Penelope Cruz nowym symbolem feminizmu. Dlaczego każda z nas powinna zobaczyć „Matki równoległe”?

Chłońmy jej życiową odwagę i koniecznie wybierzmy się na seans.
Penelope Cruz nowym symbolem feminizmu. Dlaczego każda z nas powinna zobaczyć „Matki równoległe”?
Fot. Instagram.com (https://www.instagram.com/gutekfilm/) & plakat filmu „Matki równoległe”
22.02.2022

Pedro Almodóvar nie traci reżyserskiego tempa. Choć od premiery jego filmu „Ból i blask” minęły zaledwie trzy lata, właśnie powraca z kolejną genialną produkcją. W poprzednim dziele umożliwił stworzenie roli życia Antonio Banderasowi. Tym razem podobną szansę dał swojej największej muzie, Penelope Cruz. W „Matkach równoległych”, gdzie odegrała rolę Janis, poza fascynującą i niebywale autentyczną kreacją na pewno zapisze się w historii czymś jeszcze. Od teraz Penelope vel Janis zaczęła być postrzegana jako nowy symbol feminizmu.

Zobacz także: Oto najlepsze seriale nieanglojęzyczne. Polska produkcja zajęła wysokie miejsce

Kobiece historie

Tytuł najnowszego dzieła Almodóvara nie jest abstrakcyjną zagadką i faktycznie naprowadza widzów na główną oś fabularną. Rozplata się ona potem na mnóstwo intrygujących wątków i bardzo trudnych zagadnień, takich jak okrutne rządy Francisca Franco, czy problematyka pamięci. Przez cały czas trwania filmu nie będziemy jednak rozstawać się z tematem macierzyństwa i kobiecości. Jak to u Almodóvara bywa kobiecości odważnej, niestrudzenie łamiącej konwenanse i dającej ogromną siłę. Także kobiecości niezależnej.

Wspomniana Janis na oddziale położniczym poznaje Anę. Janis jest dojrzałą kobiecą, Ana nastolatką. Życie obu ma zmienić się nie do poznania, w końcu dosłownie za moment po raz pierwszy zostaną matkami. Poza trudami mających rozpocząć się lada chwila porodów, łączy je także życiowa sytuacja. W obu kłębią się wielkie emocje, są singielkami i czeka je los samotnych matek.

Mogłoby się wydawać, że drogi Janis i Any przecięły się jedynie na czas pobytu w szpitalu, jednakże życie, jak to ma w zwyczaju, zacznie płatać im figle. Nieoczekiwanie połączy je nieprawdopodobnie silna więź. Więź znacznie silniejsza od więzów krwi. Pełne goryczy zawirowane perypetie, ukazane jednak z dozą słynnego almodóvarowskiego humoru będą miały wspólny mianownik – feminizm. Tak, „Matki równoległe” śmiało można uznać za krzepiący feministyczny manifest.

Feministyczny manifest w „Matkach równoległych” Almodóvara

Już dawno nie pojawiła się bowiem na srebrnym ekranie bohaterka, która emanowałaby tak ogromną życiową siłą jak Janis. Jej córka jest owocem relacji z mężczyzną, który emocjonalnie nie jest w stanie poradzić sobie w wejściem w rolę ojca. Bezskutecznie namawia ją na aborcję. Janis podejmuje więc decyzję o rozstaniu, mimo że darzy go niemałym uczuciem. Od dawna marzy o byciu matką i nie pozwoli, by coś stanęło jej na przeszkodzie. Zdaje sobie sprawę z tego, że odtąd jej życie nie będzie malowane wyłącznie w optymistycznych barwach, ale nie waha się.

Walczy o swoje ideały, marzenia. Nie godzi się na kompromisy. Chce pozostać wierną sobie, nawet jeśli okazałoby się to arcytrudne. Spaja historię, okazując się pomostem pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością. Jest wojowniczką.

Penelope Cruz, która w filmie pojawia się w koszulce, na jakiej widnieje hasło „We should all be feminists”, sprawdza się w roli Janis doskonale. Gra z wielką charyzmą, a to że w życiu prywatnym wyznaje feministyczne zasady, musi jej w tym dopomagać tak samo, jak kunszt aktorski. Jeśli będzie chciało się przywołać jeden z najlepiej oddanych portretów feministek wszech czasów, będzie to właśnie Penelope Cruz w roli Janis.

Chłońmy jej życiową odwagę i koniecznie wybierzmy się na seans „Matek równoległych”.

Zobacz także: Ostatni odcinek „Euphorii” przyniósł dwie niepokojące teorie. Fani przeczuwają najgorsze

Polecane wideo

„Marzenie się spełniło”. Sofia Jirau to pierwsza modelka Victoria’s Secret z zespołem Downa
„Marzenie się spełniło”. Sofia Jirau to pierwsza modelka Victoria’s Secret z zespołem Downa - zdjęcie 1
Komentarze
Ocena: 5 / 5

Polecane dla Ciebie