstarszych grupach jakoś można zapanować nad sytuacją. Najgorsze są nastolatki od 13 do 16 lat. Ciągle szukają kłopotów.

Zobacz równieżPokolenie zepsutej młodzieży

kolonia

fot. Unsplash

W jakich sprawach najczęściej musisz interweniować?

Jak można się domyślić, to jest wiek, kiedy każdy próbuje udowodnić swoją dorosłość. Zdarzają się papierosy, czasem coś mocniejszego, alkohol też się pojawia. Hormony buzują i młodzi pakują się w nie do końca odpowiednie sytuacje oraz relacje. „Sex, drugs & rock`n`roll” - można powiedzieć. Wychowawcy jednak do śmiechu nie jest. To ja mam zadbać o to, żeby pijany kolonista nie rozbił sobie głowy albo któraś z dziewczyn nie wróciła do domu w ciąży.

A jest taka możliwość?

Postawa wychowawcy to tylko 50 procent sukcesu. Druga połowa to chęci i zaangażowanie wychowanka. Jeśli on chce sobie narobić kłopotów, to okazji nie brakuje. Jedna osoba nigdy nie jest w stanie zapanować nad całą grupą. Wiedzieć wszystko i zaglądać w każdy kąt. Tym bardziej, że oni nawzajem się kryją.

Co to w praktyce oznacza?

Zdarzało się, że ktoś pił alkohol, ale cała reszta próbowała to ukryć. Przysięgali, że to nieprawda. Pewnie sami byli umoczeni. Bywa i tak, że pomagają kolegom opuścić ośrodek w środku nocy. Na pytanie, gdzie jest X, odpowiadają zgodnym chórem, że śpi, bo źle się czuje i lepiej go nie budzić. Potrafią zrobić wodę z mózgu. A kiedy na koloni powstają pary, to też trudno to wykryć. Reszta stanie w ich obronie.

A z jakim ryzykiem wiąże się takie wakacyjne zauroczenie?

To nie czasy, kiedy pisało się do siebie liściki miłosne i trzymało się za ręce. Teraz młodzi oczekują mocniejszych wrażeń.

kolonia

fot. Unsplash

Co masz na myśli?

To chyba oczywiste. Moje obawy przed tym, żeby podopieczna nie zaszła w ciąże nie są wytworem bujnej wyobraźni. Trzeba zdawać sobie sprawę, że na terenie ośrodka i poza nim dochodzi do sytuacji, które nie powinny się wydarzyć pod naszym okiem. W ubiegłym roku przyłapałam jedną młodocianą parę. Inni wychowawcy potwierdzają, że wzajemna masturbacja, seks oralny i inne formy aktywności to ulubiona zabawa nastolatków. Nie mają przed tym żadnych oporów i nikogo się nie boją.

Skąd taka pewność?

Sama wiele widziałam. Codziennie rozmawiam też z resztą obsługi ośrodka i oni dzielą się swoimi historiami. Rok temu jedna z moich wychowanek wróciła do domu z chorobą weneryczną. W łazienkach znajduje się zużyte prezerwatywy. Dzieci też sporo nagrywają. Jeśli ktoś myśli, że na koloni chodzi się tylko na wycieczki, nad wodę, a później spać, to niewiele widział.

Czyli lepiej nie wysyłać nastolatka na takie zorganizowane wakacje.

Tego nie mówię, bo jest różnie. Miałam wiele grup, które zachowywały się wspaniale i nie miałam z nimi żadnego problemu. Poza tym, jak nie wyjedzie, a chce zrobić głupstwo, to poradzi sobie też we własnym otoczeniu. Tutaj przynajmniej jest szansa, że ktoś to zauważy i zgłosi rodzicom.

Często się to zdarza?

Musimy mieć ewidentny dowód przewinienia, a o to trudno. Większość takich sytuacji nie wychodzi na światło dzienne.

Zobacz równieżCiężarne nastolatki robią selfie z wielkimi brzuchami. Najmłodsza z nich ma 15 lat!

Polecane wideo

Komentarze (13)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 15.07.2018 21:24
Lepsza jest starsza młodzież 16-20 lat.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 15.07.2018 21:22
Spójrzcie na to co robią chłopcy i ich "guru".Największą patologię robią chłopcy tylko tego nikt nie zauważa
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.07.2018 20:45
nalezienie z nimi wspólnego języka i wymaganie konkretnych postaw wymaga wiedzy - kto Wam sprawdza te artykuły??
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.07.2018 16:59
Takie kolonie to chyba tylko z patologicznymi bachorami są. Ja byłam na kolonii w wieku 14 lat i nie pamiętam, aby kiedykolwiek działy się takie rzeczy, jak opisane w tym artykule. Wszędzie byli nauczyciele, i nawet pary tego nie robiły, bo nie miały jak. Obóz był podzielony na dziewczęcy i chłopięcy, daleko od siebie i tak zazwyczaj jest. Nie ma grup mieszanych, właśnie z tego powodu. Spotykaliśmy się tylko wieczorami, a o godz. 22 była już cisza nocna i każdy wychowawca sprawdzał, czy wszyscy są w domkach, i już śpią. Wy naprawdę chcecie zrobić dym na tym portalu, że zakładacie takie drażliwe tematy. Wiem z doświadczenia, że jak wychowawcy dobrze pilnują, to takie rzeczy nie mają miejsca.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 14.07.2018 14:38
20 lat temu jako młoda nauczycielka świeżo po studiach pracowałam w liceum. Pojechałam raz na zieloną szkołę. Nigdy więcej!!!! Zmieniłam pracę.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie