„Emily w Paryżu”. Serialowy kicz czy idealna propozycja na jesień? (Sonda)

Produkcja budzi mieszane uczucia. A Ty co o niej sądzisz?
„Emily w Paryżu”. Serialowy kicz czy idealna propozycja na jesień? (Sonda)
Fot. Instagram.com (https://www.instagram.com/netflixpl/)
13.10.2020

Fanki „Seksu w Wielkim mieście” i „Beverly Hills 90210” zacierały ręce na wiadomość, że Darren Star, twórca obu hitów, stworzył kolejny serial. „Emily w Paryżu”, bo o tej propozycji Netflixa mowa, z miejsca stała się bardzo popularna nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. Recenzje okazały się jednak bardzo różne – od tych pełnych zachwytu po miażdżące.

Zobacz także: Październik na Netflix. Seriale z dreszczykiem idealne na Halloween i oscarowe filmy

„Emily w Paryżu” – fabuła

Serial opowiada o młodej Amerykance, Emily Cooper, która nagłym zrządzeniem losu otrzymuje ofertę pracy we Francji. Przeprowadza się zatem z Chicago do Paryża, by tam realizować się we francuskiej agencji marketingowej. Zachłyśnięta pięknem tego miasta, stara się być otwarta względem ludzi i zarażać ich swoim optymizmem. Na każdym kroku spotykają ją jednak ironiczne docinki współpracowników, którzy wykorzystują fakt, że dziewczyna kompletnie nie zna ich języka. Mimo to młoda Amerykanka niemal każdego dnia poznaje nowych, fascynujących ludzi, którzy stają się jej przyjaciółmi. Jednym z nich jest jej sąsiad, przystojny Gabriel – w tej roli wyjątkowo pociągający Lucas Bravo, o którym pisałyśmy ostatnio: Francuski przystojniak z Netflixa, dla którego dziewczyny tracą głowę. Kim jest Lucas Bravo?

„Emily w Paryżu” - stereotypowo o Francuzach?

Produkcja Darrena Stara zebrała miażdżące opinie wśród francuskich recenzentów. Francuzom nie spodobało się to, w jaki sposób ich naród został pokazany w serialu. Widzowie dowiadują się m.in., że mieszkańcy tego kraju nie przepadają za pracą, ciągle się spóźniają, nie znoszą mówić po angielsku, kpią z każdego, kto nie zna ich języka, romansują na potęgę i kochają się przez całą noc.

Jak zauważa gazeta.pl, na stronie Sens Critique można m.in. przeczytać:

Trzeba bardzo kochać science fiction, aby oglądać ten serial, wiedząc, że Paryżanie są w większości przyjaźni, mówią nienagannym angielskim i kochają się godzinami (...). Scenarzyści być może zawahali się przez dwie lub trzy minuty nad wetknięciem beretu na głowę czy bagietki pod pachę każdemu Francuzowi, aby wyraźnie ich odróżnić, ale z drugiej strony oni wszyscy tam palą papierosy i flirtują na zabój.

Co jeszcze Francuzi mają do zarzucenia produkcji? Nie spodobało im się, że Paryż został sprowadzony do trzech zagadnień: mody, romansów i rogalików. Czują się również urażeni postacią głównej bohaterki, zagranej przez Lily Collins, która próbuje „uczyć” Francuzów pracowitości, optymizmu oraz potęgi działania social mediów.

W tym serialu Francuzi są aroganccy, brudni, leniwi, wredni, zgorzkniali… ale na szczęście ta młoda Amerykanka przybywa, aby wyjaśnić nam, jak działa życie. To godne pożałowania. Zastanawiam się, dlaczego francuscy aktorzy zgodzili się zagrać w tym serialu

- cytuje jedną z internetowych opinii gazeta.pl.

Zobacz także: 10 filmów, które nałogowo oglądają „jesieniary”. To obowiązkowe pozycje na wieczór!

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Bonjour! Emily w Paryżu

Post udostępniony przez Netflix Polska (@netflixpl)

„Emily w Paryżu” – serial idealny na jesienne wieczory

Krytycy serialu „Emily w Paryżu” być może mieliby sporo racji, gdyby nie fakt, że produkcja równie mocno żartuje… z Amerykanów. Główna bohaterka przyjeżdża do Paryża, nie znając ani słowa po francusku. Sama określa ten fakt „arogancją i ignorancją”, nie mając nic na swoje usprawiedliwienie. Stara się być modna i wyglądać stylowo, ale jej stroje są krzykliwe i tandetne, w przeciwieństwie do jej szefowej, która zawsze ubrana jest z klasą. Poza tym Emily jest aż nazbyt entuzjastyczna i najpierw coś robi, a dopiero potem myśli. Takie podejście często wpędza ją w kłopoty.

Przy tym wszystkim nie da się pominąć faktu, że serial jest zrealizowany z przymrużeniem oka i nie powinno się go oglądać zupełnie „na serio”. Pełno w nim komicznych zwrotów akcji i przezabawnych dialogów, a to czyni produkcję idealną propozycją na jesienne wieczory. „Emily w Paryżu” bije zresztą rekordy popularności na polskim Netfliksie, plasując się w pierwszej dziesiątce najchętniej oglądanych seriali.

A Ty co sądzisz o „Emily w Paryżu”? Daj znać w naszej sondzie!

SONDA
Co sądzisz o serialu „Emily w Paryżu”?
Co sądzisz o serialu „Emily w Paryżu”?

Polecane wideo

Sweterkowy stanik to must-have jesiennych stylizacji. Z czym go nosić?
Sweterkowy stanik to must-have jesiennych stylizacji. Z czym go nosić? - zdjęcie 1
Komentarze (6)
Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 13.10.2020 14:20
Bardzo fajny serial, przyjemnie sie ogladalo :) Przydaloby sie wiecej takich na netflixie, znacie podobne?
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 13.10.2020 13:47
Pracowalam z kilkoma francuzami i wszyscy byli aroganccy, zarozumiali a jeden mial ogromny problem z higiena. Takze moze tak sie oburzaja bo wiedza, ze troche jest w tym prawdy? Serialu nie ogladalam ale chyba zaczne, gdyz uwielbiam 'Seks w wielkim miescie'
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.10.2020 09:22
moim zdaniem serial jest po prostu świetny. Zabawny, lekki, odprężający. Nie nasmiewa się z Francuzów, bo kpi w równym stopniu z Amerykanów. Główna bohaterka jest po prostu śliczna, a ten jej sąsiad... mój typ!!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie