Co się wydarzy, gdy pojedziesz pod namiot z facetem..?

Dla jednych kobiet to znakomita forma wypoczynku, niedroga i umożliwiająca kontakt z naturą. Innych przeraża perspektywa braku łazienki czy wygodnego łóżka.
Co się wydarzy, gdy pojedziesz pod namiot z facetem..?
Fot. Thinkstock
20.07.2017

Monikę bardzo niepokoi perspektywa tegorocznego wakacyjnego wyjazdu, ponieważ jej chłopak Mariusz zaplanował im pobyt na nadmorskich kempingu. „Stwierdził, że to świetny pomysł, bo jak był dzieckiem co roku jeździł z rodzicami pod namiot i pozostały my wspaniałe wspomnienia z tamtych czasów. Ma to być dla nas przygoda i ciekawa odmiana, bo dotychczas zawsze nocowaliśmy w hotelach albo w prywatnych kwaterach. Nie jestem jednak przekonana, czy to dobre rozwiązanie” – przyznaje.

Polecamy także: Gdzie nie jechać na wakacje? 8 najbardziej obciachowych miejsc

Monika nigdy nie była pod namiotem i wcale nie ma ochoty zdobywać takiego doświadczenia. „Lubię chociaż minimalny komfort, ważne jest dla mnie przestrzeganie podstawowych zasad higieny, a na kempingu o to trudno. Wcześniej zawsze szukaliśmy pokoju z łazienką, teraz będę musiała rano biec po mokrej trawie do wspólnej łazienki. Nie będzie, gdzie się rozpakować, ubierać i rozbierać. A jak zacznie padać deszcz? Przecież pogoda w lecie bywa kapryśna. Już wyobrażam sobie to błoto przed namiotem i wilgoć w środku. Poza tym lubię ciepło, a noce nad polskim morzem często są chłodne. Mam kulić się w  śpiworze podczas burzy? Masakra!” – twierdzi młoda kobieta. „Jest jeszcze jeden argument, być może najważniejszy. Nie znoszę robactwa, a zwłaszcza pająków. Jak sobie pomyślę, że w nocy jakieś insekty zaczną po mnie łazić, to już teraz czuję się przerażona” – dodaje.

Monika przeprowadziła poważną rozmowę z Mariuszem i próbowała przekonać go do zmiany koncepcji. Jednak mężczyzna nie zamierza ustąpić, przekonując ją, że na pewno będzie zadowolona z wakacji. „Akurat, czuję, że będziemy się o wszystko kłócić i zamiast wypocząć, wrócimy zestresowani” – prorokuje Monika.

Jej obaw nie rozumie Honorata, która od kilku lat spędza urlop pod namiotem. Nie tylko w Polsce, ale również w Chorwacji czy we Włoszech. „Kempingi w krajach śródziemnomorskich są bardziej komfortowe niż nasze, a w dodatku tam zawsze można liczyć na piękną pogodę, ale ja kocham też polskie pola namiotowe, bo nie mam dużych wymagań. Nie jest dla mnie problemem nawet z brak toalety czy bieżącej wody. Czasem, kiedy jest jakiś potok w okolicy, to wieczorkiem zabieram karimatę, robię sobie z niej parawan, w klapkach wchodzę do wody i zażywam lodowatej kąpieli. Ostatnio zabieramy ze sobą prysznic solarny, świetnie rozwiązanie. Zdrowe i zabawne, a wygodną łazienkę mam na co dzień, mogę bez niej parę dni  wytrzymać, oczywiście nie zapominając o higienie osobistej” – przekonuje.

wyjazd pod namiot

Fot. Thinkstock

Honorata może wymienić wiele zalet wypoczynku pod namiotem. „Pierwszy, może nie najważniejszy, ale na pewno bardzo istotny to niskie koszty, nieporównywalne z pobytem w hotelu, zwłaszcza w opcji „all inclusive”. Jednak nie mniej ważny jest kontakt z naturą. W namiocie usypia mnie koncert świerszczy, a budzą ptaki i ciepło promieni słonecznych. Nie jestem zależna od hotelowej kuchni, rozpalamy ognisko albo ustawiamy grilla i mamy wspaniałą kolację. No i możemy ciągle zmieniać miejsce pobytu, gdy dotychczasowe nam się znudzi. W przypadku zorganizowanego urlopu jesteśmy przywiązani do konkretnego pokoju” – wylicza.

