„Na zgodę. 5 kłótni, które wzmocnią wasz związek” - wywiad z autorką książki, Joanną Harrison

Premiera poradnika już 28 lutego.
„Na zgodę. 5 kłótni, które wzmocnią wasz związek” - wywiad z autorką książki, Joanną Harrison
Fot. Pexels & „Na zgodę. 5 kłótni, które wzmocnią wasz związek”
23.02.2024

Kłótnie w związku są często postrzegane jako czerwona flaga, sygnał ostrzegawczy, że coś nie idzie tak, jak powinno. Przyjęło się myśleć, że harmonijna relacja to taka, w której spory są rzadkością. Czy tak jest faktycznie?

Joanna Harrison, psychoterapeutka i autorka książki „Na zgodę. 5 kłótni, które wzmocnią wasz związek” przekonuje, że konflikty, jeśli są prowadzone w zdrowy i konstruktywny sposób, mogą odsłaniać ukryte potrzeby i pragnienia partnerów, zachęcając ich do pracy nad relacją. W jaki zatem sposób kłótnie mogą stać się narzędziem do budowania silniejszych, bardziej satysfakcjonujących związków, oraz jakie strategie i techniki pomogą przekształcić nieuniknione konflikty w cenne okazje do wzajemnego zrozumienia?

O te i inne kwestie zapytałyśmy autorkę poradnika, który lada moment pojawi się na rynku wydawniczym. Premiera książki Joanny Harrison już 28 lutego.

Zobacz także: „Literatura erotyczna zmienia świat”. Wywiad z autorką książki „Rozkosz”, Caro Bukowski

Joanna Harrison na zgodę

Wywiad z Joanną Harrison

Przez lata słyszeliśmy, że kłótnie nie są dobre dla związku i są niepokojącą oznaką, że między partnerami dzieje się źle. Pani jednak zaprzecza tej tezie. Przewrotny tytuł Pani nowej książki sugeruje, że spory mogą być istotnym elementem udanej relacji. Dlaczego obojętność partnerów jest bardziej niebezpieczna dla związku niż kłótnia?

Jeśli ukrywamy swoje uczucia, aby uniknąć konfliktu, ryzykujemy oddalenie się od siebie, ponieważ tak naprawdę nie wiemy, co druga osoba myśli na jakiś temat. To nie oznacza, że musimy spierać się o wszystko przez cały czas, ale jeśli odkładamy ważne uczucia na bok, ryzykujemy nagromadzenie „cichego niezadowolenia” i odcięcie się od siebie.

Jest Pani również psychoterapeutką, która pracowała z wieloma parami w kryzysie. Jakie są najczęstsze powody kłótni w związkach?

Pięć kłótni, o których piszę w książce, dotyczy obszarów, które moim zdaniem są najczęstszymi przyczynami sporów, ale szczególnie pierwsze trzy - problemy z komunikacją, napięcia związane z rodzinami każdego z partnerów oraz podział obowiązków (szczególnie gdy para zostaje rodzicami) to te, o których najczęściej słyszę.

Te spory bardzo często dotyczą trudności życia z kimś, kto jest od nas różny. Nie doceniamy, jak wielkim wyzwaniem może to być.

Czy zdarza się, że drobne nieporozumienia między partnerami, np. o to, jak składać ręczniki w łazience, stają się powodem do odbycia terapii dla par?

Nasze wspólne domowe życie stanowi idealną scenę do wyrażania wszystkich naszych najgłębszych niepokojów i frustracji.

Kiedy mamy parę, która żyje w atmosferze, gdzie spory o sprawy domowe są na porządku dziennym i tworzą wrogi klimat, to tak, jest to powód, dla którego pary zgłaszają się na terapię. Chociaż dla każdej pary naprawdę trudne jest życie z domowymi nawykami drugiej osoby, te problemy zazwyczaj również odnoszą się do czegoś głębszego, co terapia może pomóc odkryć. To, o co para może naprawdę się spierać, to gniew z powodu niesprawiedliwego podziału obowiązków – lub niepokoje związane z władzą i kontrolą. Stworzenie przestrzeni do rozmowy i zastanowienia się nad tymi sprawami (bez ręczników w pokoju!) jest pomocne.

Jakie Pani zdaniem są najgorsze błędy, które pary popełniają podczas kłótni?

Oczywiście spory są problematyczne, jeśli eskalują do punktu, w którym sytuacja wymyka się spod kontroli i staje się niebezpieczna. Kiedy kłótnie są częste i wrogie, to nie jest tylko problem dla rodziców, ale także dla dzieci w domu. Tego rodzaju częste, wrogie awantury szkodzą zdrowiu psychicznemu dzieci.

Jeśli sytuacja eskaluje, dobrze jest móc zrobić przerwę i zatrzymać się, aby emocje mogły opaść. To musi się stać, zanim sytuacja rozwinie się do tego stopnia, że zatrzymanie nie będzie już możliwe.

Zdarza się również, że para zaczyna kłócić się o jedną rzecz, a potem nagle wyciąga wszystkie zarzuty względem siebie nawzajem, i może to się stać bardzo osobiste. To sprawia, że obie strony nastawiają się na obronę. Warto zastanowić się, jak nie przytłaczać się nawzajem. Spróbuj skupić się na jednej rzeczy, zamiast używać kłótni do wyciągania wszystkiego złego, co możesz sobie o drugiej stronie przypomnieć. To nie będzie pomocne.

Czy są granice kłótni? Czy mogłaby Pani wskazać „czerwone linie”, których nie powinno się przekraczać podczas kłótni z partnerem?

Tak, oczywiście istnieją granice bezpieczeństwa. Jeśli para nie może ich zachować podczas kłótni, jest to znak, że potrzebna jest pomoc profesjonalna. Częste, wrogie kłótnie na oczach dzieci są również bardzo problematyczne i są sygnałem, że potrzebna jest terapia.

Para może oczywiście, kiedy się nie kłóci, razem zastanowić się nad własnymi czerwonymi liniami. Mogą powiedzieć: „słuchaj, kiedy wciągasz moją rodzinę do tego, lub wypowiadasz się personalnie o mojej rodzinie, to naprawdę mnie to denerwuje i staję się bardzo obronny”. Albo mogą stwierdzić: „nie rozmawiajmy o tej trudnej sytuacji spontanicznie, czy możemy porozmawiać o niej w ustalonym czasie, kiedy dzieci nie są obecne, a my jesteśmy w najlepszym miejscu, aby prowadzić konstruktywną rozmowę?”.

Jak się zatem kłócić, aby uzdrowić związek? Czy jest jeden wzorowy schemat kłótni, którego warto się trzymać, bez względu na powód sporu?

Najlepszą rzeczą, jaką pary mogą zrobić, jest naprawa relacji po kłótni. Zamiast unikać sporu, bardziej pomocne w mojej opinii będzie znalezienie czasu po kłótni, gdy emocje opadną, aby razem porozmawiać o dotyczących nas sprawach.

To nie oznacza ponownego przechodzenia przez kłótnię. Oznacza to powiedzenie: „zastanówmy się, o co tak naprawdę się kłóciliśmy. Co było dla ciebie tak ważne w tej kwestii?”.

Nie musimy zgadzać się z naszymi partnerami. Najważniejsze, gdy możemy uznać ich uczucia i często to w tych naprawczych rozmowach możemy powiedzieć, „ok, słyszę, że masz trudności z moją rodziną, i przykro mi, że się tak czujesz, będę to mieć na uwadze i starać się wziąć to pod uwagę w przyszłości”. Kiedy oboje partnerzy mogą to robić wzajemnie, oznacza to, że czują się bardziej związani i lepiej się poznają.

Sporo mówi się o tym, by nigdy nie kłaść się spać pokłóconym. Jakie jest Pani zdanie na ten temat? Czy to słuszna zasada?

Oczywiście, jeśli możemy naprawić nasze relacje po kłótni i szybko przejść dalej, jest to pomocne i pozytywne. Ale czasami jesteśmy zdenerwowani i potrzebujemy trochę czasu na dojście do siebie, zanim będziemy mogli prowadzić te naprawcze rozmowy, więc nie sądzę, aby była to zasada, która powinna obowiązywać bez wyjątku.

Co jest interesujące, to że wszyscy dorastaliśmy z różnymi ideami na temat konfliktów, czerpanymi od naszych rodzin, co oznacza, że będziemy mieć na nie różne reakcje. Chodzenie spać pokłóconym może oznaczać co innego dla jednego partnera, a co innego dla drugiego i intymna rozmowa sama w sobie, aby zrozumieć podejście drugiej strony, będzie pomocna. W rzeczywistości uważam, że ogólnie bardzo pomocna rozmowa, jaką każda para może prowadzić, gdy NIE kłóci się, to powiedzieć: „co dla ciebie znaczy konflikt?”. Może to być coś, nad czym ludzie chcą się zastanowić sami, aby dostroić się do własnych reakcji na konflikt.

Pisze Pani w swojej książce: „Gdy zamiast obwiniać partnera mówimy, jak się sami czujemy, rozmowa może przynieść dużo lepszy skutek”. Kiedy jednak doświadczamy trudnych emocji, a w dodatku kolejny raz odbywamy rozmowę na ten sam zapalny temat, niełatwo jest pamiętać o tej zasadzie. Co wtedy?

To prawda, że moment, w którym tracimy panowanie nad sobą względem naszych partnerów, jest tym, w którym jesteśmy mniej racjonalni i nie pamiętamy rzeczy, które chcemy wprowadzić w życie. Dlatego późniejsze „naprawcze rozmowy” są pomocne, gdy ochłonęliśmy i mieliśmy trochę czasu, aby przetworzyć krytykę naszego partnera.

Z pewnością łatwiej jest obwiniać, niż przedstawiać sprawy w kategoriach własnych uczuć. To może być coś, co można ponownie omówić w rozmowie naprawczej. „Gdy się kłóciliśmy, powiedziałam, że jesteś bezużyteczny w domu. Potrzebuję, abyś wiedział, że czuję się przytłoczona wszystkim, co muszę robić w naszym domu sama”.

Co w sytuacji, gdy partnerzy mają kompletnie odmienne charaktery i z tego powodu dochodzi do spięć? Na przykład ona lubi porządek, on jest bałaganiarzem. Ona lubi często wychodzić, on jest domatorem. Czy da się stworzyć udaną relację, kiedy partnerzy mają zupełnie inny temperament?

We wszystkich związkach ludzie są zupełnie różni, nawet jeśli myślą, że nie są, ponieważ wszyscy dorastaliśmy z innymi doświadczeniami i innymi kulturami naszych rodzin. W rzeczywistości, jeśli wchodzimy w relacje, myśląc, że znajdziemy kogoś takiego samego jak my, to będziemy rozczarowani. Więc nie sądzę, aby bycie różnym było przeszkodą. A w rzeczywistości prawdopodobnie zostaliście do siebie przyciągnięci na pewnym poziomie właśnie z powodu waszych różnic, tak, abyście mogli się czegoś od siebie nawzajem nauczyć.

Problem pojawia się, gdy jedna lub obie strony są naprawdę „sztywne” w kwestii zmian i mają przekonanie, że ich sposób jest słuszny, a nie po prostu inny. Jeśli myślisz, że masz rację, a twój partner się myli, to nie jest to zabawne dla żadnego z was. Interesujące jest, że poruszasz kwestię „bałagan kontra porządek”, ponieważ myślę, że ludzie często uważają, że mają moralną wyższość odnośnie porządku, i być może mają rację, jeśli chodzi o rzeczy zagubione lub niehigieniczne. Ale nie ma reguły, która mówi, że idealny porządek jest lepszy od lekkiego nieładu.

Jedyną regułą, którą mamy, jest to, że wszyscy różnimy się od siebie, i kiedy to akceptujemy i jesteśmy ciekawi różnic między sobą, wtedy rzeczy mogą stać się łatwiejsze.

Czy są „niewłaściwe” momenty na kłótnię, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku?

Kłócenie się przy dzieciach może być szkodliwe, jeśli jest to zachowanie wrogie. Dzieci mogą jednak czerpać korzyści z doświadczania sporów rodziców, zwłaszcza kiedy ci umieją wspólnie pracować nad tym, aby znaleźć kreatywne rozwiązania swoich nieporozumień.

Zaskakiwanie kogoś trudną rozmową rzadko kiedy jest dobrym pomysłem, nawet jeśli wydaje się to łatwiejsze niż planowanie jej. Jeśli chcesz poruszyć trudny temat ze swoim partnerem, czas ma kluczowe znaczenie. Nie rób tego tuż przed snem i nie rób tego, gdy jesteś naprawdę zmęczona, bo zajmowałaś się całą noc dziećmi lub pracowałaś na długiej zmianie. Chroni to ciebie i chroni wasz związek, a jeśli chcesz poruszyć trudny temat, lepiej powiedzieć: „czy moglibyśmy znaleźć czas, aby porozmawiać o tym?”. Często mówię rodzicom cierpiącym na brak snu z powodu małych dzieci – czy dzisiaj jest dobry dzień, aby porozmawiać o tej szczególnie trudnej kwestii?

Czy Pani zdaniem ciche dni mają gorszy wpływ na relację niż kłótnie?

Nie jestem pewna, czy przez ciche dni masz na myśli te, kiedy ktoś się dąsa? Ludzie radzą sobie ze swoimi trudnymi uczuciami na różne sposoby, ale jeśli zawsze pozostają w milczeniu i nigdy nie mają okazji porozmawiać o tym, co czują, to prawdopodobnie stworzy to więcej problemów i większe nagromadzenie urazy niż gdyby się pokłócili i spróbowali dojść do porozumienia.

 

joanna Harrison

Joanna Harrison o sobie:

Od dwudziestu lat zawodowo zajmuję się kwestią relacji partnerskich, wcześniej jako prawniczka rodzinna, a teraz jako psychoterapeutka par ze szkoły psychodynamicznej. Skupiam się na relacji między partnerami, a moja praca z pacjentami polega na wspólnym zastanawianiu się, co się między nimi aktualnie dzieje. Jestem między innymi główną klinicystką w Tavistock Relationships – organizacji charytatywnej, prowadzącej badania i szkolenia na rzecz pomocy parom, osobom samotnym i rodzinom. W ramach prywatnej praktyki współpracuję z firmą prawniczą Family Law in Partnership, doradzając rozwodzącym się parom.


“Five Arguments All Couples (Need To) Have” - an interview with the book's author, Joanna Harrison

The guidebook premieres on February 28th.

Arguments in a relationship are often seen as a red flag, a warning signal that something is not going as it should. It is commonly thought that a harmonious relationship is one in which disputes are rare. But is this really the case?

Joanna Harrison, a psychotherapist and author of the “Five Arguments All Couples (Need To) Have”, argues that conflicts, if conducted in a healthy and constructive manner, can reveal hidden needs and desires of partners, encouraging them to work on their relationship. So, how can arguments become a tool for building stronger, more satisfying relationships, and what strategies and techniques will help transform inevitable conflicts into valuable opportunities for mutual understanding?

We asked the author of the guidebook, which will appear on the publishing market soon, about these and other issues. The premiere of Joanna Harrison's book is on February 28th.

Related story: „Literatura erotyczna zmienia świat”. Wywiad z autorką książki „Rozkosz”, Caro Bukowski

Joanna Harrison Na zgodę

Over the years, we've been told that arguments are not good for a relationship and that they’re a troubling sign that something is wrong between partners. However, you contest this notion. The provocative title of your new book suggests that disputes can be an essential element of a successful relationship. Why do you believe that indifference between partners is more dangerous for a relationship than arguing?

If we hide our feelings away to avoid conflict then we can risk getting disconnected from each other because we don’t actually know what the other person thinks about something. This doesn’t mean that we need to argue about everything all the time but if we store away important feelings we risk building up silent resentments and getting cut off from each other.

You are also a psychotherapist who has worked with many couples in crisis. What are the most common reasons for arguments in relationships?

My five arguments in the book are areas that I think are the most common reasons for arguments but I think in particular the first three - problems with communication, tensions around each other’s families and the division of labour (particularly when a couple become parents) are the ones I commonly hear about.

What these arguments are so often about is the struggle of living with someone who is different from us. We under-estimate what a challenge this can be.

Do minor misunderstandings between partners, such as how to fold towels in the bathroom, ever become reasons for couples therapy?

Our domestic lives together set the perfect stage for playing out all our deepest anxieties and frustrations.

When you have a couple who live in an atmosphere where arguments about the domestic stuff go on all the time and make for a hostile atmosphere, then yes, this is a reason couples come for therapy. Whilst it is really difficult for any couple to have to live with each other’s ideas of things domestically, these domestic problems usually also relate to something deeper which therapy can help to uncover. What a couple might really be arguing about is resentment about an unfair division of labour. Or maybe anxieties around power and control. Having some space to talk and think about these things (without the towels in the room!) is helpful.

In your opinion, what are the worst mistakes couples make during arguments?

Of course arguments are problematic if they escalate to a point where things are out of control and become unsafe. When arguments are frequent and hostile, this is not just a problem for them but it’s a problem for children in the house because we know that this kind of frequent hostile arguing harms children’s mental health.

If things are escalating then it’s good to be able to take a break and pause so that feelings can cool. This needs to happen before things have escalated so far that it isn’t possible to break.

One thing that happens is that a couple start arguing about one thing and then suddenly they bring in all the allegations about each other ever and it can get very personal. This makes both people very defensive. What you might want to think about is how not to overwhelm each other. Try to focus on one thing rather than use an argument to bring up every thing bad you can think of about each other. It’s unlikely that that is going to bring about something helpful.

Are there limits to arguing? Could you indicate the "red lines" that should not be crossed during an argument with a partner?

Yes there are limits, of course, around safety. If a couple can’t keep safe in an argument then this is a sign professional help is needed. Frequent, hostile arguing in front of the children is also very problematic and a sign that help is needed.

A couple can of course, when they are not arguing, think together about their own red lines. They could say, look, whenever you bring my family into it, or make personal comments about my family, that really upsets me, and I get very defensive. Or they can say, look, let’s not talk about this difficult situation spontaneously, can we talk about it an agreed time when the children aren’t around when we are in the best place to have a constructive conversation.

So, how should one argue to heal a relationship? Is there a single model of arguing that should be followed, regardless of the reason for the dispute?

The most helpful thing couples can do is to repair after an argument. Rather than avoiding arguing, what’s actually in my view more helpful is to take time after the argument when feelings have cooled down to talk together about things.

This doesn’t mean having the argument again.

It means saying, let’s think with a bird’s eye view about what we were arguing about. What was it that mattered so much to you about that issue?

We don’t have to agree with our partners. What is really powerful is when we can acknowledge their feelings and often it’s in these repairing conversations that we can say, okay, I hear that you find it really difficult with my family, and I’m sorry that you feel that way, I’m going to bear it in mind and try to take it into account in the future. When both partners can do this mutually, this means that they can feel more connected and they know each other better.

There is a lot of talk about never going to bed angry. What is your opinion on this matter? Is it a valid rule?

Of course, if we can repair our arguments and move on quickly, that is helpful and positive. But sometimes we get upset and need to recover a bit before we can have those repairing conversations, so I don’t think this is a rule that should apply without exception.

What is interesting is that we will all have grown up with different ideas around conflict from our families which will mean that we have different reactions. Going to bed on an argument might mean one thing for one person in the couple and another thing for their partner and it’s quite helpful and an intimate conversation of its own to understand what it means to them both. In fact I think generally, a really helpful conversation any couple can have when they are NOT arguing is to say, what does conflict mean to you? This may be something people want to reflect on themselves, to tune into their own reactions to conflict.

You write in your book, "When we express how we feel instead of blaming our partner, the conversation can have a much better outcome." However, when we experience difficult emotions, especially when having the same heated discussion again, it's not easy to remember this principle. What then?

It’s true that at the point we lose our temper with our partners is the point that we are less rational and don’t remember things we want to put into practice. This is why repairing conversations afterwards are helpful. when we’ve calmed down and had some time to process the criticisms of our partner.

It is easier to blame, for sure, than to frame things in terms of our own feelings. This might be something that can be revisited in a repair conversation. I said that you were useless around the house when we argued. I need you to know that I am feeling overwhelmed by all that I have to manage in the house.

What about situations where partners have completely different characters, leading to tensions? For example, she likes order, he is messy. She likes to go out often, he is a homebody. Can a successful relationship be created when partners have entirely different temperaments?

In all relationships people are completely different, even when they think they aren’t, because we’ve all grown up with unique experiences, unique family cultures and different ways of doing things. In fact if we go into relationships thinking we’re going to find someone the same as us then we will be disappointed. So I don’t think it’s a dealbreaker, to be different. And in fact you’ve probably been drawn to each other at some level because of your differences, so that perhaps you can learn a bit from each other.

Where it is problematic is if one or both are really rigid about changing and have the view that their way is right rather than different. If you think you are right and your partner is wrong, this is no fun for either of you. It’s interesting you bring up messy versus tidy, because I think that people often think they have the moral superiority about tidiness, and perhaps they do if things are lost or unhygienic! But there is no rule that says that perfectly tidy beats slightly messy.

The one rule we do have is that we are all different from each other, and when we accept that and be curious about each other’s differences actually then things can get easier.

Are there "wrong" moments to argue that might do more harm than good?

In front of the kids can be harmful if it is hostile though kids can benefit from understanding that their parents are different and can work together creatively by listening to each other in order to find creative solutions.

It is rarely a good idea to spring someone with a difficult conversation, even if that feels easier thana planning for it. If you want to bring up somethiing difficult with your partner, timing is everything. Don’t do it just before bed, and don’t do it if you are really tired because your kids have been up all night or you’ve been working a long shift. This protects you and it protects your relationship and if you want to tackle something difficult it’s better to say – could we make some time to talk about something, when would be a good time. I often say to sleep deprived parents of young children – is today a good day to talk about this particularly difficult issue.

Do you think silent days have a worse impact on the relationship than arguments?

I’m not sure if you mean by silent days a day where you are sulking . People will deal with their difficult feelings in different ways but if they always stay silent and never get to talk about what they are feeling then this is probably going to create more problems and more builds up of resentment than if they have an argument and then repair it.

Joanna Harrison

Joanna Harrison about herself:

For twenty years, I have been professionally involved in the matter of couple relationships, initially as a family lawyer, and now as a couple's psychotherapist from the psychodynamic school. I focus on the relationship between partners, and my work with patients involves jointly reflecting on what is currently happening between them. Among other things, I am the lead clinician at Tavistock Relationships – a charitable organization conducting research and training to support couples, single individuals, and families. Within my private practice, I collaborate with the legal firm Family Law in Partnership, advising divorcing couples.

 

Polecane wideo

Większość facetów nie znosi tych perfum. Oto lista znienawidzonych zapachów
Większość facetów nie znosi tych perfum. Oto lista znienawidzonych zapachów - zdjęcie 1
Komentarze
Ocena: 5 / 5

Polecane dla Ciebie