Znalazłam idealną powieść na jesienno-zimowe wieczory. Nie będziesz mogła oderwać się od tej historii!

Przeczytaj fragment książki „Rzym na chwilę” i zatop się w tym wciągającym romansie!
Znalazłam idealną powieść na jesienno-zimowe wieczory. Nie będziesz mogła oderwać się od tej historii!
Fot. Pexels
29.10.2025

Są takie książki, które idealnie wpisują się w klimat jesienno-zimowych wieczorów, kiedy za oknem pada deszcz, a my marzymy o odrobinie ciepła i emocji. „Rzym na chwilę” Weroniki Jaczewskiej to właśnie taka opowieść. Pełna nieoczywistych uczuć, przenosi czytelnika w miejsce, gdzie czas płynie wolniej, a każdy gest ma znaczenie.

Zobacz także: Nowości wydawnicze: pikantna powieść „Na zawsze Paryż” (mamy fragment książki!)

O czym jest książka „Rzym na chwilę”?

Główną bohaterką historii jest Victoria Stelmach, którą narzeczony porzucił dla koleżanki z pracy. Kobieta składa sobie więc obietnicę: już nigdy się nie zakocha. Problem w tym, że na życie zarabia tworzeniem miłosnych historii z happy endem… a od tego czasu nie napisała ani słowa.

Zniecierpliwione czekaniem na nową książkę wydawnictwo daje jej ostatnią szansę.

Rzym. Wyjazd na trzy miesiące w poszukiwaniu weny. Tyle że tam znajduje… jego. Irytująco przystojnego sąsiada perkusistę, który już pierwszej nocy doprowadza ją do szału. A kiedy następnego ranka w windzie spotyka jego kompletne przeciwieństwo – eleganckiego mężczyznę w garniturze – jest jeszcze bardziej skołowana. To ten sam facet!

I do tego okazuje się, że nie jest aż tak zły, jak myślała. Zaprzyjaźniają się i nawet postanawiają pomóc sobie nawzajem, udając parę.

Jak potoczy się ta historia? Książkę możesz kupić tutaj, a poniżej znajdziesz obszerny fragment, który najlepiej oddaje klimat tej wciągającej powieści!

Fragment książki „Rzym na chwilę”

Nico pochylił się w moją stronę, po czym odgarnął niesforne pasemko, które przykleiło się do mojego mokrego od łez policzka. Kiedy założył je za ucho, zatrzymał się na chwilę, a następnie samymi opuszkami delikatnie zjechał niżej, kreśląc szlaczki wzdłuż mojej szyi.
Wyglądał, jakby robił to od zawsze. To sprawiło, że przymknęłam oczy i pozwoliłam zmysłowym dreszczom rozejść się po moim ciele.
Nie wiem, skąd ten facet miał w sobie tyle ciepła i wyrozumiałości, ale ze zdumieniem stwierdziłam, że dobrze było mi przy nim. Nawet największa porażka aż tak nie bolała, gdy czułam jego wsparcie i łagodność.
Co takiego ten facet w sobie miał? Jeszcze do końca tego nie rozgryzłam…
– Co się stało?
Mimowolnie oparłam czoło o jego ramię. Tak bardzo nie chciałam patrzeć mu w oczy, gdy pozna prawdę.
Mój gest, dosyć odważny, sprawił, że na sekundę jego ciało stężało. Ewidentnie się tego nie spodziewał. Jednak już po chwili dłonie mężczyzny chwyciły moją talię i przysunęły bliżej siebie.
To już było bardzo dziwne. Cholernie niezręczne. Ale równocześnie najwspanialsze i najbardziej oczywiste na świecie.
Kompletny paradoks.
Choć nie powinnam aż tak skracać dystansu między nami, nie umiałam zmusić się, by się odsunąć. Woń jego perfum koiła moje nerwy i rozgrzewała zmysły, a zdecydowany dotyk jego ramion dawał mi nadzieję.
Nie mówiąc o tym, że od dawna nikt mnie nie dotykał i nie potrafiłam sobie tego odmówić.
– Już dobrze – szepnął prosto w zagłębienie między policzkiem a szyją, sprawiając, że dreszcz przemknął u podstawy mojego kręgosłupa. – Jesteś bezpieczna. Możesz mówić. Obiecuję, że nie będę cię oceniał.
Westchnęłam głośno i po prostu wyrzuciłam to z siebie. Zatajenie tego tylko pogorszyłoby całą – już i tak beznadziejną – sytuację.
– Mój były zadzwonił i oznajmił, że oświadczył się dziewczynie, z którą mnie zdradził.
W ułamku sekundy poczułam, jak ramiona Nico ściślej mnie oplatają. Przeniosłam głowę na jego klatkę piersiową i poczułam jej przyjemną twardość oraz miarowe bicie jego serca.
– Iskierko… – zaczął, a w jego głosie pobrzmiewał żal.
Choć sytuacja była daleka od ideału, poczułam lekkie łaskotanie na wysokości mostka.
– Iskierko? – Nie rozumiałam.
Złapał mój lok w dwa palce i zamachał mi nim przed twarzą.
– Ach, chodzi o moje włosy.
Miałam burzę blond loków. Naprawdę jasnych blond loków.
– Właśnie – przyznał i zaraz potem zadał pytanie: – Mogę?
Chciał poprawić moją fryzurę, która znowu wymknęła się spod kontroli.
Zgodziłam się.
Zdjął gumkę do włosów z mojego nadgarstka, po czym usiadł za moimi plecami. Jego długie palce zaplątały się w kręcone kosmyki i przez chwilę je układały, co sprawiało mi ogromną przyjemność. W końcu zebrał je na czubku głowy i związał w niedbały kok.
Potem nie odsunął się. Położył mi dłonie na karku i zaczął delikatnie go masować. To spowodowało, że wydobyłam z siebie stłumiony jęk.
Tak bardzo tego potrzebowałam. Tak bardzo tego pragnęłam…
Ale gdy jego wargi znalazły się w miejscu, w którym przed sekundą były jego ręce, poczułam się tak, jakby ktoś poraził mnie prądem.
Nico mnie nie całował – dotknął ustami mojej skóry i zaciągnął się moim zapachem, ale ja i tak odsunęłam się mimowolnie. Nie dlatego, że zrobił coś złego albo przekroczył granicę. Po prostu odzwyczaiłam się od takich sytuacji. Od bliskości. Intymności. Męskiej atencji.
Nico zareagował od razu – wrócił na swoje miejsce i uśmiechnął się przepraszająco.
Niesamowite, że obcy człowiek był tak wyczulony na moje potrzeby.
Od Maksa nigdy nie doświadczyłam podobnej troski.
– To jeszcze nie koniec – kontynuowałam. Chciałam jak najszybciej zrzucić z siebie ten ciężar. – Maks dzwonił, aby poinformować mnie o tym wyłącznie dlatego, że mamy spotkać się na imprezie z okazji trzydziestej rocznicy ślubu moich rodziców. Nie chciał, żebym była zaskoczona i odegrała jakąś scenę zazdrości czy coś w tym stylu. – Te słowa smakowały gorzko.
– Rozumiem. – Choć nie powiedział nic więcej, sama ekspresja na jego twarzy wystarczyła, abym dowiedziała się, co o tym myśli.
Chyba nie stał się największym fanem moich rodziców ani byłego narzeczonego.
– Wiesz, no… – zaczęłam się plątać. – Mówił to z taką satysfakcją, że nie mogłam tego znieść. Do tego rodzice wbili mi pieprzony nóż w plecy. I nawet nie zorientowałam się, jak i kiedy to powiedziałam.
– Co takiego? – Odsunął się delikatnie, aby pochwycić moje spojrzenie.
Choć utrzymanie kontaktu wzrokowego było trudne, nie miałam innego wyjścia. Musiałam spojrzeć mu w oczy.
– Że ja też kogoś poznałam. I… że też zabieram go na tę uroczystość – wyszeptałam zawstydzona.
– Poznałaś kogoś? – Zmarszczył brwi. Chyba nie był zadowolony, a jego reakcja sprawiła, że na moich ramionach pojawiła się gęsia skórka.
– Tak, to znaczy nie w tym sensie. – Słowa ledwie opuszczały moje usta. – Skłamałam. Tyle że to wszystko mogło zabrzmieć w taki sposób, że no… to ty… to ty jesteś moim chłopakiem. – Czułam się tak zażenowana, że aż musiałam schować twarz w dłoniach. – Ale oczywiście wszystko odkręcę. Jutro do niego zadzwonię i powiem prawdę.
Na kilka długich sekund zapadła między nami cisza. Nieznośne uczucie gorąca paliło mnie w kark, a moje palce bezwolnie znalazły rąbek sukienki i zaczęły gnieść go tak, jakby zawinił tutaj kawałek materiału, a nie ja.
– Jesteś taka urocza. – Zaśmiał się głęboko, wręcz ochryple.
– Nie rozumiem. – Z trudem zadarłam brodę. – To ironia?
Nico uśmiechnął się delikatnie, po czym subtelnie pokręcił głową.
– Nie. Jesteś urocza, po prostu. Przepraszam, jeśli brzmi to nieco żałośnie, ale nie mogłem się powstrzymać. To była spontaniczna reakcja.
– Ty przepraszasz mnie? – Wycelowałam w swoją pierś kciukiem. – Czy ty słyszałeś, co ci powiedziałam?
– Słyszałem – potwierdził. – I choć pewnie powinienem uznać cię za wariatkę i uciekać, gdzie pieprz rośnie… sam nie wiem, dlaczego, ale schlebia mi to. A nawet mnie cieszy.
Mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie mogłam go winić za tę „wariatkę”. Przecież właśnie tak się zachowałam.
– Nie wiem, co jest gorsze. – Wykrzywiłam wargi. – Historyjka, którą sprzedałam Maksowi, czy to, że sprawiłam ci tym przyjemność. W każdym razie nie gniewasz się, prawda? Odkręcę to. Mam świadomość tego, że głupio zrobiłam – zapewniłam go ponownie.
Kąciki warg mężczyzny uniosły się delikatnie, a on przesunął po ustach językiem. Nico wyglądał tak, jakby opracowywał plan stulecia.
– Może nie odkręcisz – wychrypiał w końcu, wędrując wzrokiem od mojego czoła po krawędź brody.
– Nie? – Zdębiałam.
– Nie. To może brzmieć nieco szalenie, ale wpadłem teraz na pewien pomysł. Oboje możemy sobie pomóc.
– Ja? Pomóc? Tobie? – Niczego nie rozumiałam.
– Zgadza się – przytaknął. – Ja też nie mam zbyt dobrych relacji z rodzicami. A za tydzień mój ojciec organizuje wielką galę z okazji pięćdziesięciolecia naszej firmy. Impreza odbędzie się na Sycylii.
– Boże… – Zabrakło mi tchu. – Proszę, nie mów, że zmierzasz do tego, o czym myślę.
Jego oczy aż zabłyszczały. Zmierzał.
– Lubię podróżować, chętnie zwiedzę Polskę. Ty chyba też lubisz podróżować, co? – Puścił mi oczko.
Tym żartem umiejętnie rozluźnił atmosferę.
– Żadna ze mnie turystka, ale jeśli w grę wchodzi samolot albo samochód…
– Samolot – wtrącił. – Mój ojciec nie może znieść tego, że nie poznał jeszcze żadnej mojej dziewczyny.
– Myślałam, że w dwudziestym pierwszym wieku takie rzeczy się nie zdarzają.
– A jednak – sarknął. – W naszej rodzinie panują pewne zasady, a wczesne zawarcie małżeństwa jest jedną z nich. Moja siostra wyszła za mąż w wieku dwudziestu jeden lat, a ja…
– …a ty masz dwadzieścia cztery i żadnych widoków na narzeczoną.
– Tak. Tak to ujmijmy.
Okej, to nie był dobry pomysł, ale byłam zdesperowana. A człowiek zdesperowany jest w stanie zgodzić się na wiele.
Jednak z jakiegoś powodu słowa nie mogły mi przejść przez gardło.
– Skoro zostajesz tutaj na zaledwie trzy miesiące, co ci szkodzi spróbować? – Nico musiał widzieć moje zawahanie. I wydawało się, że jest jeszcze bardziej zdeterminowany niż ja.
– Pytasz mnie tak, jakbyś proponował mi hamburgera w McDonaldzie.
To zagranie nie było fair, tym bardziej że to ja nas w to wszystko wplątałam.
– Dla ciebie, Victorio, mogę nawet pójść do fast foodu. Jednak znacznie chętniej zaserwowałbym ci trzydaniowy obiad. W moim mieszkaniu i zrobiony przeze mnie. – Zgrywał się.
– Ale przecież ja cię nawet dobrze nie znam – wypaliłam bezmyślnie. – A co, jeśli okażesz się większym świrusem niż ja? Nie dalej jak kilka dni temu zafundowałeś mi nieprzespaną noc.
– Z całym szacunkiem… – uniósł szerokie dłonie w obronnym geście – …o to byłoby trudno. – Już chciałam otworzyć usta, jednak zręcznie mnie ubiegł. – Ale obiecuję, że nikomu nie stanie się krzywda. To będzie tylko taka gra. Czysty układ. Transakcja biznesowa. Ja pomogę tobie, ty pomożesz mnie. Wszystko ustalimy i dostosujemy tak, aby było przejrzyście i komfortowo. Dla obu stron.
Nico opowiadał o tym z taką beztroską, jakby relacjonował, co zjadł dziś na śniadanie. Dla niego udawanie pary najwyraźniej nie było niczym nadzwyczajnym.
To sprawiło, że zaczęłam się łamać.
Może i ja powinnam tak do tego podejść?
Na luzie. Bez niepotrzebnego dramatyzowania i zakładania z góry najgorszych scenariuszy.
– Skoro tak to ujmujesz… – zaczęłam zastanawiać się na głos, starając się ogarnąć pędzące w różnych kierunkach myśli. – Rzeczywiście, jest coś w tym, o czym mówiłeś. – Spojrzałam na niego niepewnie. – Trudno cię nie lubić. – Napuszył się jak paw, ale szybko pohamowałam jego entuzjazm: – Tylko za wiele sobie nie wyobrażaj!
– Ależ nie zamierzam – odpowiedział, zdecydowanie rozbawiony. – Przy tobie to wybitnie trudne. Gdy tylko próbuję, od razu mnie gasisz – dodał i niczym zawodowy aktor zaczął odgrywać, jakby to wyglądało w moim wykonaniu. Dosłownie.
Z trudem powstrzymałam wybuch śmiechu.
– To jak, Vicki? Zostaniesz moją udawaną dziewczyną?
Ja pieprzę. Naprawdę trudno było mu się oprzeć.
– Ale jak to sobie wyobrażasz? Spisalibyśmy jakiś kontrakt czy coś? – zapytałam ostrożnie.
– Kontrakt?! – Roześmiał się głośno, ale po chwili się zreflektował. Chyba coś do niego dotarło, bo poważnym tonem zapytał: – Potrzebujesz spisać zasady, aby czuć się pewniej w tej sytuacji? Jeśli tak, to nie ma problemu.
Kim był ten człowiek? To wszystko było moją winą, a on nie dość, że bez mrugnięcia okiem zdecydował się wziąć udział w tym przedstawieniu, to jeszcze interesował się tym, czy czuję się z tym komfortowo.
Nieźle.
– Nie, chyba nie… nie planujemy niczego zdrożnego, prawda?
Nico uśmiechnął się cwaniacko. Mocno klepnęłam go w ramię.
– Nie możesz przecież zabronić chłopakowi pomarzyć, prawda? – Kilka razy uniósł sugestywnie brwi, ale gdy zobaczył, że to mnie nie bawi, skruszonym tonem dodał: – No, już, nie denerwuj się. To tylko głupi żart.
Wstałam, ponieważ w ten sposób lepiej mi się myślało. Zaczęłam przechadzać się po pokoju, a Nico siedział na skraju łóżka i bacznie mnie obserwował.
Wcześniej byłam w zbyt dużych emocjach i nawet nie zwróciłam uwagi na jego wygląd. Jednak, teraz gdy wreszcie się uspokoiłam, nie mogłam zaprzeczyć – Nico wyglądał bosko. Po treningu zarzucił na siebie ciemny T-shirt, który delikatnie opinał jego umięśnione ramiona. W mojej głowie zakiełkowała krótka myśl, jakby to było się w nich znaleźć. Ale nie w jego objęciach… to uczucie już znałam. Tylko w sytuacji, gdy podtrzymywałby się na nich i poruszał nade mną.
Boże. Weź się w garść, kobieto – zganiłam się w myślach.
– Masz jakiś pomysł, co mielibyśmy robić? – Uciekłam wzrokiem, aby powstrzymać mój mózg przed kolejną falą nieprzyzwoitych fantazji.
– Z jednej strony to tylko udawanie, ale powinniśmy być wiarygodni. Czy trzymanie się za rękę i przytulanie byłoby dla ciebie okej?
– Tak, to oczywiste.
– Wolałem się upewnić. – Wzruszył ramionami, jakby troska była najnormalniejszą rzeczą na świecie.
Jezu, oszaleję.
– A… – Poczułam, jak moje gardło się zaciska, lecz to nie mogło mnie powstrzymać. Musiałam zapytać: – A całowanie?
Byłam od niego starsza, ale w tym momencie wydawałam się sobie taka niedoświadczona.
– Całowanie? – powtórzył, a mojej uwadze nie umknęło, że barwa jego głosu stała się chropowata.
– No wiesz… nie musi to być nic wielkiego. Zwykły buziak, aby dodać naszemu związkowi wiarygodności.
– Tak, jasne, czemu nie. Pary całują się na imprezach rodziców…
Miałam ochotę pacnąć się w czoło. Nie byłam pewna, ale z tonu jego głosu i szerokiego uśmiechu wywnioskowałam, że ta propozycja nie wywołuje w nim paniki.
W końcu odważyłam się ponownie na niego spojrzeć. Jedynie spod rzęs i na chwilkę, ale jednak.
To wywołało kolejną falę myśli.
Nawet nie wiem, kiedy mój stosunek do tego chłopaka uległ tak diametralnej zmianie. Zaledwie kilka dni temu miałam ochotę udusić go gołymi rękoma, a dzisiaj pozwalałam mu się pocieszać i poważnie rozważałam zawarcie z nim układu, który obejmował fizyczną bliskość.
Udawaną, ale mimo wszystko bliskość.
Co więcej, fantazjowałam o tym, jakby to było nie udawać…
Cholera. Niech mnie ktoś uszczypnie.
– A więc podsumujmy: trzymanie się za ręce, przytulanie i całowanie.
– Zgadza się – potwierdził. – Damy radę. Najpierw jednak musimy to chyba jakoś przećwiczyć, nie? Nie wiem jak ty, ale ja nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem.
Pokręciłam głową.
– Ja też nie. Tylko jak mielibyśmy to ćwiczyć? Chcesz się teraz pocałować czy jak?
Jego oczy zrobiły się wielkie i okrągłe.
– Szczerze mówiąc, nie miałbym nic przeciwko, oczywiście w sytuacji, w której i ty byś tego chciała. – Poczułam, jak moje kolana zaczynają mięknąć na myśl, że mogłabym oprzeć swoje wargi na jego miękkich i sprężystych ustach. – Ale chciałem raczej zaproponować, żebyś w sobotę przyszła na koncert naszego zespołu jako moja dziewczyna. Moglibyśmy nabrać trochę wprawy.
Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
Choć cały ten wieczór był kompletnie pozbawiony sensu, a propozycja wręcz niedorzeczna, wiedziałam, że muszę się zgodzić. Chciałam się zgodzić.
– Dobrze, Nico. Zostanę twoją udawaną dziewczyną. Ostatecznie i definitywnie. Bo co takiego może się stać?
– Właśnie – przytaknął. – Co takiego może się stać?

Boskie jeansy na jesień. Noszą je skandynawskie i francuskie influencerki
Boskie jeansy na jesień. Noszą je skandynawskie i francuskie influencerki - zdjęcie 1
Komentarze (2)
Ocena: 3 / 5
gość (Ocena: 1) 04.12.2025 09:02
Trzeba być niepełnosprytnym, żeby dobrowolnie wydawać kasę na takiego gniota...
odpowiedz
Katarzyna (Ocena: 5) 29.10.2025 01:31
Przeczytałam tylko fragment tego tekstu i stwierdziłam że to książka dla osób i niskim ilorazie inteligencji i zasobie słownictwa.
odpowiedz
Polecane dla Ciebie