Wakacje pod namiotem nie są jednak już tak popularne, jak przed laty. W czasach PRL-u trudno było znaleźć miejsce na kempingu. Dziś – jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego – wypoczywa na nich około pół miliona Polaków rocznie. Ta liczba wydaje się całkiem spora, ale jeśli zsumuje się noce spędzane przez nas pod namiotem, okazuje się, że stanowią one zaledwie 2 proc. wśród wszystkich form wypoczynku. Tymczasem w krajach Europy Zachodniej ten wskaźnik jest znacznie wyższy, na przykład w Danii sięga nawet 43 proc.

Skąd taki wynik? Współczesne kempingi, np. skandynawskie, w niczym nie przypominają prymitywnych  pól namiotowych z czasów PRL-u, ze śmierdzącymi toaletami i ciepłą wodą udostępnianą przez godzinę dziennie. Dziś wyposażone są nie tylko w czyste i nowoczesne łazienki, ale również sklepy, bary, restauracje czy nawet sauny. Oczywiście posiadają też dostęp do internetu.

wyjazd pod namiot

Fot. Thinkstock

Urlop pod namiotem ma sporo zalet. Nie musimy martwić się wcześniejszą rezerwacją miejscówki. Gdy nie spodoba nam się na Mazurach, możemy w każdej chwili spakować się i pojechać gdzie indziej, chociażby nad morze.
Takie biwakowanie to również bliski kontakt z naturą i przyrodą. Poranny śpiew ptaków przy śniadaniu czy długie wieczorne rozmowy w ciepłym blasku ogniska pozwolą skutecznie zapomnieć o codziennych problemach. Urlop pod namiotem jest również dobrym sposobem na pogłębienie albo odbudowanie więzi z partnerem – przytulanie się w śpiworze, gdy o dach dudnią krople deszczu, wzmacnia poczucie bliskości.

Oczywiście taka forma spędzania wolnego czasu ma również wady, szczególnie dla kobiet ceniących komfort i wygodę. Brak wygodnego łóżka, dostępu do łazienki czy konieczność samodzielnego dbania o posiłki mogą okazać się przeszkodami trudnymi do przezwyciężenia. Nie wszystkim odpowiada również konieczność taszczenia ze sobą całego ekwipunku: śpiworów, karimat, butli z gazem czy garnków.

Problem bywa również kapryśna pogoda. Polskie lato bywa nieprzewidywalne, dlatego musimy się liczyć z tym, że namiot zostanie zalany podczas większych ulew. Burza w takich warunkach również może dostarczyć sporo strachu i nerwów.  Uciążliwe bywają też owady wdzierające się pod nasz prowizoryczny dach, zwłaszcza muchy i komary, choć ostatnio szczególnie niebezpieczne są kleszcze. Dlatego wybierając się pod namiot warto zabrać ze sobą preparaty, które zabezpieczą przez insektami.

RAF

Komentarze (5)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 21.07.2017 22:30
Co się wydarzy? Zapoda cie w ananasa
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.07.2017 22:18
a ja kocham outdoor :) bo też kocham naturę... niestety dość ciężko znaleźć chłopaka, który by to lubił, choć pewnie łatwiej niż dziewczynę
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.07.2017 23:28
bawilo mnie to kiedyś... ale po 26 urodzinach załączyła mi się potrzeba wygody :D a po 30stce w ogole wole nigdzie nie jechac, jak warunki mają być polowe. święty spokoj to jest to. pora umierać :P
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.07.2017 18:11
nigdy w zyciu, gora na jedna noc.. nie widze w tym nic przyjemnego..
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.07.2017 10:35
To zdecydowanie nie dla mnie, za bardzo cenię sobie komfort.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo