„Była sobie dziewczyna…” – film o życiowym wyborze pewnej nastolatki…

Już 19 marca na ekrany kin wchodzi film „Była sobie dziewczyna”. Czy warto go zobaczyć? Przeczytaj recenzję Papilota!
„Była sobie dziewczyna…” – film o życiowym wyborze pewnej nastolatki…
Była sobie dziewczyna...
09.03.2010

Jest rok 1961. Jenny (Carey Mulligan) wiedzie nudne życie typowej nastolatki z małomiasteczkowej, angielskiej rodziny. Jest bystra i ładna, ale przede wszystkim – inteligentna. Ze względu na świetne oceny, chce dostać się na studia na Oksfordzie. To również plan jej rodziców – pragmatycznego ojca o ograniczonych poglądach i matki, której jedynym zajęciem jest dbanie o dom.  Jenny nie potrafi pogodzić się ze stylem życia, jaki wiodą jej rodzice i reszta szarego społeczeństwa. Jest ciekawa świata, uwielbia francuski i marzy o dekadenckiej atmosferze zadymionych paryskich kafejek.

Świat Jenny nabiera kolorów, kiedy na jej drodze pojawia się starszy o kilkanaście lat David (Peter Sarsgaard). Mężczyzna urzeka dziewczynę swym hedonistycznym podejściem do życia. Zabierając Jenny na koncerty, wystawy i aukcje, pokazuje jej prawdziwe barwy rzeczywistości. Wreszcie zaprasza ją na wycieczkę do Paryża, podczas której Jenny ma zamiar stracić dziewictwo

Film Lone Scherfig na pierwszy rzut oka przypomina moralizatorską historyjkę dla nastolatek. Może być interpretowany, jako nudna przestroga dla dziewcząt, które zamiast pilnie się uczyć, wybierają rozrywkę. Tymczasem opowieść o 16-letniej Jenny, to wspomnienia szalonej przygody, którą niegdyś przeżyła Lynn Barber – autorka powieści, na podstawie, której powstał obraz Scherfig.

Choć autorem scenariusza jest Nick Hornby – twórca takich przebojów jak „Był sobie chłopiec” i „Włoski dla początkujących”, zabieg przełożenia fabuły książki na kinowy ekran w przypadku dzieła Barber nie okazał  się udanym zabiegiem. Nawet świetnie zagrana rola uroczej, 22-letniej aktorki – Carey Mulligan, nie uczyniła z opowieści o Jenny porywającej historii. Fabuła jest przewidywalna i uboga w momenty zaskoczenia.

Czy warto wybrać się do kina na „Była sobie dziewczyna”? Film polecam Papilotkom, zakochanym w klimatach filmów z udziałem np. Audrey Hepburn.  Dzięki urzekającym zdjęciom Johna de Bormana, mamy okazję przyjrzeć się zaczarowanej atmosferze Wielkiej Brytanii wczesnych lat 60’.

Zainteresowanych fabułą zapewniam natomiast, że choć dzieło Scherfig nie jest typową komedią romantyczną, poruszy serce każdej wrażliwej i ambitnej kobiety: dojrzałym paniom przypomni, że życie nastolatki nie może być wolne od popełniania błędów, a rówieśniczkom Jenny uświadomi, że życiowy błąd nie zawsze oznacza bezpowrotną utratę możliwości zrealizowania swych planów.  Czasem dobrze jest się pomylić i stracić wszystko, żeby móc wybrać właściwą drogę, a samą decyzję uczynić w pełni wartościową…

Uwaga! Dla wszystkich Papilotek zainteresowanych losami Jenny – konkurs! Do wygrania egzemplarze książki Lynn Barber „Była sobie dziewczyna”. Znajdziecie w niej więcej przygód ekranowej bohaterki i… więcej szczegółów jej szalonego romansu z Davidem… konkurs już wkrótce!

Alicja Milewska

Zobacz także:

"Wszystko, co kocham": Historia miłości z Wielką Historią w tle.

Czy warto obejrzeć obraz Jacka Borcucha?

 

Polecane wideo

Komentarze (47)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 27.03.2010 15:04
Nie porwał mnie. Z ekranu wieje nudą, strasznie przewidywalny. Szkoda, bo mimo wszystko myślę, że ze scenariusza dałoby się wycisnąć coś więcej. Nie polecam.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.03.2010 11:44
Genialny film !!! Dobry zwłaszcza dla młodzieży !! POLECAM !!!!!!!!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.03.2010 17:54
bardzo dobry film i wcale nie jest nudny. POLECAM!!!:)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.03.2010 17:41
chetnię poszłabym na ten film :) tylko niestety w naszej miejscowości jak zwykle zagrają za jakieś 4-5 miesięcy ;/
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.03.2010 16:35
nie bardzo wygląda na 16 lat... oni zawsze tak podstawiają tak samo tych aktorów co grają w nowym 90210 szesnastolatków hmmm.....
odpowiedz

Polecane dla Ciebie